Niemcy nie mieli co jeść po wojnie, żebrali u

27.02.06, 12:54
Amerykanów.
"Niemcy znalazły się w 1945 roku w katastrofalnej sytuacji gospodarczej.
Zdolność wytwórcza ich zakładów produkcyjnych została obniżona do około 60%
poziomu z 1936 roku. Stan zniszczenia miast i fabryk ilustrują zdjęcia
pochodzące z tamtych lat, a zwłaszcza z pierwszych miesięcy 1945 r. Ludwig
Erhard wspomina, że z badań przeprowadzonych wówczas wynikało, iż każdy
Niemiec otrzyma jeden talerz raz na pięć lat, co 12 lat otrzyma parę butów, a
co 15 lat ubranie, tylko co piąte niemowlę bedzie miało własne pieluchy, a co
trzeci Niemiec - szansę na pogrzeb w trumnie. Łączna produkcja przemysłowa
trzech zachodnich stref okupacyjnych Niemiec jeszcze w 1947 r. wynosiła
zaledwie 39% poziomu z 1936 roku."
"Na obszarze trzech zachodnich stref okupacyjnych Alianci przejęli po III
Rzeszy istniejące rozdzielnictwo towarów oraz stałe ceny urzędowe towarów.
Ogromna ilość pieniądza znajdującego się w obiegu uniemożliwiała
administracji kierowanie gospodarką. Towary były chomikowane i zamiast handlu
zaczęła obowiązywać wymiana naturalna, czyli towar za towar. Przerażony tą
sytuacją gospodarczą kraju profesor Wilhelm Roepke stwierdził wtedy, że
Niemcy zostały zniszczone w nieprawdopodobnym stopniu, a panujący chaos
gospodarczy jest niewyobrażalny."
"W Niemczech panowała bieda. W okresie powojennym obowiązywały tzw. kartki
oraz racje żywnościowe. Normalny konsument, jak ustalały urzędowe przepisy,
otrzymywał przydział według czterotygodniowego kalendarza. Okresy
przydziałowe liczone były od sierpnia 1939 r. i zgodnie z tym 28 lutego 1947
r. zaczynał się 99 okres przydziałowy. I tak np. w Monachium na kartkę
ubraniową można było otrzymać 25 cm pościeli o szerokości 80 cm, albo szelki,
albo dwie chusteczki do nosa, albo trzy kołnierzyki."
"W zakresie żywności obowiązująca w powojennych Niemczech norma 2000 kalorii
dziennie na osobę nie była dotrzymywana. Poza brakiem żywności występowały
także trudności transportowe. Surowa zima 1946-47 sprawiła, że wiosną 1947
roku w Zagłębiu Ruhry racje żywnościowe spadły do 800 kalorii. Przydział
tłuszczu wyniósł wtedy 75 g miesięcznie na l osobę. Dla porównania, w czasie
światowego kryzysu gospodarczego w 1932 roku spożycie tłuszczu wynosiło 2,25
kg miesięcznie na osobę. Dla ilustracji warto podać, że w amerykańskiej
strefie okupacyjnej jesienią 1946 roku racje żywnościowe 4-tygodniowe na
osobę przedstawiały się następująco: 6.000 g chleba, 12.000 g ziemniaków, 250
g cukru, 400 g tłuszczu, 2.500 g mięsa. Zbliżone do tych były racje
żywnościowe w strefie brytyjskiej. Natomiast niższe były w strefie
radzieckiej. Ówczesną sytuację materialną niemieckich gospodarstw domowych
charakteryzuje najlepiej powiedzenie: „za dużo, żeby umrzeć i za mało, by
żyć". Tak, jak obecnie w Trzecim Świecie, nierzadkie były przypadki śmierci
głodowej osób starszych i dzieci. W tej rozpaczliwej sytuacji powojennej, w
której nawet Belgia odgrodziła się od Niemiec zasiekami, aby zatrzymać tłumy
ekonomicznych uchodźców, promykiem nadziei był Plan Marshalla. Na przełomie
lat 1946-47 prezydent USA Truman postanowił delegować byłego prezydenta
Hoovera do Niemiec i Austrii. Wyjazd Hoovera wraz z grupą ekspertów nastąpił
w lutym 1947 r. W kwietniu 1947 r. w Moskwie obradowali ministrowie spraw
zagranicznych koalicji antyhitlerowskiej, jednak obstrukcyjna postawa Związku
Radzieckiego uniemożliwiała sformułowanie planu odbudowy Europy. Wtedy
amerykański minister spraw zagranicznych George C. Marshall oświadczył, że
Stany Zjednoczone nie będą dłużej zwlekać i bez udziału Związku Radzieckiego
przystępują do odbudowy europejskiej gospodarki. Punktem zwrotnym stało się
wystąpienie G. C. Marshalla na Uniwersytecie Harvarda w dniu 5 czerwca 1947
roku, które było sygnałem do ostatecznego sformułowania planu odbudowy Europy
(European Recovery Program). Plan Marshalla przewidywał również udział ZSRR
oraz krajów Europy środkowej i wschodniej. Kiedy na konferencji ministrów
spraw zagranicznych w Paryżu w czerwcu 1947 roku przystąpiono do formułowania
szczegółów planu, minister radziecki Mołotow odmówił współpracy ZSRR i
opuścił Paryż. Strona amerykańska krytycznie oceniła te reakcje Związku
Radzieckiego, który zresztą słusznie obawiał się, że Plan Marshalla utrudni
rozprzestrzenianie się komunizmu w Europie. Od samego początku Plan Marshalla
nie miał wspierać narodowych interesów poszczególnych państw, lecz całej
europejskiej rodziny. Kuracja ta zmierzała do uzdrowienia Europy, a nie
łagodzenia trudnej sytuacji gospodarczej powstałej po II wojnie światowej w
poszczególnych krajach z osobna. W protokole końcowym Commiteefor Economic
Cooperation poprzedniczki OECD, z dnia 22 września 1947 r. stwierdza się, że
kraje objęte planem odbudowy Europy powinny w przyszłości przyczynić się do
powstania międzynarodowej organizacji handlowej, obniżania ceł oraz usuwania
