z pozdrowieniami z Toronto...

17.06.15, 21:34
Hej... tym, ktorzy mnie moze jeszcze pamietaja,
chcialam tylko powiedziec, ze o Was nie zapomnialam:)

Moze ktos z Was ma ochote zajrzec tutaj?:
forum.gazeta.pl/forum/w,99,157955730,157955730,Geje_wychodza_z_szafy_.html
Serdeczne pozdrowionka...
    • dede09 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 18.06.15, 22:09
      Hallo Bora! :)
      my tez pamietamy i ciesze sie ze sie odezwalas. :) nie omieszkam- z przyjemnoscia zajrze tam

      lg dede
      • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 21.06.15, 02:13
        dede09 napisał:

        > Hallo Bora! :)
        > my tez pamietamy i ciesze sie ze sie odezwalas. :) nie omieszkam- z przyjem
        > noscia zajrze tam
        >
        > lg dede

        Hej Dede... ale mi milo :)
        Pozrowionka!
    • ballest Re: z pozdrowieniami z Toronto... 18.06.15, 23:03
      Bora, jasne ze PAMIETOMY i nigdy niue zapomnymy , przeca wiemy co dlo nos zrobiouas !
      • socer-schlesier Re: z pozdrowieniami z Toronto... 19.06.15, 05:43
        O ile Cie pamiyntom to lubiylas po gorach z plecakym chodzic.Pozdrowiom.
        • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 21.06.15, 02:15
          socer-schlesier napisał:

          > O ile Cie pamiyntom to lubiylas po gorach z plecakym chodzic.Pozdrowiom.

          Hej Socer! Dobrze pamietasz :)
          Pozdrowionka!
          • ballest Re: z pozdrowieniami z Toronto... 21.06.15, 10:06
            Przeca Bora i niedzwiedzi przegoniola ;)
            • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 22.06.15, 00:09
              ballest napisał:

              > Przeca Bora i niedzwiedzi przegoniola ;)

              :)))
              • dede09 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 23.06.15, 11:27
                https://3.bp.blogspot.com/-46sNNrRy7jw/VQYnldoW83I/AAAAAAAAATQ/oiy4JBebd2o/s1600/Bessie1.jpg
                jak ten maly podrosnie to Bora zas wyruszy na Niedzwiedzie ;) :)
                • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 24.06.15, 16:43
                  :)))

                  oooo... moje sloneczko!! :)

                  na pewno!! Pora tym niedzwiedziom troche namieszac w lesie :)
                  • ballest Re: z pozdrowieniami z Toronto... 30.06.15, 15:20
                    a ta suczka ja napewno obroni :

                    https://photos.nasza-klasa.pl/1232656/2319/other/std/2454b7db68.jpeg
                    • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 01.07.15, 17:54
                      aaaa! Jaka fajna, milusinska owieczka!! :))
                      • ballest Re: z pozdrowieniami z Toronto... 01.07.15, 21:26
                        Bora obejrzi se to i to musisz KOCHAC!!!

                        https://photos.nasza-klasa.pl/1232656/1625/other/std/addd13bf10.jpeg



                        https://photos.nasza-klasa.pl/1232656/1862/other/std/1a8c2ac08f.jpeg
                        • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 01.07.15, 23:46
                          jejkuuuu... jaki sliczny kudlaty piesek!
                          To Twoj?
                          • ballest Re: z pozdrowieniami z Toronto... 06.07.15, 09:32
                            Nie moj, ale nasz ;) Bora nasza Nele.
                        • 1fatum Re: z pozdrowieniami z Toronto... 02.07.15, 23:29
                          Kto starł czarną farbę z psiego noska?

                          Naprawdę śliczny.

                          Jak to rasa?
                          • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 05.07.15, 22:28
                            1fatum napisał:

                            > Kto starł czarną farbę z psiego noska?

                            :))) Przyjrzalam sie i rzeczywiscie jakby ktos starl farbe z tego noska :))))

                            > Naprawdę śliczny.

                            To bardzo sie ciesze! :)
                            Tutaj na zdjeciu ma juz piec miesiecy i jest troszke zakudlona :)
                            dolinazycia.blogspot.ca/2015/06/obudzilam-sie.html
                            > Jak to rasa?

