210 lat minelo od wejscia Napoleona do Slazka.

26.10.16, 14:17

Schrift vergrößern
Standard-Schriftgröße
Schriftgröße verkleinern




.









Dr plk Eugeniusz Januła, Mgr Marta Różycka - Okres Napoleoński na Śląsku


Okres napoleoński w dziejach Europy to etap wielkich kapitalistycznych przemian. Jednocześnie w kategoriach politycznych, stanowi on jakby wstęp do nowego układu sil w świecie. Rewolucja francuska i jej przedłużenie, czyli właśnie okres napoleoński jest też istotnym etapem na drodze tradycyjnej rywalizacji anglo-francuskiej o hegemonię w Europie1. Rzecz jasna tendencje dominacyjne posiadały też inne państwa takie jak Rosja, Austria a nawet stosunkowo małe terytorialnie Prusy. Ale te kraje nie posiadały sił, które mogłyby je wynieść na pozycje hegemonistyczną.

Warto jednak zauważyć, że Prusy kładły już wówczas solidne podstawy pod swoją przyszła już ogólnoniemiecka a później europejską i światową pozycje. Stosunkowo mało znana jest sytuacja, że państwo to systematycznie, można powiedzieć małymi krokami, budowało swoją pozycje wewnątrz Niemiec. Polegało to na tym, że Prusy albo wcielały do swego państwa, rożne małe państewka niemieckie, leżące w obszarze Niemiec Zachodnich, lub też zawierały różne taktyczne sojusze z tego typu małymi państwami. Faktycznie były to raczej formuły kondominium, niż przymierza równoprawnych podmiotów. W pewnym sensie rywalem Prus na terenie Niemiec była rządzona przez najstarsza niemiecką dynastię Wittelsbachów Bawaria. Ale jak się okazało ortodoksyjny katolicyzm i zbyt bliskie związki z papiestwem, skutecznie wyhamowywały wpływy tego państwa szczególnie w północnych Niemczech.2 To samo dotyczyło, chociaż chronologicznie w nieco wcześniejszym okresie Austrii, która w okresie napoleońskim, była już zdecydowanie przesunięta na południe, jeżeli chodzi o wpływy polityczne.

Można jeszcze wysunąć drugą tezę. Mianowicie taką, że Bawaria, która przez dłuższy odcinek czasu, znajdowała się w obozie napoleońskim, przebywała tam głownie dlatego, że jej główny oponent na gruncie niemieckim, czyli Prusy, były przeciwnikiem Napoleona.

Okres działań wojennych na Śląsku, dzieli się na dwa zasadnicze etapy. Kampanie 1806-1807,czyli straszliwą klęskę Prus w starciu z Francja oraz etap drugi, czyli kampanie schyłku 1812 i pierwszej połowy 1813 roku, czyli próby powrotu sil napoleońskich na Śląsk. Ten etap kończy bitwa narodów pod Lipskiem

* * *

W początkach okresu napoleońskiego znaczna część mieszczaństwa i szlachty Dolnego Śląska obwiniała słabego zresztą króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III o to, że niepotrzebnie idzie na ugody z Napoleonem. W sferach wojskowych wprost stwierdzano, że król po prostu boi się cesarza Francji i stąd idzie na różne ustępstwa. Te nastroje spowodowały, że rzeczywiście chwiejny król zdecydował się przystąpić do wojny z Francją, choć uczynił to nieco za późno. Zmurszałe od wewnątrz Prusy przystąpiły do wojny praktycznie osamotnione, stając naprzeciw Napoleona jedynie z Saksonią, jako sojusznikiem3. Ale po klęsce pod Jeną, Saksonia przeszła do obozu napoleońskiego.

W pierwszej fazie zmagań wojennych 1806-7 Prusy poniosły sromotne klęski w bitwach pod Jeną i Auersted. Prysnął od razu mit o niezwyciężonej armii pruskiej, która odnosiła wspaniałe triumfy za czasów Wielkiego Fryderyka. W tym katastrofalnym dla Prus okresie czasu, Śląsk stanowił bardzo ważny obszar strategiczny z licznymi twierdzami. Ale jednocześnie dla obu stron walczących było to ważne ekonomicznie terytorium. Śląsk w rękach pruskich stanowił poważne zagrożenie dla wojsk napoleońskich. Tu funkcjonowało w dalszym ciągu 8 silnie uzbrojonych choć niekiedy nieco przestarzałych ale zdolnych do długotrwałej obrony, twierdz we Wrocławiu, w Świdnicy, Kłodzku, Srebrnej Górze, Głogowie, Brzegu, Koźlu oraz Nysie.4

Batalię o zajecie Śląska miał prowadzić, najmłodszy brat Napoleona, 22 letni książę Hieronim Bonaparte. Przystępował on do działań ze stosunkowo słabymi silami. W jego dyspozycji była I dywizja bawarska w sile 8185 żołnierzy pod dowództwem generała Deroya, II dywizja bawarska w sile 5830 żołnierzy pod dowództwem generała Wredego oraz dywizja wirtenberska o sile 8642 żołnierzy pod dowództwem generała Seckendorfa Razem - 17650 żołnierzy piechoty, kawalerii - 3241 ludzi, oraz artylerii - 1055 żołnierzy.

