Gliwice - Gleiwitz

14.01.14, 14:43
Przypadkowo znalazlem ten tekst:

… osiadł w błogi sposób. Wydawało im się, że była to wola Boga i uznali to miejsce, aby postawić tutaj świątynię. Tyle legenda. Historycznie jest udokumentowane, że prawdopodobnie już w roku 1252 książę Władysław kazał zbudować w tym miejscu tzw. Klasztor Władysława (nm. Wladyslawkloster) ku czci Marii Dziewicy, który stanął w dniu 21. października 1258 r. mad brzegiem rzeki Ruda. Książę przekazał mu wiele darowizn i przyznał jednocześnie pełną swobodę. Wolni i zależni przebywający w klasztorze zostali zwolnieni z jurysdykcji tamtejszego kasztelana (nm. Burggraf) i z poboru do wojska. Sądzeni byli mogli być tylko przez samego księcia, ale całą sumę pokutnego otrzymywał opat klasztoru. Ten w przypadku spornych spraw włączał wtedy rezydującego w Stanicy (1) (Stanitz) sędziego, który wykonywał obowiązki sędziego wyższej i niższej jurysdykcji. Na znak jego najwyższej rycerskiej godności książę przekazał mu symbole (2) tarczy i laski pasterza oraz miecza i wody, co było równoznaczne z zupełnym wyłączeniem klasztoru spod innej jurysdykcji. Książę osobiście przyznał klasztorowi też inne przyjęte w tym czasie przywileje, cedując dotychczasowe jego obowiązki wynikające z prawa polskiego na swoich poddanych w Stanicy . Pomimo tak wspaniałomyślnie przyznania owych przywilejów, klasztor w tym dzikim i jakże nieurodzajnym kraju musiał się borykać z nie lada problemami i przeciwnościami; a brakowało przede wszystkim kolonistów. Z tego też powodu ówczesny opat Peter (Piotr) zwrócił się do opolskiego kasztelana Mrocco z prośbą o sprowadzenie obcych, którzy by w tym odległej, pokrytej lasami krainie zajęliby się rolnictwem oraz zbieractwem, a uzyskanymi przez siebie płodami rolnymi, warzywami i owocami dzieliliby się z klasztorem. Celem przeprowadzenia kolonizacji Mrocco otrzymał w roku 1263 podarowaną mu przez klasztor Stanicę oraz 100 łanów (3) w lesie Boycou (obecna dzielnica Gliwic Bojków), który rozciągał się od wsi Szywałd (nm. Schönwald) nad Kłodnicą (nm. Klodnitz) aż po dzisiejszą wieś Boyczow. Z owych 100 łanów połowę z tego, czyli 50 Mrocco oddał niejakiemu Heinrichowi (Henrykowi) w lenno w dniu 06.03.1269 r., aby je zlokalizował na bazie prawa frankońskiego (lex Salica Francorum).

Również biskup Thomas I (Tomasz) z Wrocławia (Breslau) uważnie się przypatrzył powstającej nowej osadzie i zezwolił tamtejszemu opactwu na ściąganie z podległych im wsi dziesięciny, czego do tej pory nikt jeszcze nie zlecał.

Pochodzenie nazwy miasta Gliwice (Gleiwitz)
a) Interpretacja

Gleiwitz, także Gleibitz, Gleubitz, Gleywicz, Gleywiche, Klewitz, w polskim Gliwice, czeskim Hliwicz, a do dzisiaj istnieje w pobliżu zamku Außen na Morawach Hliwicz, który wymieniony został po raz pierwszy w roku 1492. W łacinie to Gliwitium i jest prawdopodobnie słowiańskiego pochodzenia.

Chliw, Chliwce we współczesnym czeskim oznacza „stajnię” i wywodzi się z wcześniejszej formy języka czeskiego hliw, hliwce. Owe czeskie „h” lub „ch” odpowiada dokładnie polskiemu „g” i tak na przykład czeskie „lhota”, które oznacza prawo osadzenia się bez płacenia podatku to polska „ligota” a niemieckie „Elgut”. Idąc tym tropem to należy przypuszczać, że Gliwice (Gleiwitz) były w bardzo zamierzchłych czasach miejscem (miejscowością, osadą), gdzie się znajdowały stajnie (Stallungen). Dwie mile na południowy-zachód od Gliwic znajduje się Stanitz (Stanica), stara wioska, która już była na długo przed zbudowaniem klasztoru w Rudach (Raudener Koster). Nazwa Stanitz (Stanica) pochodzi od słowa „stan”, co oznacza w j. niemieckim „Standort” (lokalizacja) i to by się zgadzało, gdyż osada położona była przy trakcie (gościńcu) wojskowym i przy niej też ściągane były cła. Około 4 mil na północny-zachód od Gliwic leży stary Ujest (pol. Ujazd), co na niemiecki oznacza „Stać” (Halt), przez które już roku 1260 przechodził trakt handlowy, który zahaczał również, ale tylko na krótko przez utworzone przez księcia Władysława Sławęcice (Schlawentzitz). Mamy, więc tutaj do czynienia z trzema miejscowościami leżącymi jedna za drugą, a ich nazwy są charakterystyczne dla przystanków lub stacji postojowych, a dwie z nich Stanice (Stanitz) i Ujest jak wynika z XIII wiecznych dokumentów leżały przy trakcie handlowym. W przypadku Gliwic nie mamy na to żadnych dowodów datowanych na wiek XIII, ale z aktu datowanego na 24. lipca 1567 r. wynika, że Gliwice w tym okresie znajdowało się przy trakcie handlowym, gdyż było upoważnione do pobierania ceł i opłat za korzystanie z mostów. Z tekstu wspomnianego aktu chodzi o odnowienie starszego już przywileju, a gdyby nawet i to by było wątpliwe, to mając na uwadze charakterystyczny dla tych czasów konserwatyzm, to można przyjąć za pewnik, że skoro jakiś trakt był potwierdzony w roku 1567, to musiał on tez przebiegać tędy i dawniej. Gdzie ten trakt, który wiódł przez Stanicę – Gliwice - Ujest się zaczynał a gdzie kończył nie da się już z całą pewnością na podstawie dostępnych dokumentów stwierdzić, lecz można wziąć spokojnie pod uwagę stare połączenie drogowe między Stanicą a Rudami (Rauden) oraz przypomnieć sobie jeszcze starsze dzieje związane z założeniem klasztoru, to wtedy stare miasto rezydencyjce Racibórz (Ratibor) jawić się jako początek, gdzie ów wspomniany trakt się zaczynał, a położenie Ujazdu (nm. Ujest) wskazuje na drugą górnośląską rezydencję, jaką było Opole i tam się pewnie ów trakt kończył.

