Dodaj do ulubionych

Germanizmy w języku polskim

28.05.07, 10:00
Germanizmy w języku polskim / Germanismen im Polnischen / Germanismy v polštině

Mniej więcej 4000 wyrazów (Skudrzykowa/Urban (2000:41): Lexikon
sprachwissenschaftlicher Termini / Mały słownik terminów z zakresu
socjolingwistyki i pragmatyki językowej), które występują w języku polskim,
zostało zapożyczonych z języka niemieckiego. Częściowo uległy one silnej
asymilacji i nie są (już) rozpoznawane jako obce.

Szczególnie w okresie średniowiecza niemieccy rzemieślnicy i handlarze wnieśli
do języka polskiego wiele pojęć. I tak na przykład murarz pochodzi od Maurer,
cegła od Ziegel, klajster od Kleister, a waserwaga od Wasserwaage. Niektóre
wyrazy pozostały niezmienione, n.p. dach lub handel. Do ratusza (Rathaus)
wprowadził się burmistrz (Bürgermeister), a buchalter (Buchhalter) po dzień
dzisiejszy wykonuje swoje zadania.

Również chrystianizacja i rozbiory Polski w XVIII wieku, kiedy to Wielkopolska
dostała się pod panowanie Prus, a Małopolska Austrii oraz budowa kolei wywarły
wpływ na rozwój języka polskiego. N.p. w 1846r. po raz pierwszy wyruszyła
kolej żelazna (Eisenbahn) z dworca kolejowego (Bahnhof) Warszawa do Wiednia.

Nie tylko pojedyncze wyrazy, ale niekiedy całe zwroty zostały przeniesione do
języka polskiego: Także w Polsce decyduje się „od przypadku do przypadku” (von
Fall zu Fall) lub wie się „gdzie leży pies pogrzebany” (wo der Hund begraben
liegt).

W baumarkcie (Baumarkt) kupione śruby (Schrauben) umieszcza się w szufladzie
(Schublade). Do otwierania wina używa się korkociągu (Korkenzieher), pocztę
przynosi listonosz (Briefträger), wierci się – przynajmniej w języku potocznym
– bormaszyną (Bohrmaschine), drobne nazywają się (jescze) grosze (Groschen), w
przypadku budowania chodzi o Bauen, w górnośląskich kopalniach pracują jeszcze
sztygarze (Steiger), a na mazurskich jeziorach można przy odrobinie szczęścia
spotkać bosmana (Bootsmann) na urlopie (Urlaub) lub po fajrancie (Feierabend)
w jego kajucie (Kajüte). W Polsce można też znaleźć kitel (Kittel), pantofel
(Pantoffel), mopsa (Mops) lub pudla (Pudel); podobnie jak szrot (Schrott),
hochsztaplerów (Hochstapler) i szyberdachy (Schiebedach) w autohausach
(Autohaus). Szlafmyce (Schlafmützen) – w podwójnym znaczeniu – istnieją
zarówno w niemieckim jak i w polskim. A kiedy z naszym niemieckim rozmówcą
dojdziemy do porozumienia w sprawie tego wszystkiego, najwyższy czas wypić za
Bruderschaft (bruderszaft), nie musi się to przecież skończyć na rauszu (Rausch).



Podobne wpływy językowe działały też w drugą stronę, choć w znacznie mniejszym
stopniu, ponieważ narody słowiańskie były w Europie, pomijając kilka wyjątków,
raczej odbiorcami większości kulturowych, społecznych i technicznych
innowacji. Popatrz „Slawizmy w języku niemieckim"
Obserwuj wątek
    • ballest Re: Germanizmy w języku polskim 28.05.07, 10:11
      Mosz recht, Hanys, ale to my wiymy, Poloki nie wszystkie, a Slonzoki tysz niy,
      jak takie zdanie slyszam, ze "jenzyk slonski by bou calkiem zrozumialy, jak by
      nie bouo germanizmow."
      Po takich twierdzeniach mi se rzygac chce.
          • hanys_hans Re: Germanizmy w języku polskim 28.05.07, 10:47
            Schinken czy szynka, schnee czy śnieg?