W październiku 1806 roku Prusy na Śląsku posiadały znaczące siły militarne na co składało się: 18 batalionów piechoty, 11 kompanii pułków inwalidzkich, 5 oddziałów huzarii, 1 dywizji artylerii polowej, wyspecjalizowanej w obronie twierdz, oraz 3 kompanie minerów. W sumie ponad 15500 żołnierzy. Brakowało jednak ludzi do obsadzenia wszystkich punktów oporu a ponadto i przede wszystkim, sił ruchowych do wspierania działań defensywnych na korzyść załóg w twierdzach.5

Załogi twierdz też nie były zbyt pewne politycznie. W znacznej części rekrutowały się z pośród Polaków, sympatyzującej z Napoleonem.

* * *

Wiadomość o straszliwej klęsce pod Jeną, dotarła do Wrocławia 19 października 1806 roku. Cztery dni później, inspektor wojsk stacjonujących na Śląsku, wydał polecenie natychmiastowego wzmocnienia obronności twierdz. Problem w tym, że jego polecenie to mijało się z możliwościami. W prowincji brakowało rezerw zarówno ludzkich jak i materiałowych. Twierdze słabo wyposażono w żywność a ponadto dopuszczono się wielu błędów w rozmieszczeniu sił ludzkich i materialnych. Część wojska pruskiego musiano skierować do Prus Zachodnich gdzie przebiegała linia frontu.

Prusy dokonały pewnych zmian personalnych. Ministrem ds. prowincji Śląskiej został w miejsce Hoyma, książę von Pless a dowódcą wojsk hrabia von Goetzen. Podniesiono następstwie, obronność niektórych punktów oporu na miarę posiadanych możliwości i zwiększono stan załóg śląskich twierdz. Na początku walki o Śląsk, siły pruskie liczyły w sumie 31612 żołnierzy a w tym: piechota -25495 ludzi, kawaleria - 2489 ludzi, artyleria i inne jednostki - 3628 ludzi. Nad małą armią księcia Hieronima - Prusacy posiadali przewagę w piechocie i artylerii. Siły te jednak były bardzo rozproszone i zgrupowane w większości w 8 twierdzach. Dla przykładu w twierdzy kłodzkiej było 4070 żołnierzy, w twierdzy srebrnogórskiej 1330 żołnierzy, w świdnickiej 3760 żołnierzy, głogowskiej 3228 żołnierzy a wrocławskiej 5976 żołnierzy.6

Dowódcy armii francuskiej kierowali w ramach kampanii, główne siły na linię frontu nad Wisłą i w Prusach Wschodnich, traktując Śląsk jako drugorzędny teatr wojny choć dostrzegano obiektywnie, znaczenie strategiczne tego obszaru. Stąd chciano jak najszybciej odbić Śląsk z rąk pruskich. Rozpatrywano też wersję pośrednią, aby przejąć tylko część najważniejszą Śląska z Wrocławiem i Głogowem, pozostawiając obszary południowo wschodnie w dyspozycji Prus

* * * * *.

Książę Hieronim rozpoczął więc przy tej alternatywie atak na Głogów. Akcji tej nie dokończył, ponieważ został odwołany przez Napoleona do zatrzymania wojsk rosyjskich przed linią Wisły. Zdobyciem Głogowa zajął się dotychczasowy szef sztabu, generał Vandamme.

Po ostrzale z ciężkich dział oblężniczych sprowadzonych z Kostrzyna, twierdza głogowska poddała się 3 grudnia 1806. Do szybszego zdobycia tej twierdzy przyczynili się mieszkańcy Głogowa, żądający od dowództwa poddania miasta. Dezercja również osłabiła siły obrońców. Kolejnym obiektem miał być Wrocław. Przy pierwszym szturmie, 5 grudnia 1806 wojska napoleońskie wdarły się na wrocławskie przedmieście Mikołajskie. W połowie grudnia twierdza wrocławska została już otoczona ścisłym pierścieniem. Obawiano się jednak pruskich rajdów z innych obszarów Śląska, idących na odsiecz oblężonych. W tym celu brygada generała Lefebvra - Dessnouttes miała za zadanie patrolować tereny na południe i południowy zachód od Wrocławia, paraliżując wszelkie ruchy pruskiej partyzantki. 7

Siły oblężnicze, wokół wrocławskiej twierdzy liczyły: 24 tysięcy piechoty, 2800 kawalerzystów, 400 artylerzystów co znaczyło, że były czterokrotnie silniejsze od załogi twierdzy. Próba ataku przez
    • herbjelita Re: 210 lat minelo od wejscia Napoleona do Slazka 26.10.16, 14:22
      Siły oblężnicze, wokół wrocławskiej twierdzy liczyły: 24 tysięcy piechoty, 2800 kawalerzystów, 400 artylerzystów co znaczyło, że były czterokrotnie silniejsze od załogi twierdzy. Próba ataku przez zaskoczenie nie się powiodła. Załoga twierdzy przygotowana była doskonale a ponadto w trudnym terenie przy braku orientacji i aktualnych map topograficznych, atakujący się nieco pogubili.

      Na południu Śląska hrabia Goetzen zgromadził około 6,5 tysiąca, żołnierzy aby odbić Wrocław. Jednak dowodzący oblężeniem Wrocławia, generał Hendoville, ubiegł Prusaków, rozbijając część wojska Goetzena pod Strzelinem. Ta porażka sparaliżowała ruchy Prusaków, którzy i musieli się cofnąć, aż nad Nysę Kłodzką. Ale tu ponownie zaczęto koncentrować siły pruskie aby je rzucić na pomoc obrońcom Wrocławia. Żadna z zamierzonych akcji ofensywnych pruskich nie doszła do skutku W rezultacie obrońcy twierdzy wrocławskiej musieli liczyć jedynie na własne siły.

