Pluton - Udana próba zdegradowania planety

24.08.06, 19:17
Układ Słoneczny ma od dziś tylko osiem planet. Podczas Zgromadzenia Ogólnego
Międzynarodowej Unii Astronomicznej w Pradze astronomowie skreślili z tej
listy Plutona

W gronie miłośników nieba wrzało już od kilku lat. Część astronomów chciało
usunąć Plutona z listy planet Układu Słonecznego. Nie dlatego, że przeniósł
się do sąsiedniej gwiazdy Alfa Centauri. Po prostu nigdy nie zasługiwał na
to, by być planetą - twierdzili. - Zamach na Plutona to nonsens - upierali
się oponenci.

Zaczęło się na pozór niewinnie. Brian Marsden z Międzynarodowej Unii
Astronomicznej zasugerował, by Plutona - oficjalnie na liście planet - wpisać
również na listę mniejszych ciał obiegających nasze Słońce, tzw. planetoid.
Miałby więc być dumną dziewiątą planetą i jednocześnie pośledniejszą
planetoidą, choć z honorowym numerem 10 000. Takie podwójne sklasyfikowanie
nie byłoby niczym nowym. Są w Układzie Słonecznym takie ciała, które znajdują
się zarówno na liście planetoid, jak i komet. Na przykład planetoida nr 2060
znana jest również jako kometa 95P/Chiron.

Bitwa o dziewiątą planetę

Miłośnicy Plutona zwietrzyli jednak podstęp. W prasie pojawiły się
spekulacje, że to pierwszy krok do pozbawienia go miana planety. Na przełomie
stycznia i lutego 1999 roku dyskusje przerodziły się w regularną bitwę na
listy (e-maile) i oświadczenia, składane w komputerowej sieci Internet.

Do ataku ruszyło Amerykańskie Towarzystwo Astronomiczne. Zaprosiło wszystkich
chętnych do podpisania protestu, zaczynającego się od zdania: "Sprzeciwiamy
się każdej akcji podjętej przez Międzynarodową Unię Astronomiczną, której
rezultatem mogłoby być utracenie przez Plutona oficjalnego miana planety".

- Podwójne sklasyfikowanie Plutona ma naukowy sens - tłumaczył Brian Marsden.

- Spowoduje tylko zamieszanie wśród uczniów i nauczycieli, bałagan w
podręcznikach, obrazi wielu astronomów - oponował Donald Yeomans, prezes
Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego.

Burza w mediach i Internecie trwała kilka dni. W końcu dyskusję uciął
sekretarz generalny Unii Astronomicznej Johannes Andersen, zapewne przerażony
stertą listów z protestami, które gromadziły się na jego biurku i w
komputerze. 4 lutego 1999 r. wydał oświadczenie, że nie zamierza dokonać
żadnych zmian w statusie Plutona. W każdym razie dopóty, dopóki astronomowie
na całym świecie nie wypracują wspólnego stanowiska.

- Przegraliśmy bitwę, ale wygramy wojnę - zapowiedział Brian Marsden.

Podrzutek w rodzinie?

O co w tym wszystkim chodzi? W naszym układzie krążą nie tylko planety.
Orbity wokół Słońca zatacza także tysiące innych, mniejszych ciał, zwanych
planetoidami czy też małymi planetkami. Zdecydowana większość z nich krąży
pomiędzy Marsem i Jowiszem, ma nieregularny kształt, skromne rozmiary. Na
przykład planetoida Eros, która przypomina wydłużonego ziemniaka, ma długość
30 km i szerokość 14 km. Niektóre jednak mają imponującą wielkość. Przoduje
Ceres, największa z planetoid - ma ponad 900 km średnicy. Siedem lat temu
odkryto też pierwszą planetoidę za orbitą Neptuna, tzw. trans-Neptunową,
dokładnie w tym samym obszarze kosmosu, który przemierza Pluton. Do dzisiaj
odkryto niemal sto obiektów trans-Neptunowych, a średnica największego
przekracza 800 kilometrów.

Niektórzy astronomowie uważają, ze Pluton jest do nich bliźniaczo podobny.
Dużo bardziej niż do sąsiedniego Neptuna. Innymi słowy, jest podrzutkiem w
rodzinie planet.

W Układzie Słonecznym planety wyraźnie dzielą się na dwie grupy. Pierwsze
cztery planety, małe i skaliste, zwane są planetami ziemskimi (Merkury,
Wenus, Ziemia i Mars). Kolejne cztery planety, tzw. olbrzymy, są wielkimi
kulami gazów (Jowisz, Saturn, Uran i Neptun).

Pluton leży najdalej od Słońca, ale swoimi rozmiarami i budową wewnętrzną nie
przypomina sąsiednich planet-olbrzymów ani też planet ziemskich. Ma 22 razy
mniejszą średnicę niż Neptun. Nie dość tego. Jest dwa razy mniejszy niż
najmniejsza z planet ziemskich - Merkury. Ba, jest znacznie mniejszy od
naszego Księżyca (i siedmiu innych księżyców naszego układu). A jego wnętrze -
podobnie jak jądra komet - w większości zbudowane jest z lodu, w niespełna
30 proc. przemieszanego z materią skalną.

Pluton - jak na planetę - waży też bardzo niewiele. Tuż po jego odkryciu
sądzono, że jego masa dorównuje ziemskiej. Z czasem obniżano szacunki
kilkakrotnie. W 1978 roku odkryto, że Pluton nie jest samotny - ma
naturalnego satelitę (nazwano go Charonem), więc to co do tej pory brano za
jedną planetę, jest w rzeczywistości układem dwóch ciał. Po odjęciu masy
wyjątkowo dużego Charona Pluton schudł jeszcze bardziej. Dziś szacuje się
jego masę na zaledwie jedną pięćsetną masy Ziemi.

Może jednak własny księżyc jest dowodem na to, że Pluton jest planetą? Nie do
końca. Również małe planetoidy mogą mieć własne satelity. Sześć lat temu
zdjęcia sondy Galileo ujawniły, że wokół maleńkiej planetoidy Idy (58 km na
23 km) krąży kilometrowej wielkości głaz (nazwano go Daktylem), a dwa lata
temu niemieccy astronomowie dopatrzyli się małego księżyca krążącego wokół
drobnej planetoidy 3671 Dionizos, będącej odłamkiem skalnym o średnicy ledwie
1 km. Posiadanie księżyców nie jest więc tylko przywilejem planet.

serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34136,93643.html
    • ballest Re: Pluton - Udana próba zdegradowania planety 24.08.06, 21:15
      Betelka, tera maja zabawka;)
      • olandi1 Re: Pluton - Udana próba zdegradowania planety 24.08.06, 21:18
        A w przyszłości niy cza bydzie za daleko lotać :))
        • szwager_z_laband Re: Pluton - Udana próba zdegradowania planety 24.08.06, 21:19
          niymartwcie se za jakis czas sie juzas okoze ze jednak je ich dziesiync:)
          • olandi1 Re: Pluton - Udana próba zdegradowania planety 25.08.06, 09:29
            Dyć momy 10, bo pluton i ta nowo zoszały zaliczone do planet karłowatych
            • szwager_z_laband Re: Pluton - Udana próba zdegradowania planety 25.08.06, 14:18
              jo na poczontku osiymdziesiontych lot bou szkolony ze je ich dziesiync:)
Pełna wersja