Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustkami

13.01.06, 21:30
Mein Gott!
Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustkami.

Kiedy na początku lat 90. wprowadzano msze po niemiecku, entuzjazm w
środowisku mniejszości był ogromny. Chodzono na nie tłumnie. Trochę miało to,
zwłaszcza w małych parafiach, charakter plebiscytu. Kto szedł na niemiecką
mszę, równocześnie przyznawał się do niemieckości. Dziś, gdy istnienie tych
nabożeństw nie jest zagrożone, w części parafii zainteresowanie nimi mocno
spadło.
- O wprowadzanie niemieckich mszy zabiegali przede wszystkim ludzie starsi -
tłumaczy ks. dr Rudolf Pierskała, liturgista z Wydziału Teologicznego UO. -
Sporo tych ludzi już zmarło. A dla młodych język niemiecki, nawet jeśli go
znają ze szkoły, nie jest już językiem serca. Zwykle w nim nie liczą, nie
przeklinają i nie modlą się. W dokumentach Synodu Diecezji Opolskiej mówi się
o możliwości niemieckiej mszy w każdą niedzielę, ale tam, gdzie jest to
potrzebne. Decyzja należy do proboszcza i do rady parafialnej. Jeśli
społeczność mniejszości liczy w parafii kilkanaście osób, nie ma sensu
odprawiać dla niej osobnej mszy w niedzielę. Lepiej, żeby spotkali się na
niemieckiej liturgii w dzień powszedni.

Tej mszy chce tylko garstka

Doświadczenia księży w parafiach są różne. Ks. Jerzy Trinczek, proboszcz w
Polskiej Cerekwi, odprawia mszę św. po niemiecku wtedy, gdy parafianie ją
zamówią, a to nie zdarza się zbyt często.
- Ostatnio zapotrzebowanie jest nie częściej niż raz w miesiącu. Ja sam
wychowałem się w domu o niemieckiej tradycji i do dziś choćby przed jedzeniem
modlę się w tym języku. Potrafię i chętnie odprawiam po niemiecku, ale chce
tego zaledwie garstka parafian. Nie ma sensu robić czegoś na siłę - mówi ks.
Trinczek.
W parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Opolu msze św. po niemiecku
odprawia się dwa razy w miesiącu o 16.30. W kościele jest nie więcej niż 30-
40 osób. Ludzi z mniejszości znających teksty mszalne po niemiecku można
policzyć na palcach. Ksiądz jest z konieczności celebransem i ludem. Sam
intonuje modlitwę i sam sobie odpowiada. Z kościoła dobiega ledwo kilka
nieśmiałych głosów.
- Podczas kolędy w bardzo wielu domach proszono mnie, bym przeniósł mszę
w "języku serca” na 7.00 rano - mówi ks. Rafał Pawliczek, który od pięciu
miesięcy jest tu proboszczem. - Parafianie przekonywali mnie, że do śląskiej
tradycji należy chodzenie na mszę św. rano i na pierwszej, porannej mszy
ludzie z mniejszości stanowią trzy czwarte uczestników. Dlatego od marca msza
niemiecka będzie wtedy odprawiana. Przekonamy się, czy wtedy udział w niej
będzie liczniejszy i żywszy.

Wracają do dzieciństwa

W wielu miejscach msza po niemiecku cieszy się nadal dużym zainteresowaniem.
Ks. dr Krystian Ziaja, proboszcz w Chrząszczycach, od 10 lat odprawia mszę po
niemiecku o 9.00 rano.
- Regularnie przychodzi na nią 150-200 osób - mówi proboszcz. Młody lektor
czyta po niemiecku, członek mniejszości odmawia modlitwę wiernych.
Oczywiście, dwie trzecie uczestników mszy stanowią ludzie starsi, ale nie
lekceważyłbym ich potrzeb. To oni ze wzruszeniem mówią, że msza w "języku
serca” pozwala im wracać do przeżyć z dzieciństwa. Na pewno nie będę z tej
mszy rezygnował - deklaruje ks. Ziaja.
Kiedy w latach 90. wprowadzano msze po niemiecku, często naciskano na
proboszczów, by w tym jezyku odprawiali nawet rezurekcję i pasterkę. Ale to
już raczej historia.
- Teraz często ludzie przyjeżdżający na święta z Niemiec proszą proboszcza,
by właśnie w Boże Narodzenie odwołał niemiecką mszę świętą. Chcą sobie
pośpiewać po polsku kolędy. A niemiecką mszę mają w Niemczech co niedzielę -
mówi ks. Pierskała.