      Dalsza obrona miasta nie miała sensu. W dniu 5 stycznia 1807 roku - Wrocław poddano, a 8 stycznia 1807 r. we Wrocławiu odbyła się defilada tryumfujących wojsk napoleońskich, już z udziałem księcia Hieronima, który tymczasem powrócił na Śląsk. Zatem po dwóch miesiącach kampanii śląskiej, dowódcom francuskim udało się przejąć znaczną część Śląska i wyeliminować z walki około 10 tysięcy żołnierzy pruskich. Tu należy ocenić, że przebieg walki w początkowej fazie był bardzo korzystny dla Francuzów ale pozostały dalsze silnie obwarowane twierdze na Śląsku, krępujące ruchy wojskom francuskim8. Aby sprawnie przebiegały dalsze akcje militarne na Śląsku, marszałek Berthier, powołał IX korpus Wielkiej Armii. Dowództwo miał sprawować w dalszym ciągu książę Hieronim. Do tego korpusu włączono jednostki bawarskie, saskie, wirtenberskie i francuskie. Liczba żołnierzy w korpusie wynosiła około 30 tysięcy.

      Kolejna faza walki o zdobycie Brzegu okazała się również bardzo pomyślna. Głównie dzięki pomocy powstańców śląskich i niewielkiego oddziału legionistów polskich pod dowództwem porucznika Trembeckiego, przybyłych z Kalisza. Kapitulacja Brzegu została podpisana 16 stycznia 1807 roku.

      Francuskie dowództwo działało metodycznie. Kolejną zdobyczą była twierdza w Świdnicy. Operacją świdnicką kierował generał Vandamme. I tu załoga twierdzy organizowała wiele wypadów na Kraszowice, Wierzbną, Sulisławice ale te wycieczki nie czyniły większych strat dla wojsk oblegających Świdnicę. Kiedy zdecydowanie silnie uszczelniono przedpole, twierdza świdnicka skapitulowała. Akt kapitulacji podpisano 8 lutego 1807 z terminem przekazania miasta i twierdzy w osiem dni później czyli do 16 lutego 1807 roku. W czasie gdy załoga twierdzy przygotowywała się do przekazania miasta, nastąpiła próba odbicia przez wyprawę wojsk pruskich z rejonu Barda Śląskiego. Jednak w porę rozpoznano te ruchy i zmuszono oddziały pruskie do wycofania się aż pod Kłodzko. Prusacy jednak nadal nie dawali za wygraną i stąd próbowano udzieli pomocy świdniczanom. Wyprawa wojsk pruskich pod osłoną gór dotarła, aż do Mieroszowa i tu w Golińsku miały dołączyć 4 szwadrony korpusu Schilla. Szwadrony nie nadeszły i Prusacy musieli sie cofając . W drodze oddział pruski został rozbity w okolicy Świerków, przez generała Lefebvre`a. Twierdza świdnicka przeszła definitywnie w ręce generała Vandamme`a.

      Po przejęciu twierdz w Świdnicy i Brzegu siły pruskie, liczyły około 20 tysięcy żołnierzy a z tego 9 tysięcy znajdowało się w Kłodzku, 2 tysiące w Srebrnej Górze oraz 9 tysięcy w Nysie i Koźlu i niektórych miejscowościach pogranicza. Tym siłom książę Hieronim mógł przeciwstawić swoje jednostki w sile 16 tysięcy żołnierzy. Pozostało mu czuwać nad każdym manewrem wojsk pruskich i tworzyć skuteczne zabezpieczenie. Do takich kroków należał rajd zwiadowczy wzdłuż Pogórza Sudeckiego, generała Lefebvre`a, którego zadaniem była penetracja terenu od Złotego Stoku po Wałbrzych. W dniu 15 marca 1807 r. oddziały bawarskie generała Lefebvre`a osiągnęły Strzelin a 16 marca wkroczyły do Ziębic. W dniu 18 marca bez walki zajęto Złoty Stok.9

      Te sukcesy przeciwnika, niepokoiły pruskich dowódców. W rezultacie z twierdzy kłodzkiej wysłano w kierunku Złotego Stoku oddział wojskowy. Generał Lefebvre postanowił bronić górskiej przełęczy między Złotym Stokiem i Kłodzkiem. W dniu 18 marca doszło do spotkania z przeciwnikiem w Jaszkowej Dolnej. Walka trwała kilka godzin i zakończyła się zwycięstwem kawalerii bawarskiej. Z Kłodzka jednak wysłano kolejne posiłki w liczbie około 1400 żołnierzy i wojska bawarskie zmuszone zostały do wycofania aż na górską przełęcz, broniąc w tym terenie, drogi do Złotego Stoku.

      * * *

      Na rozkaz Napoleona, część wojska z obszaru Śląska, trzeba było przerzucić nad Wisłę, gdzie toczyły się zacięte walki. Tu należy pamiętać, że Wielka Armia w bitwie pod Iławą Pruską straciła wielu żołnierzy i była znacznie osłabiona. Bitwa ta 8 lutego 1807 roku, była najkrwawszą bitwą świata i na polu bitwy poległo lub było rannych: 27 tys. Rosjan, 3 tys. Prusaków, 20 tys. Francuzów. W tej bitwie nawet sam Napoleon był poważnie zagrożony, dowodząc batalią ze wzgórza cmentarnego. Kiedy Rosjanie widząc zwycięstwo w zasięgu ręki, rzucili się do ataku wprost na stanowisko dowództwa francuskiego, Napoleon nie wykazując żadnego zdenerwowania, wyczekał moment kiedy przeciwnik był tuż, tuż, i rzucił do boju kawalerię Murata która wbijając się klinem w szeregi wroga, dokonała strasznego spustoszenia, w szeregach przeciwnika. 10

      Po odejściu część wojsk ze Śląska, szeregi IX korpusu zostały przerzedzone. Siły księcia Hieronima nie mogły zapobiec wielu nowym sytuacjom. W znacznym stopniu uaktywniły się działania oddziałów pruskich, które w różnych potyczkach odnosiły sukcesy. Sytuacja stawała się patowa. Żadna ze stron walczących nie bardzo mogła liczyć na decydujące zwycięstwo. Pozostało jedynie wzajemne kontrolowanie sytuacji i nękanie strony przeciwnej wzdłuż pogranicza Ziemi Kłodzkiej oraz Pogórza Sudeckiego.