b) czasy założycielskie

Kiedy założono stację postojową Gleiwitz oraz, czy Alt-Gleiwitz jest rzeczywiście starsze od samego miasta to musiałyby zweryfikować odpowiednie dokumenty, których niestety brakuje. Po raz pierwszy spotykamy się z Gleiwitz w akcie z 14. czerwca 1276 r. kiedy hrabia Peter von Slawntaw (brak polskiego odpowiednika – google milczą) sprzedaje należącą do tej pory do niego wioskę Sobischowitz (Sobieszowice) a dokładniej znana jako Petersdorf, „która leży w okolicach miasta Gleiwitz” (quae jacet circa civitatem Gliwitz,) swojemu ziomkowi Herrmannowi, aby je rozbudować na prawie frankońskim zwanym również niemieckim a, więc w roku 1276 Gleiwitz już było miastem i jak się dowiadujemy z innego aktu dotyczącego sprzedaży wioski Żernicy (Zernitz) 11. listopada 1279, który wystawiony został w Gleiwitz, a trzeba pamiętać, że była to już gmina parafialna, gdyż pod tym właśnie aktem podpisał się proboszcz Heinrich (Henryk). Po kilku latach, bo 24. września 1286 r. syn zmarłego w międzyczasie księcia Władysława, Książę Kazimierz właśnie dokumentuje sprzedaż sołectwa Ostroppa (pol. Ostropa). Jako świadkowie podpisani są na dokumencie kapelan Peter, ksiądz z Gleiwitz oraz Gerold wzgl. Gertold Kleyczer kasztelan (advocatus) gliwicki. Wymienienie jednak kasztelana Gliwic jest już dostatecznym dowodem, że miasto to już istniało i to na niemieckim prawie. Przypomnijmy tylko osobie, że za panowania księcia Władysława wielu miejscowościom nadano prawa miejskie na bazie niemieckiego. Na dodatek często bywał w leżącym nieopodal Gliwic Sławęcicach i z pewnością spojrzał swym „ojcowskim” okiem na Gliwice nadając temu „miejscu na postój” (nm. Halteort) prawa miejskie. Sławięcice zawdzięcza otrzymanie swoich praw miejskich w dniu 30.11.1260 r. biskupowi Wrocławia, który był zarazem właścicielem pobliskiego Ujścia, co z pewnością dopomogło księciu Władysławowi w nadaniu praw miejskich Gliwicom.

Według aktu nadania praw miejskich Bytomiowi (Beuthen) zasadźca tzw. lokator Bytomia, Heinrich (Henryk) człowiek cieszący się bardzo dobrą opinią otrzymuje z prawem dziedziczenia 14 flamandzkich łanów leżącej w pobliżu miasta wioski Lagewnicz (Łagiewniki). Heinrich miał zagwarantowany szósty i dziesiąty łan wolny od podatku tudzież nie musiał uiszczać innych podatków. Do wolnego korzystania otrzymał młyny, kramy rzeźnicze i ostatecznie każdy trzeci Fenig (Pfennig) od sądu.

    • herbjelita Re: Gliwice - Gleiwitz 14.01.14, 14:48
      Cd.
      Osadnicy przez 6 lat nie płacili nic, oprócz dziesięciny od pszenicy, żyta i owsa, a następnie po 6 latach ferton inaczej wiardunek, ze staroniemieckiego Vierdung, oznacza czwartą część od każdego łana.

      I tak też pewnie było w Gliwicach, że któregoś z rycerzy uczyniono kasztelanem i ten gliwicki, jak ten z Bytomia otrzymał pewnie również wioskę, o czym świadczy nazwa pobliskiej Gliwic wioski – Richtersdorf – (pol. Wójtowa Wieś) - vila advocati.

      Na podstawie już wspomnianego aktu z 26 stycznia 1465 r. Gliwice już od dawna były już miastem na prawie magdeburskim, a według Schlesische Geschichte (Historia Śląska) Stenzla – patrz str. 221 już od roku 1355. Posiadające niemieckie prawo miejskie Gleiwitz niczym się pewnie nie wyróżniało od pobliskich polskich wiosek. Poszczególne domostwa zbudowane z drewna lub gliny i przykryte trzciną lub słomą nie stały zbyt daleko od siebie oddalone, brak jeszcze było jezdni lub ulic, czy dróżek, wzdłuż których potem domy stały w rzędach. Owe domy przypominające swoim wyglądem chaty składały się z jednej izby, w której przebywała rodzina, służba i trzoda chlewna. Jedno palenisko służyło jako piec, a dym szukał sobie sam ujścia przez otwory w ścianach i dachu. Gęste lasy, w których w tym samym czasie w oddalonym od Gliwic o pół mili dały nazwę osadzie Schönwald (pol. Szywołd, Bojków) musiały prawdopodobnie podchodzić pod same „miasta”; właśnie karczowanie tzw. nieużytków a następnie uprawa roli były pierwszym zadaniami przybyłych osadników. Liczba osad rosła wraz upływającym czasem, a wraz ze wzrostem ludności zaczęły puszczać pierwsze pąki przypominające przyszłe rynki zbytu. Powstawały pierwsze cechy rzemieślnicze, bractwa itd., coś na wzór przemysłu. Prawdopodobnie Gliwice doszły do pewnego rozkwitu dzięki uprawie chmielu i wynikającego z niego handlem, natomiast w sąsiednich Sławięcicach chmiel jest udokumentowany już w roku 1274.

      § 6
      Niemieckie prawo

      Naświetliliśmy sprawę politycznej historii i stosunków wewnętrznych naszego regionu na długo przed powstaniem Gleiwitz (Gliwic). O dużym nacisku podczas polskiego tutaj panowania może świadczyć liczba świadczonych usług i serwitutów (służalczości) na podstawie obowiązującego tutaj prawa polskiego, które wysysało miasta i całą krainę, lub przynajmniej hamowało swobodny rozwój tych miast. Teraz na mapie pojawia się Gleiwitz, o którym narodzeniu ledwo się dowiedziano, czyli niemieckie miasto utworzone na niemieckim prawie, które mu ma gwarantować jego dalszy rozwój. Tutaj właśnie chcielibyśmy przybliżyć czytelnikowi najważniejsze punkty tzw. lokalizacji miasta na prawie niemieckim, ze szczególnym uwzględnieniem Gliwic i powołać się na pewne bardzo istotne akty prawne.

