hanys_hans
12.12.06, 18:00
Czy w Zalewie są piranie?
(Dziennik Zachodni, Karina Sieradzka 2006.12.04)
Zakończyły się kontrolne odłowy w rybnickim zalewie, które miały pokazać, czy
w zbiorniku żyją krwiożercze piranie, czy też nie. To reakcja katowickiego
oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego na opisane przez DZ zdarzenie sprzed
miesiąca, kiedy to wędkarze wyłowili tę drapieżną, egzotyczną rybę.
Mimo, że pracownicy PZW zapewniają, że w zalewie nie ma więcej piranii,
wędkarze nie dają temu wiary. - Gdy tu łowimy, co jakiś czas wyciągamy wędki z
odciętymi żyłkami i to już od dawna - mówi Maciej Wiśniewski, który często
wykupuje stanowisko i przyjeżdża łowić ryby nad rybnickim zalewem. Najlepszym
dowodem dla wędkarzy, że mają rację, była wyłowiona przed miesiącem z zalewu
gigantyczna pirania. Ważyła 2,20 kg i mierzyła 48 cm. Wyglądała jak potężny
karp, tyle, że z ostrymi zębami. Wyłowił ją Paweł Jamróz, wędkarz z Sosnowca.
Wędkarze mówili, że nawet w naturalnych warunkach piranie nie osiągają takich
rozmiarów. I mieli rację. Potwierdził to Henryk Brylski z katowickiego
oddziału PZW. Od początku twierdził jednak, że nie ma powodów do paniki, bo
pewnie do zalewu wpuścił piranię jakiś hodowca amator, który nie mógł sobie
poradzić w domu z tak dużym okazem.
Odłowy kontrolne trwały cztery dni, PZW zna już ich wyniki. - Ustaliliśmy, że
w zalewie nie ma dużej populacji piranii. Jeżeli bowiem populacja jakichś ryb
występuje w większym procencie, to przynajmniej jeden okaz powinien był wpaść
w sieci. To nie znaczy, że piranii w zalewie nie ma w ogóle. Ale jeżeli są, to
tylko pojedyncze sztuki - wyjaśnia Henryk Brylski.
Dodaje, że PZW otrzymał nieoficjalne informacje, że rybę wpuścił do zalewu
jakiś hodowca. Tymczasem wędkarze nie dowierzają odłowom kontrolnym. - Odłowy
odłowami, a my swoje wiemy. Przecież jesteśmy tu często i widzimy, co się
dzieje z rybami w zalewie - mówią z przekonaniem.
Wędkarze przypominają, że to nie pierwsza pirania wyłowiona z zalewu. Już dwa
lata temu był podobny przypadek. Drugą, martwą piranię, wędkarze znaleźli
wtedy na brzegu. Pirania wyłowiona przed miesiącem jest dla wędkarzy
najlepszym dowodem, że problem jest poważny. - A co będzie, jak one się
rozmnożą jeszcze bardziej? Wtedy już nie będziemy mieli co łowić! A tu jest
przecież łowisko karpia i suma, więc przyjeżdżamy łowić te ryby, a nie piranie
- mówią wędkarze.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się też od mieszkańców Rybnika, że kilka lat temu
dzieci uczestniczące w szkolnych zajęciach akwarystycznych chwaliły się, że
wykorzystały nieuwagę opiekuna i wpuściły do zalewu małe piranie.
Po naszej publikacji
Dziennik Zachodni jako pierwszy poinformował o złowieniu piranii w rybnickim
zalewie. Było to miesiąc temu. Grupa wędkarzy z Sosnowca łowiła od rana ryby
nad zalewem. Cały czas wyciągali z wody pogryzione żyłki i żadnej ryby.
Wreszcie Paweł Jamróz wyciągnął z zalewu potężny okaz... piranii. Wędkarze
wszczęli alarm, zawiadomili Polski Związek Wędkarski. Po naszej publikacji PZW
podjął decyzję o przeprowadzeniu odłowów kontrolnych w zalewie.