      Generał Lefebvre nie mogąc stworzyć zagrożenia dla jednostek pruskich w ofensywnym działaniu, ograniczył się do wypraw zwiadowczych. Główne siły IX korpusu zgromadzono w okolicach Ząbkowic aby w razie potrzeby udzielić pomocy wojskom oblegającym Nysę. A tymczasem w obozie przeciwnika wzrastał optymizm, ponieważ ze strony Austrii zaczęła napływać pomoc materialna. Trwały przygotowania wyprawy na Dolny Śląsk. Zamierzano nawet przez zaskoczenie, zdobyć Wrocław. Nie było to proste przedsięwzięcie, bo obszar górski wokół Złotego Stoku był mocno broniony. Wybrano, więc drogę na Nysę manewrem okrężnym. Liczono się, również z niepowodzeniem i możliwością wycofania na Ziemię Kłodzką lub szukania schronienia po drogiej stronie granicy w Austrii. Przygotowanie do wyprawy rozpoczęły się 8 maja 1807 r. gdyż z danych wywiadu jakie pozyskali Prusacy, wynikało, że z Wrocławia w dniu 9 maja miały odejść kolejne oddziały piechoty i kawalerii w sile około 1800 osób aby wzmocnić front nad Wisłą.

      W dniu 11 maja 1807 roku z twierdzy srebrnogórskiej wyruszyły oddziały piechoty i kawalerii w ogólnej ilości około 1600 ludzi, pod dowództwem majora Losthina. Najpierw posuwano się wzdłuż granicy, aż do Głuszycy a następnie przez Świebodzice, Mrowiny, gdzie wojska dotarły, aż pod Kąty Wrocławskie. Ten marsz nieprzyjaciela został rozpoznany przez generała Lefebvre'a, który dysponując siłą 1500 żołnierzy bawarskich i saskich, postanowił odeprzeć wroga a na ile to będzie możliwe również zadać przeciwnikowi odczuwalne straty. Plan był dobry i jego realizacja w pierwszej fazie też była udana. Dopadnięto wojska pruskie odpoczywające po ciężkim marszu o godzinie 4:00 nad ranem dnia 14 maja 1807 r. w Kątach Wrocławskich. Szturmem szybko zdobyto miasto co wywołało popłoch w szeregach wroga. Pozornie zwycięstwo było pewne i wykorzystując chaos przeciwnika należało tylko zadać końcowy cios. Niestety, idące za oddziałami bawarskimi szeregi saskie nagle dostały się pod gęsty ogień salw pruskich. Wywołało to z kolei panikę w szeregach saskich co wykorzystali Pr
      • herbjelita Re: 210 lat minelo od wejscia Napoleona do Slazka 26.10.16, 14:25
        Plan był dobry i jego realizacja w pierwszej fazie też była udana. Dopadnięto wojska pruskie odpoczywające po ciężkim marszu o godzinie 4:00 nad ranem dnia 14 maja 1807 r. w Kątach Wrocławskich. Szturmem szybko zdobyto miasto co wywołało popłoch w szeregach wroga. Pozornie zwycięstwo było pewne i wykorzystując chaos przeciwnika należało tylko zadać końcowy cios. Niestety, idące za oddziałami bawarskimi szeregi saskie nagle dostały się pod gęsty ogień salw pruskich. Wywołało to z kolei panikę w szeregach saskich co wykorzystali Prusacy i ruszyli do kontrataku na bagnety. Oszołomiony nagłą sytuacją batalion saski poddał się przez podniesienie rąk i zupełnie zaniechał walki. W takiej sytuacji szyki bojowe oddziałów bawarskich załamały się i rozpoczęła bezładna ucieczka. Część wojska wycofała się przez most na rzece Bystrzycy, inni jednak w popłochu, podobnie jak generał Lefebvre musieli rzekę pokonywać wpław, uciekając z pola walki. Efekt był taki, że do niewoli pruskiej dostało się 422 żołnierzy głównie saskich oraz 16 oficerów.

        Dowodzący wojskami pruskimi major Losthin, otrzymawszy informację, że od strony Wrocławia idzie pomoc dla wojsk francuskich, postanowił w tym samym dniu zawróci z obranej i cofnąć się ku granicy austriackiej. Jednocześnie dowiedział, że w Strzegomiu ma nocować nieprzyjacielski pułk kawalerii, więc postanowił zniszczyć tą jednostkę przez zaskoczenie.