      Zasadźca (łac. locator) danego miasta na prawie niemieckim, zazwyczaj szlachcic przejmował w swoje władanie całą starą lub nową lokatę miasta. W tym celu poznawano mu tzw. Erbvogtei (pol. dziedziczny urząd kasztelana), które przechodziło na wszystkich członków rodziny, czyli kobiety i dzieci małżonków obu płci, stanowiąc podzielną własność. Dziedziczni kasztelanowie (łac. advocati, judices hereditarii) wyznaczali w przypadku spraw, które rozpatrywać miał sąd, czy to w mieście lub podległej niemu wiosce swoich ludzi, którzy wydawali werdykty w tzw. niższej jurysdykcji, otrzymując za to zawsze tzw. „trzeciego feniga”, czyli trzecią część wysokości grzywny, czy kary, natomiast dwa pozostałe stawały się udziałem obu panujących książąt. W ten sposób byli sędziami i przewodniczyli rozprawom, natomiast ławnicy wywodzili się z wolnych obywatelskich wyborów lub byli wyznaczani przez księcia. Jeżeli urząd kasztelana sprawowało kilku, co wynikało przez dokonane podziały, lub dochodziło na mocy zastawów, to wtedy tych kilku kasztelanów lub jeden zarządca. Z reguły kasztelan posiadał dom, który zwolniony był od podatków za dom, gruntowego, od wszystkich lub w pojedynczych przypadkach od posiadanych kramów rzeźniczych, piekarskich, obuwniczych. W niektórych miejscowościach mieli prawo uboju, patroszenia, a w innych z kolei mają prawo sprzedawania wina i piwa w całych beczkach. Początkowo kasztelan miał przywilej powoływania tzw. policji rynkowej, która kontrolowała, jakość sprzedawanej żywności oraz sprawdzała prawidłowość stosowanych jednostek miary i wagi, w przypadku stwierdzenia uchybień, sprzedawca był zaskarżany do sądu. Kasztelan natomiast był zobowiązany do odprowadzania księciu ściągniętego od mieszkańców podatku gruntowego oraz wywiązywania się w stosunku do przełożonego z obowiązków rycerza. Obywatele miasta, które zaczęło funkcjonować na prawie niemieckim otrzymywali pewną liczbę łanów pola, pewną liczbę wolnego do wyrąbania drewna i możliwość korzystania z pastwisk. Przez jakiś czas obywatele nie musieli płacić za te przywileje podatków. Po wyznaczonym terminie płacili potem dziedzicowi tzw. podatek łanowy (nm. Zinshufen) zwany w pol. „poradlnym”– łac. „collecta” (nm. Geschoß), ale nie należy go mylić z „szosem” łac. - exactio civilis) (nm. Schoß) podatkiem od nieruchomości. Ten drugi wędrował do kasy komuny miejskiej. Książę gwarantował swoim mieszczanom jeszcze przywilej polowania, łowienia ryb oraz prawo do budowy młynów. Nie jest natomiast wiadomo, czy w Gliwicach wprowadzono tzw. podatek milowy (nm. Meilenrecht), przewidujący, że odległość między dwoma szynkarzami lub rzemieślnikami o tym samym fachu nie może być mniejsza niż 1 mila, o ile nie należeli do tej samej miejskiej społeczności. Dopiero po dwóch wiekach znajdujemy stosowny zapis dot. handlu chmielem oraz innych cechów bądź bractw. Gmina w Gliwicach wybierała swoich ławników i scabini (ławnicy przysięgli), którzy orzekali o winie, a przewodniczył im kasztelan. Początkowo jurysdykcja rozciągała się wyłącznie na sądownictwo niższe. Lecz poszczególne miasta wiedziały jak dochodzić sprawiedliwości i to w pierwszej instancji w sądzie wyższym zwanym też apelacyjnym, bo od odwołania się, czyli apelacji, który to uchylał werdykt instancji niższej, sądów wiejskich wchodzących w skład miejskiej gminy.

      Wydaje się jednak, że Gleiwitz nie rozszerzył aż tak swoich wpływów i władzy i dopiero po nadaniu mu przez króla Węgier i Czech Macieja Korwina (4) w piątek przed świętem przenajświętszej Trójcy w roku 1476 przywileju „że jeżeli gmina dowie się, że ktoś, kto dopuścił się przekroczenia na terenie państwa króla, to ma go schwytać i wymierzyć sprawiedliwość na, jaką zasługuje” oraz, „że, jeżeli ktoś w kraju króla innemu obywatelowi coś będzie winien i nie będzie skory do zapłaty długu, takiego na mocy prawa wtrącić do aresztu i w majestacie prawa go skazać”. Najbardziej żałosne orzeczenie sądu w Gliwicach datuje się na czas po roku 1476, ale tutaj częściowo ośmieszenie idzie na karb właściciela ziemskiego, za następujące stwierdzenie: „jeżeli którykolwiek obywatel naszego miasta Gleiwitz - tak oto zaczyna się ów akt – zabił drugiego człowieka, wymierzając w ten sposób sprawiedliwość na własną rękę, to nasz rządca (administrator) nie powinien rekwirować jego majątku, nie ten ma pozostać w jego posiadaniu przez cztery lata, aby dać mu w ten sposób czas na odzyskanie łaski, ale gdyby się jej nie doczekał, to wtedy cały majątek przypadłby nam”.

      Kiedy Gleiwitz nadano prawa magdeburskie nie jest wiadomo; w roku 1465 miastu potwierdzono otrzymano wcześniej prawa i zarazem je odnowiono.

      Po przyznaniu prawa magdeburskiego mieszczańska gmina Gliwic zaczyna się rozwijać. Kasztelan stosunkowo popada w zapomnienie a jego kompetencję przejmuje burmistrz. Ławnicy już nie decydują sami o werdykcie, a mistrzowie cechów i bractw, przysięgli, starsi oraz doradcy tworzą wraz z burmistrzem na czele i prawdopodobnie z kasztelanem jako przewodniczącym coś na wzór miejskiego kolegium orzekającego. Doradcy przejęli jednak osobowo na siebie miejską administrację i kierowanie policją miejską.

      Cd. nastapi
      • herbjelita Re: Gliwice - Gleiwitz 14.01.14, 14:52
        d.
        Na sprawy związane z dziedziczeniem istotny wpływ miało również wymienione już prawo magdeburskie, bo do tego czasu poszczególne miasta miały jeszcze swoje od siebie się różniące prawa. Gleiwitz nie miał jakiegoś osobnego statutu tylko kierował się według saksońskiego i czeskiego prawa miejskiego i dopiero potem zaczął obowiązywać statut króla Macieja Korwina: 1) prawo spadku w wyniku śmierci obowiązywało tylko do 5 członka rodziny, a następnie przepaść na skarb państwa (króla). 2) W przypadku braku rodziny, a fakty posiadania „Vicinus” (bliski, przyjaciel) ten dokonuje spieniężenia „immobilibus” (nieruchomości). 3) Owdowiała kobiety dziedziczą tylko połowę niż w przypadku męża (contrados = obalenie, odparcie), natomiast owdowiały mężczyzna dziedziczy podwójnie.

        W różnych toczących się sprawach sądowych, sami obywatele miast między sobą oraz w konfrontacji z przewodniczącym (kasztelan) doszli do wniosku, że powinna być jeszcze jedna wyższa instancja, do której można by się było odwoływać i jeżeli chodzi o proces niezależnego decydowania mieszczan o losie miasta i swoim własnym to jest to bardzo ważne spostrzeżenie i nie należy go lekceważyć, bo była to dążność szukania sprawiedliwości nie u swojego księcia ale w jakimś innym mieście, oczywiście działo to się za wiedzą i zgodą właściciela ziemi. O takie pouczenia zwane „wieżami mądrości” (Weistürme) zwracano się początkowo do Magdeburga, ale z biegiem czasu ograniczono się do większego śląskiego miasta, które było utworzone na prawie magdeburskim. Stąd Breslau (Wrocław) był takim sądem wyższym albo instancją miast śląskich a przez długi czas Ratibor (Racibórz) odgrywał rolę centrum porad prawnych dla części Górnego Śląska. Księcia Mesco i Premyslaw (Przemysław Raciborski) postanowili mianowicie, że na ich terenach obowiązywać będzie flamandzkie (niemieckie) prawo i miejscowości (miasta i wsie) z ich terenów miały zasięgać porady prawnej tylko w Raciborzu. Gliwice z uwagi na podział Górnego Śląska były wyłączone spod wpływu Raciborza, lecz swoje porady zasięgali w Opolu. Dopiero tzw. hanzeatyckie przywileje (Hanseatische Privilegien) podjęte zostały decyzje, aby apelacji nie słano już do Magdeburga, ale żeby zaczekać z nimi do zwrócenia się do wyższej instancji, a możliwości nadarzały się dwa razy w roku. 1) w niedzielę po środzie popielcowej w Opolu. 2) w dzień św. Bartłomieja w Raciborzu.