                            hawanska / havanese

                            Pozdrowionka!
                            • 1fatum Re: z pozdrowieniami z Toronto... 05.07.15, 23:09
                              Jest cudownym psiakiem. Podoba mi się, choć na pewno wymaga sporo czasu od właściciela.


                              Wszystkie, nawet kundle mają cudowne kochające psie serce.
                              Pies jest jedyna prawdziwą miłością, którą można kupić za pieniądze. Sam mam ich trzy i swój psi cmentarzyk.
                              Wszystkie zwierzaki są kochane, ale psy są wyjątkowe. Nie ma ładniejszego widoku, kiedy położy się do góry "kołami" okazując pełną uległość czekając na pieszczoty. W razie potrzeby, nawet najmniejszy stanie w obronie człowieka.
                              • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 06.07.15, 05:30
                                1fatum napisał:

                                > Jest cudownym psiakiem.

                                no wiesz.... nie chce nic mowic, ale normalnie serducho mi puchnie jak to czytam ;)

                                > Podoba mi się, choć na pewno wymaga sporo czasu od właściciela.

                                Zajmowanie sie tym futerkiem to czysta przyjemnosc.
                                Nie pracuje, wiec spokojnie caly swoj czas moge jej poswiecic.
                                Bylam z nia nawet u mojego dentysty :) Gdy dentystka wlaczyla wiertlo
                                i wlozyla je do mojej buzi, to Pytlusia narobila takiego rabanu (jeszcze
                                za bardzo nawet nie umiala szczekac i wyc, ale koncert odstawila jak nalezy :),
                                ze ludzie zbiegli sie z innych gabinetow. Myslalam, ze obie wylecimy, ale nie... wlasciciel (Muzulmanin, przeciez oni nie lubia psow! a nie mrugnal nawet okiem gdy przyszlam do gabinetu ze szczeniakiem) postawil torbe, w ktorej siedziala Pytlusia na moj brzuch, zaczelam ja glaskac i zasnela... spala sobie tak spokojnie przez cala godzine... Nigdzie sie bez niej nie ruszam :)

                                > Wszystkie, nawet kundle mają cudowne kochające psie serce.
                                > Pies jest jedyna prawdziwą miłością, którą można kupić za pieniądze. Sam mam ic
                                > h trzy i swój psi cmentarzyk.
                                > Wszystkie zwierzaki są kochane, ale psy są wyjątkowe. Nie ma ładniejszego widok
                                > u, kiedy położy się do góry "kołami" okazując pełną uległość czekając na pieszc
                                > zoty. W razie potrzeby, nawet najmniejszy stanie w obronie człowieka.

                                Absolutnie sie z Toba zgadzam we wszystkim! To sa prze kochane zwierzatka!
                                Takie toto male, ale potrafi juz okazac swoje przywiazanie. Jeszcze nie miala okazji
                                stanac w mojej obronie, ale juz pokazala jaka jest kochana. Gdy bylam z
                                nia na spacerze, zaslablam i karetka mnie zabrala do szpitala. Pytlusia zostala z moja
                                sasiadka z bloku, z ktora rozmawialam przed zaslabnieciem. Staly w miejscu, az karetka odjechala. Pytlusia gdy zobaczyla odjezdzajaca karetke to zaczela wyc i nie chciala ruszyc sie z miejsca. Sasiadka musiala ja wziac na rece, aby do domu ja zaniesc, a i tak cala droge wyla :(
                                Albo gdy ja lezalam caly dzien w lozku chora, to Pytlusia cichutko lezala przy mnie... co chwile dotykala mojego policzka swoim zimnym noskiem, jakby sprawdzala czy jeszcze zyje, albo jezorkiem polizala kilka razy co jakis czas... nie ruszyla sie ode mnie na krok... nie jadla, nie pila tylko lezala ze mna caly dzien i mnie pilnowala, nie chciala zadnych smakolykow, nic, nawet siku nie zrobila... taki maly szczeniaczek nie powinien miec takich zmartwien... moglabym tak wyliczac jeszcze dlugo, a przeciez dopiero ja mam trzy miesiace... po prostu spodziewalam sie glupiutkiego pieska, a trafilam na zwierzatko z poczuciem humoru i z charakterkiem... masz racje, taka psia milosc to jedyna, ktora mozna kupic za pieniadze.