        W tym samym czasie drogą ku dawnej śląskiej strzegomskiej kasztelani, zbliżał się pułk polskiej jazdy konnej który zgodnie z rozkazami Napoleona, kierował się na punkt zborny do Kalisza. 400 ułanów zaprawionych w licznych bojach i potyczkach od lutego 1807 r. znajdowało się na drodze do Polski. Po niemal 100 dniach marszu i przebyciu 1700 km z Włoch przez Ausgburg i Drezno na Śląsk, pułk otrzymał rozkaz cesarski, z którego wynikało, że ma wspomóc na Śląsku osłabiony IX korpus księcia Hieronima i skierować się do Wrocławia. Ułani postanowili zanocować i wypocząć w Strzegomiu. W tym miasteczku była już niewielka grupa żołnierzy francuskich, którzy też wypoczywali przed kolejnym wymarszem. Od nich dowiedzieli się, że na trasie do Wrocławia znajduje się oddział pruski, kierujący się do Wrocławia. Kapitan Fijalkowski dowódca szwadronu, wyjechawszy na zwiad, napotkał gen. Lefebra z mała grupką żołnierzy11. Od nich dowiedziano się o porażce w Kątach Wrocławskich. Szwadron szybko opuścił miasto kierując się w kierunku gór.

        W momencie, gdy czoło kolumny pruskiej wkraczało do wsi Struga, Major Losthin otrzymał meldunek o pojawieniu się patroli wojsk nieprzyjacielskich od strony Książa. Major, natychmiast zrozumiał, że wróg szykuje zasadzkę w dość korzystnym pod względem konfiguracji terenie. Widząc po lewej stronie rozciągający się pas w miarę równego, niewielkiego płaskowyżu, niezwłocznie polecił rozwinąć szyki bojowe do ewentualnego ataku. W miarę jak wojsko wychodziło ze wsi rozstawiał kolumny strzeleckie. Na prawym skrzydle ustawił 3 armaty pod komendą kapitana Hana, osłanianych przez szwadron huzarów, dowodzonych przez majora Stosa. Dragonów i pruskich lansjerów pozostawił w tyle, w odwodzie. Piechota pruska nieco przerzedzona po walkach w Kątach Wrocławskich liczyła jeszcze około 1300 karabinów.

        Bitwa rozpoczęła się od wzajemnego ognia artylerii. Generał Lefebvre raził ogniem nieprzyjaciela z armat ustawionych na pobliskim wzgórzu. Doszło w końcu do wymiany ognia pomiędzy bawarskimi strzelcami i pruską piechotą. W tym samym czasie polskie szwadrony przedostały się wąwozem na skraj wsi Struga i czekały na rozkazy. Zbliżało się południe, gdy generał Lefebvre wydał komendę ataku na wojska pruskie, polecając kapitanowi Fortunatowi Skarżyńskiemu, aby ten w imię cesarza Francji rozpoczął walkę. Wyciągnąwszy szablę, przy gromkich słowach komendy, ruszył do boju. Ułani wynurzyli się nagle z porośniętego krzewami wąwozu, ku zaskoczeniu nieprzyjaciela minęli całą kolumnę wojsk pruskich i zgodnie z wcześniejszym zaplanowanym manewrem uderzyli od tyłu z całą siłą w kawalerię rotmistrza Kleista. Ci przygotowani do innego ataku próbowali w ostatniej chwili zmienić szeregi do nowego frontu walki ale było to już za późno. Rozkazy pruskich oficerów ginęły w ogólnym zamęcie i nie odnosiły żadnego skutku. Uciekający wpadali na własną piechotę, uniemożliwiając jej prowadzenie ognia. Dowódca wojsk pruskich major Losthin próbował ratować tragiczną dla siebie sytuację przez wprowadzenie do walki rezerwowej kompani strzelców porucznika Blachy ale w tej samej chwili do walki weszły ukryte dotychczas, dalsze oddziały polskich ułanów pod komendą kapitana Fijałkowskiego. Silnym uderzeniem rozbiły zwarte szeregi pruskie Sama bitwa trwała krótko. Niewielkie grupy pruskich uciekinierów rozproszyły się w pobliskich lasach uciekając w góry. Do niewoli dostał się major Losthin, 13 oficerów, 300 żołnierzy pruskich. Łupem zwycięzców stają się też 3 armaty, broń oraz tabory. Odbito również bawarskich jeńców zabranych przezmajora Losthina poprzedniego dnia12.To zwycięstwo Polacy okupili stratą 7 zabitych i 15 rannych a ogólne straty po stronie napoleońskiej wyniosły 20 zabitych i 40 rannych.

        Pokonany major Losthin w swoim raporcie pisał, że spotkało go nieszczęście drogą niebywałego przypadku. Teren między Strugą a Szczawienkiem, był porośnięty lasem a tylko ten skrawek terenu, gdzie rozgorzała bitwa był wolny od drzew i to zdecydowanie ułatwiło szarżę polskim ułanom. Z analizy przebiegu bitwy wynika, że zwycięstwo było wyłączną zasługą polskich szwadronów z ich niezwykle dynamicznymi i silnymi szarżami.

        Sama bitwa na tle ogólnych ówczesnych wydarzeń wojennych na Śląsku miała bardzo istotny wpływ propagandowy. Zgrupowane tu siły pruskie nabrały przekonanie, że siła przeciwnika jest bardzo duża i oddziały pruskie nie są w stanie przeprowadzić żadnej ofensywnej akcji. Hrabia Goetzen, aby utrzymać Ziemię Kłodzką postanowił poświęcić dwie twierdze w Nysie i Koźlu.

        W czasie gdy trwała bitwa koło Strugi, siły IX korpusu zgromadzone w Ząbkowicach nie organizowały rajdy w kierunku Bielawy, Dzierzoniowa i Piławy. Nigdzie nie zauważono sił nieprzyjaciela. Jednak Hrabia Goetzen też nie marnował czasu. Aby odwrócić uwagę od kampanii majora Losthina, atakował siły przeciwnika z lewego skrzydła. Tak doszło do potyczek 16 maja 1807 pod Kłodzkiem w miejscowości Jaszkowa Dolna. Tu jednak dowództwo pruskie nie tylko nie osiągnęło żadnego celu ale nie zabezpieczyło bezpiecznego odwrotu uciekającym niedobitkom majora Losthina spod Strugi.

