szwager_z_laband
07.06.07, 07:14
W poniedziałek w pokoju nauczycielskim zawisło ogłoszenie: "W związku z tym,
że ks. Proboszcz wyznaczył nauczycieli do przygotowania ołtarza na Boże
Ciało, wyznaczam następujących nauczycieli do wykonania tego zadania [tu:
nazwiska pięciu nauczycielek]". Podpis: dyrektor szkoły mgr Barbara Łubek.
Fot. Dominika Olszewska Szkoła w mazowieckiej wsi Kroczewo jest państwowa,
więc nauczyciele nie mają obowiązku pomocy w organizacji religijnych
uroczystości. I nikt ich nie pytał o zgodę. - Szlag mnie trafił, jak to
przeczytałam. Co prawda jestem wierząca, ale nikt nie ma prawa wymagać ode
mnie takich rzeczy - oburza się jedna z nauczycielek wyznaczona do budowy
ołtarza.
Ołtarz ma stanąć dzisiaj kilkadziesiąt metrów od szkoły. Grupa nauczycieli ma
rozłożyć dywany, postawić obraz i przystroić go gałęziami młodych wierzb. -
Nie widzę w tym nic złego. To taka nasza lokalna tradycja. Poza tym ksiądz
proboszcz z ambony wyznaczył nas do przygotowania ołtarza. Nie mogliśmy
odmówić - tłumaczy Teresa Załęska, wicedyrektor szkoły i nauczycielka
nauczania zintegrowanego.
- A jeśli któryś z nauczycieli jest niewierzący? - pytam.
- Nie ma takiej możliwości. Przecież szkoła ma imię Jana Pawła II - zapewnia
Załęska.
Przygotowanie ołtarza zlecił ksiądz dr Marek Zawadzki z parafii św. Jana
Chrzciciela. Mówi twardo: - Jestem proboszczem, więc zażyczyłem sobie, by
jeden ołtarz przygotowali nauczyciele. Przecież mieszkają tu chrześcijanie. I
nie pozwolę, by mniejszość, która żyje bez Boga, mówiła mi, co mam robić.
Ustalę, która z nauczycielek doniosła na mnie. Na pewno ją ukarzę. To ja mam
tu władzę duchową nad wsią. To będzie coś w rodzaju ekskomuniki.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Wyślij Wydrukuj Podyskutuj na forum