hanys_hans
08.02.07, 21:47
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3561900.html
Malowana czaszka z Pacanowa
Marcin Sztandera, Kielce
2006-08-21, ostatnia aktualizacja 2006-08-21 11:20
Niezwykłe odkrycie na cmentarzysku pod Pacanowem. W grobie sprzed co najmniej
4,5 tys. lat znaleziono pomalowaną na czerwono czaszkę
Czaszka leżała w grobie niszowym, charakterystycznym dla kultury złockiej -
ludu rolników zamieszkujących okolice Sandomierza w neolicie. - To tajemnicza
kultura. Mieli nietypowe zwyczaje pochówku zmarłych - mówi Stanisław Wilk,
archeolog z Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze, od pięciu lat badający
cmentarzyska pod Pacanowem.
Prawdopodobnie członków tej samej rodziny chowano w jamie, do której prowadził
niewielki szyb. W grobie odkrytym kilka dni temu leżą położone na boku cztery
osoby, w tym małe dziecko przytulone do matki. Pomalowana czaszka leżała
twarzą do góry. Nad czołem widać dużą regularną czarną plamę.
- Nie ulega wątpliwości, że czaszka była celowo wypreparowana w ten sposób.
Nie należy do żadnego ze szkieletów. Mogła być złożona z dwóch różnych części
- spekuluje Stanisław Wilk.
Czerwony barwnik znaleziono również na kamiennych płytach, którymi wyłożono
grobowiec. - Nie spotkałem się jeszcze z takim znaleziskiem. Malowanie czaszki
mogło być jakimś elementem kultu zmarłych - przypuszcza Wilk.
Pomalowaną czaszkę spod Pacanowa oglądała już dr Anita Szczepanek z
Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Od kilku dni przeglądam literaturę i nie udało
mi się znaleźć podobnego przypadku. Jakichś analogii można się doszukać w
Australii, ale na razie trudno cokolwiek powiedzieć - przypuszcza Szczepanek.