        Na skutek braku żywności w dniu 14 czerwca doszło do podpisania porozumienia w sprawie poddania twierdzy w Koźlu z terminem przekazania do dnia 14 lipca 1807 r.13 Podobnie niezwykle trudna sytuacja panowała w twierdzy nyskiej. Tu kapitulacji domagali się mieszkańcy miasta z braku warunków do egzystencji. W wyniku przeprowadzonych wstępnych negocjacji, postanowiono poddać twierdzę już 1 czerwca 1807 i złożyć broń.

        * * *

        W ten sposób w rękach Goetzena pozostał tylko południowy skrawek Śląska, ziemia kłodzka. Przed dowództwem IX korpusu pozostała więc sprawa zdobycia i wyeliminowania twierdz w Kłodzku i Srebrnej Górze. Tu siły pruskie były znaczne sięgające około 10 tysięcy ludzi. Tym siłom książę Hieronim mógł przeciwstawić swoje jednostki w sile 13 tysięcy. Twierdza w Kłodzku miała bardzo korzystne w tym naturalne warunki obronne a z jedynej w miarę łatwiejszej pod względem konfiguracji terenu strony od południa, były silne fortyfikacje tworzące obóz warowny. Umocniono z tej strony również wsie Jaszkowa Dolna i Górna. I właśnie z tej południowej strony rozpoczęto atak na Kłodzko. Niezwykle ciężkie walki prowadzono o zdobycie wsi Jaszkowa Górna. Dowództwo twierdzy doceniało ten punkt strategiczny, więc w mozolnych zmaganiach wieś kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk. W końcu wieś została opanowana przez wojska napoleońskie i rozpoczęto szturmowanie głównych umocnień twierdzy. W dniu 23 czerwca w nocy podjęto szturm który po kilku godzinach zakończył się sukcesem 24 czerwca
        • herbjelita Re: 210 lat minelo od wejscia Napoleona do Slazka 26.10.16, 14:29
          W akcji o Kłodzko brały udział i polskie szwadrony ułanów w sile 300 szabel, które dotarły tu z rejonu Ząbkowic i przez Boguszyce podeszły do Goszyc w obrębie Kłodzka. Zadaniem ich było wspierać przy udziale generała Lefebvre'a jednostki atakujące warownię. Akt kapitulacji twierdzy kłodzkiej podpisano 25 czerwca1807 r.14

          W Srebrnej Górze po wielu sukcesach Francuzów na Śląsku sytuacja się nieco skomplikowała Twierdzą dowodził stary, pułkownik Karl Friedrich von Schwerin. Widząc niekorzystna sytuację dla tej ostatniej twierdzy śląskiej, śląski inspektor forteczny, generał von Lindner, polecił zrezygnować z obrony miasta Srebrnej Góry, podobnie JAK Fortu Ostróg oraz całego systemu umocnień Chochoła. Wszystkie siły natomiast skierować do obrony samej twierdzy. Ale zamiast wzmacniać twierdzę tracono czas na demontaż urządzeń i broni w obiektach, które miały być oddane bez walki.

          Sytuacja zmieniła się, gdy przygotowaniem twierdzy do obrony zajął się osobiście kierujący obroną Śląska generał Friedrich Wilhelm hrabia von Goetzen. Polecił natychmiast ponownie wzmocnić wszystkie elementy twierdzy wcześniej niepotrzebnie ogołocone i wybudować nawet nowe umocnienia polowe. Na potrzeby garnizonu przekazał odpowiednie pieniądze. Przybyły do twierdzy nawet nowe oddziały wojskowe na czele, których stał rotmistrz von Biberstein, który wkrótce został mianowany wice komendantem twierdzy.

          Główne siły oblężnicze w okolicy twierdzy przybyły 26 czerwca 1807 i ulokowały się w Budzowie. Dowodził nimi bawarski generał Bernhard Erasmus Deroy. Większość wojska stanowili Bawarczycy. Generał Deroy próbował doprowadzić do honorowego aktu kapitulacji ale komendant twierdzy pułkownik von Schwerin odmówił. W dniu 26 czerwca rozpoczęto szturm na miasto ale kompanie strzeleckie pruskie pod dowództwem kapitana Rekowskyego atak odparły. W ataku tym brali udział również polscy ułani. Spłonęło część zabudowań Budzowa. Ponowiono atak na miasto Srebrna Góra w dniu 28 czerwca 1807 r. Po ciężkiej i długiej walce udało się wojskom atakującym przełamać obronę i wtargnąć do centrum.

          Pod osłoną nocy wojska francuskie zajęły dogodne pozycje wokół twierdzy a obrońcy z umocnień skierowali armaty na miasto. O świcie 29 czerwca 1807 roku załoga twierdzy rozpoczęła gęsty ostrzał armatni i bombardowanie miasta.