            O tym, skąd się biorą i gdzie ukrywają zapożyczenia niemieckie w języku polskim.


            szynkaplatekOd kogo najlepiej się pożycza, jeśli nie od sąsiada? Sąsiada z ławki
            szturcha się o ściągę, sąsiad z akademika zawsze poratuje, kiedy zabraknie na
            stanie kawy, sąsiad z osiedla to lokalna wypożyczalnia płyt, a sąsiad z działki
            ma świetną wielofunkcyjną kosiarkę. U sąsiada można podpatrzeć najnowsze
            promocje i wyprzedaże, zasięgnąć rady co do fryzjera, dentysty i mechanika,
            sfotografować altanę i odwzorować ją u siebie w ogródku… Wreszcie zdarza się, że
            im bardziej zażyłe sąsiedzkie relacje, tym więcej rzeczy sąsiada u nas, a
            naszych u sąsiada – często na wieczne nieoddanie.

            Podobnie bywa z językiem – jak świat światem, sąsiadujące ze sobą społeczności,
            narody, kultury dokonywały wzajemnych zapożyczeń językowych i… raczej już ich
            nie oddawały. Dlatego nie ma obecnie języka wolnego od zapożyczeń, co więcej,
            takiego języka nie da się w żaden sposób odtworzyć. Idąc tym tropem, trudno
            byłoby dotrzeć także do „prawdziwej”, to znaczy „czystej” polszczyzny. Polska na
            przestrzeni wieków zdążyła nawiązać chwilowe lub stałe, pokojowe lub burzliwe
            stosunki z licznymi narodowościami, z którymi splotła się jej historia. Dziś
            mało kto zdaje sobie sprawę, co w języku polskim jest rdzennie polskie, a co
            zostało przejęte z innych języków, a następnie wchłonięte przez naszą literacką,
            potoczną, naukową i ludową polszczyznę.

            Germanizmy w języku polskim są jednymi z najliczniejszych zapożyczeń, obok
            rusycyzmów, latynizmów, galicyzmów (zapożyczenia francuskie), mniej licznych
            bohemizmów (zapożyczenia czeskie), hungaryzmów (zapożyczenia węgierskie),
            turcyzmów, ukrainizmów, oraz coraz powszechniejszych współcześnie anglicyzmów.
            Zasięg zapożyczeń od sąsiadów zza Odry zmieniał się wraz z wydarzeniami
            politycznymi, gospodarczymi i kulturowymi, ale ich ślad pozostał w różnorakiej
            formie: pojedynczych słów, związków frazeologicznych, a także wyrażeń
            gramatycznych. Dziś ślady te można tropić zarówno w ogólnej polszczyźnie, jak i
            w regionalnych gwarach i dialektach.
            • hanys_hans Re: Germanizmy w języku polskim 28.05.07, 10:50
              Kunnigs Karl
              Jak długie są dzieje sąsiedztwa polsko-niemieckiego, tak głęboka jest wzajemna
              siła oddziaływania obu narodowych języków. Wczesnośredniowieczne,
              staroniemieckie korzenie posiada polski wyraz „król”. Pochodzi on od
              germańskiego imienia Karl, które nosił najsłynniejszy wówczas władca Europy
              Karol Wielki. Jego imię, podobnie jak w przypadku Juliusza Cezara, od którego
              wywodzi się słowo cesarz, stało się symbolem władzy. Równie prastarą historią
              cieszy się wyraz „ksiądz”, który przeszedł wiele, jest bowiem najpierw
              germańską, potem słowiańską, a na końcu polską wersją gockiego słowa kunnigs.
              Kunnigs oznaczał w tamtych czasach dostojnika i władcę, raczej świeckiego, o
              czym świadczy znaczenie wyraz „książę” czy „księżyc” – syn dostojnika. Od kiedy
              słowo „ksiądz” zostało zarezerwowane dla duchowieństwa, „książę” przystał do
              pomniejszego świeckiego władcy, a „księżyc”… wylądował na orbicie Ziemi.
              Warto tu dodać, że najstarsze zapożyczenia z łaciny i greki, zanim padły na
              grunt polski, zostały przefiltrowane przez języki germańskie. Ich językowa
              tułaczka jest dziś prawdziwym orzechem do zgryzienia, podczas gdy one same z
              powodzeniem maskują swój rodowód, brzmiąc w ustach jak czysto polskie.
              Zdemaskujemy tylko niektóre: chleb, deska, kocioł, miecz, ocet, osioł, pieniądz,
              pług, szkło, wino.
              • hanys_hans Re: Germanizmy w języku polskim 28.05.07, 10:51
                Litkup na blankach
                Pierwsze silne wpływy języka niemieckiego zaznaczają się w XIII i XIV wieku,
                wraz z procesem kolonizacji na prawie niemieckim. Za ten ogromny jak na tamte
                czasy ruch migracyjny odpowiedzialny był nie tylko ekspansywny Zakon Krzyżacki.
                Również wielcy Piastowie, Władysław Łokietek i Kazimierz Wielki, wykreowani na
                wyrost na pogromców niemczyzny, sprzyjali osadnictwu niemieckiemu na ziemiach
                polskich. Skalę imigracji niemieckiej ludności na ziemie polskie szacuje się na
                ok. 100 tysięcy na jednomilionową wówczas ludność kraju. Osadnicy niemieccy
                zakładali nowe wsie i miasta lub wprowadzali nowe zasady dla już istniejących.
                Ich mowa przenikała do rozmaitych sfer życia społecznego. Starogermańskie
                pojęcia, początkowo przejmowane bez tłumaczenia, z nastaniem kolejnych pokoleń
                przeszły przez tryby polonizacji i w efekcie dały nam po dziś dzień używane:

