galeria nawiedzonych

10.12.05, 12:37
Czarna lista o. Rydzyka






Ojciec Tadeusz Rydzyk
Fot. Krzysztof Szatkowski / AG




Jacek Hołub, Toruń 10-12-2005, ostatnia aktualizacja 10-12-2005 10:51

Radio Maryja ogłosi czarną listę dziennikarzy szkalujących rozgłośnię i o.
Rydzyka. - Ja przebaczam, ale trzeba mówić: uwaga na kłamców! - stwierdził
toruński redemptorysta. - Będziemy podawali nazwiska w specjalnych wiadomościach.

Plan ogłaszania "salonu kłamców" - bo tak o. Rydzyk nazwał swoją listę -
duchowny przedstawił podczas audycji Radia Maryja w czwartek przed północą.
Znajdą się na niej dziennikarze, którzy piszą artykuły na temat toruńskiej
rozgłośni i jej dyrektora. Stacja prowadzi permanentny monitoring - w środę
podczas mszy z okazji 14. urodzin rozgłośni na ołtarzu złożono ok. 20 tys.
artykułów rzekomo szkalujących RM.

- Zamówiliśmy w pewnej firmie wycinki - wyjaśnił o. Rydzyk. - Przychodzą do
nas artykuły, teksty różne na temat Radia Maryja, cokolwiek jest w większych
pismach.

Wczoraj od duchownego dostało się tygodnikowi "Wprost" - za tekst "Prymas
Rydzyk" - i dziennikowi "Fakt" za artykuł o domu wypoczynkowym o. Rydzyka.
Jacy dziennikarze mogą znaleźć się na czarnej liście? Redemptorysta
wielokrotnie krytykował m.in. publikacje "Gazety Wyborczej", programy TVN i
telewizji publicznej. Wczoraj wymienił też Katolicką Agencję Informacyjną. -
Zaszczyca nas systematycznie kłamstwami - stwierdził.

- Będziemy podawali nazwiska w specjalnych wiadomościach. Wszystkich kłamców
np. w ciągu tygodnia, a później będziemy podawali taki zbiór z całego tygodnia
- oznajmił duchowny.

O. Rydzyk odniósł się też do apeli wzywających go do rozliczenia się ze
zbiórki pieniędzy i świadectw udziałowych Powszechnego Programu Prywatyzacji
na wykupienie Stoczni Gdańskiej. Radio Maryja przeprowadziło ją w 1997 r.,
jednak nie kupiło Stoczni i nie rozliczyło się publicznie z tej akcji (podczas
zebrania kapituły generalnej zakonu redemptorystów w 2002 r. szef RM miał
powiedzieć, że pieniądze były zwracane tym, którzy przedstawili dowód wpłaty).

- Trudno się usprawiedliwiać, bo usprawiedliwia się winny - oświadczył. -
Ludzie widzą. Jeżeli jest coś nie na miejscu: zamknijcie mnie. Dlaczego mi nie
wytoczycie procesu, tylko ciągłe pomówienia?

Redemptorysta powiedział, że nigdy nic nie ukradł i nigdy nie kłamie. - A
ludzie nie muszą mi wierzyć! - stwierdził. - Ja mam sąd ostateczny, na którym
chcę dobrze wyjść.