Umieją mówić, nie potrafią się modlić

Tradycja mszy w języku mniejszości sięga na Opolszczyźnie czasów
przedwojennych. Diecezjalny duszpasterz mniejszości, ks. Wolfgang Globisch,
mieszkał wtedy w podopolskim Zakrzowie. Pamięta z dzieciństwa, że msza w
języku polskim była odprawiana w opolskim kościele św. Sebastiana jeszcze w
roku 1938, a więc już za rządów faszystowskich.
- Chyba jej pora była dla rodziców dogodna, bo zdarzało się nam na nią
chodzić, mimo że moja matka nie znała języka polskiego - wspomina ks.
Globisch.
Od czasów przedwojennych wiele się jednak zmieniło. Mieszkający na niemieckim
wtedy Śląsku Polacy mówili i modlili się po polsku na co dzień. Zresztą msza
św. i tak celebrowana była po łacinie. Polskie były tylko śpiewy i kazanie. W
dodatku większość mieszkańców Śląska była wtedy w sposób naturalny
dwujęzyczna. Dziś Niemcy na Opolszczyźnie mówią na co dzień raczej gwarą niż
po niemiecku. Młodzi, którzy znają niemiecki, potrafią w tym języku zrobić
zakupy lub zwyczajnie pogadać, ale rzadko potrafią się w nim modlić.

- To powinno się wynosić z domu, ale zwyczaj wspólnej modlitwy w naszych
rodzinach zanika i to zarówno w niemieckich, jak i w polskich - przyznaje ks.
Globisch. - Jeśli w dodatku msza po niemiecku odprawiana jest raz w miesiącu,
to trudno się dziwić, że wierni nie potrafią w niej uczestniczyć. Nie mają
się kiedy nauczyć.

Ksiądz pana wini, pan - księdza

Zdaniem duszpasterza mniejszości, więcej aktywności w przygotowaniu
niemieckiej liturgii powinni wykazywać sami księża. - Niemiecką liturgię
powinno poprzedzać ćwiczenie śpiewów, modlitw itp. Księża nie mogą oczekiwać,
że będą to robić sami wierni.
Tymczasem wielu księży zarzuca lokalnym liderom mniejszości, że się nie
angażują w przygotowanie niemieckiej mszy i nie włączają mniejszościowej
młodzieży do czytań mszalnych albo przygotowywania wezwań modlitwy wiernych.
Członkowie mniejszości winą za słaby poziom niemieckich mszy obarczają swoich
proboszczów.

- Z ubolewaniem stwierdzam, że nasi duszpasterze są często wygodni. Zamiast
solidnie przygotowywać się do mszy niemieckiej, wolą odprawić po polsku, bo
to przychodzi im łatwiej - mówi Joachim Niemann, lider mniejszości w gminie
Bierawa. - A co dopiero mówić o katechezie po niemiecku. To wszystko śpi.
- To nie koło DFK, to ksiądz powinien dbać o to, by na mszy niemieckiej byli
lektorzy czy organista. Przecież na mszy odprawianej po polsku też nie każemy
ludziom tego organizować, a szef DFK nie musi się znać na liturgii - dodaje
ks. Globisch.
Joachim Niemann nie dziwi się, że spada zapotrzebowanie na niemieckie msze.
- Skoro coraz mniej ludzi głosuje na listy mniejszości w wyborach, mniej
aktywnie działają nasze koła w terenie, nie staramy się o niemieckie szkoły,
więc czemu akurat w kościele miałoby nas przybywać - mówi Niemann. -
Obserwuję, że się coraz bardziej cofamy. Msze są coraz bardziej polsko-
niemieckie. Ksiądz po polsku mówi słowo wstępne, czyta Ewangelię, głosi
kazanie i życzy parafianom dobrej niedzieli.

Zdaniem ks. Globischa, właśnie tak powinno być, by w dwujęzycznych mszach
mogli uczestniczyć wspólnie Niemcy i Polacy.
- To jest stanowisko obowiązujące w naszej diecezji. Potwierdził je także
zakończony w ubiegłym roku synod. Przez kilkadziesiąt lat po wojnie
modliliśmy się razem i teraz też ołtarz nie powinien dzielić naszych parafii
pod względem narodowościowym. Tam, gdzie msze polsko-niemieckie odprawiane są
co niedziela, stały się tradycją i nie ma z nimi problemu - uważa ks.
Globisch.