                1. w organizacji miejskiej: celnik (Zöllner), sołtys (Schultheiß), wójt
                (Vogt), burmistrz (Bürgermeister), kanclerz (Kanzler), gmina (Gemeinde), ratusz
                (Rathaus)
                2. w budownictwie: plac (Platz), cegła (Ziegel), kielnia (Kelle)
                3. w handlu: jarmark (Jahrmark) , kram (Kramladen)
                4. w rzemiośle: murarz (Maurer), kuśnierz (Kürschner)
                5. w sądownictwie: glejt, ortyl (pouczenie ze strony sądu)
                6. w górnictwie: gwarek, berkmajster


                W życiu codziennym przez wieki używało się niemieckiego pochodzenia alkierz,
                wykusz i taniec (warto odnotować, że takie staropolskie nazwiska, jak Rej i
                Firlej, wywodzą się od nazw niemieckich tańców). Rodowody starogermańskie mają
                także słowa: szlachta, szacunek, odwaga, los (który zastąpił polską „wróżę”). O
                popularność toczyły boje takie germanizujące czasowniki, jak: rachować i
                szanować, z polskimi: liczyć i czcić. Wiele z ówcześnie modnych pojęć,
                przejętych z niemczyzny, poszło w całkowite lub częściowe zapomnienie, np.:
                landwójt (wójt ziemski), burgrabia (urzędnik w zamkach i miastach królewskich i
                biskupich), litkup (zwyczaj zapijania dobitego targu, od starogerm. Litkouf),
                bantować (wyrywać ze snu), ortyl, łaszt (jednostka objętości), blanki (element
                architektoniczny w postaci zwieńczenia murów).
                • hanys_hans Re: Germanizmy w języku polskim 28.05.07, 10:51
                  Lãdrôt, co miał groskę
                  Rozległa, wielonarodowa Polska jagiellońska sprzyjała językowemu melanżowi,
                  zwłaszcza że wśród nowych obywateli, tzw. „wmieszkanych Polaków”, prym wiedli
                  Niemcy. Z biegiem lat coraz bardziej konsolidowali się oni z polskością,
                  szybciej na wsi, nieco wolniej w miastach na obszarach graniczących z ziemiami
                  niemieckimi (Wielkopolska, Małopolska), najsłabiej na ziemiach, które już uległy
                  germanizacji (Śląsk). Polonizacja migracji niemieckiej pociągnęła za sobą
                  zanikanie języka niemieckiego w życiu społecznym. „Niech się uczy polskiego, kto
                  chce mieszkać w Polsce!” – grzmiał wojewoda poznański Jan Ostroróg, oburzający
                  się na głoszenie kazań po niemiecku. Zrodziło się wtenczas przysłowie „siedzieć
                  jak na niemieckim kazaniu”, które zostało później przekłamane na tureckie.
                  Zamożniejąca Polska rosła w dumę (nierzadko w ksenofobię), a jednocześnie
                  przyciągała zagranicznych artystów, naukowców, budowniczych. Ulegając jej
                  urokowi, niejaki Veit Stoß (spolszczony potem na Wita Stwosza), wywołał
                  wielowiekowe boje o swoją rzekomą polskość. Tymczasem prócz pióra i pędzla,
                  również niemiecki miecz torował w Polsce drogę niemieckim wpływom. Tlący się
                  przez wiele lat, raz po raz wybuchający konflikt polsko-krzyżacki, oraz
                  ekspansywna polityka Zakonu, nie sprzyjały dobrosąsiedzkim stosunkom, ale
                  jednocześnie nie osłabiały germańskich wpływów językowych. Zwłaszcza tereny
                  pruskie, zamieszkałe zarówno przez Prusów, jak i Polaków, Litwinów oraz Rusinów,
                  podlegały daleko idącej germanizacji. Jej efektem była nie tylko dwu- lub
                  trójjęzyczność ówczesnych mieszkańców, ale liczne wzajemne zapożyczenia,