Zdaniem o. Rydzyka ataki na Radio są elementem walki z Kościołem. - Ale nam,
katolikom, nie przystoi mieć niechęć do ludzi, którzy są w błędzie i nawet
występują przeciwko nam - wskazał. - Pomyślmy, co Chrystus uczyniłby na naszym
miejscu. Przecież to jego mamy naśladować.
    • muraszka1 Re: galeria nawiedzonych 10.12.05, 12:55
      tego Rydzyka przyslalo na ziemie chyba samo pieklo (
      • szwager_z_laband dlo przipomniynia 10.12.05, 13:03
        Kariera Rydzyka jest równie zastanawiajaca, co tajemnicza. Kiedy ten skromny i
        prosty zakonnik (jak mówia o nim inni ojcowie redemptorysci) wpadl na pomysl
        zalozenia radia? W drugiej polowie lat osiemdziesiatych ojciec Tadeusz Rydzyk
        wyjechal z Polski na wycieczke do Rzymu z grupa studentów. Zamiast wrócic do
        klasztoru w Toruniu, pojechal do Niemiec zachodnich. Nie wiadomo, czym sie tam
        zajmowal. Poszukiwali go polscy ojcowie redemptorysci w Niemczech. Rydzyk jednak
        przepadl, nie dawal znaku zycia. Po ponad pól roku zglosil sie do polskiej misji
        katolickiej w Monachium. Kierowal nia wówczas redemptorysta ojciec Jerzy
        Galinski. Wspólpracowal on przez wiele lat z Radiem Wolna Europa w Monachium.
        Odpowiadal za niedzielne transmisje mszy swietych do Polski dzieki rozglosni
        polskiej RWE. - Jesienia 1987 roku zjawil sie u mnie ojciec Rydzyk - wspomina
        ojciec Galinski. - Prosil o pomoc w uzyskaniu legalnego pobytu w Niemczech.
        Powiedzial mi, ze mieszkal w Norymberdze u pastora ewangelickiego, ale sie z nim
        poklócil. Byl zdenerwowany. Biegal po pokoju, gestykulowal. Zaczynal cos mówic,
        nie konczyl mysli.
        Ojciec Galinski podejrzewal, ze Rydzyk byl w sytuacji jakiegos kolosalnego
        zagrozenia egzystencjonalnego. Nie chodzilo o sprawy materialne. Sprawial
        wrazenie czlowieka, który stracil grunt pod nogami. Zamierzal zlozyc wniosek o
        azyl polityczny. Galinski mu to odradzal. - Powody wystapienia o azyl
        polityczny, jakie wymienial ojciec Tadeusz, byly blahe. Nie mialy nic wspólnego
        z dzialalnoscia opozycyjna w kraju, bo takiej nie prowadzil - wspomina ojciec
        Galinski. Gdy ojciec Rydzyk zrozumial, ze nie ma co liczyc na azyl polityczny,
        postanowil wystapic z zakonu redemptorystów. Zwrócil sie do diecezji Bamberg i
        monachijskiej, aby przyjely go jako ksiedza. Dostal odmowe.
        - To w Niemczech rzecz nieslychana. Diecezje przyjmuja kazdego ksiedza, zbyt
        malo jest bowiem kaplanów. Przypuszczam, ze powodem odmowy byla zla opinia, jaka
        ojciec Tadeusz otrzymal od przelozonych w zakonie redemptorystów - mówi ojciec
        Jerzy Galinski. Prowincjal Warszawskiej Prowincji Redemptorystów przyslal do
        Niemiec suspense dla ojca Tadeusza Rydzyka, czyli dokument zawieszajacy go w
        czynnosciach kaplanskich. Opiekun polskich redemptorystów w Niemczech po
        konsultacji z prowincjalem postanowil jednak nie wreczac suspensy zagubionemu
        zakonnikowi, ale poszukac innego rozwiazania. Pomyslano, ze ojciec Rydzyk
        odnajdzie sie jako kapelan w jakims zakonie niemieckim. Trafil do klasztoru
        sióstr niemieckich w Oberstaufen.
        Oberstaufen lezy w Alpach Bawarskich. Siostry pamietaja Rydzyka. - Jestesmy
        wspólnota sióstr i prowadzimy dom dziecka - mówi jedna z zakonnic. - Tutaj rok
        czy dwa lata mieszkal ojciec Tadeusz Rydzyk, redemptorysta. Organizowal wysylki
        do Polski. Nie wiem dokladnie, co wysylal. Na pewno byly to samochody. Prosil
        mnie o pieczatki. Chodzilo o sprawy celne. Tutaj odprawial msze swiete, równiez
        dla mieszkanców. Przyjezdzalo do niego wiele osób i cos zabieraly do Polski.
        Wiem, ze podczas pobytu tutaj ojciec Rydzyk kontaktowal sie z niemieckim Radiem
        Maryja w pobliskim Balderschwang, gdzie obecnie miesci sie Radio Horeb. W
        Balderschwang Rydzyk odwiedzal lokalne Radio Maryja. Tam zapewne narodzil sie
        jego pomysl polskiego Radia Maryja. Niemieckie Radio Maryja nie cieszylo sie
        dobra opinia, zagrazalo jednosci diecezji augsburskiej; zarzucano mu gloszenie
        skrajnych pogladów politycznych. - Diecezja augsburska odrzucila niemieckie
        Radio Maryja jako rozglosnie katolicka - relacjonuje dziennikarz Radia Wolna
        Europa w Monachium, który sledzil losy rozglosni. (Wolal pozostac anonimowy,
        gdyz kontaktuje sie z polska misja katolicka w Monachium, opanowana - jak mówi -
        przez zwolenników ojca Rydzyka.) - Lokalna prasa bawarska publikowala wiele
        nazwisk polityków, które staly za tym radiem. Trudno je zaliczyc do grona
        polityków sprzyjajacych Polsce. Dzis w Balderschwang na miejscu niemieckiego
        Radia Maryja dziala Radio Horeb. Miesci sie w tym samym budynku. Skromne
        warunki: jedno studio, konsoleta, archiwum. Kieruje nim profesor teologii,
        proboszcz Richard Kocher. Nie ukrywa, ze diecezja augsburska miala sporo problemów z
        Radiem Maryja. - Pierwotna nazwa Radio Maryja International musiala zostac
        zmieniona - mówi proboszcz Kocher. - Biskup augsburski ustanowil nowego kaplana
        dla radia, który podjal dzialalnosc zgodna z linia ordynariusza augsburskiego.
        Wyjasnie to na przykladzie. W ostatnich tygodniach prowadzi sie w Niemczech
        dyskusje o antysemityzmie. Jako radio przedstawiamy problem z punktu widzenia
        Biblii i Kosciola katolickiego. W statucie Radia Horeb jest zapis o tym, ze
        radio nie moze uprawiac polityki. Bunt w torunskiej rozglosni
        Podczas gdy niemiecki Kosciól katolicki doprowadzil do zamilkniecia Radia
        Maryja, "siostrzane radio" w Toruniu kwitlo. Ojciec Rydzyk stworzyl w rozglosni
        atmosfere bezwzglednego posluszenstwa. W maju 1995 roku z radia jednej nocy
        odeszlo kilkanascie osób - wolontariuszy prowadzacych audycje i redagujacych
        programy. Byl to protest przeciwko niewpuszczeniu do rozglosni przez ojca
        Rydzyka wspólpracownika, równiez redemptorysty - ojca Eugeniusza Karpiela.
        Karpiel mial wypadek, lezal w gipsie, po roku zamierzal wrócic do radia. - Nasza
        grupa wolontariuszy w radiu byla zwiazana wczesniej z ojcem Karpielem, jeszcze w
        czasach PRL. W wiekszosci studiowalismy w Toruniu, a ojciec byl naszym
        przewodnikiem duchowym. To on, a nie ojciec Rydzyk stanowil dla nas punkt
        odniesienia. Gdy dowiedzielismy sie, ze nie wolno mu po chorobie wrócic do pracy
        w radiu, odeszlismy - mówi jedna z osób dawniej pracujaca w rozglosni.
        Ojciec Karpiel przebywa w klasztorze redemptorystów w Krakowie. - To bylo dla
        mnie ciezkie przezycie, gdy okazalo sie, ze po wyzdrowieniu nie moge wrócic do
        Radia Maryja - mówi ojciec Karpiel. - Tak postanowil ojciec Rydzyk, a ojciec
        prowincjal to zaakceptowal. Wtedy tez z radia odeszlo chyba dwanascie osób,
        które chcialy jak ja wiele rzeczy tam zmienic. Ojciec Karpiel nie chce mówic o
        szczególach, o nieporozumieniach z ojcem dyrektorem. To sprawy
        wewnatrzzakonne.
        - Bylem w torunskim radiu od poczatku - wyjasnia ojciec Karpiel. - Uwazalem, ze
        wiele rzeczy moze wygladac inaczej. Mój stosunek do rozglosni jest krytyczny.
        Programom trzeba by dodac swiezosci, aby zrobic radio bardziej otwarte, zywe,
        dla ludzi Dlugi ojca dyrektora Radio Maryja miesci sie w Toruniu. Podlega
        zarzadowi Prowincji Redemptorystów w Warszawie przy ulicy Pieszej 1. To zakon
        otrzymal koncesje na nadawanie programu o nazwie Radio Maryja. Gdzie wiec
        panstwowe urzedy powinny kierowac korespondencje? Nikt tego nie wie. To pozwala
        ojcu Tadeuszowi Rydzykowi na uniki i milczenie, jesli jakas sprawa jest dla
        niego niewygodna. Nie odpowiada tez na wezwania.
        Jako zakonnik ojciec Rydzyk podlega zarzadowi Warszawskiej Prowincji
        Redemptorystów. Zdawaloby sie, ze sprawia jej klopoty. Ale zarzad redemptorystów
        stoi za nim murem. W sprawozdaniu z pierwszej sesji XII Kapituly Prowincjonalnej
        Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, obradujacej w lutym tego roku,
        odnotowano: "ojciec prowincjal zyczyl, by ojciec T. Rydzyk byl jak najdluzej
        dyrektorem Radia Maryja i byly jak najlepsze relacje z nowym o. prowincjalem".
        Dlaczego mimo nacisków ze strony Episkopatu, powolania specjalnej komisji do
        spraw Radia Maryja pod przewodnictwem generala biskupa Leszka Slawoja Glódzia
        wladze zakonu wspieraja Rydzyka? W relacji jednego z zakonników straszy on
        zarzad prowincji, ze jesli zostanie odwolany z funkcji dyrektora Radia Maryja,
        to na pokrycie dlugów zwiazanych z dzialalnoscia Rydzyka zarzad bedzie musial
        sprzedawac klasztory. Szantazowany zarzad redemptorystów od lat usiluje
        dowiedziec sie czegos o stanie finansów Radia Maryja. Robi to niesmialo.
        Dyrektor radia, obecny na lutowym posiedzeniu Kapituly, "zauwazyl, ze rozmawial
        w cztery oczy z ojcem prowincjalem o finansach, dal tez rachunki". Ojciec
        prowincjal kurtuazyjnie odparl,
        • szwager_z_laband Re: dlo przipomniynia 10.12.05, 13:03
          Ojciec prowincjal kurtuazyjnie odparl, ze "nie chce odwolywac zdania na temat
          braku odpowiednich sprawozdan finansowych". W dokumencie z posiedzenia Kapituly
          znajduje sie sprawozdanie z dzialalnosci Radia Maryja. Roi sie tam od spotkan
          oplatkowych i koncertów charytatywno-patriotycznych "Koledujmy Malemu". Nie ma
          jednak ani slowa o finansach. Na pytanie czlonka zarzadu zakonu, co z funduszami
          zebranymi na ratowanie stoczni, ojciec Rydzyk odparl: "Zbiórka zajmowali sie
          swieccy (nikt z ojców), a radio udostepnialo jedynie subkonto. Ci, którzy
          chcieli, otrzymali pieniadze z powrotem (jesli ktos wykazal wplate)". W
          sprawozdaniu finansowym Radia Maryja za 2001 rok, przekazanym Krajowej Radzie
          Radiofonii i Telewizji, niecala strone zajal rachunek zysków i strat. Wynika z
          niego, ze torunskie radio mialo przychodów 16 milionów 71 zlotych i 60 groszy.
          Co do grosza pieniadze te wydalo. W rubryce podatki figuruje zero. Radio Maryja
          nie placi podatków. Dyrektor Rydzyk uwaza, ze jako instytucja koscielna,
          nieprowadzaca dzialalnosci gospodarczej, nie musi tego robic. Jednak w akcie
          erygowania (zalozenia) rozglosni ojciec prowincjal ustanowil, ze Radio Maryja
          jako "jednostka wyodrebniona z zakonu redemptorystów jest odrebnym podmiotem
          podatkowym". Czyli powinno placic podatki. W cytowanym juz sprawozdaniu z
          posiedzenia Kapituly redemptorystów ojciec Jacek Dembek, przewodniczacy
          wewnetrznej komisji ds. Radia Maryja, powiedzial, ze trzyletnie prace nad
          regulaminem radia sie zalamaly przy ustalaniu osobowosci prawnej torunskiej
          rozglosni. Chodzi przede wszystkim o niemoznosc ustalenia prawnej
          odpowiedzialnosci za sprawy finansowe. A ojciec prowincjal wywodzil: "Istnieja
          problemy, które inaczej byly widziane przez zarzad prowincji, a inaczej przez
          dyrektora radia. Miala byc podpisana umowa miedzy prowincja a radiem. Niestety,
          do tego nie doszlo". Ojciec Rydzyk rozmawia z zarzadem prowincji z pozycji sily.
          Ma pieniadze, radio, gazete, sprzyjajacych polityków i poparcie czesci biskupów.
          Upiera sie, by za finanse Radia Maryja odpowiedzialny byl dalej zarzad Prowincji
          Redemptorystów, a nie on sam. Zakon wiec odpowiada za pieniadze Rydzyka, o
          których nie ma zielonego pojecia. Na to naklada sie dziwna niemoc urzedów
          podatkowych Torunia, które Radia Maryja nie maja w swojej ewidencji. Aldona
          Kuzel, dyrektor Urzedu Kontroli Skarbowej, odleglego o dwa kilometry od siedziby
          rozglosni, jest zaskoczona pytaniem o przeprowadzane tam kontrole. - W Radiu
          Maryja nigdy nie prowadzilismy kontroli finansowych, bo nie jest ono objete
          wlasciwoscia naszego województwa. Nie jest tez we wlasciwosci miejscowych
          organów podatkowych - mówi dyrektor Aldona Kuzel. - A kto kontroluje radio,
          gdzie jest ten urzad? - Moze w stolicy - odpowiada pani dyrektor. Zamieszanie
          wynika zapewne z tego, ze radio zarejestrowane jest jako dzialalnosc Prowincji
          Redemptorystów w Warszawie. A kontrola skarbowa w stolicy uwaza, ze kontrole
          przeprowadzaja koledzy z Torunia. I radio ojca dyrektora, jako jedyna chyba
          instytucja w kraju, obracajaca milionami zlotych, od dziesieciu lat nie bylo
          poddane kontroli skarbowej. Nasza przyszlosc, moja przyszlosc Marzeniem ojca
          Rydzyka jest wlasna Telewizja Maryja i miasteczko akademickie. Wyzsza Szkola
          Kultury Spolecznej i Medialnej mieszczaca sie przy klasztorze oo. Redemptorystów
          w Toruniu, jak twierdzi jej zalozyciel i rektor ojciec Tadeusz Rydzyk, jest za
          mala. Rydzykowi jawi sie miasteczko akademickie na dwadziescia tysiecy osób.
          Ojciec dyrektor stara sie o zdobycie terenów i obiektów, które pomiescilyby
          uczelnie i miasteczko akademickie. Chcialby je otrzymac za symboliczna zlotówke.
          O uczelnie i miasteczko zabiega formalnie pod szyldem fundacji Nasza Przyszlosc.
          Rok temu w Toruniu rozegrala sie batalia o tereny po bylej bazie radzieckiej
          "Jar". Wystapil o nie, tj. o blisko piecdziesiat hektarów gruntu, do Rady Miasta
          ojciec Rydzyk. Zmobilizowal "swoich" radnych, a sluchaczy radia wezwal w
          audycjach do wywierania nacisków i przybycie na obrady w Urzedzie Miasta. Odbyly
          sie burzliwe posiedzenia radnych, na których ojciec dyrektor osobiscie czuwal
          nad rozwojem sytuacji. Wspomina radny Wincenty Fijolek: - Budowe uczelni i
          miasta akademickiego wyliczano na grubo ponad jeden miliard nowych zlotych.
          Ogromne przedsiewziecie ojca dyrektora. Zapytalismy ojca Rydzyka, skad na to
          wezmie pieniadze? Odpowiedzial, ze mamy kilkadziesiat milionów Polaków za
          granica i czterdziesci milionów w Polsce, a wszyscy pchaja sie z pieniedzmi.
          Osoby z otoczenia ojca dyrektora zaprezentowaly na planszach swietlana
          przyszlosc terenów po bazie radzieckiej. Próby zabrania glosu przez radnych
          podajacych w watpliwosc realnosc przedsiewziecia byly wytupywane przez tlum
          sluchaczy Radia Maryja. Jedna z radnych, zwiazana wczesniej z torunska
          rozglosnia, przezywala rozterki. Z jednej strony radio, wobec którego chciala
          byc lojalna, a z drugiej - zadluzone miasto. - Ojciec dyrektor za grosze chcial
          wyrwac piecdziesiat hektarów z serca Torunia, pograzyc miasto w bankructwie -
          mówi radna. - Pytalam siebie, co mam zrobic, jak glosowac? W glosowaniu radni
          nie przyznali ojcu Rydzykowi na "szczególnie preferencyjnych warunkach" terenów
          po bazie radzieckiej. Na tych, którzy glosowali inaczej, niz chcial ojciec
          Rydzyk, posypaly sie wyrazy potepienia w audycjach Radia Maryja.
          W pazdzierniku tego roku odbyl sie przetarg na zakup dwudziestu dwóch hektarów
          gruntu na obrzezach Torunia, w poblizu tzw. martwej Wisly. Pojawil sie na nim
          ojciec Jan Król z pelnomocnictwem prowincjala Warszawskiej Prowincji
          Redemptorystów. Ojciec Król jako jedyny oferent do ceny wywolawczej 4 miliony
          zlotych dolozyl 50 tysiecy zlotych i w imieniu zakonu redemptorystów kupil
          teren. Ojciec Król jest proboszczem torunskiej parafii redemptorystów,
          zatrudnionym w Radiu Maryja i najblizszym wspólpracownikiem Tadeusza Rydzyka.
          Ojciec Rydzyk zamierza nabyc helikopter. Odbyl juz próbne loty nad Toruniem.
          Nowy helikopter Bell, którym interesuje sie zakonnik, kosztuje w wersji
          podstawowej okolo miliona dolarów. Od Uralu po Wyspy Kanaryjskie
          Na poczatku tego roku niemieckie wladze wojskowe zlozyly skarge do Sztabu
          Generalnego Wojska Polskiego, ze Radio Maryja nadaje na niedozwolonej
          czestotliwosci 7400 kHz na falach krótkich, co zaklóca niemiecka
          radiokomunikacje wojskowa. Sztab Generalny WP wystapil z interwencja do Krajowej
          Rady Radiofonii i Telewizji, stojacej na strazy ladu w eterze. Ojciec Rydzyk
          zapytany, dlaczego jego radio zaklóca fale oddane wojsku niemieckiemu,
          przedstawil umowe o retransmisji programów Radia Maryja z Rosja zawarta w 1997
          roku. Czestotliwosci, które zagluszaja sygnaly Bundeswery, przydzielilo
          Warszawskiej Prowincji Redemptorystów Glówne Centrum Zarzadzania Sieciami
          Radiofonii Ministerstwa Lacznosci Federacji Rosyjskiej. Dzieki temu Radio Maryja
          nadaje na falach krótkich od Uralu po Wyspy Kanaryjskie. Torunska rozglosnia
          jest emitowana na czestotliwosci 7380 kHz przez przekazniki w Samarze i
          Krasnodarze. Wedlug jednego ze specjalistów w eterze nic nie dzieje sie
          przypadkowo. Trudno przypuszczac, zeby zarzadzajacy sieciami radiofonii w Rosji
          nie wiedzieli, iz - wpuszczajac Radio Maryja na czestotliwosc Bundeswehry -
          doprowadza do zaklócania rozmów prowadzonych przez niemieckich wojskowych.
          Umowe podpisal ojciec Rydzyk, a ze strony rosyjskiej A. T. Titow, generalny
          dyrektor Glównego Centrum. Na umowie znalazl sie dopisek, ze wszystko uzgodniono
          z A. S. Batiuszkinem, zastepca prezesa Glównego Centrum. Wsród zobowiazan Radia
          Maryja wymieniono pokrywanie kosztów poniesionych przez strone rosyjska w latwo
          wymienialnej walucie. Torunskie radio dokonuje zaplaty naleznosci przelewem na
          rachunek "w dowolnym powszechnie znanym miedzynarodowym banku". "Numery kont
          niezbedne dla wzajemnych dzialan podano w zalaczniku nr 4". W zalacznikach sa
          zapisane szczególy tego dziwnego porozumienia. A zalaczników ojciec Rydzyk nie
          przedstawil, choc powinie
          • szwager_z_laband Re: dlo przipomniynia 10.12.05, 13:04
            W zalacznikach sa zapisane szczególy tego dziwnego porozumienia. A zalaczników
            ojciec Rydzyk nie przedstawil, choc powinien, Krajowej Radzie Radiofonii i
            Telewizji.
            Telekomunikacji i Poczty (dawna Panstwowa Agencja Radiokomunikacji), m.in.
            dokonujacy pomiarów nadawania przez torunska rozglosnie, czlowiek z branzy, ma
            zastrzezenia ogólniejsze. - Ksieza katoliccy nie sa wpuszczani do Rosji, spadaja
            na nich represje. A ojciec Rydzyk dziala tam swobodnie. Jest pewnie ich
            przyjacielem - mówi Krzysztof Gajewski. Jak to mozliwe, ze w obszar radiowy
            Rosji zostalo wpuszczone polskie, katolickie Radio Maryja? Jedna z osób
            znajacych dobrze mechanizmy zapadania podobnych decyzji jest przekonana, ze
            odbylo sie to tez za wiedza i akceptacja federacyjnych sluzb bezpieczenstwa
            Rosji. - Tam bez ich wiedzy nic sie nie dzieje - dodaje.
            Rachunki w malej filii W apelach do sluchaczy o wplacanie pienieznych ofiar
            Radio Maryja podaje kilka adresów banków na swiecie. Ofiarodawców z Niemiec i
            Europy Zachodniej prosi o wplacanie ofiar na adres banku w niemieckiej
            miejscowosci Grossbardorf. Nazwe miejscowosci mozna przetlumaczyc jako Wielka
            Gotówka.
            Grossbardorf - niewielka rolnicza miejscowosc lezaca osiemdziesiat kilometrów od
            Frankfurtu nad Menem, centrum finansowego Niemiec. Filia banku miesci sie w
            kamienicy przy bocznej ulicy. W srodku dwa okienka kasowe, jak na naszej
            wiejskiej poczcie. Ojciec Rydzyk wybral prowincjonalna filie na miejsce
            finansowych operacji. Unika rozglosu czy cos chce ukryc? Czy kontrahentów
            rosyjskich zasila przelewami z tej wiejskiej filii? Pytania dotyczace interesów
            ojca Rydzyka mozna mnozyc. -
            • hanys_hans Re: dlo przipomniynia 11.12.05, 00:38
              muzeumhumoru.onet.pl/1155151,1928,1,art.html
    • builder Re:a kaj je sir ballest?, 11.12.05, 00:50
      oou sorry=ballyest niy umie?,


