propozycje urlopowe

29.06.06, 22:24
Żeby odpocząć w interesującym miejscu, wcale nie trzeba daleko wyjeżdżać.
Będziemy o tym przekonywać w każdy piątek, przez całe lato. Dziś zapraszamy
do Thiergarten, czyli zwierzyńca leżącego między Kuźnią Raciborską, Nędzą,
Szymocicami a Jankowicami Rudzkimi

Podanie mówi, że zły leśniczy Eliasz zabijał wszystkich, którzy wchodzili do
lasu. Ofiary grzebał w piwnicy swojej leśniczówki Wildek, strzegącej wejścia
do książęcego Thiergarten.

Za zgodą Eliasza do lasu mogli wchodzić tylko miejscowi i robotnicy leśni.
Każdy z nich musiał głośno gwizdać lub śpiewać. Zły leśniczy wiedział
wówczas, że to swój. Obcy, który nieopatrznie wkroczył przy Wildku w knieje,
został natychmiast zastrzelony lub pojmany i zamykany w ciemnej piwnicy
leśniczówki. Tu nieszczęśnik umierał w męczarniach z głodu.

Ponoć to mroczne miejsce kryło aż 99 ciał ofiar. Pewnego dnia zjawił się tu
handlarz świętymi obrazkami. Robotnicy leśni kazali mu szybko uciekać. Na nic
jednak zdały się ostrzeżenia. Rychło pojawił się Eliasz i wycelował w kupca
fuzję. Kiedy padł strzał, nieznajomy wędrowiec, ku ogromnemu zdziwieniu
leśniczego, chwycił kulę i rzekł: "Teraz skieruję ją na ciebie". Zły Eliasz
zląkł się okrutnie. Poprzysiągł kupcowi, że już nikogo nie pozbawi życia.
Kiedy potem pożegnał się z życiem doczesnym, nad Wildek zleciało się i
krążyło przez długi czas stadu stu kruków.

Goście księcia Wiktora

W 1822 r. w Rudach panował głód, a ludzie nie mieli pieniędzy na zakup zboża.
Rezydujący w starym pocysterskim opactwie książę Wiktor von Ratibor zatrudnił
biednych wieśniaków przy budowie zwierzyńca w lesie. Wydzielono wówczas
cztery tysiące mórg, czyli około tysiąca hektarów dorodnej puszczy pomiędzy
Kuźnią Raciborską, Nędzą, Szymocicami a Jankowicami Rudzkimi. Teren ten
oznaczony jest na starych XIX-wiecznych mapach jako Thiergarten.

Po 1841 r. obszar zwierzyńca powiększono do 2,3 tys. hektarów. Zbudowano też
stylowe leśniczówki i chaty myśliwskie: Rothenburg (dziś Krasiejów),
Lichtenstein oraz Wiktoria w okolicy Jankowic Rudzkich, wspomniany Wildeck
(obecnie używa się spolszczonego określenia Wildek) i Quid ad te w Rudzie
Kozielskiej, Corvey przy Górnej Hucie oraz Waldenburg w Kuźni Raciborskiej.
Rezydujący tu książęcy leśniczy pielęgnowali drzewostan, dokarmiali zwierzynę
i walczyli z kłusownikami.

Książęta von Ratibor urządzali w Thiergarten huczne polowania dla swoich
zacnych gości. Nie brakowało wśród nich członków rodów królewskich i
szlacheckich. Po łowach i rozkładzie cała śmietanka zjeżdżała na suty posiłek
do rudzkiego pałacu, spędzając resztę wieczoru na słuchaniu muzyki i tańcach.

Zapadłe zamczysko

Niemiecka nazwa Thiergarten znikła już ze współczesnych polskich map, a o
starym książęcym zwierzyńcu zapomniano. W lesie zarządzanym dziś przez
Nadleśnictwo Rudy Raciborskie pozostały jednak malownicze ścieżki spacerowe i
stare leśniczówki, m.in. wspomniany Wildeck w Rudzie Kozielskiej ze swoją
mroczną legendą o Eliaszu, Krasiejów w Jankowicach oraz Waldenberg na skraju
Kuźni Raciborskiej.

