Jakie mity nie maja prawa bycia?

25.10.05, 14:20
Jak wiemy, jest pare polskich mitow i klamstewek, ktore dzis prawa bytu nie
maja.
1. Chrzest Mieszka, nie byl za posrednictwem Czech tylko Niemiec, a Mieszko
to wlasciwie Michael, bo dostal imie od owczesniego biskupa Regensburga
(Ratyzbony) Michaela i tam tez ochrzczony zostou.
2. Bitwa na Psim Polu sie nigdy nie odbyla, to bylo podle klamstwo Kadlubka.
3. Bitwa pod Grunwaldem, to potyczka z udzialem tylko 500 zakonnych rycerzy,
4. Sredniowieczny Krakow to niemieckie miasto, w ktorym sie nie tylko
jezykiem niemieckim poslugiwano, ale nawet panstwowe dokumenty zamiast po
lacinie po niemiecku pisano, podobnie zreszta jak inne miasta Lwow czy Nowy
Sacz nioemieckie byly a Praga wtedy stolica cesarstwa.(Tego nawet w Niemczech
nie ucza;)))
5. Monte Cassino nigdy Polacy nie zdobyli, to klamstwo Andersa, Polacy
dostali tam ogromne lanie i nie byli wstanie ja zdobyc.
Spadochroniarze opuscili Monte bho Juin im zagrazal od tylu, a Polacy czytej
polski patrol, - byli pierwszymi co zwiedzili opuszczony Klasztor.


Na razie tyle, wieczorem rozwine tematy, jak znejdam czas!
    • ramon6 Re: Jakie mity nie maja prawa bycia? 25.10.05, 14:33
      Ballest, niy zapomni o takzwanych "powstaniach slaskich"
    • pistulka2 Re: Jakie mity nie maja prawa bycia? 25.10.05, 15:00
      Ballest tzw. Bitwa pod Grunwaldem w zasadzie pod Tannebergiem, nie byla
      potyczka lecz duza bitwa. Prawda jest, ze rycerzy zakonnych tylko bylo kilka
      setek ale i ogolna ilosc zakonnikow nie byla taka duza.
      Faktem jest, ze w tej wojnie Polska byla agresorem, czego nigdzie nie
      znajdziesz czytajac polskie opracowania na temat tej bitwy.
    • sloneczko1 jedna z wersji bitwy pod G.: 25.10.05, 19:47
      Grossen Krieg Grunwald czyli: Zwei Mieczen od deutsche ritteren w biała
      prześcieradło ze schwarzen kreuzen dla polnische koenig Jagiełło mit ihre
      brudder Witold, w imię freundschaft und buzi-buzi.

      Król Jagiełło siedział w swoim wozie dowodzenia i co chwila zerkał na zegarek.
      Minęła godzina od zapowiadanej faksem wizyty dwóch znamienitych rycerzy zakonu
      krzyżackiego. Witold siedział w kącie i układał pasjansa z dwóch kart, który i
      tak nigdy mu nie wychodził. Nagle z pomieszczenia radiooperatora wypadł woj
      Przemko z Bydgoszczy z okrzykiem: "Nadchodzą!". Faktycznie, po chwili do
      opancerzonych drzwi ktoś zapukał.