innych ograniczeń, utrudniających handel światowy. Amerykanie wybiegali zatem
daleko w przyszłość i próbowali stworzyć podstawy przyszłego międzynarodowego
ładu gospodarczego. Zgodnie z planem zatwierdzonym 3 kwietnia 1948 r. przez
Senat USA, Amerykanie dostarczyli do państw Europy Zachodniej do połowy 1952
roku za 13 miliardów dolarów artykuły żywnościowe, lekarstwa, nawozy
sztuczne, surowce, paliwa i maszyny. Związek Radziecki sam nie przyjął i nie
wyraził też zgody na przyjęcie pomocy amerykańskiej przez kraje Europy
Wschodniej. Szczególnie charakterystyczny jest tu przykład Czechosłowacji.
Rząd tego kraju wyraził już oficjalnie swoje zainteresowanie tą pomocą.
Stalin zareagował na to wezwaniem czechosłowackiej delegacji rządowej do
Moskwy. Jan Masaryk, syn założyciela państwa czechosłowackiego Thomasa
Masaryka, który był wtedy urzędującym ministrem spraw zagranicznych
oswiadczył po tej wizycie: Do gabinetu Stalina wszedłem jako minister
niezależnego państwa i wyszedłem jako pachołek Moskwy. Stalin zabronił
Czechom uczestnictwa w Planie Marshalla. W ramach kwoty 13 mld dolarów
amerykańskiej pomocy dla Europy Zachodniej - RFN wraz z Berlinem, otrzymała
dostawy towarów na kwotę 1,6 mld dolarów. Do 1978 r. Republika Federalna
Niemiec splaciła 1,1 mld dolarów. Reszta długu została jej umorzona. Skoro
minęło już 50 lat od zakończenia II wojny światowej i nastąpił upadek
komunizmu oraz rozpadł się Związek Radziecki, wypada bez emocji spojrzeć na
uwarunkowania gospodarcze jak i polityczne, którymi kierowały się Stany
Zjednoczone, udzielając wsparcia krajom Europy Zachodniej. Mocarstwa
zachodnie wspólnie z ZSRR debatowały w Teheranie, Jałcie i Poczdamie nad
nowym ładem w powojennej Europie. Jednak stosunkowo wcześnie Stalin zaczął
czynić kroki, które były sprzeczne z postanowieniami wspólnie podejmowanymi
przez mocarstwa. Stalin oczekiwał tylko na moment wycofania wojsk
amerykańskich z Europy, aby wprowadzić w niej swój porządek. Mołotow na
paryskiej konferencji ministrów spraw zagranicznych w czerwcu 1946 r. uznał
za niezbędne utrzymanie wojsk okupacyjnych w Niemczech przez 40 lat. Żądał
też zapłacenia ZSRR 10 miliardów dolarów reparacji, przy czym spłata miała
następować dostawami z produkcji w fabrykach istniejących w całych Niemczech.
W tym samym czasie amerykańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych pracowało
nad zorganizowaniem jednolitej gospodarki niemieckiej na terytorium
zachodnich stref okupacyjnych. Do tej amerykańskiej koncepcji przyłączyli się
Brytyjczycy oraz Francuzi. Rosjanie a priori odrzucili taką możliwość.
Amerykanie dla swojej ekspansji gospodarczej, a zwłaszcza kapitałowej,
potrzebowali w Europie chłonnych rynków zbytu, a także dobrze zorganizowanych
partnerów. Takim dobrym partnerem, po upadku III Rzeszy, mogły być Niemcy. Z
drugiej strony, Amerykanie widzieli konieczność zastopowania ekspansji
komunistycznego imperializmu radzieckiego, zwłaszcza, że znane były już wtedy
tajne plany S
    • stix Dokończenie. 27.02.06, 13:01
      "Amerykanie dla swojej ekspansji gospodarczej, a zwłaszcza kapitałowej,
      potrzebowali w Europie chłonnych rynków zbytu, a także dobrze zorganizowanych
      partnerów. Takim dobrym partnerem, po upadku III Rzeszy, mogły być Niemcy. Z
      drugiej strony, Amerykanie widzieli konieczność zastopowania ekspansji
      komunistycznego imperializmu radzieckiego, zwłaszcza, że znane były już wtedy
      tajne plany Stalina przejęcia władzy przez komunistów we Włoszech i we Francji.
      30 lipca 1946 r. na posiedzeniu Rady Kontrolnej Aliantów (der Allierte
      Kontrollraf) generał Joseph T. McNarney, następca Eisenhowera, przystąpił do
      uzgodnienia poprawy warunków wymiany handlowej w zachodnich strefach
      okupacyjnych Niemiec. Decyzje poszły w kierunku połączenia strefy amerykańskiej
      z brytyjską i w ten sposób powstała Bizonia. Do powstania Trizonii praktycznie
      nigdy nie doszło, ponieważ w 1949 r., kiedy trzy strefy zostały połączone, to
      utworzono już Republikę Federalną Niemiec. Amerykanie do początku 1947 r.
      podejmowali niezliczoną ilość prób zaproszenia Rosjan do konstruktywnej
      współpracy nad zbudowaniem demokratycznej Europy. Totalitarny i komunistyczny
      Związek Radziecki nie był jednak zainteresowany szerzeniem demokracji.
      Demokracja jest bowiem w systemach totalitarnych pojęciem obcym. I tu
      dochodzimy do historycznego momentu, kiedy to 11 marca 1947 roku prezydent
      Truman w orędziu do amerykańskiego Kongresu ogłosił doktrynę powstrzymania
      ekspansji komunizmu oraz głównego jej nosiciela, to znaczy Związku
      Radzieckiego. Konkretnym posunięciem Amerykanów było zaproponowanie pomocy tym
      krajom, które nie będą popierać rozszerzania się komunizmu. Pomoc ta, to był
      właśnie Plan Marshalla."