Warto podczas wakacyjnych wędrówek zajrzeć w ten rejon. Wiele tutejszych
zakątków ma fascynującą historię. W drodze z Wildka do Krasiejowa natrafimy
na Schlossberg, czyli wzniesienie zwane dziś Górą Zamkową. W czasach
książęcych był to punkt widokowy z chatą Wiktora. Legenda mówi, że dawno temu
rozbójnicy zbudowali tu zamek. Zajmowali się napadaniem na podróżników
podążających starym leśnym traktem na miejskie targowiska Raciborza i Gliwic.
Pewnego razu zabili chłopa, który z biedy sprzedał ostatniego konia i wracał
do domu z pieniędzmi. Jego żona, na drugi dzień rankiem, poszła do lasu i
ujrzała wiszące na drzewie ciało męża. Jej żal był tak wielki, że krzyknęła w
stronę zamku: niech cierpią ci, którzy zabili mojego chłopa. Wtem ziemia się
rozstąpiła i zamek zapadł się. W czasie II wojny światowej Niemcy urządzili
tu składy broni.

Niedaleko Góry Zamkowej płynie w stronę Kuźni Raciborskiej potok Raczok. Na
całym swym biegu jest przedzielony siedmioma groblami, które w dolnym biegu
tworzą kaskadę pięciu stawów łańcuchowych. Obecnie jest to miejsce żerowania
rodzin bobrów sprowadzonych tu na początku lat 90. Nietrudno trafić na ślady
ich bytowania, a przy odrobinie szczęścia może i zobaczymy włochatego bobra.



Jak dojechać do Thiergarten?

Najlepszy wjazd do starego książęcego zwierzyńca wiedzie od Rudy Kozielskiej
lub Jankowic. W Rudzie trzeba dojechać do domu strażaka i skręcić w ulicę
Wildek. W Jankowicach, na trasie Racibórz - Rudy - Gliwice, skręcamy w drogę
wiodącą za kaplicą św. Izydora.

Co zwiedzić poza Thiergarten?

- Zespół klasztorno-pałacowy w Rudach, czyli dawne opactwo cysterskie, a
potem pałac książąt von Ratibor. Przy opactwie znajduje się kościół
parafialny pw. WNMP z cudownym obrazem Matki Boskiej Pokornej. W centrum Rud
bez problemu zaopatrzymy się w wydawnictwa ze szczegółowymi mapami tego
obszaru.

- Skansen kolei wąskotorowej w Rudach. W sezonie są tu dostępne przejazdy
turystyczne. Z drogi Racibórz - Gliwice skręcamy przy cmentarzu z
neoromańskim kościółkiem św. Magdaleny.

- Liczącą 16 km, oznakowaną ścieżkę rowerową z Rud Brantolki w kierunku
Kotlarni i Kuźni Raciborskiej. Na trasie, wiodącej przez lasy i teren
pożarzyska z 1992 r., znajdują się tablice informacyjne opisujące historie
ciekawych miejsc oraz walory fauny i flory.

- Uroczysko Buk z ośrodkiem wypoczynkowym i kąpieliskiem. Dawniej było to
miejsce wypoczynku książąt von Ratibor i ich gości. Znajduje się tu usypana z
kamieni Góra Wiktorii, gdzie jest kamień upamiętniający wizytę w 1866 r. w
Rudach Wiktorii, córki królowej angielskiej, późniejszej żony cesarza
Fryderyka III.

- Uroczysko Hubertus z leśnym stawem i terasą widokową. Dojazd boczną leśną
dróżką łączącą się na skraju Kolonii Renerowskiej z drogą Racibórz - Gliwice.


O czym należy pamiętać?

Leśne dukty oznaczone są znakami zakazu. Porządku pilnuje straż leśna
Nadleśnictwa Rudy Raciborskie. Bezwzględnie należy przestrzegać zakazu wstępu
do lasu w okresie zagrożenia pożarowego. Więcej informacji bieżących na
www.lasykatowice.com.pl.


