willi2
16.06.06, 10:06
Zapachów lekkich pełne będą nasze łoza, Łoża jak grób głębokie - a w środku
komnaty Będą dla nas w wazonach kwitły dziwne kwiaty, Rozkwitłe pod
jaśniejszym błękitem przestworza. Wśród mdlejących upałów ich woni ostatnich
Dwa nasze serca będą jako dwie pochodnie, Co odbiją swe blaski szeroko i
zgodnie W duchach naszych złączonych, tych zwierciadłach bratnich. W mistyczny
zmierzch, przez róże i błękity senne, Niby łkanie przeciągłe, żegnaniem
brzemienne, Zamienimy jedynej błyskawicy lśnienie... A potem drzwi otworzy
lekka dłoń anioła, Co radosny i wierny do życia powoła Zamącone zwierciadła i
martwe płomienie.