      72.14.207.104/search?
      q=cache:WHE3m7wSoAsJ:www.kaczmarek.waw.pl/pdf/lerhard-
      tkaczmarek.pdf+plany+stalina+niemiec&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=3


      • rico-chorzow Panie Stix:)), 27.02.06, 15:39
        tak w sumie można powiedzieć,że radziecka,czerwona swołocz była ratunkiem
        Niemców,bo i aliańci planowali zagłodzić parę milionów Niemców,poco obozy
        koncentracyjne?
        • ballest Re: Panie Stix:)), 27.02.06, 16:28
          Leistungen aus dem Marshallplan

          Großbritannien: 3,6 Mrd. US-Dollar

          Frankreich: 3,1 Mrd. US-Dollar

          Italien: 1,6 Mrd. US-Dollar

          Westdeutschland: 1,4 Mrd. US-Dollar

          Niederlande: 1,0 Mrd. US-Dollar

          Griechenland: 0,8 Mrd. US-Dollar

          Österreich: 0,7 Mrd. US-Dollar
          • ballest Re: Panie Stix:)), 27.02.06, 16:33
            Do tego Niemcy jako jedyne musialy jom splacic !
            • stix Kiedy Niemcy oddadzą długi Polsce? 27.02.06, 18:13
              Miliardy dolarów piechotą nie chodzą, niektórzy nawet mówią coś o bilionach.
              Przydałby się taki grosz Polakom.
              • sloneczko1 Re: Kiedy Niemcy oddadzą długi Polsce? 27.02.06, 18:16
                najlepi jakby jom pod swoje skrzidła wezły--i dobrobyt by bou ,i polska od morza
                do alp a może i dali.........
              • oppelner_os Re: Kiedy Niemcy oddadzą długi Polsce? 27.02.06, 22:45
                Mowi sie, ze caly niemiecki majatek panstwowy i prywatny przejety przez Polakow
                na Ziemiach tzw. odzyskanych przekracza 2 biliony dzisiejszych USD (2000 mld)
                To kto ma komu cos zwracac? A kiedy Polska odda slynna "Berlinke", ktora od lat
                rozkradaja krakowscy studenci. Takie liczenie, kto komu po 61 latach uwazam za
                bzdure. Obecne pokolenia Polakow i Niemcow nioe maja z wojna nic wspolnego a
                reszta to czysta demagogia. Zaraz odezwie sie espritt i inni jankowscy, ze to
                nie prawda. Jest mi to obojetne. Dlaczego tak czesto Polacy robia sie zebrakami
                Europy? Wszak to UE (czyt. rowniez Niemcy-25% unijnego budzetu), przez dlugie
                lata bedzie wspolfinansowac polska gospodarke.
              • rico-chorzow Re: Kiedy Niemcy oddadzą długi Polsce? 27.02.06, 23:42
                stix napisał:

                > Miliardy dolarów piechotą nie chodzą, niektórzy nawet mówią coś o bilionach.
                > Przydałby się taki grosz Polakom.