        Podobną do pozycji kasztelana w mieście na prawie niemieckim, na wsi jego odpowiednikiem był wójt (nm. Schulze). I tak też pewnie było w Gliwicach.

        Zasadźca niemieckiej wioski był zwolniony od szóstej do dziesiątej części łana (nm. Freischultisei). Ten tzw. „wolny łan” (Freihufen) był obwarowany tzw. wójtowym prawem (Schultzenrechte) był pierwotnie dziedziczny i można go było odsprzedać i był zwolniony z dziesięciny oraz z odsetek na rzecz podatku książęcego i gruntowego. Bardzo często wójtowi przyznawano prawo do wzniesienia szynku, otwarcia kramu mięsnego, piekarniczego, czy zbudowania młyna, czy łowienia ryb i polowania. Wójt przewodniczył też w posiedzeniach sądu wiejskiego orzekając w sprawach niższej jurysdykcji i otrzymywał za to „trzeciego feniga”. Miał też obowiązek ściągania podatku polnego (Ackerzins) i dostarczyć go właścicielowi ziemskiemu, lub jego zastępcy, kasztelanowi w towarzystwie świty, kiedy trzy razy w roku, od tego nazwa „Dreiding” wybierał się na obrady sądu, a tam zobowiązany był swoją świtę ugościć obfitym posiłkiem a konie napoić i nakarmić. Wojna nie zwalniała wójta od powyższych obowiązków.

        Jeżeli chodzi o prawa i obowiązki sołtysa (wójta) to jesteśmy w posiadaniu bardzo ciekawego dokumentu (aktu), który wystawiony wprawdzie został przez następnego panującego księcia, ale, aby nie tracić wątku, podajemy go już w tym miejscu.

        Kazimierz, książę Bytomia i pan Koźla (Cosel) potwierdza sprzedaż Gliwicom wójtostwa Ostroppa (Ostropa) w dniu 24. września 1286 r. , które wójt Jacob (Jakub) sprzedał swojemu wiernemu Radslowi. Książę Kazimierz potwierdził, że Radslaw kupił 9 „wolnych łanów” w Ostropie, z których to 6. łan miał być zwolniony z dziesięciny i procentów. Za jego wierną służbę sprzedający dodał Radosłowi jeszcze ze swoich 3 łany. Oprócz tego zostawił mu wolną rękę na zbudowanie młyna we wsi, szynku obok browaru (warzelnia piwa) oraz otwarcia trzech kramów (piekarz, rzeźnik i szewc), „trzeci fenig” z rozpraw sądowych (2 fenigi zostały jeszcze dla księcia). Podczas jednego z „dreidingów” (patrz wyżej), kiedy kasztelan przewodniczył rozprawom sądowym, wójt miał raz w roku ugościć go i jego dwóch pomocników obfitym posiłkiem a ich trzem koniom dać paszy i wody. Oprócz tego książę przyznał Radslawowi prawo odłowu ryb i utworzyć tyle nowych stawów rybnych, ile tylko dusza zapragnie tudzież do łowienia oraz wolnej woli dalszego odsprzedania wzgl. podarowania swojej wójtowskiej doli. W sprawach sądowych ukazywać się tylko na wezwanie księcia i w jego obecności służyć odpowiedzią na każde pytanie. Niniejszy akt poświadczyli imiennie i pisemnie: Nawog von Labant = Nawog z Łabęd, pan Zementa z Zimienczicy, Gertold Kleyczer, kasztelan Gliwic, Ullrich i Hartmund, jego bracia, jego obywatele, kapłan Peter, ksiądz z Gliwic, który akt przygotował.

        Innym przykładem lokalizacji wsi na prawie niemieckim służy nam akt z 14. czerwca 1276 r. Hrabia Peter von Slawentaw sprzedaje swoją położoną koło Gliwic wioskę Petersdorf (Sobischowitz, Sobieszowice) swojemu ziomkowi Hermannowi i jego potomstwu, aby założył wioskę na prawie flamandzkim zwanym też niemieckim.
        Zasadźca otrzymuje wolny 6. łan, 2 młyny, kram z butami, wszystkie stawy rybne z prawem do korzystania z nich oprócz jednego, który wskaże hrabia, karczmę, młyn stępowy, kram mięsny, „trzeci fenig”, obowiązuje w tym tzw. prawo miecza (nm. Blutgerichtsbarkeit), karania przestępców śmiercią (łac. „ius gladii”). Za wyrwane lasu pola uprawne obowiązywały cztery lata wolne od podatku, a te, na których jeszcze nic zasiane było, zwolnione były na lat szesnaście, a po nich, od każdego łana obowiązywał pól marki srebra (nm. eine halbe Mark Silber) jako procent i po trzy miarki żyta i owsa jako procent od dziesięciny (nm. Dezem). Kościół dostawał jeden łan, lecz na ogół dostawał nawet dwa. Z jednego z późniejszych aktów (1594) wynika, że Johann Trach z Brzezia (nm. Brzezie) i Starych Gliwic (Alt-Gleiwitz) sprzedał wójtostwo Petersdorfu (Sobieszowic) i był zwolniony z jakiejkolwiek pracy i podatków, miał też prawo do pobrania drewna na budowę domu i palenie w zimie. Wolno mu było posiadać kram mięsny i piekarski, lecz z tych odprowadza odsetki w naturze i w pieniądzu. Jego synowie i córki mogą się osiedlić w dowolnym miejscu. „Razem z innymi ma być też gotowy, by polować na wilka i dziczyznę”. W ten sam sposób skolonizowano Żernicę (Zernitz). Tę wioskę otrzymał za swoją wierną służbę rycerz (miles) Stefan od księcia Władysława 15. lipca 1278 r., aby wieś zlokalizować na prawie niemieckim, a nie według jurysdykcji kasztelańskiej, czy na prawie polskim. Po roku, bo 12.11.1279 r. wspomniany Stefan, który w tym momencie nazywany jest hrabia (Graf) Heinrichowi Angrimannowi i jego synowi, więc właściwa lokalizacja Sernicy zaczyna się dopiero od Heinricha i jego syna. Lokator (zasadźca) otrzymuje szósty łan wolny, może prowadzić karczmę, kram mięsny, mieć młyn stępowy, zwany też wibracyjnym – rozdrabniającym - (Stampfmühle), otrzymuje prawo zakładania i zarybiania stawów i samemu z nich korzystać po oddaniu połowy złowionego. Dostaje jeszcze i jeden młyn i „trzeciego feniga” z sądownictwa. Osadnicy mają za jeden leśny łan (do wykarczowania) 16 lat wolnych od opłat a sześć od każdego uprawnego. Po tym terminie płacą za każdy łan dziesięcinę w wysokości dwóch miarek pszenicy, zboża i owsa a jako procent pół marki srebra. Kościół otrzymuje jeden łan, a inny przeznaczony jest na w
        • herbjelita Re: Gliwice - Gleiwitz 14.01.14, 14:57
          Cd.
          Kościół dostawał jeden łan, lecz na ogół dostawał nawet dwa. Z jednego z późniejszych aktów (1594) wynika, że Johann Trach z Brzezia (nm. Brzezie) i Starych Gliwic (Alt-Gleiwitz) sprzedał wójtostwo Petersdorfu (Sobieszowic) i był zwolniony z jakiejkolwiek pracy i podatków, miał też prawo do pobrania drewna na budowę domu i palenie w zimie. Wolno mu było posiadać kram mięsny i piekarski, lecz z tych odprowadza odsetki w naturze i w pieniądzu. Jego synowie i córki mogą się osiedlić w dowolnym miejscu. „Razem z innymi ma być też gotowy, by polować na wilka i dziczyznę”. W ten sam sposób skolonizowano Żernicę (Zernitz). Tę wioskę otrzymał za swoją wierną służbę rycerz (miles) Stefan od księcia Władysława 15. lipca 1278 r., aby wieś zlokalizować na prawie niemieckim, a nie według jurysdykcji kasztelańskiej, czy na prawie polskim. Po roku, bo 12.11.1279 r. wspomniany Stefan, który w tym momencie nazywany jest hrabia (Graf) Heinrichowi Angrimannowi i jego synowi, więc właściwa lokalizacja Sernicy zaczyna się dopiero od Heinricha i jego syna. Lokator (zasadźca) otrzymuje szósty łan wolny, może prowadzić karczmę, kram mięsny, mieć młyn stępowy, zwany też wibracyjnym – rozdrabniającym - (Stampfmühle), otrzymuje prawo zakładania i zarybiania stawów i samemu z nich korzystać po oddaniu połowy złowionego. Dostaje jeszcze i jeden młyn i „trzeciego feniga” z sądownictwa. Osadnicy mają za jeden leśny łan (do wykarczowania) 16 lat wolnych od opłat a sześć od każdego uprawnego. Po tym terminie płacą za każdy łan dziesięcinę w wysokości dwóch miarek pszenicy, zboża i owsa a jako procent pół marki srebra. Kościół otrzymuje jeden łan, a inny przeznaczony jest na wypas bydła. (Viehweide). Wójt w przypadku wojny musi służyć wraz z koniem, który ma wartość 5 guldenów. Wymieniony tutaj Heinrich jest prawdopodobnie tym samym, który w roku 1269 do lokalizacji otrzymał Schönwald (Szynwałd, Bojków).