      - Wlazł - rzucił Jagiełło, zagryzając mentosa.
      Pukanie rozległo się ponownie.
      - Do nich trzeba po ichniemu... Komm, komm... schneller bitte - zakrzyknął
      książę Witold. Drzwi otworzyły się i w pośpiechu wbiegło do środka dwóch gości w
      zbrojach i z piórami pawi na hełmach.
      - Guten Morgen polnischen koenig - powiedział wyższy i starszy, stając na baczność.
      - Co oni gadają? Chcą mnie butem w mordę lać czy jak? - spytał Jagiełło,
      przyglądając się obu gościom dość uważnie, na co pozwalał mu jego sokoli wzrok i
      noktowizor.
      - Nie król... my dla wasza przynieść zwei mieczen - powiedział starszy.
      - Udo, komm gib mir zwei mieczen - poprosił. Udo wyciągnął zza pleców dwa
      krótkie kordziki marynarskie.
      - Miały być zwei grossen mieczen - powiedział starszy z upomnieniem.
      - Ich weisse nicht... Ja nic nie wiedzieć. meine liebling fater. Urlich geben mi
      tylko te maciupen sztileten... Ich weisse nicht - tłumaczył się młodszy.
      - Co oni plotą? - zdenerwował się Jagiełło.
      - Gadać mi zaraz co jest grane, bo dam po gębie!
      Krzyżaccy rycerze zamarli z lekko rozchylonymi ustami. Latająca wokół mucha
      wykorzystała ten moment i narobiła młodszemu na hełm.
      - Gadajcie coście za jedni i dawajcie te miecze, coście je mieliście przynieść,
      ino wartko, bo czas już bitwę zaczynać.
      - Och, meine liebling polnischen koenig... keine krieg, keine bitwa, my
      przynieśli zwei mieczen - powiedział starszy, podnosząc do góry kordziki - żeby
      był freundschaft, buzi-buzi. Polaken, Szwaben zwei brudder, cmok, cmok -
      zakończył, składając usta w słodkiego całusa.
      - Wywalić tych dwóch pedałów! - powiedział podniesionym głosem Jagiełło. - I
      posłać im na odchodne ze trzy stingery, żeby nie myśleli, że odchodzą z pustymi
      rękami. Ja im dam buzi-buzi... cmok, cmok!
      Niech artyleria zajmie się tą hałastrą w białych prześcieradłach i zakutych w
      blachy, a pawie piórka, to ja już im sam powtykam... - zaryczał.
      Dwaj rycerze krzyżaccy, odchodząc, sprzeczali się między sobą.
      - Scheise... du dumkopf. Ty idiota, zamiast zwei mieczen ty dał zwei klajne
      sztiieten. was du zrobił z zwei grossen mieczen dla polnische koenig? - krzyczał
      straszy.
      - Och, eine kleine gescheft, ja zrobić mały interesa... Ja sprzedać zwei grossen
      mieczen i dostać guten polski herbatnik i zwei maciupen sztiieten - odparł młodszy.
      - Scheise, scheise. scheise, trzi razy scheise!!! - zaklął stary.
      - Tobie się fater chcieć scheise? - spytał młodszy.
      - Nein. du dumkopf!
      W tym momencie w obu rycerzy uderzyły wspomniane trzy stingery i zakończyły
      głupawy dialog. Z krzyżackich pozycji zostały tylko stosy żelastwa i kilka koni.
      Jagiełło jeździł jeepem po pobojowisku i oglądał zniszczenia.

      Morał z tej historyjki jest równie głupi, jak i cała historyjka: nie należy się
      pchać z zwei maciupen sztileten zamiast grossen mieczen, bo może to zmienić
      historię i otrzyma się drei stingeren i nie zdąży się nawet "Mein Gott!"
      zakrzyknąć. W tym momencie należy dodać, że "guten polski herbatnik" był dziełem
      zakładów E. Wedla.