      to grzech ballest, z`e takie waz`ne rzeczy zaniedbujesz!,
      wydaje minie sie, z`e to jest waz`niejsze jak wojna w Iraku i te idiotyczne
      wienzienia CIA w s`rodkowej Europie,


      the builder,
    • szwager_z_laband Re: galeria nawiedzonych 05.01.06, 10:58
      Telewizja Trwam o. Rydzyka wycina Rokitę






      Ojciec Tadeusz Rydzyk
      Fot. Piotr Janowski / AG




      Marcin Kowalski, Michał Kopiński, Bydgoszcz 04-01-2006, ostatnia aktualizacja
      05-01-2006 10:16

      Telewizja Trwam emituje koncert kolęd zorganizowany przez bydgoską Platformę
      Obywatelską. Z relacji wycięty został Jan Rokita, gość honorowy koncertu, oraz
      partyjne emblematy


      - Telewizja ojca Tadeusza Rydzyka nie uzyskała od nas zgody na emisję, bo nawet
      o nią nie występowała - mówi posłanka Teresa Piotrowska, szefowa kujawsko-
      pomorskiej PO. - Tylko w ostatnich dwóch miesiącach wyemitowali nasz koncert
      trzy razy! Nawet nie miałabym nic przeciwko temu, ale koncert został
      ocenzurowany.

      Kamerzysta się wygina

      Koncert "Kolędarium Polskie" odbył się w styczniu 2004 r. w bydgoskim teatrze.
      Salę po brzegi wypełnili kombatanci, młodzież szkolna i działacze Platformy.
      Gości przywitała Piotrowska, obok niej na scenie stała kierownik koncertu
      Marzena Matowska, wiceprzewodnicząca regionalna partii.

      W koncercie uczestniczył Jan Rokita i jego żona Nelly. Rokita bił wtedy rekordy
      popularności w sondażach, bydgoscy działacze zwracali się do niego "panie
      premierze". Wszystko kręciła ekipa TV Trwam.

      - Gdy zobaczyłam kamery Telewizji Trwam, nie interweniowałam - wspomina
      Piotrowska. - Zorganizowaliśmy tę imprezę dla kombatantów. Wielu starszych
      ludzi ogląda Trwam, dlatego pozwoliłam im nagrać relację z tego wydarzenia. Nie
      było jednak mowy o rejestracji całego koncertu.

      Na scenie zmieniali się kolejni wykonawcy kolęd: kaszubski zespół Krebanie z
      Brus, kujawskie Łochowianki, młodzieżowy chór Fordonia. Wszystko to widać w
      telewizji ojca Rydzyka.

      Nie widać całej reszty. Między utworami politycy PO wspominali swoje Boże
      Narodzenia. Kulminacją była opowieść Rokity. Przypomniał przyjaciela z czasów
      internowania i tekst kolędy przez niego napisanej. Odśpiewała ją cała sala, a
      tekst wyświetlony był na wielkim ekranie. W telewizji o. Rydzyka obraz urywa
      się sekundę przed wejściem na scenę Rokity i Piotrowskiej. W końcowych napisach
      nie ma wzmianki o organizatorach gali. Całość wygląda, jakby to był koncert
      zorganizowany przez Telewizję Trwam i własna produkcja stacji.

      - Klasyczna manipulacja - twierdzi Piotrowska. - Nie dość, że złamali prawa
      autorskie, to jeszcze całkowicie pocięli i tak zmontowali koncert, żeby widzom
      przez myśl nie przeszło, że uroczystość zorganizowała Platforma. Kamerzysta
      musiał nieźle się wyginać, żeby nie nakręcić wszechobecnego logo PO,
      przewodniczącego Rokity, jego małżonki i naszych.

      Siódme: Nie kradnij

      W tym roku od świąt Telewizja Trwam nieustannie prezentuje koncert kolęd - w
      rzeczywistości wieczór partyjny Platformy. Wczoraj, po kolejnej emisji, trzech
      bydgoskich posłów PO napisało list otwarty do o. Tadeusza Rydzyka. Apelują w
      nim o zaprzestanie tej praktyki: „Jesteśmy zmuszeni przypomnieć ojcu
      dyrektorowi, że obowiązuje nas ustawa o prawie autorskim i prawo dane od Boga -
      Dekalog. Ze wstydem przypominamy brzmienie siódmego przykazania »Nie będziesz
      kradł (Wj,20,15) «. Mając nadzieję na przywrócenie moralnych zasad w mediach
      dopuszczających się łamania prawa, zapraszamy szanownych dziennikarzy
      zarządzanych przez Ojca Dyrektora mediów na kolejny koncert z cyklu »Kolędarium
      Polskie «”.

      Kogo dotyka etyka

      Marcin Kowalski, Michał Kopiński: Samoobrona chce dbać o przestrzeganie etyki w
      mediach, jest inicjatorem zapisu w ustawie medialnej, wedle którego Krajowa
      Rada Radiofonii i Telewizji karałaby dziennikarzy za nieetyczne materiały. Jak
      by ukarał pan telewizję, która z relacji koncertu kolęd zorganizowanego przez
      partię polityczną wycięła jej lidera i nawet nie wspomniała o organizatorze?

      Janusz Maksymiuk, poseł Samoobrony: Kategorycznie żądałbym, żeby przyznali się
      do przekłamania. I to w dobrym czasie antenowym, kiedy jest duża oglądalność. O
      to głównie nam chodzi, kiedy forsujemy zapis o etyce dziennikarskiej. Chcemy,
      żeby dziennikarze prostowali swoje błędy, i to szybko, a nie po kilku
      miesiącach. A takie stronnicze relacje to nic nowego, marszałek Lepper bardzo
      często jest niezauważany w mediach.

      Ale nam nie chodzi o Leppera, tylko o Rokitę.

      - Rokitę gdzieś wycięli? Przecież media go lubią.

      Wycięli go w TV Trwam.

      - Nie chcę się w tej sprawie wypowiadać. Nie jestem fachowcem.