                  tworzące regionalne dialekty pruskie, niemieckie i polskie. Zamierająca już dziś
                  gwara mazurska, a także dialekt kaszubski, zawierają liczne germanizmy i
                  prutenizmy (zapożyczenia z języka pruskiego). Niektóre z nich sięgają swoim
                  rodowodem czasów krzyżackich, inne pochodzą z nowszych dziejów, tj.
                  kaszubszczyźnie wieków XVI-XIX. W kaszubszczyźnie zapożyczenia niemieckie
                  stanowią ok. 5%; są to pojedyncze słowa, np. powiat – kréz (niem. Kreis),
                  starosta – lãdrôt (niem. Landrat), zeszyt – heft (niem. Heftt), armata – kanón
                  (niem. Kanone), czis – żwir (niem. Kies), konstrukcje zdaniowe, np. zrobic
                  czemus kuńc – niem. ein Ende machen; powiedzenia, np. to je ale dobré– niem. es
                  ist aber gut. Również gwara mazurska odzwierciedla wpływ języka niemieckiego z
                  czasów kolonizacji średniowiecznej (zapożyczenia dolnoniemieckie) oraz z czasów
                  nowożytnych (zapożyczenia górnoniemieckie). Dla przykładu warto wspomnieć o
                  kilku starszych germanizmach: żaga – piła (dolnoniem. Sage), cołta – bułka
                  (dolnoniem. Zelte), groska – baba (dolnoniem. Groske), teszarz – stolarz
                  (dolnoniem. Döscher), ruchelka – bukiet (dolnoniem. Rökelke). Germanizmy
                  wdzierały się do mowy mazurskiej przede wszystkim za pośrednictwem urzędów,
                  służby wojskowej i kupców, którzy to polecali ludziom „kitle, mantle, szaltuchy,
                  deki na stół, celg do klejtów i inne fejne zachy i wary w różnych zortach po
                  nizkim prejzie”.
                  • hanys_hans Re: Germanizmy w języku polskim 28.05.07, 10:53
                    Tyj na byfyju
                    Wraz z rozbiorami Polski skurczyły się, a następnie znikły polityczne granice
                    suwerennego państwa polskiego, a zaczęły rozwijać się etniczne granice narodu
                    polskiego. Stosunki dobrosąsiedzkie między Polakami a Niemcami, żyjącymi dotąd w
                    jednym organizmie państwowym, zachwiały się w posadach, a wraz z nimi zaostrzyły
                    się wpływy germanizacyjne w obu monarchiach zaborczych, jak i próby polskiej
                    obrony przed tymi wpływami. Bez względu na opór wobec polityki germanizacyjnej,
                    język niemiecki nadal wsiąkał w mowę polską, dając początek zarówno lokalnym
                    spolszczonym germanizmom, jak i bardziej powszechnym naleciałościom. Po tym
                    okresie pozostało w polszczyźnie wiele zwrotów i wyrażeń skonstruowanych na wzór
                    niemieckich frazeologizmów. To właśnie dzięki zapożyczeniom niemieckim mówimy,
                    że „doszło do czegoś” (es kam zu…) „w międzyczasie” (in der Zwischenzeit) i
                    dlatego „tutaj jest pies pogrzebany” (hier liegt der Hund begraben). Jednakże
                    najwięcej śladów zapożyczeń niemieckich można odnaleźć w gwarze śląskiej,
                    zrodzonej na ziemiach najdłużej pozostających pod niemieckimi wpływami
                    politycznymi. Prócz popularnie używanych: ja, durch, furt, richtig, genau, w
                    każdej sferze życia codziennego roi się od germanizmów. Żymłę można jeść z kyjzą
                    (niem. Käse) lub wósztem (niem. Wurst), na cygarety (niem. Zigarette) używa się
                    aszynbejcher (niem. Aschenbecher), a „w antryju na byfyju stoi szklanka tyju”
                    (tzn. w przedpokoju na kredensie stoi szklanka herbaty).