                Kiedy Bank Polski (1946) odda Šląskowi pieniądze z banku śląskiego?,ten grosz a
                i odsetki(dość parę lat) przydałyby się w Šląsku i Šlązakom,w końcu nie polskie
                pieniądze,zapomnieli Polacy?
                • oppelner_os Polska odda na Św. Nigdy 28.02.06, 10:35
                  Wtedy oddadza...:)))
        • stix Szkoda, że Armia Czerwona nie zajęła Hamburga, 27.02.06, 18:09
          Monachium i Zagłębia Ruhry. Nie byłoby muru berlińskiego, byłyby wczasy darmowe
          na Syberii, a jak wspaniale wyglądałyby Niemcy! Trabanty i wartburgi jeździłyby
          sobie po ulicach, miasta wyglądałyby jak Berlin Wschodni czy Karl-Marx-Stadt
          itd. Szkoda.
          • oppelner_os Gdyby babcia miala wasy, bylaby dziadkiem:))) 28.02.06, 10:09
            • ballest Re: Gdyby babcia miala wasy, bylaby dziadkiem:))) 28.02.06, 10:17
              Zagrabili niemieckie serce i jeszcze pyskuja,k typowe GOROLE!
              "Bezcenną "Biblię Latina" w tłumaczeniu Marcina Lutra premier Jerzy Buzek dał w
              prezencie kanclerzowi Gerhardowi Schröderowi

              Miejsce tych dzieł jest w ojczyźnie. Zwracamy je naszym przyjaciołom, by
              podkreślić łączące nas więzy braterstwa i wzajemnego zaufania". Z tymi słowami
              w 1977 r. Edward Gierek wyściskał
              Ericha Honeckera, genseka wschodnioniemieckich komunistów. A potem wręczył mu
              oryginały partytur Mozarta, Bacha i Beethovena ze zbiorów tzw. Berlinki
              (przejętej przez Polskę w 1945 r. Pruskiej Biblioteki Państwowej, w której
              zgromadzono dziesiątki tysięcy książek z XVIII, XIX i XX wieku, setki tysięcy
              manuskryptów niemieckich pisarzy, poetów, polityków i kompozytorów). Honecker
              otrzymał m.in. manuskrypt "Czarodziejskiego fletu" i IX symfonii Beethovena. "

              Przejetej przez Polske, fajnie napisano!
              Oddajcie cesarzowi, co cesarskie.
              • ballest Najgorsze jest to, ze ja rozkradaja ! 28.02.06, 10:23
                www.wprost.pl/drukuj/?O=7216
                "Zdaniem antykwariuszy, o złym zabezpieczeniu zbiorów świadczy nie tylko
                kradzież inkunabułów, ale także sprawa aresztowanego kilkanaście dni temu
                Bojana Ch., studenta Akademii Ekonomicznej w Krakowie. W jego mieszkaniu
                policja znalazła 64 książki i 150 map z sygnaturami Biblioteki Jagiellońskiej.
                Wśród map znalazły się również sygnowane przez Bibliotekę Pruską."

                "W kradzieże dzieł sztuki niekiedy zamieszani są pracownicy placówek
                kulturalnych" - stwierdzono w specjalnym raporcie Komendy Głównej Policji."
                • oppelner_os Re: Najgorsze jest to, ze ja rozkradaja ! 28.02.06, 10:27
                  Gdyby nie rozkradali, to jeszcze mozna byloby to jakos zaakceptowac. Ale tu mamy
                  do czynienia z typowym polskim balaganiarstwem (Schlamperei)i lekkomyslnoscia
                  (jakos to bedzie)
            • stix Co przestraszyłeś się takiego scenariusza? 28.02.06, 10:22
              Nie chcesz zrujnowanej gospodarczo Bawarii? Nie chcesz trabanta?
              • oppelner_os Nie niczego sie nie przestraszylem. 28.02.06, 10:29
                Gdyby nie bylo 1 Wojny Swiatowej, nie byloby Polski.
                Gdyby bylo tak jak mowisz, nie byloby dobrobytu w Europie Zachodniej. Kogo
                okradalaby Francja i Angole po 1945?
                • stix Jedno wielkie NRD. 28.02.06, 10:39
                  Tak wyglądałyby dzisiaj Niemcy. Syf i bajzel.
                  • oppelner_os A Polska bylaby jedna z sowieckich republik! 28.02.06, 10:59
                    Polska Socjalistyczna Republika Radziecka - tak by sie wowczas nazywala Polska.
                    Bez przeciwwagi Zachdnich Aliantow Stalin nigdy nie zgodzilby sie na PRL.

                    Nie bede dalej dyskutowac o tym co by byl gdyby. Powstalo juz sporo takich
                    fantastycznych filmow, np. amerykanski Fatherland (Vaterland), przedstawiajacy
                    Europe pod koniec lat 60-tych, po zwyciestwie Niemiec w II W.S. Moim zdanie
                    kompletna bzdura, bo jak niby w pol. 1944 Niemcy mieli wygrac z Anglikami i ZSRR
                    za pomoca srodkow konwencjonalnych. Schluss z tym gdybaniem.
              • oppelner_os Gdyby, ddyby, gdyby... 28.02.06, 10:31
                Gdyby wybuchla 3 W.S. nie pisalibysmy na tym forum.
                Licza sie tylko fakty a nie mity.
    • sloneczko1 Re: Niemcy nie mieli co jeść po wojnie, żebrali u 27.02.06, 18:17
      straszno je śmierć z głodu.....
      • ballest Re: Niemcy nie mieli co jeść po wojnie, żebrali u 27.02.06, 20:45
        a co Wam, mamy zwrocic, porwane tkzw. "Ziemie Odzyskane" albo umorzone
        pozyczki, co chcecie, Zebroki Europy?
        • stix Niemiecka grabież polskich dzieł sztuki. 27.02.06, 21:25
          www.icons.pl/cenne/art.php?id=2005-01-04&bn=
          Bilion dolarów Niemcy są winni Polakom za II wojnę światową.
          www.wprost.pl/ar/?O=49330
          Straty Warszawy policzone: 45 miliardów dolarów.
          um.warszawa.pl/v_syrenka/new/index.php?dzial=aktualnosci&strona=aktualnosci_archiwum&poczatek=2004-11&ak_id=1775&kat=2