    • sloneczko1 Re: propozycje urlopowe 29.06.06, 22:25
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,3437709.html
      • szwager_z_laband Re: propozycje urlopowe 30.06.06, 06:44
        Wildek i 99 trupów

        Na skraju lasu, w Rudzie Kozielskiej, stoi leśniczówka o nazwie Wildek.
        Przyjezdni często zachwycają się pięknie wyremontowanym budynkiem z malowniczą
        wieżą. Dodatkowym „urokiem” leśniczówki jest mrożąca krew w żyłach historia z
        nią związana.

        Zamieszkujący ją obecnie leśniczy, Rajmund Michna, wspomina, że kiedy tu trafił
        21 lat temu, dochodziły go różne głosy o historii tego miejsca. Ludzie mówili,
        że dawno temu mieszkał tu jakiś zbój i że dom jest położony na szlaku, którym
        uczęszczali kupcy i podróżni. Zbój ponoć zabijał ich i rabował a ciała zakopywał
        w piwnicy – opowiada Michna.

        Rzeczywiście historia ta jest znana w okolicy. Ryszard Haider, pasjonat lokalnej
        historii, posiada dowody poświadczające istnienie niejakiego Eliasza – wycinek z
        ksiąg parafialnych odnotowujący śmierć jego syna 27. 03. 1879 r. - a także
        zbiorowe zdjęcie z polowania, na którym jeden z mężczyzn podpisany jest tym
        imieniem. Wiadomo tylko, że Eliasz był leśniczym, zamieszkującym Wildek na
        przełomie XVIII i XIX w. W tych czasach obowiązywał zakaz wstępu do lasu bez
        zezwolenia leśniczego. Nieliczni, którzy takowe dostali, musieli w lesie głośno
        śpiewać lub gwizdać. Do kłusowników lub innych „podejrzanych” leśniczy miał
        prawo strzelać. Okrutny Eliasz miał ponoć często tego prawa nadużywać. Pewnego
        dnia w okolicy znalazł się malarz świętych obrazków, do którego nadgorliwy
        leśniczy także strzelił. Ten jednak złapał kulę i zagroził mu, że się zemści.
        Eliasz bardzo się przestraszył, przeprosił go i obiecał, że to się więcej nie
        powtórzy. Malarz był niedoszłą setną ofiarą leśnika. Po śmierci tego ostatniego,
        w leśniczówce rzekomo znaleziono 99 ciał, ukrytych w piwnicy pod wieżą.

        Sołtys Rudy Kozielskiej, Alfons Mazurek zaprzecza jakoby ofiary okrutnego
        leśnika miały być chowane w piwnicy. Na pewno w tych miejscach przebiegał szlak
        handlowy. Eliasz, prawdopodobnie leśniczy, był zbójnikiem, który okradał kupców
        i podróżnych, niektórych zabijał. Ci, wiedzieli już jakim jest człowiekiem i
        wcześniej dawali znać swoim krewnym, gdzie mają szukać pieniędzy. I faktycznie w
        latach 50. XX w. jeszcze znaleziono tam jakieś monety – twierdzi Alfons Mazurek.

        O historii związanej z leśniczówką słyszała też inna mieszkanka Rudy
        Kozielskiej, Genowefa Starzec. Podobno mieszkał tam jakiś leśnik, który
        zabraniał wstępu do lasu i więził kupców, może ich także zabijał. Nie wiem
        dokładnie o co tam chodziło.

        Jak zapewnia Ryszard Haider, o złej sławie Wildka świadczy sama nazwa, z
        niemieckiego Wild Eck to dziki róg. Nazwa ta wzięła się ponoć od niesławnego
        leśnika.