                                Bardzo jestem ciekawa jak wygladaja Twoje psiaki!
                                Trzy! Niezle! Tez tak bym chciala, ale mam za male
                                mieszkanie... chociaz ciagle mnie kusi, aby kupic jeszcze
                                jednego takiego malucha.
                                • 1fatum Re: z pozdrowieniami z Toronto... 06.07.15, 07:24
                                  Masz rację z psią opieką nad chorym.

                                  Kiedyś mając wysoką temperaturę, była przy mnie (nieżyjąca już) kundlica Zuzia. Też regularne sprawdzała nosem (chyba temperaturę). Kto wie, czy nie było w tym jakiejś psiej bioenergoterapii, bo dość szybko temperatura zaczęła spadać, a do mnie dotarło, że z zegarową precyzją, co kwadrans dotykał mojego policzka psi nos. Za jakiś czas Zuzia poszła na swoje posłanie, a ja nie miałem już gorączki.

                                  Znane są opisywane liczne przypadki opiekowania się człowiekiem. Nie tak dawno media pisały, że pies w zimna noc własnym ciałem ogrzewał zagubione dziecko. Był to zwykły kundel, a wiedział jak postąpić.
                            • ballest Re: z pozdrowieniami z Toronto... 06.07.15, 20:09
                              Ja nasz je mieszanka hawansko-maltanska, ale Twoj Bora jest innej Rasyale sliczniutenki
                              • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 09.07.15, 18:33
                                hawansko-maltanska? no prosze! To Wasz jest bardziej rasowy niz moj :)) moj jest tylko hawanski :))

                                tak.. psy sa niesamowite jesli chodzi o opieke nad czlowiekiem....

                                a ja dzisiaj oddalam Pytlusie do pralni!! - jej pierwszy raz! :))
                                i siedze w domu jak na szpilkach juz ponad cztery godziny
                                i czekam na telefon, az zadzwonia i powiedza kiedy moge ja odebrac...
                                Boze, jak ona wyla gdy ja zostawilam za drzwiami! :(((
                                • ballest Re: z pozdrowieniami z Toronto... 09.07.15, 20:22
                                  Nie rozumiam Bora, ty ja dosz wyprac, aha to Twoja tysz je biala, ale yno wtedy jak ja dasz wyprac, czyli na Bildzie jat Twoja Pytlusia ufifrana ?
                                  • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 10.07.15, 04:56
                                    ballest napisał:

                                    > czyli na Bildzie jat Twoja Pytlusia ufifrana ?

                                    nie no, na bildzie tym z dluzszym futerkiem to ona jest po moim praniu... :))
                                • 1fatum Re: z pozdrowieniami z Toronto... 09.07.15, 22:47
                                  borasca0107 napisała:

                                  > a ja dzisiaj oddalam Pytlusie do pralni!! - jej pierwszy raz! :))
                                  > i siedze w domu jak na szpilkach juz ponad cztery godziny
                                  > i czekam na telefon, az zadzwonia i powiedza kiedy moge ja odebrac...
                                  > Boze, jak ona wyla gdy ja zostawilam za drzwiami! :(((
                                  >

                                  **********************************

                                  Przepraszam, czy bozia rączek nie dała?

                                  Ja bym psa nie narażał na taki stres. Jeżeli już, to byłbym przy nim.
                                  • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 10.07.15, 05:06
                                    1fatum napisał:

                                    > Przepraszam, czy bozia rączek nie dała?

                                    no dala, ale dwie lewe :)

                                    > Ja bym psa nie narażał na taki stres. Jeżeli już, to byłbym przy nim.