      • hanys_hans Re: galeria nawiedzonych 06.01.06, 22:00
        Totalizator dla uczelni o. Rydzyka


        Zobacz powiększenie
        Szef Radia Maryja, o. dyr Tadeusz Rydzyk
        Fot. Jerzy Gumowski / AG


        ZOBACZ TAKŻE

        • Nie będzie pieniędzy dla Świątyni Opatrzności (06-01-06, 13:28)
        • Państwo dofinansuje Świątynię Opatrzności (06-01-06, 08:17)
        • Byłem uczniem Ojca Dyrektora (05-12-05, 01:00)



        SONDAŻ

        Finansowanie uczelni o. Rydzyka przez państwowe firmy to według Ciebie

        Skandal
        Nic złego



        Jacek Hołub, Toruń 06-01-2006, ostatnia aktualizacja 05-01-2006 20:41

        PO domaga się wyjaśnień od ministra skarbu w sprawie finansowania przez
        państwowy Totalizator Sportowy prywatnej uczelni o. Rydzyka. - PiS pieniędzmi
        podatników załatwia własne interesy polityczne - twierdzi poseł Tomasz Lenz z
        Torunia

        Pismo do szefa resortu skarbu, który nadzoruje wszystkie państwowe spółki,
        napisała trójka posłów z Bydgoszczy: Teresa Piotrowska, Maciej Świątkowski i
        Paweł Olszewski. Pod interpelacją podpisze się też poseł Lenz z Torunia.

        To skutek naszego tekstu "Eurokumulacja dla o. Rydzyka", w którym ujawniliśmy,
        że Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej - której rektorem jest dyrektor
        Radia Maryja - uruchamia dla samorządowców studia podyplomowe z wykorzystywania
        funduszy unijnych. - Studia organizujemy przy wsparciu finansowym Totalizatora
        Sportowego - oznajmił 17 grudnia o. Rydzyk na antenie stacji.

        Kilka dni później prezes TS Mirosław Roguski powiedział w Radiu Maryja, że ma
        "określony interes biznesowy związany z tym przedsięwzięciem". O. Rydzyk
        wskazał, że pieniądze z TS pójdą na opłacenie wykładowców i administracji
        uczelni oraz ogrzanie sali.

        - Może wypadałoby zapytać graczy w totka, czy chcą finansować uczelnię o.
        Rydzyka? - pyta poseł Świątkowski.

        Sygnatariusze pisma podkreślają, że państwowa spółka powinna ogłosić otwarty
        konkurs dla uczelni publicznych i niepublicznych. - Nie może być tak, że decyzja
        o przekazywaniu publicznych pieniędzy dla uczelni zapada za zamkniętymi
        drzwiami, na kolacji u o. Rydzyka - mówi Lenz. - Jeżeli do tego dojdzie, będzie
        to przykład, jak PiS załatwia własne interesy polityczne pieniędzmi podatników.

        Co na to liderzy PiS? - Jeśli Totalizator wesprze WSzKSiM, nie będzie w tym nic
        złego. Cel jest zbożny - mówi europoseł Michał T. Kamiński. - Jestem przekonany,
        że ze strony PiS nie było w tej sprawie żadnych politycznych nacisków.

        - Atmosfera podejrzliwości związana z tą sprawą jest nieuzasadniona - twierdzi
        poseł PiS Tadeusz Cymański, częsty gość Radia Maryja. - Przekazywanie środków
        publicznych innym instytucjom jest zawsze poddawane kontroli.

        Totalizator Sportowy odrzuca zarzuty PO. Rzecznik TS Magdalena Wojciechowska
        podkreśla, że co roku z pomocy TS korzysta wiele instytucji sportowych,
        kulturalnych i charytatywnych, także uczelnie. Wskazuje, że Totalizator wspierał
        wiele imprez sportowych w Kujawsko-Pomorskiem, z którego wywodzą się
        parlamentarzyści. - W tym kontekście odbieramy wystąpienie grupy posłów PO jako
        wykorzystywanie mandatu poselskiego i instytucji interpelacji w celach
        pozyskania medialnego rozgłosu - twierdzi Wojciechowska.

        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3099706.html
    • szwager_z_laband Re: galeria nawiedzonych 09.01.06, 14:47
      Abp Dziwisz spotkał się z Platformą






      Fot. Paweł Piotrowski / AG


      ZOBACZ TAKŻE


      • "Oddajcie co cesarskie cesarzowi, a co boskie - Bogu" (09-01-06, 03:00)
      • PO uczelniom kościelnym (09-01-06, 00:00)
      • Z kolędą u abp. Dziwisza (08-01-06, 20:19)







      Wojciech Pelowski, Rafał Romanowski 09-01-2006, ostatnia aktualizacja 09-01-
      2006 10:06

      Bezprecedensowe spotkanie abp. Dziwisza z Platformą Obywatelską. Donald Tusk: -
      Dziś duża część Kościoła otwarcie popiera PiS. Jest to efekt politycznego
      terroru ojca Rydzyka. Jan Rokita: - Niech w Polsce wygra "katolicyzm
      łagiewnicki" zamiast "toruńskiego"


      To był symboliczny weekend dla Platformy i - być może - dla Kościoła w Polsce:
      na modlitewne "Dni skupienia" do Krakowa przyjechało prawie stu
      parlamentarzystów PO. - Jeszcze nigdy wcześniej w tym domu nie było tak dużej
      grupy polityków z jednej opcji - podkreślał abp Stanisław Dziwisz, były
      osobisty sekretarz Jana Pawła II.

      Politycy Platformy zgromadzili wokół siebie duchownych-intelektualistów - m.in.
      rektorów katolickich uczelni, którym obiecali walkę o dofinansowanie ich szkół.
      Biskup z największym dziś w Polsce autorytetem wśród wiernych mówił o wsparciu
      Kościoła dla partii Tuska i Rokity.

      "Dni Skupienia" formalnie zorganizował krakowski poseł PO Ireneusz Raś. -
      Chcemy się duchowo zintegrować. Taką potrzebę poczuliśmy po dwóch kampaniach
      wyborczych. Podkreślamy wartości chrześcijańskie, które są wpisane w nasz
      program - tłumaczył. Ustaliliśmy jednak, że propozycja spotkania wyszła od abp.
      Dziwisza.

      - To prawda, za inicjatywą posła Rasia stoi bardzo dla nas sympatyczne
      zaproszenie ze strony metropolity krakowskiego. Ponadpolityczne zaproszenie o
      wymiarze duchowym - spotkajmy się, porozmawiajmy, pomódlmy się za Polskę - to
      gest precedensowy. Ktoś musiałby być szaleńcem, aby taki gest odrzucić. Ja z
      tego gestu bardzo się ucieszyłem - przyznaje w rozmowie z "Gazetą" Jan Rokita. -
      Nie chodzi tylko gest. To upomnienie się o to, aby polski Kościół
      był "nierydzykowy".

      Rokita podkreślił, że intencją Platformy nie jest wchodzenie w wewnętrzne spory
      Kościoła. Ale dodaje: - Bardzo nam zależy na tym, w jaki sposób o Polsce myśli
      przeciętny polski katolik. Jesteśmy partią, która traktuje polskiego katolika
      jako kluczowy element w dotarciu do swego wyborcy.

      - Przyjechałem do Krakowa także po to, żeby porozmawiać z hierarchami o
      Kościele, który jest i moim Kościołem - mówił szef PO Donald Tusk w Krakowie na
      wewnętrznym spotkaniu z partyjnymi kolegami. - Platforma ma prawo się o niego
      upominać i powinna to robić, bo dziś duża część Kościoła otwarcie popiera PiS.
      Jest to efekt politycznego terroru ojca Rydzyka.

      Abp Dziwisz spotkał się w siedzibie kurii z liderami Platformy. Mówił do nich: -
      Chrześcijańskie partie nie powinny być zostawione przez Kościół bez pomocy.
      Nie chodzi o bezpośredni wpływ Kościoła na politykę, ale o upowszechnianie
      wartości.

      - Dzięki słowom i gestom Waszej Ekscelencji nie czujemy, że jesteśmy samotni -
      odpowiadał mu Tusk.

      O czym świadczy spotkanie PO z biskupem Krakowa? Rzecznik krakowskiej kurii ks.
      Robert Nęcek tłumaczy: - Ten moment pokazuje, że w Polsce nie może być dziś
      jedynych słusznych wątków w rozwiązywaniu problemów społecznych, bo tak było w
      poprzedniej epoce. A katolik może należeć do różnych partii, o czym dawno już
      mówił dzisiejszy papież, wtedy jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

      Do szukania poparcia wśród biskupów przeciwnych dominacji ojca Rydzyka w
      Kościele wzywał filozof prof. Władysław Stróżewski. Takim działaniem są już
      projekty ustaw zgłoszonych przez PO. Chodzi o dotacje z budżetu państwa dla
      Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, Wyższej Szkoły Filozoficzno-
      Pedagogicznej w Krakowie oraz Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu.
      Uczelnie te otrzymywałyby dofinansowanie z budżetu państwa na zasadach uczelni
      publicznych - ok. 20 mln zł rocznie. Sejm ma się zająć projektami w tym
      tygodniu.

      Jan Rokita po spotkaniu z abp. Dziwiszem cytował jego słowa: - Mimo że nad nami
      unosi się duch Zyty Gilowskiej, który sprawia nam pewien kłopot, mamy prawo do
      optymizmu. Bo przyszła głowa Kościoła katolickiego w Polsce - powiedział Rokita
      o abp. Dziwiszu - mówi do nas: "Nie zostaniecie sami".
    • szwager_z_laband Re: galeria nawiedzonych 12.01.06, 13:26
      TV Trwam działa niezgodnie z prawem kościelnym






      Marcin Rybak 12-01-2006, ostatnia aktualizacja 12-01-2006 10:00

      Telewizja Trwam ojca Tadeusza Rydzyka działa niezgodnie z kościelnym prawem i
      jej założycieli mogą zostać ukarani - wynika z poniedziałkowego komunikatu
      nuncjatury apostolskiej w Polsce


      Na utworzenie tej stacji ojciec dyrektor Radia Maryja powinien dostać pisemną
      zgodę m.in. Konferencji Episkopatu Polski. - Nie ma takiej zgody -
      dowiedzieliśmy się w biurze prasowym Episkopatu.

      Trzej panowie z Torunia zakładają fundację

      Trwam jest własnością wrocławskiej fundacji Lux Veritatis. Utworzyli ją w 1998
      roku: Tadeusz Rydzyk, Stanisław Kwiatkowski i Jan Król. Wszyscy są duchownymi z
      zakonu redemptorystów z Torunia. Każdy wpłacił pieniądze - Tadeusz Rydzyk 6
      tys. zł, pozostali po 2 tys. Najważniejszą osobą w Lux Veritatis jest Tadeusz
      Rydzyk - jej prezes i dożywotni przewodniczący Rady Fundacji. Tylko on powołuje
      (na dowolny czas) i odwołuje członków Rady.