          "W wyniku tej wojny Polska poniosła olbrzymie straty, zarówno ludzkie, jak i
          materialne. Większość z nich była skutkiem zbrodniczej działalności okupantów,
          zaś w znacznie mniejszym stopniu - bezpośrednich działań wojennych.
          Według ogłoszonego w 1947 r. Sprawozdania w przedmiocie strat i szkód wojennych
          Polski w latach 1939-1945 w wyniku wojny zginęło 6 028 000 obywateli
          Rzeczpospolitej. Tylko 644 000 z nich utraciło życie wskutek bezpośrednich
          działań wojennych (z tego straty wojska sięgnęły 123 000 żołnierzy - w
          rzeczywistości wyniosły ponad 160 000), pozostali w konsekwencji terroru
          okupanta.
          Na każdy 1000 mieszkańców Polska straciła 220 osób, podczas gdy np. Holandia
          22, Francja 15, zaś Belgia 10. Tylko straty ludności Warszawy (około 800 000)
          przewyższały łączne straty ludności Wielkiej Brytanii i USA w tej wojnie.
          W następstwie wojny ponad 590 000 polskich obywateli uległo trwałemu kalectwu,
          gwałtownie zwiększyła się liczba chorych np. na gruźlicę (o 1 140 000 osób
          więcej w porównaniu z 1939 r.), co miało duży wpływ na możliwości rozwoju kraju
          po 1945 r."





          • pauulek Re: Niemiecka grabież polskich dzieł sztuki. 28.02.06, 08:33
            "Na każdy 1000 mieszkańców Polska straciła 220 osób, "
            ktorych w wiynkszosci niy zaowala, lobejrz sie wydarzenia w Kielecach
            homepage.interaccess.com/~netpol/POLISH/historia/kiel.html
            • ballest Re: Niemiecka grabież polskich dzieł sztuki. 28.02.06, 08:40
              Co Niemcy zagarnely, to tez zwrocily, albo sobie USA , Rosja czy Wielka
              Brytania przywlaszczyly.
              Polska ale porwala niemiecka swietosc, tkzw.Biblioteke pruska i nie ma zamiaru
              ja oddac!
              To je wstyd dla calej POLSKI, - komus bledy wytykujom, a sami ukradli to co
              jest najcenniejsze dla Niemcow!
              Keby na to uwazali, ale tego tysz nie umiom i jom ta biblioteko dzielo za
              dzielem na czornym rynku sprzedowajom.
              • grba Re: Niemiecka grabież polskich dzieł sztuki. 28.02.06, 09:15
                Biblioteka Narodowa utraciła w czasie wojny trzy czwarte swoich zbiorów

                Spalone dzieje

                Książka Piotra Majewskiego przedstawia niszczenie oraz rabowanie - "z urzędu" i
                indywidualne - polskich dóbr kultury przez Niemców podczas okupacji oraz nasze
                wysiłki zmierzające do ratowania dzieł sztuki, zbiorów archiwalnych i
                bibliotecznych oraz utrzymania życia kulturalnego.

                W gmachu Biblioteki Ordynacji Krasińskich Niemcy spalili zgromadzone tu zbiory
                specjalne warszawskich bibliotek.
                Autor przywołuje wypowiedź Stanisława Lorentza, dyrektora Muzeum Narodowego w
                Warszawie także w czasie okupacji: "Nasze dobra kultury były solidarnie
                rabowane i niszczone przez gestapo i wojsko, administrację cywilną i uczonych
                niemieckich". Następne zdanie mówi o traktacie zawartym między Polską i RFN w
                1991 r., który stwarza możliwość uregulowania kwestii restytucji i odszkodowań,
                tym bardziej że sprawa dóbr kultury zrabowanych z terenu Polski, względnie
                pozostających na jej terytorium, może stać się jedną z bardziej dokuczliwych i
                determinujących relacje obu krajów w przyszłości.

                Przypomnijmy, że przez 14 lat od chwili podpisania traktatu Niemcy nie zrobiły
                niczego, by w jakikolwiek sposób zrekompensować Polsce ogromne straty w
                dziedzinie kultury, jakie przyniosła wojna i okupacja. Za Odrą pojawiają się za
                to, czasami dość butne, głosy domagające się, bez żadnych warunków, zwrotu
                części Biblioteki Pruskiej, przechowywanej w Krakowie.

                Pierwsze wielkie straty przyniosło bombardowanie Warszawy przez Luftwaffe,
                która bynajmniej nie zajmowała się wyłącznie obiektami militarnymi. W Pałacu
                Błękitnym zniszczona została trzecia część zbiorów Biblioteki Ordynacji
                Zamoyskich. Tyleż samo straciło Archiwum Skarbowe. W Centralnej Bibliotece
                Wojskowej spłonęły rękopisy dawnej Biblioteki Raperswilskiej, co - jak pisze
                autor - przekreśliło na zawsze możliwość poznania znacznej części dziejów
                Wielkiej Emigracji.

                Gromadzone w Krakowie zbiory podzielono na tzw. trzy wybory. Pierwszy obejmował
                dzieła najwybitniejsze, o których losach miał decydować Hitler lub osoby
                przezniego wskazane. Drugi pozostawał w dyspozycji Hansa Franka lub
                przeznaczony był do reprezentacyjnych budynków. Trzeci - mógł być udostępniany
                urzędom lub osobom prywatnym do celów dekoracyjnych.

                Niemcy rozmyślnie spalili w Bibliotece Ordynacji Zamoyskich ok. 100 tys.
                starych druków (ocalało jedynie 3 proc. zbiorów tej placówki!). Spaliła się też
                na skutek celowego podłożenia ognia większość "bodaj najcenniejszego zasobu
                bibliotecznego, zgromadzonego przez Niemców w Bibliotece Ordynacji
                Krasińskich". Sama biblioteka Krasińskich straciła 62 proc. zbiorów. Jeszcze
                więcej, bo 78 proc. utraciła Biblioteka Narodowa. Podpalone zostało Archiwum
                Główne Akt Dawnych (1,6 mln tomów i poszytów) Archiwum Akt Nowych (1,15 mln
                akt). Biblioteka Narodowa straciła 78 proc. swych zbiorów.

                Według przywołanego przez autora szacunku, dokonanego przez prof. Jana
                Pruszyńskiego, straty kulturalne Polski można wyliczyć na 11 miliardów 140
                milionów dzisiejszych dolarów.

                Bezpośrednio po wojnie Polska na próżno usiłowała doprowadzić do restytucji
                zastępczej, czyli pozyskania ze zbiorów niemieckich książek i dzieł sztuki,
                które mogłyby, choćby w części, zastąpić te spalone, rozgrabione, zaginione.
                Bezskutecznie zabiegano o polonika, które miały zastąpić te utracone.

                Dziś usiłujemy, jak dotąd bez rezultatu, wydostać z Niemiec nieliczne
                odnalezione tam nasze zrabowane zabytki. Wnioski o zwrot nie spotkały się z
                żadną odpowiedzią władz RFN. Średniowieczny Pontyfikał Płocki z XII w.,
                ukradziony z biblioteki diecezjalnej w Płocku, spoczywa sobie spokojnie, jak
                gdyby był tam od wieków, w Bawarskiej Bibliotece Państwowej. A zbiór dokumentów
                krzyżackich, ukradziony z Archiwum Głównego Akt Dawnych, jest dziś w posiadaniu
                Pruskiej Fundacji Kultury w Berlinie. Jedynie niektórzy starzy Niemcy,
                dochodząc kresu życia, robią rachunek sumienia i oddają ukradzione w Polsce
                podczas wojny dzieła sztuki.

                TOMASZ STAŃCZYK, Rzeczpospolita, 01.10.05 Nr 230.
                • ballest Re: Niemiecka grabież polskich dzieł sztuki. 28.02.06, 10:02
                  Grba od kiedy wstawiasz tendencyjne artykulu, ktore sie z prawda nie zgadzaja.
                  Pßontyfikal Plocki zostal zakupiony na aukcji. Polska ma zawsze prawo aukcje
                  zablokowac!
                  Wszystko to co niby Niemcy zagrabili jest moze 1/100 tego co Polacy ukradli i
                  dalekj oddac nie chca!
                  To co Niemcy zagrabili odebrano im !
                  • grba Re: Niemiecka grabież polskich dzieł sztuki. 28.02.06, 10:30
                    ballest napisał:

                    > Grba od kiedy wstawiasz tendencyjne artykulu, ktore sie z prawda nie zgadzaja.
                    > Pßontyfikal Plocki zostal zakupiony na aukcji. Polska ma zawsze prawo aukcje
                    > zablokowac!
                    > Wszystko to co niby Niemcy zagrabili jest moze 1/100 tego co Polacy ukradli i
                    > dalekj oddac nie chca!
                    > To co Niemcy zagrabili odebrano im !
                    >