          Z ostatniego aktu byłoby jeszcze do nadmienienia, że łany położone nad brzegiem Kłodnicy określone są jako bardzo duże i mowa jest o tzw. Frankońskich Łanach, w odróżnieniu od Flamandzkich, które były mniejsze.

          Pierwszy z wymienionych łanów był na Śląsku powszechny w lokalizacjach leśnych i zwolnione były na dłuższy czas od jakichkolwiek opłat, w odróżnieniu od flamandzkich łanów, które szybciej się adoptowały a ich występowanie ograniczało się wyłącznie do terenów, które gwarantowały szybki proces dojrzewania.

          Oba łany stanowią tzw. zamknięte dobra, izolowane od otoczenia. Gospodarstwa powstają na powierzchni pola. Oba stosowane łany mają formę długich pasm, które biegną obok siebie od gospodarstw do granic uprawy i z uwagi na niekorzystne podłoże ukierunkowane zostają tylko w swoim głównym kierunku, a na ewentualne zmiany podłoża (gleby) nie bierze się w ogóle żadnej uwagi. Podczas gdy frankoński łan odważnie „zdobywa” nie kultywowaną glebę leśną nie martwiąc się kamienistym podłożem, prąc ku swoim mu wyznaczonym granicom, to węższe i dłuższe łany flamandzkie nadają się jednak wyłącznie na glebę o dużej kulturze rolnej, a unikają teren za bardzo im nie odpowiadający, pozostawiając go wolnym, pod inne zasiewy o mniejszych wymaganiach.

          Skoro natrafiliśmy w Petersdorfie (Sobiszowice), Ellgut (Ligota), Boyczow (Bojków) i Schönwaldzie (Szynwald = Bojków) na łany frankońskie, to wychodzimy ze słusznego założenia, że nasze tereny były bardzo zalesione. Bardzo blisko leżący miasta Richtersdorf (Wójtowa Wieś) ma łany flamandzkie, więc w momencie lokalizacji nie było tam lasów. Z tych właśnie flamandzkich łanów, które są charakterystyczne dla Gliwic i Wójtowej Wsi, bo zostały zlokalizowane na prawie niemieckim w tym samym czasie należy wysnuć wniosek, że też Bytom doświadczył coś podobnego, więc musiał również być zlokalizowany na flamandzkim (niemieckim) prawie.

          § 7.

          Gliwice pod panowaniem książąt kozielsko-bytomskich 1282-1355 (Die Herzöge von Cosel - Beuthen)

          Książę Władysław Opolski (Władysław von Oppeln) pozostawił po sobie czterech synów, a byli to Mesco (Mieszko), Kasimir (Kazimierz), Bolesław, Przemysław, którzy już za życia ojca współuczestniczyli w rządzeniu. Po śmierci Władysława Górny Śląsk rozpadł się na dwie większe części, Racibórz (Ratibor), część pierwotna, matka górnośląskich książąt wraz z Cieszynem (Teschen) i Oświęcimiem (Auschwitz) przypadła najstarszemu i najmłodszemu, a Opole (Oppeln), Bytom (Beuthen) i Koźle (Cosel) obu środkowym braciom. Każdy z nich tytułował się Księciem Opola (Herzog von Oppeln). Wygląda na to, że Bolesław i Kazimierz podzielili się jako pierwsi i tak pierwszemu przypadło Opole, a drugiemu Koźle i Bytom.

          Kaszmir (Kazimierz 1282-1303)

          Kazimierz twórca kozielsko-bytomskiej linii Piastów panował nad obszarem Koźla, Toszka (nm. Tost), Pyskowic (nm. Peiskretscham), Gliwic (Gleiwitz) i Bytomia (Beuthen). W tym ostatnim przebywał w ostatnich latach swojego życia, kiedy to w roku 1303 przekazał władzę swojemu starszemu synowi Władysławowi. Ze swoją żoną Heleną miał jeszcze trzech synów. Drugi syn Ziemowit, rycerz zakonny i krzyżowy zakonu św. Jana (pol. Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników św. Jana Jerozolimskiego z Rodos i Malty zwany też Maltańskim[St. Johann-Orden]) zwany Księciem Gliwickim (Herzog von Gleiwitz), trzeci, Bolesław to Książę Oświęcimia (Herzog von Auschwitz), czwarty, Mieszko był rycerzem krzyżowym. Kazimierz zmarł 10. marca 1312 r.

          Rządy księcia Kazimierza, którego spotykamy dwa razy w Gliwicach; 24.09.1286 oraz 04.08.1294 , jest z tego powodu taki ważny, bo jest pierwszym księciem Górnego Śląska, w zasadzie całego Śląska, który jako pierwszy w Czechach wszedł w pewien układ zwanym „stosunkiem lennym” (nm. Lehnverhältnis), a było to w Pradze 10.01.1289 r. kiedy w obecności dwóch biskupów, dwóch książąt i wielu śląskich i czeskich baronów, za zgodą swoich synów Bolesława i Władysława oddał siebie i swoje księstwo królowi Czech Wacławowi II w lenno.

          Z j. niemieckiego (gotyk drukowany) przełożył Michał Jarczyk
          • kris.tofus łoł,herbi... 14.01.14, 17:11
            ...ty prawie już profesor,ciekawi mnie czyś swym wykładem swych ziomków slonskich zaciekawił.
            A co będzie jak fatum ci wszystko wykreśli i tyle twojego trudu przekreśli ?
            • 1fatum Re: łoł,herbi... 14.01.14, 17:17
              kris.tofus napisał:

              > ...ty prawie już profesor,ciekawi mnie czyś swym wykładem swych ziomków slonski
              > ch zaciekawił.
              > A co będzie jak fatum ci wszystko wykreśli i tyle twojego trudu przekreśli ?