                    „Z historii narodów możemy się nauczyć, że narody niczego nie nauczyły się z
                    historii” – twierdził Hegel. Niczego prócz… języka. Można łamać sobie głowę
                    (sich den Kopf zerbrechen) nad zawiłą historią tych dwóch zażyłych sąsiadek –
                    polszczyzny i niemczyzny – ale jak widać, obie języka sobie nie łamią. Nie
                    przestrzegając zasady „dobry zwyczaj, nie pożyczaj”, pozostają wierne innemu
                    przysłowiu: „Wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi.”

                    Ola Lemańska

                    niemiecki.przedmioty.info.pl/niem_art1.html
                    • hanys_hans Re: Germanizmy w języku polskim 28.05.07, 11:35
                      Germanizmy

                      Są to słowa zapożyczone z języka niemieckiego. Miały duży wpływ na nasze
                      słownictwo już w XIII wieku, kiedy to w Polsce zakładano miasta oparte na
                      niemieckim prawie. Z tego okresu mamy słowa związane głównie z budownictwem i
                      mieszkalnictwem, np.: blacha, cegła, dach, rynek, gmina, burmistrz, wójt,
                      sołtys, szyld.
                      W późniejszym czasie doszły do nas takie słowa jak: bumelant, kinderbal, knajpa,
                      kurort, leitmotiv, majstersztyk, mandat, mufka, obcas, szmelc, weksel, hebel,
                      klajster, wajcha.
                      Z nowszych słów nieobce są nam: kombi, makler, müsli (można również zapisać muesli).
                      • hanys_hans „Germanizmy" - a Unia Europejska 28.05.07, 12:04
                        „Germanizmy" - a Unia Europejska

                        Pani Maria Pańczyk z Radia Katowice jest autorką program,u - rywalizacji pt. „Po
                        naszymu, czyli po śląsku". Rozpoczęty spontanicznie przed laty, w tym roku miał
                        10-tą edycję.