                    W czasie wojny chłopcy z Luftwaffe zajęli dom mojego dziadka. Wcześniej
                    kwaterowali podtatusiali wehrmachtowcy, którzy bawili się dziećmy i więc
                    początkowo nikt się ich nie obawiał. Potem wyrzucili wszystkich nie cozwalając
                    nic zabrać. W domy była szafa biblioteczna, w niej klasyka, słowniki,
                    encyklopedia, trochę książek rolniczych, podręczniki z księgowości, kilka
                    roczników tygodników ilustrowanych, sporo ilość popularnych romansideł...
                    Lotnicy zaraz po zakwaterowaniu wszystkie książki zwalili na podwórzu na kupę
                    wraz z albumami ze zdjęciami i wszelkim zadrukowanym, zapisanym papierem i
                    podpalili to. Zresztą, edy Luftwaffe sobie poszło,w domu pozostała para krzeseł
                    i nic więcej.
                    • oppelner_os Ruscy i Polacy robili to samo na Slasku! 28.02.06, 10:32
                      • grba Re: Ruscy i Polacy robili to samo na Slasku! 28.02.06, 11:04

                        Dla Was wojna zaczyna się dopiero w 1945. Nie potraficie zrozumieć, że tragedia
                        Drezna była konsekwencją niemieckiego postępowania w Warszawie.
                        • oppelner_os Nawet Anglicy uwazaja to za barbarzynstwo... 28.02.06, 11:08
                          Ostatnio puszczano na Discovery niezle filmy na ten temat. To co mowisz to
                          nazywa sie "samosad" Nie mozna morderstwa usprawiedliwiac morderstwem. Poza tym
                          wojna zaczela sie dla wszystkich w 1939 roku. Klepiesz w kolko ta
                          pisowsko-nacjonalistyczna propagande.
                          • sss9 Re: Nawet Anglicy uwazaja to za barbarzynstwo... 28.02.06, 11:10
                            oppelner_os napisał:

                            > Ostatnio puszczano na Discovery niezle filmy na ten temat. To co mowisz to
                            > nazywa sie "samosad" Nie mozna morderstwa usprawiedliwiac morderstwem. Poza tym
                            > wojna zaczela sie dla wszystkich w 1939 roku. Klepiesz w kolko ta
                            > pisowsko-nacjonalistyczna propagande.

                            żółte papiery. :)))
                            • oppelner_os Czyzby poziom espritta??? 28.02.06, 11:18
                              Osobiscie nie sadze ale przypisywaniu komus "zoltych papierow", kto dyskutuje w
                              oparciu o dokumenty brytyjskie i nie tylko swiadczy o tobie, twoim intelekcie
                              niestety. Skoro rownasz sie do espritta, bede ignorowac twoje wpisy az umra
                              smiercia naturalna. Sklanialem sie do innej oceny twojej osoby ale nie
                              pozostawiasz mi wyboru. Nie jestem zainteresowany dyskusja z demagogia i
                              postsowiecka propaganda.
                              • grba Confetti i perswazja 28.02.06, 11:22
                                Co musiało się stać, że Brytyjczycy zmienili zdanie. Na początku wojny, za
                                czasów Chamberlaina bombardowanie było ograniczone do zrzucania ulotek i
                                atakowania celów morskich. Naloty na cele lądowe były zakazane nie tylko z
                                powodu strachu przed odwetem Niemców, lecz z powodu dość szczególnych względów
                                prawnych. Plan nalotu RAF-u na wojskowe cele w Schwarzwaldzie został odrzucony
                                przez ministra lotnictwa sir Kingsleya Wooda ze słowami: „Czy jest pan świadom,
                                że to jest prywatna własność? Za chwilę poprosi mnie pan o zrzucenie bomb na
                                Essen!” Confetti i perswazja nie przyniosły najmniejszego skutku.

                                • oppelner_os Re: Confetti i perswazja 28.02.06, 11:34
                                  Tak to ciekawe. Niemcy sprowokowali Anglikow do zmiany ich dotychczasowej
                                  polityki w zakresie nalotow. Problem polega na tym, ze USA bombardowalo glownie
                                  objekty przemyslowe, natomiast Anglicy miasta. Anglicy zrzucili ponad 10 razy
                                  wiecej bomb (chodzi o tonaz) niz Niemcy na Anglie. Wszyscy uczestnicy tych
                                  nalotow na Hamburg czy Drezno dzis przyznaja, ze to bylo barbarzynstwo (wojna
                                  jest barbarzynstwem) i wspierali finansowo wiele projektow odbudowy objektow
                                  sakralnych. Ta wojna nie powinna nigdy sie powtorzyc. Zniszczono pol Europy i
                                  zamordowano wiele milionow.
                                  • grba Re: Confetti i perswazja 28.02.06, 12:42
                                    Wyobraź sobie, że produkcja przemysłowa na potrzeby wojenne, po pierwszych
                                    zniszczeniach niemieckich obiektów przemysłowych, została rozproszona w
                                    wielu „cywilnych” miejscach. Na przykład, w jakimś niedużym mieście fabryka
                                    cygar i papierosów staje się zakładem produkującym amunicję. Naprawdę, niewiele
                                    trzeba by ludzi napełniających tytoniem papierowe tutki nauczyć elaboracji.
                                    Fabryka taka była dobrze zamaskowana, bo ulokowana wśród kamienic i budynków
                                    mieszkalnych. Oczywiście wywiad aliancki po pewnym czasie rozpoznał to miejsce
                                    i ustalił rodzaj produkcji, wobec czego to miasto stawało się celem dla
                                    lotnictwa, przed którym obroną były zamaskowane baterie słynnych 88. Potem
                                    następował nalot, mocno ostrzeliwany owym flakiem złożonym z 88; nalot niszczył
                                    cześć miasta z fabryką amunicji; ginęli cywile, robotnicy przymusowi... Potem w
                                    prasie niemieckiej ukazywały się artykuły o terrorystycznym nalocie na „miasto
                                    otwarte” czyli takie, które nie ma żadnej obrony (żadnych 88), podczas którego
                                    zniszczono „fabrykę cygar i papierosów”.

