Pomniki

20.01.14, 10:25
Pytam sie czy koszty stawiania pomnikow Jozefa Pilsudskiego na Slasku pokrywala Warszawa?
Prosze natychmiast obciazyc tymi kosztami nasza stolice. Komorowski wpadl na piekny pomysl:

www.dziennikzachodni.pl/artykul/3301470,za-pomnik-korfantego-w-warszawie-zaplaci-slask,id,t.html
    • cirano Re: Pomniki 20.01.14, 10:42
      Za tela rzeczy w Polsce musieli my jusz "dobrowolnie" zapłacic...
    • socer-schlesier Re: Pomniki 22.01.14, 10:05
      Tak bylo o czym sam Chrisraf pisze.W kazdy poniydzialek o godz.20 Dietmar Brehmer prowadziol swoja godzinno audycja radiowo kero se z uciechom suchalo.Jak wyszly sprawy tych akt tak i akta se straciyly i audycja Ditmara Brehmera wroz ze swoim autorym tysz.
      =======================================================


      "Panie Prezydencie, Pana znajomosc historii, nie jest najsilniejsza strona

      Chrisraf (gość) • 21.01.14, 18:21:52

      Czekamy nadal na nazwiska NASZYCH ojcow, braci, synow, dziadkow, kuzynow, przajaciol, ktorzy zgineli w gornoslaskich POLSKICH OBOZACH KONCENTRACYJNYCH.

      IM MOZE PAN ZAFUNDOWAC POMNIK!!!

      Jesienia 1997 pani Ewa Betkowska zaczela segregowac zbiory akt, przeznaczonej do rozbiorki kopalni Klimontow w Sosnowcu, aby przygotowac je do przekazania archiwum miasta Katowic. Zapewne
      zadne ciekawe zajecia dla mlodej dyplomowanej bibliotekarki. W koncu czekalo na nia w piwnicy budynku adminiatracji 40.000 akt. Pewnego dnia dokonala odkrycia, ktore wcale nie pasowalo do tego typowego obrazu zakurzonych kopalnianych dokumentow.

      Akta ponad 14.000 niemieckich robotnikow przymusowych.

      Ku jej zdziwieniu znalezione dokumenty byly pomimo ich wieku w dobrym i w porzadku utrzymanym stanie: Drewniane skrzynki z tysiacami wkladek kartotekowych i wiele skrzynek z napisem UNRA, w
      ktorych znajdowaly sie mikrofilmy. Po krotkim obejrzeniu zdala sobie sprawe, ze chodzi tu o w biurokratycznym porzadku udokumentowany los ludzi: O prawie 14.000 niemieckich robotnikow przymusowych, ktorzy od 1945 do 1949 zostali zmuszeni do pracy w kopalniach w Zaglebiu
      Dabrowskim. Kartoteki skrzetnie oddaja dane wiezniow: Nazwisko, date i miejsce urodzenia, zawod lub stopien, obywatelstwo, narodowosc, (koncentracyjny) oboz „mateczny“, stan zdrowia szacowany przez lekarzy obozowych przy przekazaniu. W wiekszosci chodzilo o zolnierzy Wehrmachtu, z obozow Schneidenmühl (Pila) i Sagan (Zagan). Oprocz nich byli tam starcy, kobiety i szesnastolatkowie, wszyscy Gornoslazacy, z obozow „matecznych“ Lamsdorf (Lambinowice) , Swientochlowitz (Swietochlowice), Myslowitz (Myslowice) i Jaworzno, ktorzy zostali tutaj przywiezieni do niewolniczej pracy pod ziemia. Listy uwzgledniaja minimum 1.000 nazwisk ofiar smiertelnych, wraz z podaniem powodu smierci (utrata sil, choroba, zawal, „proba ucieczki“) jak i detaliczny opis miejsca szesciu masowych grobow, ktore zostaly uwzglednione na dodanej mapie.
      Pani Betkowska chyba nie bez powodu nie wybrala wytyczonej drogi sluzbowej, ktora by ja doprowadzila do Archiwum Panstwowego, tylko 26.06.1998 spotkala sie z Dietmarem Brehmer,
      przewodniczacym „Deutsche Arbeitsgemeinschaft“ Versöhnung und Zukunft“/“Niemieckie Stowarzyszenie Robocze – Pojednanie i Przyszlosc“. To male stowarzyszenie w Katowicach, ktore oddzielilo sie w 1990 od „Deutsche Freundschaftskreis“ (DFK) publikowalo w woj. slaskim (katowickim) wlasna gazete i nadawalo cotygodniowa audycje radiowa, stalo sie znane poprzez rehabilitacje bylych
      wiezniow, ktorzy dostali sie do polskich obozow, oraz szczegolnie poprzez starania o uzyskanie rent dla bylych zolnierzy Werhrmachtu. Wedlug Betkowskiej, ktorej ojciec przed zmiana systemu byl
      wplywowym „zolnierzem“ partyjnym, rodziny poszkodowanych mialy w kazdym wypadku dowiedziec sie, co sie stalo z ich krewnymi. Brehmer chcial poinformowac „Suchdienst des Deutschen Roten
      Kreuzes“/“Placowke Poszugiwawcza Niemieckiego Czerwonego Krzyza“. Mieli byc tez wlaczeni historycy, aby fachowo zbadac materialy. Poinformowal on tez Archiwum Panstwowe o znalezisku, ktore mu
      przekazala „nie znana osoba“.
      29 czerwca odbyla sie w Katowicach z udzialem Brehmera konferencja prasowa i nie bez sukcesu zaprezentowal on materialy. Masowo, jak przytacza „Gazeta Wyborcza“, mieli sie Gornoslazacy telefonicznie i pisemnie zglaszac, by otrzymac informacje o zaginionych krewnych. Dwanascie dni pozniej pojawili sie nagle przedstawiciele Archiwum Panstwowego, prokuratury i UOP-u i podczas osmio-godzinnej rozmowy z Brehmerem zazadali natychmiastowego wydania kartotek, mikrofilmow i oprocz tego nazwiska „tajemniczej informatorki“. Aby nie narazac Betkowskiej stowarzyszenie zgodzilo sie na wspolprace i bylo zmuszone wydac materialy szefowi Archiwum Panstwowego Zygmuntowi Partyce.

      Od tej pory zaczyna sie ciekawa zabawa w ciuciubabke: ...

      Dalej tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/w,34281,148961854,149110582,Co_starano_sie_zatuszowac_w_Katowicach_.html
      Z wyrazami szacunku."
Pełna wersja