              *********************************************

              Spokojna twoja łeb!
              Normalnych ludzi nie banuję, tylko idiotów.
              Uważaj, bo mocno zbliżasz się do granicy i chcąc pisać będziesz jak taki K..... musiał zmienić nick. Jemu to nie pomaga, choć stara się mocno.

              Grzecznie proszę, przeczytaj regulamin.
              • kris.tofus Re: łoł,herbi... 16.01.14, 08:07
                1fatum napisał:

                > Spokojna twoja łeb!
                > Normalnych ludzi nie banuję, tylko idiotów.
                > Uważaj, bo mocno zbliżasz się do granicy i chcąc pisać będziesz jak taki K....
                > . musiał zmienić nick. Jemu to nie pomaga, choć stara się mocno.
                >
                > Grzecznie proszę, przeczytaj regulamin.


                - no skoro tak trzymasz się regulaminu to go przestrzegaj bez względu na twe osobiste poglądy.
                Chyba nie jesteś ślepy i widzisz dobrze,że herbi pół książki do wątku wkleił,a to nie jest zgodne z regulaminem,ja tak myślę.
                Jednakże widzę,że ty masz wybiórcze myśli.
                Ale co mnie to wszystko obchodzi,sobie się dziwię jedynie,czego ja szukam w tym towarzystwie i jeszcze mam ciągłe problemy w domu kiedy do niego wracam,żona się zapytowuje:
                co tu tak zaś śmierdzi ??? a ja muszę jej się tłumaczyć - no wiesz,zaś byłem na gleiwizkim gnojoku.
                • herbjelita Re: łoł,herbi... 16.01.14, 10:04
                  Widac, ze smrod Silesiany powoduje coraz czestsze do nas odwiedziny, by oddychac swierzoscia i wiadomoscia. Na Silesianie mozna sie tylko douczyc przeklenstw i innych wulgaryzmow.
                • 1fatum Re: łoł,herbi... 16.01.14, 10:20
                  kris.tofus napisał:


                  > Ale co mnie to wszystko obchodzi,sobie się dziwię jedynie,czego ja szukam w tym
                  > towarzystwie i jeszcze mam ciągłe problemy w domu kiedy do niego wracam,żona s
                  > ię zapytowuje:
                  > co tu tak zaś śmierdzi ??? a ja muszę jej się tłumaczyć - no wiesz,zaś byłe
                  > m na gleiwizkim gnojoku.


                  *********************************************************************

                  Szczerze ubolewam z powodu aromatów, jakie rozsiewasz po domu.

                  Rzeknij tylko słowo, a uzdrowię w nim atmosferę dając zakasz pisania, skoro sam nie potrafisz się powstrzymać od przychodzenia w to dla ciebie odrażające miejsce.

                  Skoro przychodzisz, to zachowuj się regulaminowo. i już na koniec - to forum jest prywatne i tylko jego właściciel ma prawo oceny sposobu moderacji i to on zaleca taką a nie inną formę. Jak masz w tej sprawie zastrzeżenia, to pisz do właściciela forum.

                  Przypominam również, że regulamin nie przewiduje komentowania moderacji i na każdym forum obowiązują dwie zasady:

                  1. Moderator ma zawsze rację.
                  2. Jeżeli moderator nie ma racji, to jest tak jak punkcie pierwszym.
                  • kris.tofus fatumku drogi... 16.01.14, 13:34
                    ...błagam cię i na kolanach proszę,weź i wypier..l mnie w końcu z tego gleiwizkiego i faszystowskiego zarazem gnojoka a uspokoisz mą duszę.
                    Z góry dziękuję i będę ci wdzięczny do deski grobowej.
                    Wybacz,ale słaby mam charakter,jednakże to przez mą wiarę,że idiotę można przemienić w mądrego,albo faszystę w człowieka normalnego.
                    Trudno poddaję się,zrozumiałem,jedno i drugie jest nierealne.
                    Idioci winni siedzieć w sanatorium pod kluczem,a faszystę potraktować należy skalpelem,zatem,skoro chirurgiem nie jestem,ani wariatkowa właścicielem,poddać się muszę.
                    Ale żebym nie zwariował o pomoc cię proszę,ratuj,fatum,mą duszę,żebym zaprzestał modlić się o wybawienie diabłów z gleiwizkiego gnojoka.
                    • berncik Drogi kris.tofus 16.01.14, 17:54
                      Dlaczego ten tekst Cie tak podniecil, Bardzo fajny i bliski prawdy historyczny tekst.Czemu Ty tu piszesz o faszystach .Ten tekst nie byl zadna propaganda ,tylko delikatna prawda i widac ze autor niechcial urazic Polskich uczuc ptriotycznych,bo wlasnie przewidywal samobujczych mysli Polakow jak sie dowiedza prawdy.Modl sie o zdrowie, bo diabel Cie juz opetal. Wiez ten z tego ggg
                      • kris.tofus Re: Drogi kris.tofus 16.01.14, 19:01
                        Nie o tekst chodzi,bom nawet go nie czytał,szkoda czasu,chodzi o meritum sprawy.
                        Gdybym to ja tyle książki wkopiował na tym fatumowym forum,to fatum by mi to wszystko skreślił,a może nawet banem zagroził,no ale herbuś jest uprzywilejowany,bo on pachnie jak należy.
                        • 1fatum Re: Drogi kris.tofus 16.01.14, 19:12
                          kris.tofus napisał:

                          > Nie o tekst chodzi,bom nawet go nie czytał,szkoda czasu,chodzi o meritum sprawy
                          > .
                          > Gdybym to ja tyle książki wkopiował na tym fatumowym forum,to fatum by mi to ws
                          > zystko skreślił,a może nawet banem zagroził,no ale herbuś jest uprzywilejowany,
                          > bo on pachnie jak należy.

                          ******************************************************

                          Z uwagami proszę do właściciela forum.

                          Powtarzam - źle się czujesz na tym forum? Droga wolna. Nikt na siłę nie trzyma. Pisanie nie jest obowiązkiem, ale przywilejem.

                          Przypominam również, że nick jest jak imię i nazwisko, więc nie wypada go przedrzeźniać, czy przeinaczać. Takie zachowanie świadczy o braku kultury.
                        • herbjelita Re: Drogi kris.tofus 16.01.14, 19:17
                          Nie pachnie tylko interesuje się naszą przeszłością. Szkoda, bardzo wielka szkoda, że tych stron nie czytałeś i pomimo tego tu piszesz. Gdybyś czytał to byś się dowiedział cośkolwiek o nas Slązakach. Nie można nas Slązaków pod jeden grzebień brać wraz z Polakami. My bowiem stanowimy inny naród wychowany w innym świecie aniżeli wy wysocy Polacy.
                          My jesteśmy dumnym śląskim narodem.
                    • 1fatum Re: fatumku drogi... 16.01.14, 18:35
                      kris.tofus napisał:

                      > ...błagam cię i na kolanach proszę,weź i wypier..l mnie w końcu z tego gleiwizk
                      > iego i faszystowskiego zarazem gnojoka a uspokoisz mą duszę.
                      > Z góry dziękuję i będę ci wdzięczny do deski grobowej.
                      > Wybacz,ale słaby mam charakter,jednakże to przez mą wiarę,że idiotę można przem
                      > ienić w mądrego,albo faszystę w człowieka normalnego.
                      > Trudno poddaję się,zrozumiałem,jedno i drugie jest nierealne.
                      > Idioci winni siedzieć w sanatorium pod kluczem,a faszystę potraktować należy sk
                      > alpelem,zatem,skoro chirurgiem nie jestem,ani wariatkowa właścicielem,poddać si
                      > ę muszę.
                      > Ale żebym nie zwariował o pomoc cię proszę,ratuj,fatum,mą duszę,żebym zaprzesta
                      > ł modlić się o wybawienie diabłów z gleiwizkiego gnojoka.