      Guten Apetit
      • ballest Re: jedna z wersji bitwy pod G.: 25.10.05, 20:00
        Pistulka, bitwa pod Tannenbergiem tez byla, a ta byla wielka, ale ta byla z
        Rosja (Hindenburg) choc obie byly wlasciwie pod ta sama miejscowoscia, ale
        jednak w innym miejscu.
        Bitwe pod Grunwaldem opisal wlasciwie tylko Dlugosz inni historycy sie tylko na
        nim opierali.
        Chyba wiesz, ze dzisiaj Dlugoszowi nic wierzyc nie mozna, bo byl Deutschhasser
        do tego wszystko przekrecal.
        Znaczenia militarnego nie miala ta bitwa zadnego, a wiec byla tylko potyczka,
        bo kosci tych tysiecy zabitych zolnierzy i koni do dzis nikt nie znalazl,
        pomimo "upierdliwych" poszukiwan poprzez Polakow, a jak zniszczyli doszczetnie
        zakon, to dlaczego ich panstwo dalej istnialo?
        To co Sienkiewicz napisal, to jest bujda, to przeciez tylko powiesc a nic
        innego, a zobacz kiedy on zyl, cos takiego mozesz tez napisac, jesli Polske
        pochwalisz, uwierzom CI, VETA? ;)
        • ballest Re: jedna z wersji bitwy pod G.: 25.10.05, 20:42
          Jak wiemy, jest pare polskich mitow i klamstewek, ktore dzis prawa bytu nie
          maja.
          1. Chrzest Mieszka, nie byl za posrednictwem Czech tylko Niemiec, a Mieszko
          to wlasciwie Michael, bo dostal imie od owczesniego biskupa Regensburga
          (Ratyzbony) Michaela i tam tez ochrzczony zostou.
          2. Bitwa na Psim Polu sie nigdy nie odbyla, to bylo podle klamstwo Kadlubka.
          3. Bitwa pod Grunwaldem, to potyczka z udzialem tylko 500 zakonnych rycerzy,
          4. Sredniowieczny Krakow to niemieckie miasto, w ktorym sie nie tylko
          jezykiem niemieckim poslugiwano, ale nawet panstwowe dokumenty zamiast po
          lacinie po niemiecku pisano, podobnie zreszta jak inne miasta Lwow czy Nowy
          Sacz nioemieckie byly a Praga wtedy stolica cesarstwa.(Tego nawet w Niemczech
          nie ucza;)))
          5. Monte Cassino nigdy Polacy nie zdobyli, to klamstwo Andersa, Polacy
          dostali tam ogromne lanie i nie byli wstanie ja zdobyc.
          Spadochroniarze opuscili Monte bo Juin im zagrazal od tylu, a Polacy czytej
          polski patrol, - byli pierwszymi co zwiedzili opuszczony Klasztor.
          Matthew Parker to fantastycznie opisou!
          6. Polskie zwyciestwo pod Falaise, jeszcze wiekszou bujda, oni byli jedna z
          wielu armii, ktora miala kociou zamknanc Historycy trafnie nazwali dywizje
          Macka korkiem od butelki, bo wpierw zadania nie wykonali i kto chciau sei z
          kotla wydosta to sie wydostou, tak jak Fallschirmjäger i Dywizja SS.
          Poten Dywizja ta zaatakowala Kanadyjczykow a na samym koncy z frustracji
          zamordowala kolo 1200 bezbronnych jencow niemieckich wze strzalem w glowa.
          7. Lenino, przegrana bitwa, taka samo jak pod Budziszynem.
          8. Piorun, i polska flotta, co robiyli zatapiali lodki z manadarynkami a
          glosili wielkie handlowce
    • pistulka2 Grunwald 26.10.05, 18:37
      Sily wojsk po obu stronach sa nie znane. Jednak mozna przypuszczac, ze byly jak
      na owe czasy dosc duze.
      W bitwie zginol Mistrz ilu innych wysokich rangom Braci zginelo nie wiadomo.
      Jak zginal von von Jungingen nie wiadomo, moco prawdopodobne jest ze w czasie
      ataku swych choragwi na wojska polskie, jaki wplyw miala smierc mistrza na
      losy bitwy nie wiadomo, jak przebiegala sama bitwa tez nie zabardzo.
      Wiadomo, ze ze sporo dostojnikow bylo w niewoli polskiej jak sie do niej
      dostali czy na polu bitwy czy podczas odwrotu czy tez w czasie dalszego
      przebiegu wojny nie wiadomo. Biorac pod uwage typowy przebieg takich bitew i
      role glowno-dowodzacego, mozna przyjac, ze po smierci mistrza szyki wojsc
      zakony popuscily i nastepowal odwrot co daje mozliwosc przciwnikowi do poscigu
      i zadania duzych strat. Pozatym polowa wojsk krzyzackich scigala rozbitych
      litwinow i byla juz nie obecna na polu bitwy.
      Bitwa napewno nie byla zadnym przelomem ani czyms rozszczygajacym ale miala
      miejsce ale jej historyczny odglos jest dosc zawalszowany, nic nie osiagnieto
      wiec starano sie sprzdac to co sie stalo jak wiekie zwycistwo. Pozatym nalezy
      pamietac, ze smierc glowno-dowodzacego mozna bylo na wschodzie zawsze sprzedac
      jako wielkie zywciestwo tu wodzowie nie brali najczescij czynnego udzialu w
      walce w Europie Zachodniej i Srodkowej bylo inaczej tu czesto gineli wodzowie
      nawet przy wygranych bitwach.