                                    Chcialam zostac, ale mi nie pozwolili... ona niestety nawet wyje, gdy w mieszkaniu tylko wejde pod prysznic i jej z oczu znikne... nie pomaga, ze caly czas do niej mowie... gdy ja zostawie pod sklepem na minutke to sie tak wydziera, jakby ja ktos ze skory obdzieral, czesto mnie ludzie wpuszczaja bez kolejki przez to... W mieszkaniu jeszcze jej samej nie zostawilam... zawsze gdy musze cos zalatwic, zostawiam ja u sasiada pod opieka... ale musze jakos zaczac ja odzwyczajac od siebie, bo inaczej ona w jakas nerwice wpadnie :((
                                    • 1fatum Re: z pozdrowieniami z Toronto... 10.07.15, 07:55
                                      borasca0107 napisała:

                                      > 1fatum napisał:
                                      >
                                      > > Przepraszam, czy bozia rączek nie dała?
                                      >
                                      > no dala, ale dwie lewe :)
                                      >
                                      > > Ja bym psa nie narażał na taki stres. Jeżeli już, to byłbym przy nim.
                                      >
                                      > Chcialam zostac, ale mi nie pozwolili... ona niestety nawet wyje, gdy w mieszka
                                      > niu tylko wejde pod prysznic i jej z oczu znikne... nie pomaga, ze caly czas do
                                      > niej mowie... gdy ja zostawie pod sklepem na minutke to sie tak wydziera, jakb
                                      > y ja ktos ze skory obdzieral, czesto mnie ludzie wpuszczaja bez kolejki przez t
                                      > o... W mieszkaniu jeszcze jej samej nie zostawilam... zawsze gdy musze cos za
                                      > latwic, zostawiam ja u sasiada pod opieka... ale musze jakos zaczac ja odzwycza
                                      > jac od siebie, bo inaczej ona w jakas nerwice wpadnie :((
                                      >

                                      Nie zostawiłbym psa samego, zwłaszcza tak związanego ze mną. Nie chcieli, aby był, to zrezygnowałbym z usługi. Jeżeli nie chcieli, to znaczy, że mieli coś do ukrycia (np. uderzenie w pyszczek ręką - NIE WYJ!, czy traktowanie jak przedmiot).
                                      Jest zasada, że klient, choć świnia swoje prawa ma.

                                      Są rasy psów, które w wyniku nadmiernego stresy tracą życie. Ich serce nie wytrzymuje. Np. Yorki.
                                      Jeżeli psina będzie narażona na podobne stresy, to też może tak skończyć, a w najlepszym razie zacznie w każdej niepewnej sytuacji wpadać w histerię pamiętając, że jej pani z nieznanych jej powodów porzuca ją zostawiając w rękach innych na cierpienie, bądź inne stresy.
                                      Nie mnie oceniać, ale przemyśl. To nie dziecko, któremu wytłumaczysz, że jakieś działanie jest konieczne, a mama wkrótce wróci.
                                      Psina n ie rozumie i czuje się porzucona. Pierwszy ogromny stres był po odłączeniu od suki i rodzeństwa i oddanie w inne ręce. Psiak to pamięta.
                                      Mając psa, trzeba nauczyć sie myślenia po psiemu.
                                      • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 10.07.15, 11:43
                                        1fatum napisał:

                                        > Mając psa, trzeba nauczyć sie myślenia po psiemu.

                                        Masz absolutna racje.
                                        • 1fatum Re: z pozdrowieniami z Toronto... 10.07.15, 11:56
                                          Miło mi, że się nie pogniewałaś za słowa prawdy.
                                          Pamiętaj, że im kobieta ładniejsza, to adoratorów więcej, a im pies ładniejszy to chętnych do kradzież się zwiększa.
                                          Z psiakiem tworzysz stado, a w stadzie nikogo się nie opuszcza.
                                          • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 10.07.15, 12:01
                                            1fatum napisał:

                                            > Miło mi, że się nie pogniewałaś za słowa prawdy.

                                            No co Ty? Mam sie obrazic za to, ze mojemu pieskowi zyczysz dobrze?
                                            Ja sama nie mam o sobie dobrego zdania, gdy musze ja zostawic :(

                                            > Z psiakiem tworzysz stado, a w stadzie nikogo się nie opuszcza.

                                            no wlasnie...
                                    • ballest Re: z pozdrowieniami z Toronto... 10.07.15, 08:56
                                      No to ja tak przyzwyczailas jak my nasza Nele , ona tez nigdy nie jest sama, nigdy , zawsze ktos jest z nia.
                                      • 1fatum Re: z pozdrowieniami z Toronto... 10.07.15, 09:21
                                        Pies jest zwierzęciem stadnym i najlepiej się czuje w towarzystwie innych zwierząt (ludzi). Podobnie jest z koniem. Nie mogąc mieć 2 koni, dajemy koniowi kozę do towarzystwa.
                                        Z psami jest łatwiej, bo można nauczyć zostawać itp.