      Z dokumentów fundacji - aktu notarialnego i statutu - nie wynika, że wszyscy
      trzej są duchownymi. A jest to istotne z punktu widzenia prawa kościelnego.

      Opublikowany w poniedziałek komunikat nuncjatury apostolskiej mówi, że
      działania angażujące autorytet Kościoła podejmowane przez duchownych "osobiście
      lub przez inne osoby lub instytucje np. fundacje" wymagają pisemnej zgody
      kościelnej władzy.

      - Na założenie fundacji zakonnicy muszą uzyskać zgodę prowincjała, a jeśli ma
      to być inicjatywa o zasięgu ogólnopolskim, także Konferencji Episkopatu Polski -
      mówi rzecznik Episkopatu ksiądz Józef Kloch.

      Ponadto zgodnie z zasadami obowiązującymi redemptorystów założyciele Fundacji
      musieli również wystąpić o zgodę na przyznanie im pieniędzy, które wnieśli do
      Fundacji. Jako zakonnicy ślubowali ubóstwo i nie mogą mieć żadnej własności
      prywatnej.

      Nie udało nam się ustalić, czy trzej redemptoryści dostali pozwolenie od władz
      zakonnych. O zgodę Episkopatu nawet nie wystąpili.

      - Przed uruchomieniem TV Trwam do Konferencji Episkopatu nie wpłynęło żadne
      pismo z informacją na jej temat ani takie, które miałoby na celu uzyskanie
      zgody na nazwanie tej telewizji "katolicką" - mówi ksiądz Józef Kloch.

      Z komunikatu nuncjatury wynika, że taka działalność - bez zgody władz
      kościelnych - "uważana jest za bezprawną, szkodliwą dla Kościoła i podlegającą
      sankcjom kanonicznym".

      Ksiądz rzecznik nie potrafi jednak powiedzieć, czy i ewentualnie w jaki sposób
      mogą zostać ukarani ojciec Tadeusz Rydzyk i dwa pozostali zakonnicy.

      Pieniądze daje tajemniczy sponsor

      Lux Veritatis w czerwcu 2003 r. uzyskała koncesję na nadawanie satelitarnego
      programu, ale w przeciwieństwie do Radia Maryja nie jest "nadawcą społecznym".
      Telewizja może emitować reklamy, ale dotąd tego nie zrobiła.

      Co roku dzięki działalności gospodarczej (m.in. sprzedaży zestawów
      satelitarnych produkowanych specjalnie dla TV Trwam) i darowiznom na konto
      Fundacji wpływa kilka milionów złotych. W dokumentach natrafiliśmy jednak
      również na ślady tajemniczych pożyczek. W 2000 r. w bilansie w
      rubryce "zobowiązania długoterminowe" znaleźliśmy 4,4 mln zł, w 2004 - już 18,7
      mln zł. Kto i na jakich warunkach pożycza pieniądze fundacji o. Rydzyka - o tym
      nie ma ani słowa. A przedstawiciele Lux Veritatis z "Gazetą" nie chcą rozmawiać.

      W dokumentach nie piszą o TV Trwam

      Co ciekawe, w sprawozdaniach z działalności Lux Veritatis ani razu nie pada
      nazwa Telewizja Trwam. Czytamy tam za to o sfinansowaniu "kosztów emisji"
      programów telewizyjnych: 1564 religijnych, 26 o tematyce edukacyjno-
      wychowawczej i 21 promujących polską kulturę, wysłaniu 30 dzieci na zimowisko,
      zakupie odzieży dla 16 osób i komputerów dla dzieci opóźnionych w nauce.

      - Komunikat nuncjatury apostolskiej to krok do porządkowania spraw związanych z
      taką działalnością jak Radio Maryja i TV Trwam - mówi metropolita wrocławski
      arcybiskup Henryk Gołębiewski, członek Zespołu do spraw Duszpasterskiej Troski
      o Radio Maryja.

      O działalności Lux Veritatis wrocławski arcybiskup nic nie wie. - Nie
      przypominam sobie, żebym był informowany o tej fundacji, żeby ktoś z nią
      związany odwiedzał mnie albo żebym był tam zaproszony - powiedział "Gazecie".

    • szwager_z_laband Re: galeria nawiedzonych 15.01.06, 14:55
      Politycy zagrali w kościele




      Kazimierz Kutz 13-01-2006 , ostatnia aktualizacja 13-01-2006 15:27




      Śmiejemy się do rozpuku z filmowego powiedzonka o narodzinach nowej świeckiej
      tradycji, a tu na naszych oczach rodzi się nam nowa, uświęcona demokracja. I
      wcale nie ma powodu do śmiechu.

      Za największe wydarzenie ostatnich dni uchodzi przyjęcie przez Zytę Gilowską
      posady w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Owszem, jest to sukces PiS-u w
      rozhartowaniu PO, ale merytorycznie donośniejszą sprawą była "canossa" posłów
      PO na Wawel, do abp. Stanisława Dziwisza. Pojechali do Krakowa niby na "dni
      skupienia", by tam w obecności telewizyjnych kamer oddać się pod skrzydła
      hierarchy. Była to demonstracja w istocie polityczna, podobna do eskapady Lecha
      Kaczyńskiego do Częstochowy, który jeszcze przed zaprzysiężeniem na prezydencki
      stołek pojechał przed obraz Czarnej Madonny. Widziałem go w telewizji, gdy
      klęczał przed ołtarzem. Niby rozmodlony, a okiem łypał, czy świeci się czerwone
      światełko nad kamerą. Obrzydzenie mnie brało.

      Mam gdzieś takie modły i takiego polityka. Mam też gdzieś liderów PO,
      podsiadujących ławy honorowe w katedrze wawelskiej dla dokopania braciom
      Kaczyńskim na politycznym ringu. Ich wyprawa nazywała się "dniami skupienia". I
      słusznie, bo chodziło o skupienie się na kamerach telewizyjnych, a nie na
      Stwórcy. To były spektakle pełne cynizmu, które dowodzą jedynie złamania
      porządku rzeczy ("co cesarskie cesarzowi, co boskie - Bogu"), a także ostrego
      konfliktu wewnątrz Kościoła; jego podziału na Kościół ojca Rydzyka i - od
      ostatniej niedzieli - Kościół abp. Dziwisza.

      Między Rydzykiem a Dziwiszem

      Metropolita krakowski wyszedł z inicjatywą rekolekcji polityków PO w papieskim
      sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, by przeciwstawić się
      zawłaszczeniu Jasnej Góry przez ojca Rydzyka. Mamy więc otwartą wojnę w
      Kościele pomiędzy dwiema orientacjami członków Episkopatu, które nakładają się
      na wojnę o władzę dwóch postsolidarnościowych układów politycznych. Każda
      frakcja ma niejako swojego Boga i swoje wojsko. Ale to także
      groźba "iranizacji" życia publicznego, czyli kształtowanie się w Polsce państwa
      wyznaniowego. Ostatnie wydarzenia dowodzą takiego niebezpieczeństwa niezbicie.
      Oto lider PiS-u siedzi w toruńskiej telewizji Trwam niczym kura na grzędzie,
      zapowiada cenzurę obyczajową i gaworzy godzinami z moherowymi beretami. W tym
      czasie ci drudzy, z PO, ogłaszają w Krakowie swoje poddaństwo metropolicie
      krakowskiemu. Potem zaś pysznią się, że hołd został przyjęty, a Rokita nazywa
      Dziwisza "przyszłą głową Kościoła katolickiego, zaś Platformę - "partią, która
      traktuje polskiego katolika jako kluczowy element w dotarciu do swego wyborcy".
      Można by machnąć ręką na to zdanie i potraktować je jak jeszcze jedno partyjne
      pustosłowie, ale arcybiskup przybija pieczęć: "Chrześcijańskie partie nie
      powinny być zostawione przez Kościół bez pomocy".

      Grozi nam, że od tej niedzieli, za sprawą prawie równoczesnych wydarzeń w
      Krakowie i Toruniu, politycy PO i PiS-u brać się będą teraz za łby w walce o
      Polaka-katolika. Obie partie będą się przy tym licytować w tym, która jest
      bardziej katolicka.

      Kościelne praktyki naszych polityków to najniższego gatunku tandeta, bo urąga
      posłannictwu Kościoła i tradycji polskiej inteligencji laickiej. To taka
      swoista pornografia. Gdyby politykom naprawdę chodziło o ich przekonania
      religijne, nie staraliby się o towarzystwo gawiedzi, czyli o ogólnopolskie
      transmisje wszystkich stacji nadawczych w Polsce. Niestety, w naszym Kościele
      modlitwa traci wymiar transcendencji ludzkiej, a staje się towarem i biznesem
      na użytek potrzeb politycznych. Trzeba by tych handlarzy - idąc za przykładem
      Chrystusa - przepędzić z kościołów.

      Wykrakana zdrada inteligencji

      W wydanej ostatnio książce Adama Michnika "Wściekłość i wstyd", zbiorze esejów
      z lat 1987-2004, problematyka relacji pomiędzy Kościołem a państwem zajmuje
      miejsce główne. Warto po tę niezwykłą książkę sięgnąć, bo ma znamiona
      proroctwa. Michnik zajmuje się w niej losem polskiej inteligencji, tej
      wywodzącej się z rodowodu oświeceniowego, a więc europejskich cnót liberalnych.
      Idzie o laicki racjonalizm, o naszych klerków. Po tragicznej drugiej wojnie
      światowej inteligencja przeszła przez totalitarne doświadczenie komunizmu.
      Znaczna jej część dała się uwieść doktrynie, zatraciła swoją niezależność i
      rozpłynęła się. I to nazwano pierwszą zdradą klerków. Ale większa część
      inteligencji poszła drogą przeciwną i stała się ostoją antykomunistycznej
      opozycji, by po latach - razem z robotnikami - odnaleźć się w "Solidarności".
      Opozycji patronował Kościół i jego wielki prymas, Stefan Wyszyński, zaś potem
      Jan Paweł II. Wtedy Kościół, siłą rzeczy, się upolitycznił, a spora część
      inteligencji zrezygnowała ze swej podmiotowości i tożsamości na rzecz
      identyfikacji z katolicką doktryną i kościelną hierarchią. Dla wielu inteligent
      polski dopuścił się w tym momencie "drugiej zdrady klerków".

      Z niebezpieczeństwa takiego obrotu sprawy zdawały sobie sprawę także osoby
      duchowne. Ks. Józef Tischner pisał: "Upolitycznienie chrześcijaństwa oznacza
      dopuszczenie przemocy do dzieła ewangelizacji, oznacza pierwszeństwo interesu
      politycznego przed troską duszpasterską, a w konsekwencji dążenie do państwa
      wyznaniowego".

      Liderów PiS-u i PO można z całą pewnością zaliczyć w poczet polskich
      inteligentów. Można więc dziś skonstatować, że właśnie dopuszczają się owej
      wykrakanej "drugiej zdrady". Kościół, całkowicie bezradny wobec upolitycznienia
      się Radia Maryja, sprawił, że osoba duchowna - ojciec Rydzyk - zadecydowała o
      wynikach wyborów parlamentarnych i wyborze prezydenta. Teraz, gdy stu posłów PO
      pojechało z "canosseńską" misją do Krakowa i przyjęło opiekę metropolity,
      powiedzieć można, że oto rodzi się właśnie nasza "uświęcona demokracja". Świętą
      rację ma Jan Turnau w "GW", gdy pisze, że Radio Maryja jest niebezpieczne dla
      Kościoła, bo wypacza jego nauczanie i rozbija to jego jedność, że
      niebezpieczniejszy jest sojusz zaczepno-odporny ojca Rydzyka z PiS-em, ale
      tworzenie kontrsojuszu części Episkopatu z PO to leczenie dżumy cholerą - może
      do reszty rozbić Kościół.

      Dodam od siebie, że jeszcze gorzej wyjdzie na tym demokracja w Polsce, a
      zwłaszcza demokracja obywatelska, bez której nie warto otwierać naszego
      sklepiku.


    • szwager_z_laband Re: galeria nawiedzonych 20.01.06, 17:21
      Bezwartościowe klasery o JPII za 105 zł





      ZOBACZ TAKŻE


      • Hojarska u Jankowskiego na imieninach (19-01-06, 20:59)







      Marcin Kowalski, Krzysztof Katka, Gdańsk 20-01-2006, ostatnia aktualizacja 20-
      01-2006 11:41

      Fińsko-polska spółka rzuciła na nasz rynek klasery "Jan Paweł II Wielki". W
      dwustronicowych książeczkach sprzedawanych po 105 zł jest dwuzłotówka plus
      ukryte groszaki i eurocenty warte mniej niż złotówkę. Album słabo się
      sprzedaje - pomóc ma ks. Henryk Jankowski.


      Klaserów "Jan Paweł II Wielki. Wyjątkowa pamiątka po Wielkim Polaku"
      wydrukowano już 200 tys. Obwoluta dwukartkowej książeczki eksponuje - przez
      dziurkę - awers dwuzłotówki z Papieżem, monety będącej aktualnie w obiegu (jej
      cena na internetowej aukcji Allegro to 3 zł.).

      Pozostałe "numizmaty" są ukryte pod zafoliowaną okładką. Dopiero po zakupie
      widzimy, że za ponad setkę kupiliśmy jeszcze trzy najtańsze monety polskie (1,
      2 i 5 gr) oraz takie same z Finlandii (1, 2 i 5 eurocentów).

      Prezent idealny słabo się sprzedaje...

      Wydawcą albumu jest spółka Agostino Polska zarejestrowana pół roku temu w
      Bydgoszczy. Jej udziałowcami są: • Jerzy Warnicki - obywatel fiński polskiego
      pochodzenia, muzyk i mąż fińskiej gwiazdy pop o pseudonimie Saarah-Wu (w roku
      1990 wystąpiła w Sopocie), • Marcus Fabricius - były dyrektor generalny linii
      promowych Silja-Line, współwłaściciel i dyrektor części trzeciego kanału
      fińskiej telewizji, • Ilpo Pettninen - wykładowca na politechnice w fińskim
      Turku, wynalazca preparatów do diagnozowania cukrzycy, • Vese Sorvari - były
      pracownik firmy handlującej numizmatami w całej Skandynawii, • Elżbieta
      Kadłubska - biznesmenka z Bydgoszczy.

      Finowie twierdzą, że wspólnicy zainwestowali już w przedsięwzięcie milion euro.
      Spółka zaczęła rynkową ekspansję od Bydgoszczy: pierwsze klasery pojawiły się
      na tutejszej Poczcie Głównej. Nie są hitem - od początku grudnia sprzedało się
      zaledwie dziesięć sztuk. Agostino szuka więc nowych kanałów dystrybucji.

      Od tego roku "wyjątkowe pamiątki" można kupić w Baltonach - na lotniskach w
      kraju.

      Jerzy Warnicki: - Klaser z Papieżem dla każdego Polaka, gdziekolwiek by
      mieszkał, powinien być prezentem idealnym. Liczymy więc na Polonię. Zyskami
      jesteśmy się gotowi podzielić z dobrymi fundacjami.

      Warnicki wymienia dwie - Fundację SOS Obrony Poczętego Życia i fundację bardzo
      popularnego wśród Polonii obu Ameryk księdza Henryka Jankowskiego. Fundacja -
      zarejestrowana w ubiegłym tygodniu - powstała, by stworzyć instytut imienia
      prałata, w którym będzie badana najnowsza historia Polski.

      ...więc może prałat da radę?

      - Skąd zna Pan ks. Jankowskiego? - pytamy Jerzego Warnickiego.

      - Kilka lat temu przeczytałem o nim w internecie, umówiłem się na spotkanie i
      tak się poznaliśmy. To zacna postać, poważana na całym świecie. W pełni
      popieram plany powołania instytutu prałata. Taka placówka będzie niezwykle
      ważna dla podtrzymywania naszej narodowej tożsamości.

      Ks. Jankowski pytany o Finów odpowiada zdawkowo: - Znamy się.

      Finowie z Agostino od tygodnia są w Polsce. Przyjechali, by podpisać umowę z
      fundacją księdza. Jak nam powiedzieli - gotowi są wesprzeć instytut prałata
      kwotą 300 tys. zł.

      W zamian fundacja pomoże w rozpowszechnianiu klasera z bilonem - m.in. przez
      sklepiki parafialne i własnych wolontariuszy. Informacja o wspomaganiu
      przedsięwzięcia ks. Jankowskiego ma pojawić się na okładce "Wyjątkowej
      pamiątki".

      - W przyszłości zamierzamy uczynić księdza bohaterem kolejnego klasera
      pt. "Kapelani Solidarności" - mówi Warnicki.

      Prałat już raz użyczył swego wizerunku w celach handlowych: jego portret
      znajduje się na butelkowanym w Polsce australijskim winie Monsigniore. Wino
      świetnie się sprzedaje, prałat ma z tego pieniądze, ale wielkość jego udziału w
      zyskach jest tajemnicą handlową.
      • hanys_hans Re: galeria nawiedzonych 27.01.06, 12:56

        "Modlitwy na antenie RM:
        - Sluchamy, RM...w czyjej intencji modlitwa?
        - Ja bym chciala sie pomodlic za wszysktich oszustow, klamcow i zlodzieji...no
        i oczywiscie za ojca dyrektora"
        • ballest Re: galeria nawiedzonych 27.01.06, 13:04
          TO JE RICHTIG DOBRE!
    • szwager_z_laband Re: galeria nawiedzonych 20.02.06, 09:28
      Tadeusz Rydzyk uczył się w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów w
      Tuchowie, następnie studiował teologię biblijną na Akademii Teologii
      Katolickiej w Warszawie. 1 lutego 1971 złożył zakonne śluby wieczyste, a 20
      czerwca t.r. przyjął święcenia kapłańskie. Po święceniach pracował jako
      katecheta w Toruniu, Szczecinku i Krakowie, w Krakowie zajmował się także
      duszpasterstwem akademickim. W 1986 wyjechał na pięć lat do pracy zakonnej do
      Niemiec. Tam nawiązał kontakt z oskarżaną o ksenofobię rozgłośnią Radio Maria
      International w Balderschwang (później zamkniętą przez niemiecki kościół
      katolicki, nazwa została zmieniona na Radio Horeb). Najprawdopodobniej wziął
      też udział w kursie Instytutu Schillera w Niemczech, który propaguje polityczną
      i gospodarczą "trzecią drogę" i wiarę w globalny rząd spekulantów (instytut
      założył Lyndon LaRouche, identyfikujący się z prawicą).

      Po powrocie do Polski (1991) założył Radio Maryja (w dokumentach
      przedstawionych KRRiTV figuruje jako "jednoosobowy organ nadzorczy,
      jednoosobowy organ zarządzający i jednoosobowy organ kontrolny"), zainicjował
      powstanie gazety codziennej Nasz Dziennik a kilka lat później powołał także
      Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej, której jest rektorem oraz
      Telewizję "Trwam".

      • szwager_z_laband ps 20.02.06, 09:30
        lexikon.idgr.de/l/l_a/larouche-lyndon-h/larouche-lyndon-h.php
        • szwager_z_laband Re: ps2 20.02.06, 09:41
          Bürgerrechtsbewegung Solidarität (BüSo)
          Gründung: 1992, Sitz: Mainz. Mitglieder: ca. 700.
          Bundesvorsitzende: Helga Zepp-LaRouche.
          Jugendorganisation: LaRouche Youth Movement (LYM)

          Organisation
          Helga Zepp-LaRouche (Jahrgang 1949) ist die Ehefrau des 1922 geborenen US-
          amerikanischen Millionärs Lyndon H. LaRouche. Sie war Bundesvorsitzende der
          1974 gegründeten "Europäischen Arbeiterpartei" (EAP) und steht daneben dem von
          ihr gegründeten und in Schweden ansässigen "Schiller-Institut" als Präsidentin
          vor.[1] In ihren Angaben zum beruflichen Werdegang bezeichnet sie sich als
          Journalistin.

          Die BüSo ist die Nachfolgeorganisation der Partei "Patrioten für Deutschland",
          die mit großformatigen Anzeigen in der Welt, der FAZ und in Bild für
          eine "überparteiliche Sammlung" aller "patriotisch gesinnten Mitbürger und
          schon bestehender Gruppen und Vereinigungen" warb. Erstunterzeichner war unter
          anderem der Staatsrechtler Friedrich August Freiherr von der Heydte. Obwohl CSU-
          Mitglied, scheute der Jurist nie die enge Zusammenarbeit mit rechtsextremen
          Organisationen und Personen.[2] Organ der Partei ist die Zeitschrift "Neue
          Solidarität", die seit der Gründung der EAP als Wochenzeitung erscheint.
          Chefredakteurin ist Gabriele Liebig, als Herausgeber fungiert die Dr. Böttiger
          Verlags-GmbH in Wiesbaden, welche wiederum Teil des Mediengeflechts der
          LaRouche-Organisationen ist ("Fusion - Wissenschaft & Technik", "Spuren und
          Motive", EIRNA-Informationsdienst, "Ibykus - Zeitschrift für Poesie,
          Wissenschaft und Staatskunst"). Landesverbände gibt es in Hamburg,
          Niedersachsen, Nordrhein-Westfalen, Hessen, Rheinland-Pfalz, Baden-Württemberg,
          Bayern, Berlin, Thüringen.[3]

          Die LaRouche-Jugendbewegung (kurz LYM, nach LaRouche Youth Movement) ist seit
          mehreren Jahren regelmäßig an zahlreichen Hochschulen mit Informationsständen
          präsent und konnte so ihre Mitgliederzahl kontinuierlich steigern.

          Ideologie, Programm und Aktivitäten
          Die "Bürgerrechtsbewegung Solidarität" ist Teil des parteipolitischen Flügels
          der LaRouche-Organisationen, welcher auf die Kernkraftpolitik sowie die
          Weltraumtechnik (SDI) Einfluss nehmen möchte. 1980 trat Zepp-LaRouche in einem
          Wahlwerbespot vor dem AKW Biblis auf und meinte: "Wählen Sie mich, damit Europa
          viele solcher Kernkraftwerke erhält."[4] Die Programmatik dieser Organisationen
          ist durchdrungen von antisemitischen Konnotationen und autoritärem Gedankengut.
          Anlässlich der 1979 ausgestrahlten vierteiligen Fernsehsendung "Holocaust"
          schrieb Zepp-Larouche unter der Überschrift "Der zionistische Holocaust heute",
          der Film sei von einem "Nest zionistischer, d.h. ausländischer Agenten in der
          Bundesrepublik" initiiert. Eine "zionistische Lobby" operiere nicht nur in den
          USA, sondern auch in der BRD.[5] Auch das Lexikon der Sekten, Sondergruppen und
          Weltanschauungen attestiert der BüSo "phantastisch anmutende
          Verschwörungstheorien".

          Als Ziel ihrer politischen Arbeit formulierte Zepp-LaRouche in der "Neuen
          Solidarität":

          "Wir brauchen eine Bewegung, die Deutschland endlich aus der Kontrolle der
          Kräfte von Versailles und Jalta befreit, die uns schon ein ganzes Jahrhundert
          lang von einer Kastastrophe in die andere stürzt."[6]
          In wirtschaftspolitischen Fragen ist die BüSo das Sprachrohr von Lyndon
          LaRouche, der sich in der Öffentlichkeit stets als Wirtschaftsexperte
          präsentiert. Dabei greift er auf die Theorien von Friedrich List zurück, der
          als Wegbereiter des Deutschen Zollvereins gilt. Theodor Heuß nannte List
          den "ersten Industrie-Syndikus" der deutschen Geschichte. List propagierte in
          seinen Schriften vor allem die Interessen rheinischer Industrievertreter.
          Die "germanische Rasse", schrieb List, sei "durch ihre Natur und ihren
          Charakter von der Vorsehung vorzugsweise zur Lösung der großen Aufgaben
          bestimmt, die Weltangelegenheiten zu leiten". Die "wilden und barbarischen
          Länder" seien "zu zivilisieren und die noch unbewohnten zu bevölkern."[7]
          Als "Patentrezept" zur Lösung wirtschaftlicher Probleme wird der Export
          westlicher Technologien über eine "Eurasische Landbrücke" propagiert, zur
          Überwindung der Massenarbeitslosigkeit stellt LaRouche und mit ihm die BüSo
          sich eine Neuauflage des "New Deal" von Franklin D. Roosevelt vor. Die
          Verschwörung der "Synarchen", so ist zahlreichen Reden und Schriften von
          LaRouche und weiterer Aktivisten zu entnehmen, behindere die Lösung der
          wirtschaftlichen Krisen. Als Vertreter der "Synarchen" (siehe auch: Synarchie)
          werden Adam Smith (Theoretiker des Kapitalismus), Hjalmar Schacht
          (Reichsbankdirektor unter Adolf Hitler) und Joseph Goebbels
          (Reichspropagandaminister der Regierung Adolf Hitler) genannt. Insgesamt werden
          die wirtschaftspolitischen Ideen von LaRouche als "Doktrin" angeboten.

          Großformatige Anzeigen in führenden deutschen Tageszeitungen mit dem Aufruf
          eines "Ad-hoc-Komitees für ein neues Bretton Woods" blieben weitgehend ohne
          öffentliche Resonanz. Unter den Unterzeichnern fanden sich Jacques Cheminade,
          Chef der französischen LaRouche-Organisation "Solidarité & Progrès", die
          amerikanische Bürgerrechtlerin Amelia Boynton-Robinson ("Lyndon LaRouche ist
          der Martin Luther King von heute"), sowie der Innsbrucker Hochschullehrer Hans
          Köchler, der im Februar 2001 bei der Burschenschaft Danubia über den
          Palästinakonflikt referierte und nicht nur für die Junge Freiheit schreibt,
          sondern ebenso für die linke "Junge Welt". Auch die Namen von eher
          unbedeutenden russischen Nationalisten finden sich aufgelistet.[8]

          Seit den 1980er Jahren traten die bundesrepublikanischen Ableger des LaRouche-
          Organisationsgeflechts mit Parteienstatus mit dem Wahl-Slogan "Wir haben das
          Patentrezept" auf. Gleichzeitig nahm Helga Zepp-LaRouche Kontakt mit
          nationalistischen Kräften in Osteuropa auf, um eine "eurasische Landbrücke" zu
          bauen. Diese Bemühungen wurden im Laufe der Jahre intensiviert. In internen
          Publikationen des Schiller-Instituts wurde der Aufbau einer "europäischen
          Bauernfront gegen Maastricht" propagiert. 1992 berichtete die "taz" von
          Kontakten des Schiller-Instituts zu Andrzej Lepper, dem Chef der
          rechtsradikalen Bauernpartei "Bündnis Selbstverteidigung". Lepper habe sich
          öffentlich gerühmt, die finanzielle Unterstützung "des renommierten deutschen
          Schiller-Instituts" zu genießen. Der polnische Staatsschutz warnte daraufhin
          führende Politiker und Regierungsbeamte vor den Aktivitäten des Instituts, das
          offenbar von nicht wenigen politischen Akteuren in Osteuropa mit der
          angesehenen Schiller-Gesellschaft verwechselt wird.[9]

          1995 wurde die Zeitschrift CODE des Ekkehard Franke-Gricksch zum Sprachrohr von
          LaRouche. Anfang des Jahres 1996 gab es Versuche, im Thüringer Landesbezirk des
          Deutschen Gewerkschaftsbundes (DGB) Fuß zu fassen.[10]

          Auch auf kulturellem Gebiet betätigt sich das Schiller-Institut: Im Jahr 1997
          fand eine EIR-Meldung Verbreitung über das Usenet, wonach das Schiller-Institut
          maßgeblich eine USA-Tournee des berühmten Leipziger Thomaner-Chores finanziert
          habe.[11]

          1999 initiierte die "BüSo" eine Unterschriftenkampagne für Präsident Clinton,
          der wegen seiner sexuellen Abenteuer nicht nur in die Schlagzeilen kam, sondern
          sich auch vor einem Untersuchungsausschuss verantworten musste. Helga Zepp-
          LaRouche sah hier eine "britisch-jüdische Verschwörung" walten und
          meinte: "Alle Vorwürfe sind [...] an den Haaren herbeigezogen. Am Anfang stand
          eine britische Geheimdienstoperation des Schreiberlings Ambrose Evans-
          Pritchard". Dessen "dunkle Machenschaften" hätten den Whitewater-Skandal
          ausgelöst, dem die Skandale um Clintons Affären folgten. Als Dank für die
          Kampagne stellte die Bundesvorsitzende sich vor, dass ihr Ehemann von Clinton
          zum Wirtschaftsberater ernannt werde.[12]

          Der Pseudonymus "Dicker Hansi" schickte eine Zeit lang neben Beiträgen aus dem
          Neonazi-Netz Nationales Infotelefon (NIT) und
          • szwager_z_laband Re: ps2 20.02.06, 09:42
            Der Pseudonymus "Dicker Hansi" schickte eine Zeit lang neben Beiträgen aus dem
            Neonazi-Netz Nationales Infotelefon (NIT) und Artikeln aus einschlägigen
            rechtsextremen Publikationsorganen auch Artikel aus der "Neuen Solidarität" in
            Diskussionsforen des deutschsprachigen Usenet.[13]

            Die Ereignisse des 11. Septembers 2001 wurden auf den Webseiten der "Büso" in
            Windeseile mit diversen verschwörungsphantastischen Erklärungen kommentiert.
            Lyndon LaRouches "Nachrichtendienst" EIR veröffentlichte nahezu täglich Artikel
            zu dem Ereignis. Darin war von einem geplanten "Staatsstreich" die Rede. Nicht
            Osama Bin Laden und die El Kaida hätten die Anschläge verübt,
            sondern "extremistische Kreise innerhalb des US-Militärapparats".[14]
            Diese "Enthüllungen" wurden massenhaft in den einschlägigen Diskussionsforen im
            Web und im Usenet weiterverbreitet und sorgten bei diversen Internet-Nutzern
            für erhebliche Verwirrung. Aus dem strammrechten bis rechtsradikalen Lager sind
            allerdings in jüngster Zeit Stimmen zu vernehmen, die vor einer
            drohenden "unerwünschten Einflußnahme und Unterwanderung" von "nationalen,
            patriotischen und 'rechten' Kreisen" durch LaRouche-nahe Organisationen warnen.
            Die Warnung bezog sich auf den LaRouche-Verleger Dr. Böttiger. Als
            Vorstandsmitglied des Arbeitskreises Demokratiereform wird ihm ein großer
            Einfluss auf die politischen Aktivitäten des rechtslastigen Vereins nachgesagt.
            [15]

            Helga Zepp-LaRouche referierte Anfang Juni 2002 bei einer Veranstaltung
            des "Zayed Center" in Abu Dhabi (Vereinigte Arabische Emirate), dem "Think
            Tank" der Arabischen Liga, zum Thema "Dialog der Kulturen". Lyndon LaRouche
            sprach über "Die Rolle von Gas und Öl in der Weltpolitik".[16] Mehrere
            Referenten, die vom Zayed Center eingeladen wurden, traten daneben auch als
            Autoren und Referenten bei LaRouche-Organisationen hervor, darunter der bereits
            genannte Hans Köchler. Auch der Chef des französischen LaRouche-Ablegers
            Solidarité & Progrès war schon zu Gast im "Zayed Center". Einem Bericht der
            Anti-Defamation League (ADL) zufolge war Helga Zepp-LaRouche Anfang der 1990er
            Jahre zu Gesprächen mit hochrangigen politischen Führern im Sudan, dessen von
            Islamisten regiertes Regime Minderheiten brutal unterdrückt. Dem ADL-Bericht
            zufolge bestanden daneben bereits in den späten 1970er Jahren Kontakte von
            LaRouche-Vertretern zum Irak, die anlässlich des Golf-Krieges 1990 - unter dem
            Banner humanitärer Hilfe - neu belebt worden seien.[17]

            In der Ausgabe 17/2002 der "Neuen Solidarität" erschien ein Interview mit dem
            aus Syrien stammenden Jamal Karsli, in dem dieser den israelischen
            Militärs "Nazimethoden" vorwarf. Karsli war zum Zeitpunkt des Interviews
            Mitglied des Präsidiums des NRW-Landtags und Mitglied der Landtagsfraktion der
            Grünen. Kurz danach plante er zusammen mit Jürgen Möllemann seinen Übertritt in
            die FDP, was wegen seiner antisemitischen Äußerungen nach langem Hin und Her
            doch nicht zustandekam.[18]

