Kim był UB-ek?

25.04.15, 21:49
Polecam książkę _„Zwyczajny” resort. Studia o aparacie bezpieczeństwa 1944–1956_, pod red. Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego, Warszawa 2005.

Można się z niego dowiedzieć, że latem 1944 r. aparat bezpieczeństwa Polski lubelskiej, zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Konrada Rokickiego, specjalistę z Referatu Badań Naukowych i Zbiorów Bibliotecznych, składał się z 1640 funkcjonariuszy. Rok później było ich już prawie 27 tys., a w 1949 r. ponad 33 tys. Przy tym przez organy bezpieczeństwa przewinęło się w tym okresie znacznie więcej funkcjonariuszy, np. w 1946 r. przyjęto do służby 4103 osoby, a zwolniono - 6880.
Do 1948 r. zginęło 1749 funkcjonariuszy.

Kim byli funkcjonariusze wyklęci? Zgodnie ze źródłami IPN w 1945 r.
- 66% funkcjonariuszy przed podjęciem służby było robotnikami, a 24% chłopami.
- 79% funkcjonariuszy miało wykształcenie podstawowe lub niepełne podstawowe.
- 84% funkcjonariuszy bezpieczeństwa służących w 1947 r. nie należało przed wojną do żadnej organizacji politycznej także komunistycznej.
- Tylko 1% funkcjonariuszy w 1947 r. miało pochodzenie żydowskie.

Konrad Rokicki tak oceniał skład funkcjonariuszy bezpieczeństwa: Nie byli to ludzie obcy. Stereotyp ubeka starego komunisty pochodzenia żydowskiego, który po przeszkoleniu w Kujbyszewie zmienił mundur na polski, aby zniewalać „siedemnastą republikę” jest daleki od rzeczywistości, nawet w odniesieniu do kadr kierowniczych MBP. Przeciętny statystyczny pracownik aparatu bezpieczeństwa był człowiekiem młodym, narodowości polskiej, deklarującym wyznanie rzymskokatolickie. Wywodził się ze środowiska chłopskiego bądź robotniczego, legitymował się też bardzo niskim wykształceniem i brakiem doświadczenia politycznego. Tylko w warunkach rewolucji społecznej miał szansę zrobienia kariery za cenę pełnej dyspozycyjności wobec partii komunistycznej.

Łabuszewski i Krajewski przyznają, że mimo wycofania się jednostek radzieckich z walki ze zbrojnym podziemiem dysproporcje sił walczących w dramatyczny sposób zmieniały się dalej na niekorzyść strony niepodległościowej, osiągając swoje apogeum na początku lat 50., kiedy to sama polska komunistyczna bezpieka dysponowała siłami przekraczającymi 300 tys. funkcjonariuszy i żołnierzy, przy siłach podziemia szacowanych już tylko na kilkuset partyzantów i kilka czy kilkanaście tysięcy członków siatek konspiracyjnych stanowiących zaplecze dla tych naprawdę już „ostatnich leśnych”. Skąd się wzięły te setki tysięcy funkcjonariuszy i żołnierzy walczących z żołnierzami wyklętymi? Autorzy nie kwestionują, że to byli Polacy.
    • heli34 Re: Kim był UB-ek? 26.04.15, 18:35
      Brakuje tu jednej ważnej infomacji.
      Ci synowie robotników i chłopów,przeważnie z wykształceniem nie pełnym podstawowym nie nabierali nagle wigoru i pewności siebie aby zgłaszać się do pracy w tak odpowiedzialnych służbach.
      Między rokiem 1944 a 1949 trwała masowa akcja wykrywania i ujawniania t.zw zbrojnego podziemia.
      Ci chłopcy w wieku od 17 do 22 lata w czasie wojny stanowili trzon i mięso armatnie w rozmaitych oficjalnych i nieoficjalnych organizacjach zbrojnych.
      Pierwsze działania UB koncentrowały się na ujawnianiu takich powiązań a wielodniowe a nawet kilku miesięczne przesłuchania szeregowych partyzantów miały na felu ujawnienie
      kadry dowodzącej i jej powiązń z imperilistycznym zachodem.
      Forma i sposób tych przesłuchań jest ogólnie znana.
      Jeden z naszych znajomych, przetrwał takie przesłuchanie. Kiedy go zwalniano oficer przesłuchujący oznajmił mu,że znalazł się tu przez pomyłkę. Wówczas odważył się powiedzieć,że był też przesłuchiwany przez Gestapo,ale wy jesteście lepsi.
      Tak ubawił swojego rozmówcę,że ten poklepał go po plecach i dodał;-Gestapo nie jednego mogło by się od nas nauczyć.

      Taki skruszały delikwent umiejący obchodzić się z bronią a przeważnie nie rozumiejący nawet słowa imperializm był idealnym materiałem na przyszłego bezwolnego aparatczyka.
      Jeśli chodzi o przynależność do określonej formacji militarnej to w tej rekrutacji preferowano byłych członków AL i Batalionów Chłopskich.