                                        Ten pies jest zbyt ładny, aby go samego zostawiać przed sklepem, bo będą dwie rozpacze. Jedna psia, a druga ludzka, kiedy go ktoś ukradnie.
                                        Biorąc psa, bierzemy wielką odpowiedzialność na długi czas, bo łatwo zranić psie serce.

                                        Nie potrafię zrozumieć owej swoistej "choroby dwubiegunowej". Raz wielka miłość do psa i radość z jego posiadania, aby następnie oddawać psa w cudze ręce, by go wykąpano, czy zostawiać pod sklepem, lub w innych warunkach. O ile do bezpiecznego domowego zostawania można psa nauczyć i przekazać jemu, że wkrótce do niego wrócimy, to dwa pierwsze przypadki nie umiem nazwać inaczej jak nieodpowiedzialnością.
                                        Od najmłodszych lat wychowałem się z psami i na tyle je poznałem, że mogę się domyślać, co się dzieje w serduszku tej psiny.
                                        Skutki podobnych działań będą się potęgować, a skutkiem będzie histeryczne zachowanie i ...... .

                                        Nie umiem delikatniej określić tego co powinno być jednoznacznie nazwane.

                                        Zasada jest jedna - mój pies jest ze mną, a ja z nim. Jeżeli nie chcą mnie z psem, to ja nie chcę tam być bez psa. W końcu nie ma życiowego przymusu, aby szedł tam, gdzie z psem wejść nie mogę. Ewentualnie uczę psa zostawania w domu, ale nigdy nie zostawiam pod sklepem, niczym rower.
                                        • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 10.07.15, 11:56
                                          1fatum napisał:

                                          > Nie potrafię zrozumieć owej swoistej "choroby dwubiegunowej". Raz wielka miłość
                                          > do psa i radość z jego posiadania, aby następnie oddawać psa w cudze ręce, by
                                          > go wykąpano, czy zostawiać pod sklepem, lub w innych warunkach.

                                          Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie :(
                                          Pytlusie sama kapie i dbam o jej futerko,
                                          ale z nozyczkami do niej nie podchodze,
                                          wole powierzyc ja profesjonalistom.

                                          A sklep pod, ktorym ja zostawiam, jest bardzo maly
                                          i kase ma przy oknie, przy ktorym tez stoi kolejka,
                                          wiec jak wpadam do sklepu to ludzie przewaznie
                                          widza, ze to ja przywiazalam pieska, i ze ten piesek wyje
                                          i wpuszczaja mnie bez kolejki... to z reguly zajmuje okolo
                                          3 minuty gora...

                                          > O ile do bezpiecznego domowego zostawania można psa nauczyć i przekazać jemu,
                                          > że wkrótce do niego wrócimy,

                                          jak mam ja nauczyc zostawania w domu, bez jej wycia? Ona za mna nawet wychodzi na korytarz, gdy ide tylko wyrzucic smieci do zsypu na moim pietrze.
                                          • 1fatum Re: z pozdrowieniami z Toronto... 10.07.15, 12:18
                                            Ukraść psa, to łatwiej niż rower. Wystarczy, że "mocno opalony" lub inny potrzebujący kasy jednym ruchem złapie psa. ręką zaciśnie pyszczek i ucieknie.

                                            Co zrobisz? Pobiegniesz za nim, o ile zauważysz? Czy zaczniesz nawoływać?

                                            To nie duży i groźny pies.
      • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 21.06.15, 02:14
        ballest napisał:

        > Bora, jasne ze PAMIETOMY i nigdy niue zapomnymy , przeca wiemy co dlo nos zrobi
        > ouas !

        Balcio, Balcio... wiem, ze na Ciebie to zawsze mozna liczyc! :)
        Pozdrowionka!
    • sloneczko1 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 02.07.15, 23:00
      och, Bora,Bora.....

      pozdrawiam..................:)
      • borasca0107 Re: z pozdrowieniami z Toronto... 05.07.15, 22:20
        sloneczko1 napisała:

        > och, Bora,Bora.....
        >
        > pozdrawiam..................:)

        Sloneczko! Pozdrawiam! :)

Pełna wersja