      Z strategicznego punktu widzenia von Jungingen sie pospieszyl i niepotrzebnie
      przystapil nie przygotowany do bitwy, teorie na temat tego czemu to zrobil sa
      rozne: i tak np. chcial ukrocic pladrowania i dewastacje panstwa przez wojska
      polsko-litewsko-ruskie az do wersji Sienkiewicza bo byl pyszny. Ta ostania to
      raczej nadaje sie do lamusa albo na forum wszechpolackie.
      Jakby w tej bitwie nie zginla mistrz wtedy napewno nie pszeszla by do historii
      Jagiello po wygranej bitwie, nic nie potrafil prucz pladrowania wsi zdzialc,
      oblezenie moze lepiej camping na przedpolach Marienburga, zle wplynal na morale
      i zdrowie wojow ze wschodu i poludnia, tak ze po paru tygodniach dali sobie
      spokoj i poszli do domu co nieco popedzani przez von Plauena. Wyniki pokoju to
      Staus Quo
      Juz cztery lata pozniej znow polsko-litewsko wojska w podobnej sile jak w 1410
      wtargnely na tereny panstwa Zakonu pladrujac i dewastujac (kaplica z roku 1411
      na czesc poleglego miatrza zoatala tez zburzona), nowy Mistrz jednak nie
      wystapil do otwartej bitwy tylko poczekal az wojska polsko-litewskie sie
      wyszumi i zglodnieje by potem pogonic je z kraju. Napady tego rodzaju na pastwo
      krzyzackie powtarzaly potem co kilka lat jednak bez jakichkolwiek rezultatu.
    • pistulka2 lenino 26.10.05, 18:49
      Pod Lenino Polacy zostali wyslani na odcinek frontu, gdzie sowieci juz kilka
      razy bezkutecznie atakowali. Moj Onkel (rocznik 1916) walczyl tylko 300m od
      odcinka gdzie atakowali Polacy, w kilka dni przed atakiem opowiadal jak bylo
      slychac spiewanie po polsku piesni. Atak odbyl sie w starym stylu, obrona po
      niemieckiej stronie tez czyli 200-150-100- 50m i "Feuer frei". Przygotowanie
      artyleryjskie bylo kiepskie, wsparcia czolgow na odciku, ktory Onkel mogl
      obserwowac ok 2,5km nie bylo, po pierwszym ataku zbierano bron od rannych i
      zabitych, ataki powtarzaly sie kilkakrotnie w ciagu dnia. Ten odcinek frontu
      pozostal bez zmian przez nastepne miesiace.
      Oficjale straty to 1500 zabitych i 1500 ranych, ile bylo naprawde kto wie, w
      kazdym razie jednostka ta nie byla niezdatna do walki przez nastepny roku.
      Nie wiem skad sie biora te fantastyczne opowiesci o jakims wylomie w niem. lini
      obrony itd. no coz mity.
    • pistulka2 kutry z burakmi a polska marynarka wojenna 26.10.05, 18:50
      Tu Ballest tu masz oficjalnie;-)))