        Obecny gospodarz na Wildku nie przywiązuje wielkiej wagi do tych mrocznych
        wspomnień. Kiedy dostałem przydział na leśniczówkę i wprowadziłem się tu, to
        przede wszystkim cieszyłem się, że mam gdzie mieszkać – opowiada. Historią nigdy
        się nie zajmowałem, a jeśli nawet coś tam było, to nic mi to nie przeszkadza. A
        że czasem mnie tam coś postraszy jak schodzę po kompot do piwnicy... - żartuje.
        Poza tym jestem osobą wierzącą i gdyby nawet coś dziwnego tu się działo, wiem
        jak sobie z tym radzić. Po prostu pomodliłbym się za nieszczęśliwe duszyczki –
        dodaje Michna. Odnowiony budynek leśniczówki nie sprawia jednak wrażenia
        nawiedzonego. Słynna wieża pręży się dumnie, a piwnica, która się pod nią
        znajduje, jak zapewnia gospodarz, jest zbyt mała, by pomieścić 99 trupów...
        • szwager_z_laband Re: propozycje urlopowe 30.06.06, 06:48
          Lasy rudzkie

          Tereny wokół Rud i Kuźni Raciborskiej są zalesione prawdopodobnie od początku
          holocenu (10.250 lat temu). Obszar Polski zdominowały wtedy lasy
          brzozowo-sosnowe i świerk. Na Śląsku masowo pojawiła się leszczyna. Około 7 tys.
          lat temu na terenach tych zaczął gospodarować człowiek, o czym świadczą liczne
          znaleziska archeologiczne.

          Śląsk miał klimat przyjazny dla osadnictwa, przez co był zasiedlony już w
          okresie wczesnohistorycznym. Dopiero w XIII i XIV w., wraz z falą osadników z
          Zachodu, rozpoczęło się wypalanie i karczowanie lasów pod pola uprawne. W
          okolicach Rud eksploatowano rudy darniowe. Miejscowa gospodarka była ściśle
          powiązana z cystersami, którzy wybudowali tu swój klasztor. Zakonnicy prowadzili
          intensywną gospodarkę leśną; ścinali drzewa na opał i paliwo przemysłowe dla
          swoich hut.

          Spowodowało to duże przeobrażenia krajobrazu. Znikły całkowicie dęby i buki.
          Jeszcze w 1810 r. klasztor potrzebował rocznie 22 tys. m sześc. drewna. W XIX w.
          paliwem w hutach stał się wprawdzie węgiel, ale drzewo było potrzebne nadal.
          Książę raciborski, który przejął dobra klasztorne, kazał sadzić masowo szybko
          rosnącą sosnę, w tym na uprawianych wcześniej terenach w dolinie Rudy.
          Przebudowa monokultury sosnowej na las mieszany rozpoczęła się w II poł. XX w.,
          a nabrała tempa po pożarze z 1992 r., jednym z największych w Europie końca XX
          w. (płomienie strawiły wówczas 8,5 tys. ha drzewostanu).

          Lasy rudzkie stanowią ważny element ekosystemu. Krzyżują się tu dwa szlaki
          ekologiczne; jeden wiodący przez Bramę Morawską, stanowiący korytarz dla
          wędrówki wielu gatunków fauny i flory, w tym największą w Europie trasę przelotu
          ptactwa oraz drugi, będący poprzez lasy rybnickie, kobiórskie i pszczyńskie
          połączeniem zlewni Odry i Wisły. Niski wododział umożliwia migrację roślin i
          zwierząt. Całość lasów Nadleśnictwa Rudy Raciborskie zaliczono do lasów
          ochronnych. W lasach tych bytuje 46 gatunków dziko żyjących ssaków spośród 90
          występujących w Polsce, 6 chronionych gatunków gadów, 10 gatunków płazów oraz
          około 250 gatunków ptaków. Przyrodnicy wyróżnili tu 40 typów zbiorowisk
          roślinnych. Rośnie w nich ponad 340 gatunków flory, w tym 46 objętych jest
          całkowitą ochroną.