                        Rywalizacja polega na ustnym przedstawieniu swojego tekstu w dialekcie - języku
                        śląskim, ale uwaga! z pewnym ograniczeniem. Tzw. germanizmy są niechętnie
                        widziane i niepozwalają na zajęcie czołowego miejsca. Jury konkursowe, właściwie
                        niezmienne od 10-ciu lat w składzie: polonista prof. Uniwersytetu Wrocławskiego
                        Jan Miodek, dalej prof. polonista prof. Uniwersytetu Opolskiego i senator pani
                        Dorota Simonides (wydaje się, że najlepiej nadawałaby się ze swoim głosem do
                        jodłowania w Tyrolu), oraz doktor honoris causa tegoż Un Op., reżyser,
                        publicysta warszawiok? - Senator Kazimierz Kutz, pilnują by „germanizmy"
                        odprawiać z niczym I-sze miejsce w rywalizacji wycenione zostało przez
                        organizatora na 25 tysięcy zł/Pl.

                        Równocześnie Radio Katowice otrzymało dla równowagi" zadanie zlecone pt.
                        „Dyktando polskie" pod egidą red. Krystyny Bochenek, ono też zostało docenione
                        przez Centralę - uwaga! na 35 tysięcy zł/Pl - zadanie realizowane również 10-ty
                        raz w Katowicach nigdy nie zagrożone (odwrotnie; „Po naszymu..." miało już nie być!)

                        Katowiczcyzna - bo przecież to żaden Śląsk, musi skłodać powinność ze swojej
                        podległości, a prof. Miodek, prof. Simonides szczególnie zabiegają by
                        „germanizmów" - nie było w tekstach.

                        Laureatka tegoroczna z powodu użycia jakby germanizmów w swoim tekście, w roku
                        ubiegłym została przez w.w. jurorów cofnięta na drugie miejsce i nie było
                        nagrody. Ale pani magister romanistyki Betina Zimończyk z Rybnika łatwo nie
                        zrezygnowała z 25 tysięcy złotych (samochodu „Italiano") i w tym roku (2001)
                        przedstawia tekst narodowo-katolicki, wyraźnie też odżegnała się od germanizmów
                        (szranku itp.) oraz wtrącając negatywmną opinię na temat Unii Europejskiej - w
                        pełni zadowoliło profesorów, polonistów, centralę wszechpolską. W sali Domu
                        Muzyki i Tańca w Zabrzu odczytano też list arcybiskupa katowickiego Damiana
                        Zimonia, a do programu musiała być kapela warszawsko i lwowsko.

                        Natomiast pan Tadeusz Wojacki emeryt kolejowy magister ekonomii z Kończyc Małych
                        na ziemi cieszyńskiej kiery zaś godoł piyknóm gworóm o fojermonach co chcieli
                        kupić sikowka, a po dotacja pojechali do Kajzera Josepha do Wiednia - to od tej
                        polskij trójcy: Miodek, Simonides, Kutz - chyba za kara, że przipomnioł te stare
                        dobre czasy - dopiyro III-ci miejsce dostoł. Dlo mnie, to On był najlepszy!

                        Co to są germanizmy, o czym świadczą?

                        Germanizmy też Italjenizmy itp. w moim rozumieniu to wszelkie przejawy wyższości
                        tamtych Kultur nad inną, a objawiać się mogą nie tylko w słownictwie ale w
                        technice, nauce, kulturze, sztuce itd. Okey?

                        Germanizmem jest więc też „Mercedes", AUDI, Volkswagen, Kolej magnetyczna.
                        Germanizmamui są też opery, operetki, msze, oratoria itp. utwory napisane przez
                        Twórców z kręgu kultury niemiecko-języcznej.

                        Jest np. ołtarz Wita Stwosza w Krakowie.

                        A polonizmy - Pan Tadeusz? „Litwo ojczyzno moja..."? Syrena - mogłaby być, ale
                        jej ni ma. Może „Polonez" (koreański)? Więc jak to jest panie, pani profesorowie
                        Miodek, Simonides .... z tą Europą i tymi germanizmami jeżdżącymi po polskich
                        drogach?

                        To be, or not to be - w Europie?