            Die schon länger andauernden Versuche der LaRouchies, auch bei der
            Antiglobalisierungsbewegung ATTAC Fuß zu fassen, sind weitgehend gescheitert.
            Im März 2003 verteilten Büso-Anhänger Flugblätter auf der Montagsdemo gegen
            einen Irak-Krieg vor der Humboldt-Universität in Berlin. Auch bei
            Demonstrationen an anderen Orten waren Mitglieder der Büso regelmäßig präsent.
            Bei den 6. Internationalen Schiller-Gesprächen vom 18.-19. März 2002 in
            Perchtoldsdorf nahe Wien trat Helga Zepp-LaRouche als Gastrednerin auf. Die
            Veranstaltung wurde von der Universität Wien sowie der österreichischen
            Regierung finanziell gefördert.[19]

            Auch bei den Sozialprotesten zu Hartz IV wollte die rechte Splitterpartei
            mitmischen. LaRouches Suborganisation "Political Action Comittee" behauptete
            gar, die Proteste fänden "unter der Führung der LaRouche-Jugendorganisation"
            statt.[20] Amelia Boynton Robinson trat nicht nur wiederholt als Wahlhelferin
            der BüSo in der Bundesrepublik auf, sondern auch bei den Hartz-Protesten. Im
            Jahr 2003 organisierte die LaRouche-Jugendbewegung eine Vortragsveranstaltung
            mit ihr, bei der sie "an zwei Leipziger Schulen, einem Jugendclub sowie an der
            Universität" referieren konnte.[21] Frau Boynton Robinson, die auch schon für
            die Wahlkampagnen von Jacques Cheminade posierte, wurde von einem Kommentator
            des Senders France 2 spöttisch "Mamie noire de Cheminade" (schwarze Mutti von
            Cheminade) genannt.[22]

            Wahlen
            Die Wahlergebnisse der "Bürgerrechtsbewegung Solidarität" waren bisher
            unbedeutend.[23] Dennoch trat sie erneut bei der Bundestagswahl im September
            2002 an. Die Berliner Landesliste wurde von Helga Zepp-LaRouche angeführt.
            Großspurig forderte sie auf den Webseiten die beiden Kanzlerkandidaten Gerhard
            Schröder und Edmund Stoiber zu einer Debatte heraus.[23] Die Internet-
            Präsentation der Organisation zeigte Helga Zepp-Larouche zum Wahlkampf zusammen
            mit Amelia Boynton-Robinson. Mit bundesweit 22.531 Erststimmen und 16.916
            Zweitstimmen erzielte die BüSo ein kaum nennenswertes Wahlergebnis.[25]

            Auf den Webseiten der Büso wurde Kai Hackemesser als Büso-Kandidat mit
            Listenplatz 17 zu den hessischen Landtagswahlen 2003 vorgestellt.[26] Der
            Anwendungsprogrammierer zeichnete für die Internet-Veröffentlichung des
            antisemitisch-verschwörungstheoretischen Machwerks "WAL" von Norbert Marzahn
            verantwortlich, um sich gleichzeitig aber per Disclaimer von den Inhalten zu
            distanzieren. Auch die Website selbst ist gegenüber der Internet-
            Registrierungsbehörde DENIC auf Hackemesser angemeldet, seit geraumer Zeit
            jedoch wegen eines laufenden Ermittlungsverfahrens gegen "Autor" und Internet-
            Anbieter nur mehr mit Passwort zugänglich.[27] 873 Erststimmen und 643
            Zweitstimmen konnte die BüSo an Stimmen einfahren.[28] Zu den Landtagswahlen
            2003 in Bayern konnte man trotz deutlich sichtbarem großem Materialeinsatz nur
            6.234 Anhänger zur Stimmabgabe mobilisieren.[29]

            Bei den Landtagswahlen in Sachsen 2004 erreichte die BüSo trotz erheblichen
            Materialeinsatzes und Unterstützung durch die LaRouche-Jugendgruppe ebenfalls
            nur 18.058 Erststimmen und 11.299 Zweitstimmen, insgesamt 0,5 Prozent der
            Stimmen.[30] Von der La-Rouche-Presse wurde das Wahlergebnis
            als "bemerkenswerter Erfolg" und "Durchbruch" gefeiert.[31] Bei den
            Europawahlen 2004 konnte man sich um insgesamt 0,1 Prozent gegenüber dem
            Wahljahr 1999 verbessern. Im gesamten Bundesgebiet machten 21.983 Wähler ihr
            Kreuzchen bei der kleinen Splitterpartei.[32]

            Zusammenfassung
            Auffallend ist der Personenkult um Lyndon H. LaRouche. Mit einer
            quasireligiösen, apokalyptischen Beschwörung wird ein "nahender Zusammenbruch",
            wahlweise des "Weltfinanzsystems" oder der gesamten "westlichen Zivilisation"
            in sozialer, kultureller und wirtschaftlicher Hinsicht prognostiziert. Als
            einziger Ausweg aus der drohenden Apokalypse werden LaRouches
            wirtschaftspolitische Rezepte als Allheilmittel angepriesen. Auch wegen ihrer
            verschwörungstheoretischen Argumentationsmuster wird die BüSo oftmals
            als "Politsekte" beschrieben. Kritiker der BüSo und ihrer Leitfigur LaRouche
            wurden in der Vergangenheit regelmäßig zum Feindbild erklärt, während die
            Organisation selbst sich gerne als Opfer von Verschwörungen durch
            Geheimdienste, Medien, "Antifa" bzw. die "synarchistische Internationale"
            stilisiert. Es handelt sich daher um ein geschlossenes Weltbild aus
            Verschwörungstheorie und Allmachtsphantasie, weshalb die verstärkten
            Rekrutierungsversuche unter jungen Menschen in der jüngsten Zeit aufmerksam
            verfolgt werden sollten.

            MC


            --------------------------------------------------------------------------------

            Anmerkungen:
            Vgl. Jens Mecklenburg (Hg.): Handbuch deutscher Rechtsextremismus, S.224
            Vgl. Franziska Hundseder: Rechte machen Kasse, München 1995, S.56-58; genannt
            ist darin insbesondere die Zusammenarbeit mit dem österreichischen "Südtirol-
            Bum
            • szwager_z_laband Re: ps2 20.02.06, 09:43
              Anmerkungen:
              Vgl. Jens Mecklenburg (Hg.): Handbuch deutscher Rechtsextremismus, S.224
              Vgl. Franziska Hundseder: Rechte machen Kasse, München 1995, S.56-58; genannt
              ist darin insbesondere die Zusammenarbeit mit dem österreichischen "Südtirol-
              Bumser" Norbert Burger.
              Mecklenburg, S.224, sowie Büso-Webseiten, eingesehen am 3.11.04
              zitiert nach Lorscheid/Müller: Deckname Schiller, Reinbek 1986, S.31
              Lorscheid/Müller, S.33/34
              blick nach rechts Nr. 1/93, 11.1.93
              Friedrich List: Über den Wert und die Bedingungen einer Allianz zwischen
              Großbritannien und Deutschland; in Schriften, Rede, Briefe, hrsg. Von Edgar
              Salin, Artur Sommer und Otto Stühler, Bd. VII, Berlin 1931, S.275f.
              Die F.A.Z. lehnte die Aufnahme der Anzeige ab. Die Welt und die Frankfurter
              Rundschau druckten sie am 20. Juni 2000 ab. Vgl. Webseiten Schiller-Institut,
              www.schiller-institut.de/bilder/adhoc.pdf, eingesehen am 25.5.02
              Klaus Bachmann: Deutsche Rechtsextreme auf Partnersuche, taz, 8.9.92, S.9
              Mecklenburg (Hg.): aaO, S.224
              From: dulcinea5@juno.com
              Subject: LaRouche: Bach's Tomanerchor to visit U.S.
              Date: Wed, 19 Nov 1997 10:11:39 -0600
              Message-ID: <879955616.16224@dejanews.com>
              Andreas Speit: Neue Solidarität für Clinton, Jungle World, 27.1.99
              Google-News-Recherche 25.5.02
              Lyndon LaRouche: "Eine verdeckte Operation gegen die USA" (Radio-Interview),
              Neue Solidarität, 38/01; Die "Bin-Laden-Story" bricht in sich zusammen, Neue
              Solidarität, 45/01; Am 11. September begann ein Staatsstreich in Amerika, Neue
              Solidarität, 47/01; Israelische Spione in Putsch vom 11. September verwickelt?,
              Neue Solidarität, 52/01
              Thorsten Thomsen: Das LaRouche-Netzwerk versucht in konservativen und
              freiheitlichen Kreisen Fuß zu fassen, Deutsche Stimme, 12/01
              (www.deutsche-stimme.de/Sites/12-01-Politsekten.html)
              Vgl. Zayed Center (das Zayed Center wurde im September 2003 "wegen
              internationalen Drucks" geschlossen). Siehe dazu auch: Margret Chatwin: Der
              alte Judenhass. Holocaust-Leugnung und Antisemitismus in arabischen Ländern
              ADL-Report: The LaRouche Cult and the Nation of Islam, veröffentlicht bei
              Nizkor
              "Warum begehrt die Weltgemeinschaft nicht dagegen auf?", Interview, Neue
              Solidarität 17/02, 24.4.02,
              (www.solidaritaet.com/neuesol/2002/17/dialog.htm); das Interview
              erschien auch auf den Webseiten der Büso-NRW,
              www.bueso.de/nrw/Aktuelles/2404karsli.htm
              Helga Zepp-LaRouche: Classical Education Vs. Clash of Civilizations,
              www.schillerinstitute.org/dialogue_cultures/mar2002_guatandhzl.html#hzl
              Website LaRouche Political Action Committee, eingesehen am 3.11.04
              "Revolution fängt im Kopf an", BüSo-Webseiten eingesehen am 4.11.04,
              www.bueso.de/seiten/aktion/0322.htm
              Jacques Cheminade (Jahrgang 1941): Gebürtiger Argentinier, Parteivorsitzender
              der "Solidarité & Progrès", von 1982-1989 Generalsekretär der POE. Vgl. Lyndon
              H. LaRouche, IDGR-Lexikon.
              Mecklenburg (Hg.): aaO, S.225
              Büso-Webseiten, eingesehen am 25.5.02
              Quelle: Bundeswahlleiter
              www.bueso.de/hessen/hackemesser.html
              DENIC-Abfrage vom 1.6.03
              Quelle: Bundeswahlleiter,
              www.bundeswahlleiter.de/wahlen/download/lwhessen2003.pdf
              www.bundeswahlleiter.de/wahlen/download/lwbayern2003.pdf
              Lyndon LaRouche Public Action Committee, Press Release,
              www.larouchepac.com/pages/youth_movement_files/articles_lym/2004/040815_h
              zl_cadre_seatle.htm
              Lyndon LaRouche Public Action Committee, Press Release,
              www.larouchepac.com/pages/press_releases_files/2004/040920_bueso_break.ht
              m
              Bundeswahlleiter,
              www.bundeswahlleiter.de/wahlen/europawahl2004/ergebnisse/bundesergebnisse
              /be_tabelle_99.html
              Weiterführende Literatur:
              Julika Bürgin: Die Bürgerrechtsbewegung Solidarität
              Helmut Lorscheid, Leo A. Müller: Deckname: Schiller, rororo aktuell, 1986
Pełna wersja