      Jak idzie o tę bardzo liczną grupę zwolnionych pracowników UB w pierwszych latach to dotyczyło to głownie alkoholikow i nadużywających władzy.
      Ci ostatni to często jednostki zdemoralizowane i zwykli złodzieje którzy swoje funkcje wykorzystywali do kontynuowania ulubionego procederu.
      W czasie swoich studiów wynajmowałem pokój w sąsiedztwie zasłużonym bojowniku Batalionów Chłopskich z kieleckiego.
      Chętnie opowiadał o partyzanckich przygodach w formie:śnieg po kolana, mróz jakieś 15 gradusów a my chyłkiem żytem, wycofujemy się po udanej akcji.
      Kończył właśnie studia medyczne i wrócił w swoje strony w kieleckim a był 1952 rok.
      Została po tym bohaterze książeczka wojskowa wydana w 1948 roku a w niej w rubryce wykształcenie- 4 klasy szkoły podstawowej. A w 1952 dyplom lekarza!?
      Z rozmów z jego kolegami z roku okazało się że wszyscy albo prawie wszyscy wiedzieli,że jest kapusiem i przysłużył się negatywnie kilku osobom.
      • 1fatum Re: Kim był UB-ek? 26.04.15, 20:09
        Zastanawiam się, czy w każdej nacji są podobne złe jednostki?

        Zapewne tak, ale czy aż tak wielu?
        • heli34 Re: Kim był UB-ek? 26.04.15, 21:49
          1fatum napisał:

          > Zastanawiam się, czy w każdej nacji są podobne złe jednostki?
          >
          > Zapewne tak, ale czy aż tak wielu?
          #######
          W każdej a w Polskiej stosunkowo mało.
          Te opisane typy wyłaniają się w czasach kryzysowych biedy,wojny biedy.
          W czasie pokoju nie rzucają się tak w oczy bo nie występują w zespołach.
          A dobrobyt albo choćby brak biedy niczego w tym zakresie nie zmieniają.
          Jedynie działania takich osobników manifestują się inaczej.
          Pedofilia, przestępstwa seksualne bardzo często łączone z morderstwem a nawet taka narkomania wyzwalająca tłumione zło poprzez zniesienie zahamowań psychicznych.

          Zastanawiam się też jak wytłumaczyć to,że w konflikcie ukraińskim uczestniczą osobnicy z wielu krajów jedynie z chęci zabijania ludzi którzy nawet nie są ich przeciwnikami.
          Może to chęć przeżycia emocji znanych z gier komputerowych, in vivo -w prawdziwym życiu.
          Polak uczestniczący w walkach na Ukrainie po stronie rządowej odpowiedział dziennikarzowi bez ogródek,że robi to z chęci zabijania ludzi. Prawdopodobnie było by mu obojętne po której stronie by w tym procederze stanął a prawdopodobnie wybrał hojniejszego zleceniodawcę.

          Jak się spojrzy na doniesienia z USA to nie ma tygodnia bez masakry z bronią w ręku na niewinnych ludziach,dzieciach czy wczasowiczach. Trudno to wytłumaczyć jedynie chorobą psychiczną. Ale tam od stuleci a i ostatnio buduje się ład przeważnie z broną w ręku.
          Ostatnio nie tylko u siebie.
          • heli34 Re: Kim był UB-ek? 27.04.15, 19:52
            Przypadkowo w gazecie pojawił się jeden z motywów jakimi kierują się źli ludzie.

            Był nikim a zapragnął być panem życia i śmierci !

            wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,17820458,_Zabijalem__zeby_poczuc__jak_to_jest_byc_panem_zycia.html#BoxLokKrajImg
            Trzeba tu na marginesie wspomnieć,że takich bezrefleksyjnych osobników można też wychować i to w seriach.
            Znam nawet jednego który twierdzi,że to przyjemność obcować z ludźmi,którzy mają taki sam pogląd na życie.
            Miał na myśli swoje,dostatnie życie i podobne swoich kompanów.
            Życie na cudzy koszt w organizacji,która nie jest ani Gestapo,ani UB ale posługuje się podobnymi środkami aby osiągać swoje cele.
            Nie uczestniczył nawet w pogrzebie swojej matki bo miał "inne sprawy"
            do załatwienia.
            Swego ojca namówił do sprzedaży mieszkania aby za uzyskane pieniądze kupić do spółki dom. Kiedy jednak ojciec stał się nie wygodny bo nie akceptował tego światopoglądu i modelu życia, bez skrupułów wyrzucił go z tego domu namawiając uprzednio 78 latka do zrzeczenia się swojej części udziału.
            Teraz ten starszy człowiek błąka się po cudzych mieszkaniach choć samotnie(ciężko chora żona) wychował trójkę dzieci pracując 20 lat na kopalni wyłącznie na nocnych zmianach
            aby dzień poświęcić zaopatrzeniu rodziny i wychowaniu dzieci.
            • 1fatum Re: Kim był UB-ek? 27.04.15, 20:51
              W każdym z nas drzemie bestia, ale tylko nieliczni potrafią ją zbudzić.
              Chyba wszystko zależy od indywidualnych cech, bo wielokrotnie obserwujemy, że najlepsze wychowanie przegrywa z bestią.

              Najpewniej mamy do czynienia z doborem genów. Nie bez powodu panuje twierdzenie, że "patologia rodzi patologię".
              Pół biedy, kiedy patologia pozostaje na społecznych nizinach, gorzej, kiedy trafi do kręgu władzy. Wtedy mamy Stalinów, Dzierżyńskich Berie, Morelów i innych.
              Przecież wielu okrutników było edukowanych w wyznaniowych szkołach, a nawet mieli chęć wstąpienia do zakonów. Jednak bestia niemal zawsze wygrywa.
Pełna wersja