socer-schlesier
06.11.15, 19:27
Dzisiej jusz niy ma tak dobrych i szacownych ludzi.Wszystko pszeminylo bezpowrotnie.
-----------------
"Ewa von Tiele-Winckler
Ewa von Tiele-Winckler - Matka Ewa (1866-1930)
Urodziła się 31 października 1866 roku na zamku w Miechowicach. Jej rodzicami byli Hubert i Waleska von Tiele-Winckler; była najmłodszą siostrą Franciszka Huberta. Przychodząc na świat w rodzinie wyznaniowo mieszanej, gdyż ojciec był luteraninem zaś matka katoliczką, została ochrzczona - zgodnie z wyznaniem matki - w kościele rzymskokatolickim.
O swoich rodzicach pisała w następujący sposób. O Matce: "Nigdy nie słyszeliśmy z jej ust słów twardych, oschłych albo osądzających kogoś, kto był nieobecny. Pozostała w naszych wspomnieniach jako coś najszlachetniejszego, najlepszego, jako ktoś, kto jest wzorem ludzkiego postępowania. Jej serdeczne nauki czy ostrzeżenia odżywały w naszej pamięci jak odległe echo wołające nas do domu, do powrotu...". O Ojcu (podobno wychowywał ją po spartańsku): "Był człowiekiem ogromnej siły wewnętrznej i tego wszystkiego, co nosi cechy męskiej odwagi i hartu. Pod pozorną nieraz szorstkością ukrywał serdeczne, czułe odruchy swej natury. Wychowywał nas w wielkiej skromności i prostocie. Nie wolno nam było uskarżać się na cokolwiek lub okazywać bojaźni. To samo dotyczyło wszelkich odruchów słabości...". "
www.forum.chorzow.slask.pl/printview.php?t=7931&start=0&sid=e47e2b730d7e2b717d38c5ecb80439b9