                        XI - 2001
                        Ewald Bienia

                        www.echoslonska.com/0201/aktuell/020103ak_EwaldBienia_GermanizmyaUniaEuropejska.htm
      • ak_2107 Re: Germanizmy w języku polskim 31.05.07, 09:19
        > a mosz cosik o polonizmach we niymieckyj szprasze?

        Czystych polonizmow w hochdeutsch sie znajdzie malo.Plöztze - ploc - ryba
        slodkowodna.
        To, czym mowia Beutegermanen tj. obywatele niemieccy, ktorzy po polsku
        juz zapomnieli a jeszcze niemieckiego sie nie nauczyli - Schlesierdeutsch,
        Masurisch, kaschubisch itd. jest naturalnie naszpikowane m.in. polonizmami i
        slawizmami
        jak gwara slonsko germanizmami. W zaglebiu Ruhry jest lokalnie pare
        pojec - slasko - polskich w obiegu - ze slynnym "motek" - mlotek na czele.
        Wschodnioniemieckie dialekty - turynski i saksonski zawieraja sporo slawizmow,
        o jezyku polskim nie mozna tu jednak chyba mowic. O ile w turynskim nalecialosci
        pochodza z czasow pierwszych kontaktow ze Slowianami, to saksonski -
        ze slynnym "nu" (- czyli "ja" - czyli "tak" czyli czeskie "ano") zawiera tych
        nalecialosci wiecej ale z pozniejszego chyba okresu - czesc Saksonii byla
        calymi wiekami pod wplywem czeskim, migracja z Polski (nie Wielka Emigracja -
        bo to bylo w sumie 6 000 osob - czyli tyle samo co obecnie opuszcza Polske
        w ciagu 1 tygodnia) tez zostawila slady. W Dreznie i Lipsku w kazdej
        piekarni dostanie sie zemle (Semmel) a dzieci dostaja opieprz ze wlazly
        " mit dreckigen Booten (buty) in die gute Stube....

        Moze jakby uznac "polnische Wirtschaft" za polonizm to by tego wiecej
        naliczyl....

        Dluga historia. I do niedawna nie bylo, bylo malo zrodel, ktore mozna
        uwazac za objektywne.....
        • olandi1 Re: Germanizmy w języku polskim 31.05.07, 09:45
          REJ chociaż jego nazwisko tyż je z niymieckiygo napisoł:
          Niech to narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi i swój język mają.

          Ino, że z tym jynzykiym (i to niy ino polskim) to różnie na przestrzeni dziejów
          bywało. Kożdy od kożdego cosik tam przejon i wprowadził do siebie.
          Dlatego niy rozumia tych Poloków, co godajom, że to z jynzyka polskiego wywodzom
          sie "gwary" używane dzisioj w różnych rejonach Polski.
          Moim zdaniym jest wryncz przeciwnie. To jynzyk polski powstoł z połonczynio
          różnych gwar i dialektów używanych downiyj na terenach obecnyj Polski
        • szwager_z_laband Re: Germanizmy w języku polskim 31.05.07, 11:58
          co do tego suynnego motka i poru inkszych wyrazuw ze dialektu okolic Ruhry to
          je z tym mauy problym - klar wiym ze tam je i pouno ludzi o slonskich
          korzyniach, problym ale polego ze suyszouech teoria kero godo ize tyn "motek"
          mo podobno mazurske korzynie a niy slonske. Czi to kedys kerys bydzie na zicher
          pedziec mog niywia, ale faktym je ze i swojego czasu w pierony Mazurow tam
          sciongauo ...
          • szwager_z_laband Re: Germanizmy w języku polskim 31.05.07, 12:02
            co do zymuow to prziszuy one raczyj ze niymieckojynzycznego poudnia przez
            Czechy do nos do Slonska - zreztom je tych wyrazow kere tak do nos prziszuy
            couo fura. Czytouech kedys suownik dialektow niymieckich i doszuech do wniosku
            ze we naszyj slonskyj godce nojwiyncyj znonsc idzie wyrazow ze dialektu
            saksonskego, turyngskego(tak sie to godo?) i bajerskego.
              • ak_2107 Re: Germanizmy w języku polskim 01.06.07, 12:29
                olandi1 napisał:

                > Jak idzie o ta żymua to mosz recht, bona Bayerach godajom SEMEL (czyt.zemel) i
                > poprzez przekształcynia wyszło na nasze żymła.

                zemla - zymua raczej nie znalazla sie w jezyku slaskim na przez adaptacje
                zapozyczenia (zapozyczen) z dialektow poludniowoniemieckich. Uzywane tam
                pojecie semmel pochodzi z Czech , badz jest pozostaloscia po miejscowej ludnosci
                slowianskojezycznej.