          Francuzi w dniu 1 czerwca 1807 rano, z zaskoczenia próbowali opanować umocnienia na Chochole Wielkim. Doszło do walk wręcz na bagnety. Atak obrońcy odparli. Francuzi jednak nie dali za wygraną i rozpoczęli atak artyleryjski z armat ustawionych na pobliskim wzgórzu o nazwie Gąsiorek. Kanonada z francuskich haubic i moździerzy trwała przez cały dzień a obrońcy Chochoła Wielkiego ani nie myśleli o poddaniu. Późnym wieczorem o godzinie 23:00 nagle nad wzgórzami Srebrnej Góry zaległa niesamowita cisza i już wkrótce parlamentarzyści wojsk francuskich dostarczyli komendantowi twierdzy dokument o powszechnym zawieszeniu broni między Prusami i Francją. Nieco później okazało się że Fort na Chochole Wielkim bronił się ostatkiem sił.15

          W ramach wojny nie można zapomnieć o epizodycznych ,ale wyraźnych ruchach partyzanckich na Górnym Śląsku.

          * * * *

          Walki o Śląsk zostały zakończone. Przyczyniło się do tego porozumienie pokojowe między cesarzami Francji i Rosji zawarte w dniu 25 czerwca 1807 r w Tylży w wyniku czego doprowadzono do podpisania traktatów pokojowych w dniu 7 lipca 1807 roku między Francją i Rosją a w dniu 9 lipca 1807 pomiędzy Francją i Prusami. Opanowanie Śląska przez Francuzów było dla tych porozumień między mocarstwowych, również ważnym elementem psychologicznym. Przecież Francuzi zagarnęli region Prus o dużym znaczeniu gospodarczym i politycznym.

          Po zawartym pokoju w Tylży, Prusy znajdowały się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Należało spłacić narzuconą przez Napoleona wielką kontrybucję a już w roku poprzednim cesarz nałożył na prowincję śląską obowiązek wypłacenia kontrybucji w wysokości 325 tysięcy talarów. Nadto Prusy miały obowiązek zaciągnięcia kolejnych pożyczek i dokonania sekularyzacji majątków duchownych.

          * * * *

          Król pruski zachowywał daleko idącą uległość wobec cesarza Francji a nawet włączył się do jego batalii wojennej w roku 1812 z Rosją, jako sojusznik. Dopiero klęska Napoleona w Rosji natchnęła króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III do wydania odezwy we Wrocławiu (17 marca 1813 roku), o konieczności podjęcia walki o wolność z obcymi ciemięzcami.

          Napoleon zima 1812 roku wycofywał stopniowo swoje wojska z Rosji. Jego taktyka polegała na opóźnianiu przeciwnika, czyli armii Kutuzowa, który zresztą w zimie zakończył życie. Opóźnianie wykonywała armia przesłonowa wicekróla, zresztą pasierba Napoleona Eugeniusza. Wicekról cofał się jak najwolniej a Napoleon tymczasem szybciej wrócił do Francji, gdzie organizował nową armię, bo z Wielkiej Armii, liczącej ok. 480 tys. Żołnierzy, która ruszyła na Moskwę, pozostało zaledwie 60 tysięcy żołnierzy.

          O ile król pruski zachował postawę bardzo powściągliwą to w samym państwie pruskim dochodziło do licznych wystąpień antyfrancuskich. Również na Dolnym Śląsku. Z kolei ludność Górnego Śląska w dalszym ciągu pozostawała zwolennikami Francji i samego Napoleona. Było to związane z aspektem narodowościowym. Na wschód od Odry nadal dominował język polski i istniała pewna, malejąca oczywiście z czasem nostalgia za Starym Krajem /Alt Reich/Państwo pruskie kojarzyło się natomiast z pruskim żandarmem i pruskim urzędnikiem. To wywoływało oczywistą ,co najmniej ambiwalencje.

          W trakcie kampanii 1806-7 w rejonie Bytomia, Gliwic a nawet Strzelec Opolskich dochodziło do samorzutnych powstań w małej skali oczywiście, ludności, która widziała swoją szansę u boku Napoleona 16. Natomiast w trakcie wycofywania się na przełomie 1812/1813 r armii napoleońskiej również z terenu Prus, wybuchały z koleji na Dolnym Śląsku niewielkie w skali, ale jednak powstania pro pruskie.

          Napoleon z nowa armią, wrócił na pola bitew wiosną 1813 roku. Na terenie Saksonii stoczył dwie poważne bitwy pod Bautzen/Budziszyn/ i pod Lutzen. Obie wygrał. To pozwoliło na dalsze prowadzenie ofensywy17.