                                    Wracając do Polski; w niemieckiej taktyce użycia lotnictwa kładziono duży
                                    nacisk na oddziaływanie psychologiczne. Stukasy wyposażano w syreny, by
                                    dodatkowo deprymować wroga; instrukcje przewidywały ostrzelanie z broni
                                    pokładowej nawet pojedynczego człowieka. Wszystko dla złamania psychiki
                                    przeciwnika. Dlatego atak na Polskę rozpoczęto od spektakularnego nalotu na
                                    Wieluń, który nie był ani obiektem o znaczeniu militarnym, ani przemysłowym.
                                    Warto też wspomnieć o pewnym eksperymencie jaki został wykonany przez Luftwaffe
                                    w Polsce. Frampol, miasto handlowo-rolnicze na Podlasiu, 13 września 1939 r.
                                    stało się celem ćwiczebnego nalotu tylko dlatego, że miał regularną kołową
                                    zabudowę. Efekt, zostało zniszczone w 90%.
                                    • oppelner_os Re: Confetti i perswazja 28.02.06, 15:10
                                      Tak ale przeceniasz znaczenie wywiadu alianckiego w rozpoznawaniu celow. Czesto
                                      do celu nie dotarto i bombowce "wypoznialy" sie byle gdzie (to sa fakty).
                                      Szkoda, ze nie ogladales na Discovery opowiesci pilotow USA i UK. Wojna to
                                      zawsze barbarzynstwo a ta ostatnia przekroczyla wszelkie granice. Zadna ze stron
                                      nie moze powiedziec: My blismy ok a oni byli "be". Nikt mnie nie przekona, ze
                                      zbombardowanie Drezna bylo czymkolwiek uzasadnione. Zdazaly sie inne pomylki,
                                      no. Zamiast Wiesbaden zbombardowano Mainz (Moguncje) po drugiej stronie Renu,
                                      gdy Amrerykanie niemal wiezdzali do tego lewobrzeznego miasta a Niemcy po
                                      wysadzeniu mostu znajdowali sie po drugiej stronie. O tym, ze sie pomylili, juz
                                      dzis wiadomo. Ile bylo takich pomylek? Niestety za duzo. Byla wojna poprostu.
                              • sss9 Re: Czyzby poziom espritta??? 28.02.06, 11:25
                                wolisz brunatną propagandę, pokazujesz to bez przerwy.
                                jeśli uzasadniony wieloletnimi cierpieniami odwet nazywasz postsowiecką (?)
                                propagandą... :)))
                                • oppelner_os no comments 28.02.06, 15:11
                            • ballest > żółte papiery. :))) 28.02.06, 11:21
                              SSSiu do czego Ty sie przyznajesz o tym juz dawno wszyscy na Forum wiedza!
                              • sss9 Re: > żółte papiery. :))) 28.02.06, 11:51
                                na wypadek, gdybyś chciał zapomnieć:
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=37406489&a=37420019
                                :)))
        • stix Ludobójstwo w Bośni przeliczone na dolary. 27.02.06, 21:49
          serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3186223.html
          Niezła kwota te 100 miliardów dolarów, a ile mogłaby zażądać Polska?
          • oppelner_os Zadac to se moze konika bujanego i szabelke 27.02.06, 22:47
            • ballest Re: Zadac to se moze konika bujanego i szabelke 28.02.06, 13:17
              Hm, a ile kiedys IRAK od zazada?
              • oppelner_os Wtedy Polacy obudza sie z reka w nocniku 28.02.06, 15:12
                • sss9 Re: niektórzy z was nie chcą pamiętać, 28.02.06, 15:15
                  że w '45 obudzili się po szyję w gównie.
                  wy do dziś się nie obudziliście. :)
                  • oppelner_os Nie wiem ile masz lat, ale mnie w 1945 nie bylo:)) 28.02.06, 15:18
                    • sss9 Re: to jeszcze gorzej. :))) 28.02.06, 15:33
                      • oppelner_os no comments:))))))))) 28.02.06, 16:11
    • pistulka22 Wytlumaczenie po polsku 28.02.06, 13:35
      grba 28.02.06, 11:04 + odpowiedz

      Dla Was wojna zaczyna się dopiero w 1945. Nie potraficie zrozumieć, że tragedia
      Drezna była konsekwencją niemieckiego postępowania w Warszawie.

      Naprawde jestem podwrazeniem tak glebokich przemyslen kolegi grba, od dzisiaj
      bede sie zastanawial nad tym zwiazkami przyczynowo-skutkowymi:-)



      • oppelner_os no comments 28.02.06, 16:12
Inne wątki na temat:
Pełna wersja