annak12
25.04.07, 08:29
- Takie połuszczone jakby były chore na ospę albo trąd. Dziwne, że tego nie
widzą nasi urzędnicy, którzy mijają je codziennie w drodze do pracy - mówi
Alina Kozok, mieszkanka Gliwic.
Według Mariana Jabłońskiego, pasjonata historii miasta i szefa stowarzyszenia
Gliwickie Metamorfozy, wysypka dokucza diabełkom od dawna. - Przez wiele lat
nie było żadnego problemu. Dopiero ostatnio, gdy figurki przeszły gruntowną
renowację, zaczęły wyskakiwać liszaje - mówi Jabłoński.
Jak tłumaczą gliwiccy urzędnicy, na łuszczenie faunów nie ma sposobu. Można je
tylko czyścić. - Liszaje wywołuje woda, która zasila fontannę. Jest bardzo
twarda, dlatego na figurkach osadza się kamień. Ostatnio diabełki były
czyszczone dwa lata temu, ale widać, że znowu wymagają odnowy. Zrobimy to w
najbliższym czasie - zapewnia Marek Jarzębowski, rzecznik Urzędu Miejskiego w
Gliwicach.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4087090.html
a niby wodę mamy....,panie rzeczniku,to się na bieżąco dba i
pielęgnuje,gdybyśmy tak oszczędzali na balsamach i kremach ,eh,to ...same
straszydła