Krzysztof Ogiolda
kogiolda@nto.pl
077 44 32 581

Ostatnie zmiany: 13. Stycznia 2006 10:33
www.nto.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20060113/REPORTAZ/60113009
    • szwager_z_laband Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 13.01.06, 21:32
      widac czas na slonske ...
      • ballest Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 13.01.06, 21:50
        ach ja, pustka swiecom;)
        W polski cerekwii napewno!
        • szwager_z_laband Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 13.01.06, 21:51
          a czamu prawie tam? ta nazwa je swojom drogom dosc staro:)
      • sloneczko1 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 13.01.06, 21:51
        Zdaniem ks. Globischa, właśnie tak powinno być, by w dwujęzycznych mszach
        mogli uczestniczyć wspólnie Niemcy i Polacy.
        - To jest stanowisko obowiązujące w naszej diecezji. Potwierdził je także
        zakończony w ubiegłym roku synod. Przez kilkadziesiąt lat po wojnie
        modliliśmy się razem i teraz też ołtarz nie powinien dzielić naszych parafii
        pod względem narodowościowym. Tam, gdzie msze polsko-niemieckie odprawiane są
        co niedziela, stały się tradycją i nie ma z nimi problemu - uważa ks.
        Globisch.
        to mi sie podoba--współpraca w każdym miejscu:)
        • szwager_z_laband Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 13.01.06, 21:52
          mosz cos na tyn temaz ze lat czidziestych?

          mom na mysli nasze okolice!
    • betelka Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 13.01.06, 22:43
      Bo starzi poumiyrali, modym sie abo niy chce, abo w Holandii na robocie siedzom.
      :))
      • ramon6 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 13.01.06, 22:48
        abo straciyli powionzanie ze kulturom uojcow:-(
        • betelka Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 13.01.06, 22:50
          ramon6 napisał:

          > abo straciyli powionzanie ze kulturom uojcow:-(


          abo stracili interesa koscielne? :-(
          • ballest Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 13.01.06, 23:11
            Beatko, nos zodyn do koscioua nie goni, a my idymy, niy se modlic za grzychy
            cudzych, tylko za nasze !
            • betelka Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 13.01.06, 23:18
              ballest napisał:

              > Beatko, nos zodyn do koscioua nie goni, a my idymy, niy se modlic za grzychy
              > cudzych, tylko za nasze !


              Beztusz piszam, ze modzi ( oczywiscie nie wszyscy) som za bardzo rozbestwiyni,
              i kosciola nie poczebujom
              • ramon6 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 13.01.06, 23:20
                a mozno jusz tak niy grzyszom tak jak my kejs;-)
        • slezan Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 14.01.06, 17:34
          Wcle nie jestem przekonany, że ich ojcowie chodzili na "niemieckie" msze.
          • szwager_z_laband Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 15.01.06, 11:35
            Slezan, to je niy wazne, wazne je ze mogli uazic na niymiecke a uaziyli tysz na
            polske - to wszysko je do mie nic ino jeszcze jednym argumyntym na to ze tych
            kere by naprowdy poczebowali niy bouo - mom na mysli nasze slonske.
          • pistulka2 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 16.01.06, 07:57
            Ach te twoje jalowe bablanie. Wiadomo, ze msze kiedys byly po lacinie, ale
            czytanie, ewangielia i piesni byly po niemiecku a na polskiej po polsku.
            • slezan Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 16.01.06, 14:27
              No więc własnie. Po niemeicku albo popolsku. Nie zrozumiałeś, co nie dziwi. W
              Prowincji Górnośląskiej duszpasterstow było dwujęzyczne, więc wcale nie ma
              pewności, że ojcowie obecnych członków MN chodzili na msze "niemieckie".
      • sloneczko1 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 14.01.06, 18:28
        betelka napisała:

        > Bo starzi poumiyrali, modym sie abo niy chce, abo w Holandii na robocie siedzom
        > .
        > :))
        Betelko--mosz recht,starzi poumiyrali abo tysz siedzom wiyncyj czasu za
        granicom a modzi na roboty jeżdżom,a Ci co sam siedzom w doma to w wiynkszości
        Poloki,abo Ślonzoki polskiego pochodzynia i im tego niy trzeba:),a tych trocha
        co zostało to niy bydzie ekstra o niymiecko mszo prosić bo i tak umiom po
        polsku;),zawsze mi sie na sercu ciepło robi jak słysza ludzi co płynnie
        przechodzom z jynzyka na jynzyk
        • maksik9 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 14.01.06, 20:21
          teraz skutkują efekty zabrananiou nie tylko nauki jynzyka niymieckiego na
          opolszczyźnie, ale nawet posługiwania się niym, ludzie byli zastraszyni, i tylko
          nieliczni ludzie posługiwali się niym w kontaktach ze swojymi dziećmi. Dopiero
          po 1989 roku się to zmiynioou,teraz dzieci mogoom sie już uczyć nawet w szkołach
          po niymiecku, choć jeszcze nie wszyndzie, bo brakuje jeszcze nauczycieli, ale
          jedne pokolynie jest już stracoone. Za dzieci troszkam liznyli niymieckiego, a
          teraz nie chce jym sie już uczyć. Wiym że w Glywicach przed 1989 rokiem w
          niektórych szkołach średnich uczoono niymieckiego, w opolskiym boouo to
          oficjalnie zabroonioone.
          • slezan Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 14.01.06, 20:47
            Najłatwiej narzekać. Od 1989 roku minęło juz tyle czasu, że można było wychować
            całe dwujęzyczne pokolenie.
            • pistulka2 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 16.01.06, 07:42
              jak juz to od 1990.
          • szwager_z_laband Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 15.01.06, 11:37
            w keryj szkole we glywicach uczyli wtedy niymieckego?

            jak se przipominom boua chyba ino jedna tako, ale niypamiyntom kero to boua -
            mogesz mi podpedziec?

            dziynki
            • maksik9 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 17.01.06, 14:20
              wiym na pewno że w Technikum Kolejowym uczoono niymieckiygo
              • pistulka2 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 17.01.06, 15:02
                Owszem w technikum kolejowym niemiecki byl zamiast anglielskiego, ten drugi byl
                na koleji w RWPG raczej niezbyt przdatny.
                Druga szkola bylo jedno liecum w Katowicach.
                Pozatym nie bylo zadnych innych szkol, w ktorych uczono by jezyka niemieckiego
                jak obcego na GS.
                Na kursy wieczorowe np. Empiku zezwolono tez dopiero w polowie lat
                osiemdziesiatych.
        • slezan Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 14.01.06, 20:50
          Sformułowanie "Ślązacy niemieckiego pochodzenia" czy "Ślązacy polskiego
          pochodzenia" to kompletne nieporozumienie. Tu chodzi o jedna grupę, w której
          występują odoby o różnych opcjach narodowych. Te roznice pojawiają sie czasem w
          jednej rodzinie. Ico? Twedy jeden brat jest niemieckiego, a drugi polskiego
          pochodzenia? Gdyby potraktować to poważnie, źle świadczyłoby to o matce.
          Chyba, że chodzi Ci o ludzi, którzy przyjechali z Niemiec lub z Polski i
          zidentyfikowali się ze Śląskiem.
          • szwager_z_laband Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 15.01.06, 11:38
            idzie to oczywiscie i tak widziec - mosz w tym duza rechtu. Ale jak bys ich
            okreslou nojbardziyj pasujonco??
            • slezan Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 15.01.06, 19:16
              Napisałem - Ślązacy o opcji niemieckiej (albo polskiej).
              • szwager_z_laband Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 15.01.06, 19:20
                ok, a niy mosz zasami wrazynia ze te podziauy som ino sztucznymi przewaznie?
                • slezan Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 15.01.06, 19:25
                  A co to znaczy, że są sztuczne? Ludzie mają taką świadomość. A świadomość to
                  zawsze rzecz nabyta.
                  • szwager_z_laband Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 15.01.06, 19:27
                    chcesz zamiynic wyraz "sztuczne" wyrazym "nabyte" - jo ale wola jednak w tym
                    wypadku czynsciyj tyn wyraz "sztuczne" :))
          • pistulka2 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 16.01.06, 07:44
            Masz racje, przy czym dzisiaj Slazakow jest coraz mniej przybywa natomiast
            Kreuzokow a wiekszosc z nich jest mocno spolonizowana albo kompletnie
            spolonizowana
    • pistulka2 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 16.01.06, 07:53
      Grba coz to za wywody Ogioldy z Trybuny:-)
      Wezmy na przyklad msze niemieckie w Gliwicach, bo to dla nas tu jest
      najbardziej relewantne. Gliwice miesto o Godz 16 w Sobote, Zerniki 17:00 tez w
      sobote. W Ostropie jest w Niedziele o 7:00 rano.
      trzeba przznyc, ze najlepiej jest odwiedzana ta Ostropie.
      Zawsze jest w sobote cyrk by na ta msze o 16:00 zdazyc, ale kuria ma zawsze
      tysiace wymowek dlaczego inaczej nie idzie brak ksiezy, brak kosciolow itd.
      Glownym problemem sa niedogodne godz. tych mszy jak i fakt, ze odbywaja sie
      najczesciej w sobote. Od poczatku wprowadzenia mszy niem. byly zawsze w
      niedogodnych godz.
      Pozatym duzo mszy tzw. "niemieckie" jest do polowy po polsku. I tak np. na
      Annabergu czytania sa po polsku nawet ostatni jak bylem Ojcze Nasz tez bylo po
      polsku. To co ta ma byc.

      • szwager_z_laband Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 16.01.06, 11:42
        a wiela ludzi je na tych nszach?
        • pistulka2 Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 17.01.06, 11:44
          przejdz sie jak bedziesz na Besuchu to zobaczysz.
          • szwager_z_laband Re: Niemieckie msze na Opolszczyźnie świecą pustk 17.01.06, 11:58
            chyba byda musiou, bo titel tego wontka je jednoznaczny
Inne wątki na temat:
Pełna wersja