      www.senat.gov.pl/k5/dok/dr/900/a/920s.pdf

      nie mozesz pisac ze zatapiali kutry z burakami tylko, ze operowali:-))))
      • ballest Re: kutry z burakmi a polska marynarka wojenna 26.10.05, 20:01
        Wiesz co mnie zaciekawilo, ze nie napisali, ze Monte Cassino zdobyli, a wiec
        oficjalne polskie strony wstydza sie to pisac, tak samo Falaise, tam wlasciwie
        sie znieslawili, bo mordowanie bezbronnych zawsze ZNIESLAWIA!
        Moj ojciec walczy w tym slynnym IV Regimencie I Dywizji Fallschirmjägrow pod
        Monte Cassino i zawsze mi powtarzal, Polacy z nami przegrali, nie mieli
        najmniejszych szans, - a co inni pisza to propaganda!
        Ja mu wtedy nie wierzylem, ale teraz widze, ze racje mial!
        • ballest Re: kutry z burakmi a polska marynarka wojenna 26.10.05, 20:09
          "Również 2 Armia Wojska Polskiego, utworzona 20 sierpnia 1944 roku, ma na swoim
          koncie znaczące osiągnięcia bojowe, jak choćby forsowanie Nysy Łużyckiej,
          krwawe walki
          w rejonie Budziszyna czy udział w operacji praskiej."

          Dobre, ale ze resztki niemieckiej armii rozgromili pod Budziszynem polska
          armie, tego nienapisali, ale cieszy mnie, ze nie napisali, ze zwyciezyli!
          • ballest Monte Cassino, juz tysz nie piszom, ze zdobyli!;) 27.10.05, 08:24

            SENAT
            RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
            V KADENCJA
            ________________________________________________________________________________
            _____
            Warszawa, dnia 26 kwietnia 2005 r. Druk nr 920 S
            ________________________________________________________________________________
            _____
            SPRAWOZDANIE
            KOMISJI USTAWODAWSTWA I PRAWORZĄDNOŚCI
            oraz
            KOMISJI OBRONY NARODOWEJ I BEZPIECZEŃSTWA PUBLICZNEGO
            o projekcie uchwały w 60. rocznicę zakończenia II wojny światowej
            "Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich wsławiła się
            walkami w obronie Tobruku.
            Piękną kartę w historii oręża polskiego zapisał dowodzony przez gen. Władysława
            Andersa 2 Korpus Polski, który w składzie brytyjskiej 8 Armii przeszedł szlak
            bojowy od rzeki
            Sangro przez Monte Cassino, Apenin Emiliański i Ankonę do Bolonii w kwietniu
            1945 roku."

            Nie napisali, ze Monte Cassino zdobyli, a wiec czytaja MNIE W SENACIE ;)
            ----------------------------------
            To ponizsze ale sztimujue, bo Polacy na wszystkich frontach walczyli

            "To dzięki ich wielkiemu wysiłkowi, dzięki ofierze krwi przelanej przez
            żołnierzy polskich
            na wszystkich frontach, polski wkład militarny w II wojnę światową w Europie
            należy ocenić
            jako największy po wielkich mocarstwach, tj. Stanach Zjednoczonych, Związku
            Radzieckim i Wielkiej Brytanii."
            • rita100 Re: Monte Cassino, juz tysz nie piszom, ze zdobyl 27.10.05, 21:06
              Słyszałam o walce w kasyno "Monte" ;))))
              Była nawet strzelanina ;)))
              • ballest Re: Monte Cassino, juz tysz nie piszom, ze zdobyl 27.10.05, 21:17
                Rita, nie rob sobie podsm.....ow, bo Bitwa pod Monte Cassino byly najkrwawsza
                bitwa w dziejach II Wojny Swiatowej.
                Moj ojciec mi straszne rzeczy opowiadal, sami mlodzi chlopcy co caly dzien
                mysleli jakiego podstepu uzyc, zeny nastepne natarcie odprzec.
                Wlasnie Zielone Diably, jak ich alianci zwali uwazani byli za najlepsza
                jednostke w II wojnie swiatowej.
Pełna wersja