                Na polnoc od Weißwurstäquator uzywane jest pojecie:

                Bröt|chen, das; -s, -: (vom Bäcker hergestelltes) rundes od. längliches Gebäck
                (in vielerlei spezieller Ausformung) aus ...

                badz Schrippe - od schripfen

                Sem|mel, die; -, -n [mhd. semel(e) = Brot aus Weizenmehl, ahd. semala = fein
                gemahlenes Weizenmehl.
                w Bawarii raczej "Semml" niz Semel.

                Schlesierdeutsch z regionu Dolnego Slaska fonetyczne wywoluje w pierwszym
                momencie wrazenia pokrwienstwa z "fränkischem" - dzisiaj Dolna Bawaria -
                Franken, badz Oberlasitzer z " rollender r" Szczegolnie jesli sie rozmawia z
                b. mieszkancami pogorza Sudet.
                W Gornoslaskim Schlesierdeutsch - Wasserpolnisch - trudno uchwycic
                generalne podobienstwo z jakims konkretnym dialektem niemieckim na podstawie
                dialektu czy wymowy. Uderza jedynie silny akcent wschodnioeuroejski.
                Dopiero jak sie to zaczyna "rozbierac" to wychodza korzenie dialektow
                z Rudaw czy Bawarii badz Westfalii.

                  • ak_2107 Re: Germanizmy w języku polskim 02.06.07, 19:05
                    szwager_z_laband napisał:

                    > wybocz ale sie mylisz - do Pepikow te miano prziszuo ze okolic tego
                    maszkytnego
                    >
                    > ekwadora o keryms spomniou - jak es prziszou na to ze je na opa?

                    Faktycznie - mylilem sie zasugerowany wzmianka o pochodzeniu "Semmel" w
                    dialekcie saksonskim z Czech ( aus Böhmen) w broszurze o gwarze saksonskiej
                    plus faktem, iz Semmel - Semel - Semml uzywana jest w Saksonii,Turyngii i
                    Bawarii oraz Austrii, czyli wylacznie na obszarze niemieckojezycznym
                    sasiadujacym z Czechami. Tymczasem jest to okreslenie o korzeniach lacinskich -
                    "simila" lac. maka pszenna dosc jednoznacznie przypisywane niemieckiemu,
                    przejete najwyrazniej bardzo wczesnie przez zachodnich Slowian z poludniowych
                    Niemiec.


                    Jego droga na Slask - Cieszynski - ponizej.

                    www.uni-oldenburg.de/bkge/download/woerterbuch-teschenerdialekt/woerterbuch-
                    z.pdf -
                    sorry.
          • ak_2107 Re: Germanizmy w języku polskim 01.06.07, 12:57
            szwager_z_laband napisał:

            > korzyniach, problym ale polego ze suyszouech teoria kero godo ize tyn "motek"
            > mo podobno mazurske korzynie a niy slonske

            Potomkami Mazurow z Ostpreußen lub Wielkopolan z Provinz Posen moga byc
            ( ale nie musza ) Kowalski, Olschinski, Przibilski - (nazwiska czesto zmienione
            i znieksztalcone w latach 20 - 30 tych XX w) Slaskie korzenie ma raczej Dudok
            czy Matysek.
            O skali tej migracji i jej oddzialowywaniu na - lokalne, regionalne dialekty -
            niestety niezbyt wiele wiadomo - lub trudno znalezc jakies zrodla.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka