szwager_z_laband
25.03.07, 19:00
W kopalni Anna trzęsie, może być zamknięta
Tomasz Głogowski2007-03-22, ostatnia aktualizacja 2007-03-23 09:01
Po raz pierwszy w historii kopalnia może zostać zamknięta ze względów
bezpieczeństwa. Grozi to kopalni Rydułtowy-Anna, jednej z największych na
Śląsku.
Fot. Grzegorz Celejewski / AG
Przez zamknięcie ścian wydobywczych w kopalni Rydułtowy-Anna Kompania Węglowa
traci miliony złotychZ sześciu ścian wydobywczych w kopalni Rydułtowy-Anna
wydobycie trwa tylko na jednej. Wczoraj w trybie awaryjnym uruchomiono drugą
ścianę, ale węgla starczy w niej na zaledwie cztery miesiące.
Los kopalni stoi pod olbrzymim znakiem zapytania. Rydułtowy-Annie, w której
pracuje 5,2 tys. górników, grozi, że będzie pierwszą w historii zamkniętą ze
względów bezpieczeństwa. Wszystko przez silne wstrząsy, niecodziennie
spotykane nawet w górnictwie.
Ostatni, sprzed kilku dni, uszkodził 60 metrów chodnika. Skały zniszczyły
m.in. fragmenty obudowy i systemu wentylacyjnego. Przysypały też część
taśmociągu i zerwały przewody elektryczne. Poprzednie wstrząsy spowodowały,
że do jednego z wyrobisk został wypchnięty metan. 34 górnikom, którzy byli
wtedy w tym rejonie, tylko cudem nic się nie stało.
W przyszłym tygodniu w Głównym Instytucie Górnictwa w Katowicach zbierze się
specjalna komisja ds. tąpań, która zdecyduje o losach kopalni. Na podstawie
opinii ekspertów Wyższy Urząd Górniczy postanowi, czy Rydułtowy-Anna będzie
fedrować dalej, czy też zostanie zamknięta.
Szefowie Kompanii Węglowej nie ukrywają, że sytuacja jest trudna. Do tej pory
zakład przyniósł już 110 mln zł strat i optymistycznie zakładano, że wyjdzie
na zero w 2009 roku. Po ostatnich wydarzeniach wydaje się to mało
prawdopodobne.
- Pojawił się duży znak zapytania co do dalszych losów kopalni. Jednak
wariant jej likwidacji będziemy rozpatrywać jako ostatni - zapewnia Grzegorz
Pawłaszek, prezes Kompanii, który podkreśla, że spółka zaakceptuje wszystkie
zalecenia nadzoru górniczego. - Względy bezpieczeństwa są dla nas
najważniejsze - dodaje prezes.
Kompania zapewnia, że niezależnie od tego, co się stanie, żaden z górników
nie straci pracy. W awaryjnej sytuacji zostaną przeniesieni do innych kopalń
w okolicach Rybnika. Już teraz trzy brygady, czyli ponad stu górników,
przeniesiono do pracy w kopalni Jankowice.
Górnicy z Rydułtów-Anny są zdezorientowani. Kierownicy i sztygarzy nie mówią
im, co będzie dalej, bo sami niewiele wiedzą. - Kopalnia jest do uratowania,
tylko trzeba minimalizować zagrożenia. Jedna z ekspertyz już dawno zwracała
uwagę, że można by rozwiercić piaskowiec "od góry" i zminimalizować
tąpnięcia. Jednak przez lata niczego nie zrobiono, nie powstał nawet plan
uruchomienia alternatywnych ścian - przekonuje Piotr Hoszecki, szef Sierpnia
80 w kopalni.
O tym, że silne wstrząsy w kopalni to nie wymysł, mogą zaświadczyć mieszkańcy
Rydułtów, którzy od lat skarżą się na prawdziwe trzęsienia ziemi - spadają
klosze z lamp, tłuką się szklanki, pękają ściany. Czasem wstrząsy odczuwalne
są w miejscowościach położonych w promieniu ok. 20 km od kopalni, w Rybniku,
Raciborzu czy Pszowie.