          W kompleksach leśnych wokół Rud widać przekształcenia dokonane od XIII do XVIII
          wieku przez cystersów. Klasztor rudzki, ze względu na słabe gleby, zrezygnował z
          upraw na rzecz gospodarki leśnej, stawowej i przemysłowej. Wokół opactwa
          stworzono system dróg, promieniście biegnących od klasztoru do pobliskich
          wiosek. Przy drogach bracia pobudowali leśniczówki i domki myśliwskie. Warto
          obejrzeć:

          Park „Pod Dębem”
          Trudno dostępne miejsce ze względu na brak alejek, które zajmuje powierzchnię
          około 1,5 hektara na prawym zboczu doliny Rudy, tuż przy hotelu i restauracji
          „Pod Dębem”. Bystry obserwator dostrzeże tu rzadkie gatunki drzew, m.in.:
          świerki serbskie, jodły kalifornijskie, daglezje, wejmutki, choiny kanadyjskie,
          cyprysiki groszkowe, jałowce chińskie, dęby błotne a także krzewy suchodrzewu
          tatarskiego i wiciokrzewu pomorskiego.

          Dolina Raczoka
          Niezwykle ciekawe miejsce zaczynające się przy uroczej leśniczówce „Krasiejów”,
          dawniej nazywanej „Rothenburg”. By tu trafić trzeba skręcić w drogę na zachód
          przy kapliczce Św. Izydora w Jankowicach. Po drodze miniemy stary trakt wiodący
          z Raciborza do Rud, przy którym (na tzw. Krzyżowej Drodze) w 1965 r., podczas
          zalesiania połaci pomiędzy Jankowicami a Kolonią Renerowską, robotnicy znaleźli
          gliniany dzbanek z XIV i XV-wiecznymi monetami. Było tam kilkaset halerzy miasta
          Raciborza, Cieszyna i Bytomia oraz grosze praskie. Tuż za leśniczówką
          „Krasiejów” płynie w stronę Kuźni Raciborskiej potok Raczok (na starych mapach
          „Rzyczka”). W miejscu tym zaczyna się również kompleks leśny, który można
          zwiedzać pieszo lub jadąc rowerem. Raczok na całym swym biegu jest przedzielony
          siedmioma groblami, które w dolnym biegu tworzą kaskadę pięciu stawów
          łańcuchowych. Obecnie jest to miejsce żerowania kilku rodzin bobrów. W dolinie
          napotkamy wydmy podkreślające zróżnicowaną rzeźbę tego terenu.
          • szwager_z_laband Re: propozycje urlopowe 30.06.06, 06:49
            Lasy rudzkie

            ...ciąg dalszy


            Zapadłe zamczysko
            Około kilometra na zachód od „Krasiejowa” położona jest Góra Zamkowa
            (Schlossberg). W czasach książęcych na wzniesieniu tym był punkt widokowy z
            chatą Wiktora, a w czasie wojny niemieckie składy broni. Niedaleko stąd
            znajdowała się kiedyś leśniczówka „Lichtenstein”. Legenda mówi, że dawno temu
            rozbójnicy zbudowali tu zamek. Zajmowali się napadaniem na podróżników
            podążających starym traktem na miejskie targowiska. Pewnego razu zabili chłopa,
            który z powodu biedy sprzedał ostatniego konia i wracał do domu z pieniędzmi.
            Jego żona, na drugi dzień rankiem, poszła do lasu i znalazła na drzewie
            powieszone ciało męża. Jej żal był tak wielki, że krzyknęła w stronę zamku:
            "Niech cierpią ci, którzy zabili mojego chłopa". Wtem ziemia się rozstąpiła i
            zamek się zapadł.

            Przeklęta leśniczówka
            Od Góry Zamkowej na północ wiedzie droga do Rudy Kozielskiej. Przed wioską
            znajduje się leśniczówka Wildek, według miejscowej ludności dość ponure miejsce.
            Wedle legendy mieszkał w niej kiedyś leśniczy Eliasz, który zabraniał
            komukolwiek wchodzić do lasu. Mieszkańcy Rudy Kozielskiej, nie chcąc być
            zastrzeleni, wchodząc w gęstwinę musieli głośno gwizdać lub śpiewać. Obcy,
            którzy tak nie czynili, byli zatrzymywani przez Eliasza i zamykani w piwnicy
            leśniczówki, z której nigdy już nie wychodzili. Pewnego razu lasem wędrował
            handlarz świętymi obrazkami. Strudzony zapytał robotników leśnych o nocleg. Ci
            doradzili mu, by szybko uciekał przed Eliaszem. Gdy to mówili, zły myśliwy
            pojawił się ze strzelbą i wystrzelił w kierunku handlarza. Ten złapał kulę i
            oświadczył, że wyceluje w leśniczego. Eliasz prosił o łaskę. Obiecał, że już
            nigdy nikogo nie zabije. Jak się okazało, w piwnicach leśniczówki było już
            złożonych 99 ofiar. Handlarz miał być setną. Kiedy Eliasz zmarł, nad Wildek
            zleciało się sto czarnych kruków. Starzy ludzi wspominali, że był to
            przerażający widok.

