szwager_z_laband
11.05.06, 23:36
Żołnierze z łapanki
dziś
W śląskich prokuraturach na wniosek wojskowych komendantów uzupełnień
powstają setki aktów oskarżenia przeciw poborowym, którzy notorycznie
uchylają się od służby w armii. Grozi im wysoka grzywna, a w szczególnych
przypadkach nawet więzienie. - Żarty się skończyły - zapowiadają komendanci
WKU.
W samym Rybniku czy Katowicach takich wniosków komendanci WKU zgłosili do
prokuratury już po kilkadziesiąt. Prok. Renata Sołtysek, szefowa Prokuratury
Rejonowej Gliwice-Zachód, mówi, że zwykle występuje się o ograniczenie
wolności delikwenta na 5 miesięcy (z zamianą na obowiązek odpracowania 20
godzin na cele społeczne) i grzywnę. - Pierwsze akty oskarżenia już
wysłaliśmy do sądu - przyznaje prok. Renata Sołtysek. Dotyczy to zwłaszcza
tych poborowych, którzy unikają wizyty w WKU od kilku lat.
Ppłk Andrzej Hajok, komendant WKU w Gliwicach, przyznaje, że tak źle jeszcze
nie było. - W tym roku z grupy poborowych udało mi się wyłuskać 4 procent -
wzdycha.
Według naszych informacji w gliwickiej WKU, która obejmuje rejon Zabrza,
Gliwic i powiatu gliwickiego, od służby w armii notorycznie uchyla się ponad
pięciuset młodych mężczyzn. Na początku maja wojskowi żandarmi w towarzystwie
policjantów odwiedzali dekowników, którzy podlegają gliwickiej WKU. -
Chodziło o to, aby osobiście odebrali wezwania do WKU, żeby było czarno na
białym - wyjaśnia ppłk Hajok.
Prok. Sołtysek: - Taka osoba z wyrokiem za uchylanie się od wojska jest
karana i widnieje w Krajowym Rejestrze Skazanych przez co najmniej 5 lat, bo
tyle trwa okres zatarcia kary.
------------------------------------------------------------------------------
--
Komendanci wojskowych komend uzupełnień na śląsku wypowiedzieli wojnę
poborowym, którzy unikają wojska. Do prokuratur w całym regionie trafiły już
setki ich wniosków o karanie dekowników. Kilka miesięcy temu Andrzej Hajok,
komendant WKU w Gliwicach, złożył w Sądzie Grodzkim ds. wykroczeń w Gliwicach
pierwszych 50 wniosków o ukaranie młodych mężczyzn unikających służby
wojskowej. Sąd stwierdził, że nie jest władny tego uczynić, bo uchylanie się
jest przestępstwem, a nie wykroczeniem.
- Poszedłem o oczko wyżej i zawiadomiliśmy prokuraturę. Muszę ścigać tych,
którzy lekceważą obowiązek i ewidentnie sobie igrają z prawem. Uważam, że
każda metoda jest dobra, byle była skuteczna - mówi komendant Hajok.
Ponieważ unikanie obowiązkowej służby wojskowej jest przestępstwem, więc może
być ścigane z urzędu. Umożliwia to artykuł 224 Ustawy o powszechnym obowiązku
służby wojskowej. To jednak nowość, mimo iż - jak przyznają komendanci
śląskich wojskowych komend uzupełnień - z poborowymi zawsze były kłopoty.
Za rażące i trwałe uchylanie się od wojska grozi nawet do 2 lat więzienia
oraz grzywna. Znowelizowana ustawa od 3 stycznia zmienia wiek mężczyzn
uznawanych za poborowych. Wcześniej WKU mogła ścigać poborowego do 24. (jeśli
już się nie uczył) lub 28. roku życia (jeśli kontynuował naukę). Teraz jest
to możliwe - przynajmniej teoretycznie - nawet do 50. roku życia. I wygląda
na to, że komendy uzupełnień nie mają innego wyjścia, bo ze względu na fakt,
że zasadnicza służba wojskowa trwa do 9 miesięcy, w polskim wojsku brakuje
żołnierzy.
Prokurator Renata Soltysek, szefowa Prokuratury rejonowej Gliwice-Zachód,
przyznaje, że z jej placówki wysłano już do sądu pierwsze akty oskarżenia - w
sprawie poborowych, którzy unikają wizyty w WKU od kilku lat. Są tacy, którzy
odbierają wezwania, ale się nie stawiają. Niektórzy ich notorycznie nie
odbierają, chociaż mieszkają pod wskazanymi adresami i pracują w swoim
mieście. Czasami po kolejnym wezwaniu do WKU zadzwoni matka zainteresowanego
i wytłumaczy syna, mówiąc, że wyjechał za granicę. Jednak często po
sprawdzeniu takiej informacji okazuje się, że się nie wymeldował, choć
istnieje taki wymóg - po dwóch miesiącach nieobecności. Dla WKU to oznacza,
że poborowy musi zgłosić się do wojskowej komendy.
Ppłk Andrzej Hajok radzi: - Jeśli któryś z tych panów legalnie wyjeżdża za
granicę, niech wymelduje się w urzędzie miasta bądź gminy. W takim przypadku
nie będą wysyłane wezwania.
Nic o tym nie wiedziałem - mówi zdenerwowany Michał, 20-latek z Sośnicy. W
poniedziałek przyszedł w końcu do gliwickiej WKU, by zgłosić, że nadal będzie
się uczył. Już miał monity.
22-letni Tomasz Niebudek przyszedł odebrać wezwanie do wojska. Idzie do
jednostki w Międzyrzeczu na 9 miesięcy. Będzie obsługiwał przyrządy pomiarowo-
topograficzne. - Jestem po LO i studium hotelarskim. Nie ma pracy. Idę do
wojska, będę miał spokój do końca życia - mówi.
Izabela Kacprzak - Dziennik Zachodni