          Na początku sierpnia 1813 roku na Dolnym Śląsku znalazły się naprzeciw siebie dwa wielkie zgrupowania wrogich armii - francuska Armia Bobru oraz rosyjsko - pruska Armia Śląska. Armia Bobru miała w myśl pierwotnych zamierzeń Napoleona rozbić Armię Śląska gen. Blüchera i utrzymać Dolny Śląsk, jako bazę przyszłego ataku na teren Księstwa Warszawskiego. Dowódcą tego zgrupowania, liczącego przeszło 130 tyś. ludzi, był marszałek Ney. Działania wojenne rozpoczął jednak Blücher atakując 19 sierpnia na 48 godzin przed upływem terminu zawieszenia broni oddziały osłonowe Francuzów rozłożone na Bobrem18. 21 sierpnia Napoleon przejął dowodzenie nad Armią Bobru i poprowadził kontratak. Blücher uchylił się jednak od walki z samym cesarzem i wycofał swoje korpusy na Pogórze Kaczawskie w rejon Jawora. Wobec niepomyślnego rozwoju wydarzeń na zachodzie 23 sierpnia cesarz przekazał komendę marsz. Macdonaldowi, po czym opuścił Armię Bobru, zabierając ze sobą gwardię, większość kawalerii rezerwowej oraz korpusy Neya i Marmonta i wyruszył w kierunku Drezna. Obejmując dowództwo Macdonald, miał teraz do dyspozycji III korpus gen. dyw. Souhama, V korpus gen. dyw. Louristona, XI korpus gen. dyw. Gerarda oraz II korpus kawalerii rezerwowej gen. dyw. Sebastianiego. W sumie było to 91.000 ludzi z tego 8.000 kawalerii i 314 armat. Zadaniem Macdonalda było kontynuowanie ofensywy, wyrzucenie przeciwnika poza Jawor i zajęcie pozycji obronnych na linii Kaczawy. Jeszcze tego samego dnia korpus XI korpus Gerarda zajął Złotoryję. Na podejściach do miasta broniła 2 brygada ks. von Meklemburg-Strelitz z korpusu Yorcka. Potężny atak francuskiej piechoty wsparła silne przygotowanie artyleryjskiej. Stojące w pierwszej linii bataliony 6 pułku landwehry śląskiej zostały praktycznie zdziesiątkowane i odrzucone. Wspierająca je 1 bateria artylerii pieszej straciła od ognia przeciwnika trzy armaty. Kontratak obu pułków wsc
          • herbjelita Re: 210 lat minelo od wejscia Napoleona do Slazka 26.10.16, 14:34
            Kontratak obu pułków wschodnio-pruskich spotkał się z kolei z szarżą 20 szwadronów francuskich strzelców konnych ,3 dywizji lekkiej kawalerii gen. Chastela i brygady gen. Montbruna z XI korpusu. 2 batalion 2 pułku wschodnio-pruskiego został w pewnym momencie odcięty wśród mas francuskiej kawalerii. Tylko kontratak 2 szwadronów huzarów meklemburskich płk. von Wartburga uratował go przede całkowitym zniszczeniem. Prusacy przeprowadzili jeszcze jeden kontratak. Tym razem ks. Meklemburski osobiście poprowadził 1 batalion 1 pułku wschodnio-pruskiego. Była to jednak już tylko próba osłonięcia odwrotu całej brygady. Prusacy stracili w tej bitwie przeszło 1780 ludzi. Nie mogąc stawiać oporu znacznie silniejszemu przeciwnikowi musieli się wycofać. Miasta próbował jeszcze bronić 4 batalion 14 pułku landwehry śląskiej z 8 brygady von Hünerbeina. Został jednak praktycznie zniszczony, stracił około 500 ludzi a Złotoryję zajęli Francuzi. Jeszcze tego samego dnia Gerard, Souham i Sebastiani rozłożyli swoje oddziały na wschód od Legnicy. Przez dwa dni Macdonald nie podejmował żadnych działań To był duży błąd19

            Armia Blüchera składała się z centrum - pruskiego I korpusu armijnego gen. von Yorcka, prawego skrzydła - rosyjskiego XI korpusu gen. por. Osten-Sackena oraz rosyjskiego lewego skrzydła gen. piech. Langerona - VI korpusu piechoty gen. por. ks. Szczerbatowa, IX korpusu piechoty gen. por. Ołsuwiewa, X korpusu piechoty gen. por. Kapcewicza i I korpusu kawalerii rezerwowej gen. por. Korffa. Dodatkowo do armii przydzielony był rosyjski VIII korpus piechoty gen. por. Saint-Priesta. Ogółem wyjściowa siła Armii Śląska to 75.000 piechoty, 15.000 kawalerii, 353 armaty i prawie 11.000 Kozaków. W dotychczasowych walkach obie strony poniosły spore straty. Armia Śląska straciła około 11.000 ludzi. Po stronie francuskiej ubytki w szeregach były mniej więcej o połowę mniejsze.

            Interpretując bierne zachowanie Macdonalda jako przejście Francuzów do defensywy Blücher zdecydował się zaatakować 26 sierpnia Armię Bobru. Skrzydło Osten-Sackena miało atakować oddziały Souhama wzdłuż drogi Jawor-Legnica. Korpus Yorcka otrzymał rozkaz przekroczenia Kaczawy i uderzenia przez Krotoszyce na Studnicę w celu odcięta korpusów francuskich od Chojnowa. Prawe skrzydło pruskiego korpusu miało wesprzeć Osten-Sackena w starciu z Souhamem. Skrzydło Langerona po przekroczeniu Kaczawy miało zająć Kozów i Rzymówkę oraz osłaniać od południa siły główne. Nas wieść o ofensywie przeciwnika także marsz Macdonald rozpoczął swoje działania. Korpus Souhama wyruszył główną drogą z Legnicy do Jawora. Korpus Gerarda dowodzony osobiście przez Macdonalda oraz kawaleria Sebastianiego miał przekroczyć Kaczawę w Krotoszycach i przez Dolny Krajów wejść na Płaskowyż Janowicki obejść Jawor od południa. Lauriston miał uderzyć na Jawor przez Sichów i Męcinkę.
            • herbjelita Re: 210 lat minelo od wejscia Napoleona do Slazka 26.10.16, 17:24
              Cołko prowda:
              www.ferajna.eu/informacja/c%C5%8F%C5%82k%C5%8F-pr%C5%8Fwda-%C3%B4-kampanii-napoleo%C5%84skij-na-%C5%9Bl%C5%8Dnsku-ca%C5%82-prawda-o-kampanii-napoleo%C5%84skiej-na-%C5%9Bl
              • herbjelita Re: 210 lat minelo od wejscia Napoleona do Slazka 26.10.16, 18:30
                Jeszcze trocha na tyn tymat:

                www.dziennikzachodni.pl/artykul/3841507,nasza-historia-w-wojnie-prus-z-napoleonem-w-1813-r-slask-odegral-najwazniejsza-role,id,t.html
Pełna wersja