ballest
27.05.06, 07:15
"Nowy polski rząd prawicowy nadweręża stosunki z Berlinem. Prezydent Köhler
chciał poprawić atmosferę, ale rezultat jest mierny.
Na stopniach warszawskiego Pałacu Kultury panował ścisk, a to była krótka,
prawie niezauważalna zmiana wyrazu twarzy. Na jedną, dwie sekundy stężała
mina polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Spojrzał na swoją żonę, aby się
upewnić, że dobrze usłyszał. Ona odwzajemniła spojrzenie. Nie, nie
przesłyszał się.
Gość z Niemiec upomniał go. Uczynił to uprzejmie i powściągliwie, ale
wystarczająco wyraźnie, aby popsuć Kaczyńskiemu nastrój. Polski polityk nie
jest przyzwyczajony do słuchania pouczeń. A tym bardziej od Niemca, który
dodatkowo używa do tego słów wieszcza narodowego. „Sytuacja w Europie jest
dzisiaj taka – powiedział Köhler, cytując Adama Mickiewicza – że żaden naród
nie może iść drogą postępu w izolacji od innych. Jeżeli Polska nie chce się
pogubić może iść drogą ku przyszłości tylko wspólnie z innymi Europejczykami”.
Nie wiem, jaka droge Polska wybierze, ale jedno wiem, ta droga co teraz
wybrala ta prowadzi do katastrofy.