            Dolina Rudy pomiędzy Rudą Kozielską a Górną Hutą
            Miejsce charakteryzujące się mozaiką krajobrazu. Widoczne terasy rzeczne z
            krawędziami, swobodnie meandrujące koryto Rudy, starorzecza, stożki napływowe,
            wydmy, las na siedliskach borowych i łęgowych, mokradła okresowe i bagna, łąki
            oraz resztki grobli stawu hutniczego. W Górnej Hucie, w stawie Sołtysek, żerują
            bobry. W Rudzie Kozielskiej przy mostku na Rudzie (należy zatrzymać się przy
            wyjeździe ze wsi w kierunku Kuźni Raciborskiej, przy domu książęcym z napisem na
            elewacji „Quid ad te”), znajduje się najlepsze miejsce do obserwacji doliny
            rzeki jak i - położonych bardziej na wschód - łąk widokowych porośniętych
            wierzbami, z ciekawymi zjawiskami klimatycznymi np. kilkoma rodzajami mgieł i
            szadzi. Kiedyś w Rudzie Kozielskiej, nazywanej Kozią Wólką, grasowali
            rozbójnicy. Na ich czele stał Pistulka. Zbóje czatowali na kupców przy moście na
            Rudzie. Nieszczęśników grabili a potem topili w rzece. Pewnego razu most pod
            nimi się zarwał i cała zgraja złoczyńców utonęła. Przy wylocie z Rudy
            Kozielskiej w kierunku Rud stoi kapliczka maryjna. Kiedyś pojawiała się przy
            niej zjawa bez głowy z chlebem i nożem w ręku. Pewnego razu szedł tędy żołnierz
            z wojny. Piechur był bardzo głodny. Zjawy się nie zląkł, lecz powiedział: "Sam
            Bóg mi cię tu zesłał z tym chlebem". Wziął nóż i odkroił pajdę. Wtedy zjawa
            bardzo mu podziękowała, bo dzięki żołnierzowi odpokutowała swoje skąpstwo za życia.

            Dolina Rudy między Stodołami a Paprocią
            Znajdują się tu interesujące krajobrazy, których głównym elementem są meandry
            rzeki Rudy, a przy niej terasy z starorzeczami, stożki napływowe, lasy na
            siedliskach borowych i łęgowych, mokradła, łąki z chmielem, który tu kiedyś
            uprawiano a także misa i grobla stawu hutniczego w Paproci.

            Uroczysko „Dziewcze Groby”
            W 1920 r., w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, zginęły tu dwie
            dziewczyny. Od tego wzięła się nazwa miejsca, które stanowi w istocie zespół
            wydm określanych jako kompleksowe wydmy paraboliczne. Naukowcy widzą w nich
            przykład morfologii eolicznej międzyrzecza Rudy i Bierawki. Prawie cały teren
            zajmuje las sosnowy. W niższych partiach terenu można spotkać drzewa liściaste,
            przede wszystkim dęby.

            Łąki widokowe Kolonii Renerowskiej
            Rozciągają się wzdłuż osady założonej przez opata rudzkiego Augusta Rennera
            (1716-1783). Dawniej było to osadnictwo śródleśne przy drodze z Raciborza przez
            Jankowice do Rud. Dziś ten krajobraz jest już mocno przekształcony.

            Grzegorz Wawoczny
            • sloneczko1 Re: propozycje urlopowe 30.06.06, 22:37
              ale momy dużo do zwiedzania;)
              yno tyn czas na to znyjść jeszcze:)
Pełna wersja