stix
17.02.07, 19:14
serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2294222.html
Boją się Niemca
Wałbrzyszanie nie chcą mieszkać w budynkach należących do Niemców. - Choćby
były ze złota, nie zostaniemy tu - mówią.
Poszli nawet do starostwa błagać, by oddano im pusty budynek po internacie.
Wolą to, niż płacić czynsz Niemcowi. Tymczasem Walter Szraft, pełnomocnik
właścicielki kamienic i jej mąż, zapewnia: - Nie podniesiemy czynszu, nikogo
nie wyrzucimy. Musi być spełniony jeden warunek - lokatorzy muszą płacić
komorne.
Czterdzieści rodzin z przedwojennych budynków w centrum miasta buntuje się
przeciwko właścicielce. Przed wojną kamienice należały do Czecha Józefa
Falty. W 1929 roku jednego dnia kupił pięć kamienic. Do dziś akt notarialny
zakupu leży w wydziale wałbrzyskich ksiąg wieczystych. W latach 50. Falta
wyjechał do Niemiec, a budynki przeszły pod zarząd gminy. Czech ożenił się z
Niemką. Gdy umarł, odziedziczyła ona kamienice.
Mieszkańcy czują się oszukani przez gminę. Wiedzieli, że właścicielem
budynków był Falta, ale myśleli, że przez tyle lat kamienice stały się
własnością gminy. Sprawa wyszła na jaw, kiedy chcieli mieszkania wykupić.
Potem dostali list od nowej właścicielki. Prosiła, by wpłacać czynsz na jej
konto. - Tyle pieniędzy włożyliśmy w te mieszkania i teraz mamy za nie płacić
Niemcowi? Nie znać dnia ani godziny, kiedy przyjdzie nas wyrzucić albo
podniesie czynsz tak, że trzeba będzie się wyprowadzić - denerwują się.
Na razie wszyscy przestali płacić czynsz. Poszli do prezydenta, by
przydzielił im lokale zastępcze. - Nie mamy w ogóle mieszkań - mówi Ewa
Frąckowiak, rzecznik prasowy Urzędu Miasta.
Poszli więc prosić starostę, by oddał im stary budynek po internacie. Są
gotowi założyć stowarzyszenie, wyremontować go i tam mieszkać. Starosta Marek
Śpiewak rozkłada ręce: - Nic nie mogę dać, bo kuratorium musi wyrazić zgodę
na zakończenie tam działalności oświatowej. Procedura potrwa z rok.