                      *****************************************************

                      Byłbym gotów napisać, że wejrzałeś do duszy mojej.
                      Przecież jesteś na forum z kilku powodów:

                      - nie naruszasz rażąco regulaminu.
                      - istnieje w nas tutaj wszystkich głęboka ufność, że stanie się cud i odblokuje się rozum pozwalający na logiczny tok myślenia.
                      - wierzymy, że wspólnym wysiłkiem ukażemy historyczną prawdę i zaczniesz swoją wiedzę weryfikować z naszą. Niczego nie czynisz dla nas, tylko dla siebie quidquid discis, tibi discis.

                      Pisanie na forum jest przywilejem, a nie obowiązkiem. Nikt nie zmusza do pisania. Jeżeli należysz do gatunku homo sapiens, to potrafisz myśleć i dokonywać wyborów. My wesprzemy twój słaby charakter i zwyczajnie po ludzku traktując jako błądzącego podamy pomocną dłoń.

                      Pominiemy brzydkie "brunatne" epitety, albowiem nie wiesz co czynisz.
                      Zapewne sam nie dostrzegasz własnych przemian jakie zaszły od pierwszych wpisów. Przemiany w kierunku uczłowieczania i socjalizacji.
                      Nie poddawaj się! Pomożemy! Odrobina wytrwałości, a mniej zacietrzewienia i tępego uporu.

                      Może nie ja, ale są tutaj na forum bogobojni, którzy wraz z tobą modlić się będą o twoje zbawienie i rozum, a jak na rozum jest za późno, to chociaż o zdrowie.
                      Zaprawdę powiadam ci, że jesteśmy wszystkim życzliwi i skłonni do przyjacielskiego traktowania na zasadzie miłowania bliźniego jak siebie samego.

                      Wpis twój odczytałem jako wołanie o pomoc i postaramy się nieść pomoc cierpiącemu. Wystarczy, że pisząc, pisz tak, jakbyś ty był adresatem wpisu i nie czujesz się urażony treścią. Przed wysłaniem przeczytaj, czy nikogo nie uraziłeś.
                      W razie wątpliwości pisz na PW. Zapewniam, że każdy pomoże.
                      • socer-schlesier Gliwice - Gleiwitz 16.01.14, 22:09
                        herbjelita 16.01.14, 19:17 napisal:
                        Nie pachnie tylko interesuje się naszą przeszłością. Szkoda, bardzo wielka szkoda, że tych stron nie czytałeś i pomimo tego tu piszesz. Gdybyś czytał to byś się dowiedział cośkolwiek o nas Slązakach. Nie można nas Slązaków pod jeden grzebień brać wraz z Polakami. My bowiem stanowimy inny naród wychowany w innym świecie aniżeli wy wysocy Polacy.
                        My jesteśmy dumnym śląskim narodem.
                        ------------------------------------------------

                        Jo uwazom ze kris.tofus to czytol (a co boroczek mo powiedziec) tyle tylko ze to burzy calo jygo wiedza co za komuny przez 50lot klamliwie do gowy o tych ziymiach wciskali.
                        Szkoda jednak ze Hitler to wszystko przez szesc lat straciol co Germany sam wiekami budowali.

                        poznajpolske.onet.pl/dolnoslaskie/zeliszow-niezwykly-opuszczony-kosciol/ecl12
                        • 1fatum Re: Gliwice - Gleiwitz 16.01.14, 22:30
                          socer-schlesier napisał:

                          > herbjelita 16.01.14, 19:17 napisal:
                          > Nie pachnie tylko interesuje się naszą przeszłością. Szkoda, bardzo wielka szko
                          > da, że tych stron nie czytałeś i pomimo tego tu piszesz. Gdybyś czytał to byś s
                          > ię dowiedział cośkolwiek o nas Slązakach. Nie można nas Slązaków pod jeden grze
                          > bień brać wraz z Polakami. My bowiem stanowimy inny naród wychowany w innym świ
                          > ecie aniżeli wy wysocy Polacy.
                          > My jesteśmy dumnym śląskim narodem.
                          > ------------------------------------------------
                          >
                          > Jo uwazom ze kris.tofus to czytol (a co boroczek mo powiedziec) tyle tylko ze t
                          > o burzy calo jygo wiedza co za komuny przez 50lot klamliwie do gowy o tych ziym
                          > iach wciskali.
                          > Szkoda jednak ze Hitler to wszystko przez szesc lat straciol co Germany sam wie
                          > kami budowali.

                          **************************************************

                          Nie do końca mogę się zgodzić, bo na tyle jego wypowiedzi poznałem jego psychologiczny profil.
                          Sam nie wierzy w to co pisze. Z natury jest całkiem innym człowiekiem. On pisząc chce komuś dokopać, zrobić słowną przykrość. Odreagować własne kompleksy.

                          Wszedł w ten ton wypowiedzi i ciągnie go nadal. Nie może przestać bywać tutaj, bo kiedy komuś powie coś przykrego, wtedy czuje się dowartościowany.
                          Nie jest wykluczone, że w innych sferach życia jest na tej drugiej pozycji, kiedy ktoś nim pomiata i dopiero tutaj jako anonimowy użytkownik jest silny. Coś na wzór zależności nicku z osobą. Ktoś o nicku Tiger, wydawałby się wielkim i drapieżnym jak to zwierzę, a zobaczywszy go w realu trafiamy na kogoś mikrego, słabego i np. z widoczną łuszczycą.

                          Szczerze żałuję, że nie potrafi on zerwać z tą chorą i uzależniającą formułą dowartościowywania siebie kosztem innych. Opluwa ludzi sobie nieznanych i nie zdaje sobie sprawy, że sprawia im przykrość.

                          Przecież tak łatwo powiedzieć, przepraszam, już nie będę. Chcę zostać potraktowany jak ktoś normalny i akceptowany w środowisku.

