stix
30.03.07, 16:53
młodych Niemców.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4026643.html
Wśród berlińskiej młodzieży rozpowszechnia się zwyczaj upijania się do
nieprzytomności, a zawody pod hasłem "kto więcej wypije" traktowane są jako
nowy rodzaj sportu - alarmują niemieckie media, informując w piątek o śmierci
w wyniku zatrucia alkoholem 16-letniego ucznia jednej ze szkół średnich w
stolicy Niemiec.
Lukas W. zmarł w szpitalu w nocy ze środy na czwartek wskutek niewydolności
układu krążenia. Miesiąc temu, po wypiciu w jednym z barów prawie 50
kieliszków tequili chłopiec zapadł w śpiączkę i nie odzyskał już więcej
przytomności. W jego krwi lekarze stwierdzili 4,8 promila alkoholu. Jak
twierdzi "Bild", jeden z kolegów, z którymi spędzał noc w barze, napisał mu
na brzuchu "przegrałeś".
Niemieccy politycy domagają się ukrócenia praktyk stosowanych coraz częściej
przez niektórych właścicieli młodzieżowych klubów. Kuszą oni nastolatków,
oferując im w cenie biletu wstępu bon uprawniający do konsumpcji
nieograniczonej ilości alkoholu. "Flatrate-Partys" (prywatki szerokopasmowe)
są okazją do "upijania się w trupa" - ostrzegają media.
Jak podała telewizja ARD, ponad 60 proc. 15-latków co najmniej raz upiło się.
Do pierwszego kontaktu z alkoholem dochodzi w wieku 13,6 lat - wynika z
danych statystycznych.
Niemiecki Związek Gastronomii i Hotelarstwa (DEHOGA) wezwał do zakazu tego
rodzaju imprez. Restaurator, który uważa, że sprzedawanie młodzieży alkoholu
jest dobrym interesem, "myśli bez perspektywy, działa nielegalnie i szkodzi
całej branży" - powiedział przedstawiciel związku Stephan Buettner.
Zapowiedział, że jego organizacja wyda komunikat, w którym zaleci
właścicielom lokali rezygnację z "Flatrate-Partys".
Część deputowanych do Bundestagu domaga się, by podwyższyć wiek uprawniający
do kupna alkoholu z 16 do 18 lat.
Niemiecki rząd przeciwny jest zaostrzeniu przepisów o ochronie młodzieży i
sprzedaży alkoholu. Obowiązujące obecnie prawo jest wystarczające, chodzi
jedynie o to, by było przestrzegane - powiedział rzecznik rządu Ulrich
Wilhelm.
Jak podkreślają pedagodzy i psychologowie, alkohol nie jest wyłącznie
problemem młodzieży pochodzącej ze środowisk upośledzonych. Zmarły Lukas W.
chodził do dobrego gimnazjum w uważanej za jedną z najbogatszych berlińskich
dzielnic - Zehlendorf w Berlinie Zachodnim.
"W lepiej sytuowanych rodzinach rodzice nie mają czasu dla dzieci. Do tego
dochodzi zwiększająca się z roku na rok presja w szkole. Kto nie ma dobrych
ocen, ma coraz mniejsze szanse na miejsce na uczelni i dobrą pracę" -
tłumaczy psycholog Thomas Klisch. Zwraca uwagę, że 10 proc. młodzieży w ogóle
nie kończy szkoły. "Wszystko to powoduje, że wśród części młodzież
rozpowszechnia się postawa - +wszystko mi wisi+. To prowadzi do ekscesów, w
tym do picia w trupa" - mówi Klisch. Jak dodaje psycholog, około 20 procent
niemieckiej młodzieży ma psychologiczne problemy.
Berliński lekarz Andreas Heinz uważa z kolei, że picie na umór jest dla
nastolatków rodzajem "sprawdzenia się". "To rodzaj inicjacji młodzieżowej" -
wyjaśnia. Jego zdaniem, ta moda przyszła z USA.
Ze statystyk wynika, że liczba młodzieży nadużywającej alkoholu wykazuje
tendencje spadkowe. W roku ubiegłym zmniejszyła się do poziomu z 1994
roku. "Mniej młodzieży pije. Ale ci, którzy piją, piją na umór" - mówi
minister spraw socjalnych w Berlinie Heidi Knake-Werner.