                          Wtedy rozmowy mogą mieć formę sporu, ale na cywilizowanym poziomie. Szkoda, że tak trudno niektórym dojść do człowieczeństwa.
                          • socer-schlesier Re: Gliwice - Gleiwitz 16.01.14, 22:49
                            1fatum napisał:

                            > Szczerze żałuję, że nie potrafi on zerwać z tą chorą i uzależniającą formułą do
                            > wartościowywania siebie kosztem innych. Opluwa ludzi sobie nieznanych i nie zda
                            > je sobie sprawy, że sprawia im przykrość.
                            ---------------------------------------------------------

                            Tak szczerze to on mie niy ziymbi ani niy grzeje bo widza co pisze.To co nom sam herb wstawio jest naszom slonskom tu historiom.Niy idzie se z tym niy zgodzic a jak ktos tygo niy czyto by uparcie w kolko swoje pierdoly pociskac to szkoda na niygo czasu.
                            • 1fatum Re: Gliwice - Gleiwitz 16.01.14, 23:06
                              socer-schlesier napisał:

                              > 1fatum napisał:
                              >
                              > > Szczerze żałuję, że nie potrafi on zerwać z tą chorą i uzależniającą form
                              > ułą do
                              > > wartościowywania siebie kosztem innych. Opluwa ludzi sobie nieznanych i n
                              > ie zda
                              > > je sobie sprawy, że sprawia im przykrość.
                              > ---------------------------------------------------------
                              >
                              > Tak szczerze to on mie niy ziymbi ani niy grzeje bo widza co pisze.To co nom sa
                              > m herb wstawio jest naszom slonskom tu historiom.Niy idzie se z tym niy zgodzic
                              > a jak ktos tygo niy czyto by uparcie w kolko swoje pierdoly pociskac to szkoda
                              > na niygo czasu.

                              *************************************************

                              Przyznaję Tobie rację, ale to też człowiek. Człowiek bardzo zagubiony.

                              Zachowuje się jak ktoś chcący się dowartościować, który opowiada innym z jak dobrej rodziny pochodzi, w jakim luksusie żył itp.

                              Później już tylko brnie dalej wstydząc się przyznać, że rodzina była nieco patologiczna i biedna, a on chciał się pokazać, że jest lepszy.

                              Nadal wierzę, że nie jest całkiem stracony i dlatego nie raz przymykam oczy na jego wyskoki, bo chcę mu pomóc.
                            • 1fatum Re: Gliwice - Gleiwitz 16.01.14, 23:31
                              socer-schlesier napisał:


                              > Tak szczerze to on mie niy ziymbi ani niy grzeje bo widza co pisze.To co nom sam herb wstawio jest naszom slonskom tu historiom.Niy idzie se z tym niy zgodzic a jak ktos tygo niy czyto by uparcie w kolko swoje pierdoly pociskac to szkoda na niygo czasu.

                              ************************************************************

                              Zapomniałem dodać, że Twoje słowa są tym, co do 45 r. na Śląsku było standardem. Śląsk znał pojęcie tolerancji. Nie było trzeba nikogo kochać, ale też nie było nienawiści. W stosunku do tych, którzy niezbyt zasługiwali na sympatię była obojętność.
                              Śląsk będący zlepkiem różnonarodowego społeczeństwa wykształcił mechanizmy dobrosąsiedzkich stosunków bez nienawiści, czy zawiści.
                              Tego nie pojmą ludzie wychowywani w duchu zawiści i wpajania im, że są lepszymi od innych. Takiego specyficznego mesjanizmu.
                        • kris.tofus proszę o datki... 17.01.14, 07:34
                          ...aby ratować germański zabytek na śląskiej ziemi.

                          LINK
                          • herbjelita Re: proszę o datki... 17.01.14, 08:07
                            To nie jest germanski zabytek tylko zabytek europejskiej kultury.
                            Wy - wschodnia dzicz nie posiadacie poczucia wartosci ani piekna.
                            Istnieje takie niemieckie okreslenie jak "Kulturbanause" Zobacz do lustra a go ujzysz.
                            • kris.tofus Re: proszę o datki... 18.01.14, 08:23
                              herbjelita napisał:

                              > To nie jest germanski zabytek tylko zabytek europejskiej kultury.
                              > Wy - wschodnia dzicz nie posiadacie poczucia wartosci ani piekna.
                              > Istnieje takie niemieckie okreslenie jak "Kulturbanause" Zobacz do lustra a go
                              > ujzysz.


                              - mój kościół parafialny także takim jest niechybnie i dzicz parafialna przywraca mu dzisiaj XII-wieczny wygląd w połowie za własne składki do parafialnego kapelusza.
                              O kwotach nie będę wspominał bo są astronomiczne dla naszej parafialnej dziczy,no ale mamy szczęście bo jako zabytek XII-wieczny oraz jako dowód pobytu słowiańskich polan na śląskiej ziemi uzyskał 50-procentową dotację z budżetu Polski.
                              A ja mimo,że nie jestem parafianinem w tamtej parafii gdzie germański zabytek pobudowali moi współbraci w wierze chrześcijańskiej rzucam składki do kapelusza aby ten europejski germański zabytek nie uległ całkowitej degradacji,być może herbuś,datki me zbyt skromne są wedle tej germańskiej potrzeby,ale jak to się mówi bliższa koszula ciału.
                              Nawet ta dzicz azjatycka mimo,że dzika nie może być całkowicie głupia.

                              Dodać pragnę na zakończenie,że sprawdzałem z rana stan kapelusza z datkami na germańskie cele i nie zauważyłem żadnych przelewów,które by Odrę przepłynęły.
                              Zatem ponownie proszę otwórzcie swoje portfele bo popękają wam kieszenie a zabytek germański na polskiej ziemi runie niechybnie bo jak widzimy Europa dzisiaj ma inne cele,co tam dla niej jakieś kościoły,dziś ważniejsze są europejskie burdele.
                              • herbjelita Re: proszę o datki... 18.01.14, 09:21
                                Nie mialem ciebie na mysli,gdyz zyjesz pomiedzy slazakami, tylko ta dzicz ze wschodu, ktora zdemolowala ten piekny kleinod europejskiej kultury na Dolnym Slasku.
                                • kris.tofus Re: proszę o datki... 18.01.14, 14:35
                                  herbjelita napisał:

                                  > Nie mialem ciebie na mysli,gdyz zyjesz pomiedzy slazakami, tylko ta dzicz ze ws
                                  > chodu, ktora zdemolowala ten piekny kleinod europejskiej kultury na Dolnym Sla
                                  > sku.


                                  No to cieszę się,że nie obwiniasz Polaków za czyny sowieckich zbrodniczych dzikusów.
                                  Jako Polacy zrobimy co w naszej mocy aby ten dowód kultury germańskiej na słowiańskim Śląsku nie runął.
                                  Jednakże liczymy na innych pomoc,bo sami nie damy rady,mamy multum innych ważniejszych potrzeb,być może,że wnet przyjdzie ratować nie jakieś zabytki a całą Polskę,i mam nadzieję,że w razie czego wszyscy wokół Polakom pomogą,a zwłaszcza Niemcy,wszak nie raz w przeszłości pomogli przetrwać polskości.
                          • 1fatum Re: proszę o datki... 17.01.14, 09:15
                            kris.tofus napisał:

                            > ...aby ratować germański zabytek na śląskiej ziemi.
                            >
                            > LINK

                            ************************************************

                            Bardzo dobrze, że zająłeś się czymś pożytecznym. Chyba nasze apele poskutkowały, bo zaczynasz być inny.

                            Skoro tak, to w ramach pomocy temu i innym zabytkom zgłoś się do fundacji "Twoje Dziedzictwo" i zgodnie z par. 6 pkt. 4. Fundacja może nadawać dla osób fizycznych i prawnych tytuł Przyjaciela Fundacji. Wystąp o nadanie stosownego tytułu.

                            My zaś w zgodzie z własnym sumieniem i możliwościami podejmiemy działania.

                            Sam widzisz, jakie to proste stać się człowiekiem.
Pełna wersja