"Dla niektórych Polaków Niemcy pozostali

17.06.07, 13:25
narodem esesmanów"
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4230722.html
Niemiecki tygodnik "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" ostrzegł w
opublikowanym niedzielę komentarzu, że zastosowanie przez Polskę weta na
szczycie w Brukseli spowoduje, iż kraj ten znajdzie się w "Europie
przejściowej", w połowie drogi między Moskwą a Berlinem.

Autor komentarza "Śmierć pierwiastkowi", warszawski korespondent "FAS" Konrad
Schuller, zaznacza, że w sporze o system głosowania braciom Kaczyńskim, dla
których Niemcy pozostali "narodem esesmanów z oddziałów trupich główek",
chodzi o uniemożliwienie za wszelką cenę tego, by "Berlin stał się zbyt
potężny w Europie".

Szczytowi w Brukseli grozi fiasko, ponieważ 25 z 27 krajów Wspólnoty nie chce
proponowanego przez Polskę systemu pierwiastkowego, a sprawujące
przewodnictwo w Unii Niemcy nie chcą włączyć tego tematu do agendy
konferencji międzyrządowej.

"Polska wiele oczekuje od Unii" - podkreśla Schuller. "Dostaje od Brukseli
tak dużo pieniędzy jak żaden inny kraj i chciałaby nadal dużo dostawać.
Domaga się solidarności w sprawach dostaw energii, liczy na otwarte rynki i
otwarte granice. Przede wszystkim jednak Polska chce poparcia przeciwko
Rosji, która jest jedynym krajem, po którym bracia Kaczyński spodziewają się
więcej złego, niż po Niemcach" - czytamy w "FAS".

Schuller ostrzega, że wszystkie polskie postulaty "stracą na znaczeniu",
jeżeli Polska ze strachu przed Niemcami zaszkodzi solidarnej wspólnocie -
Unii.

Jego zdaniem, w przypadku zastosowania przez Polskę weta i kryzysu w Unii
konieczne będą szybkie działania. Mniejsza grupa państw, tzw. trzon Europy,
będzie musiała podjąć w wąskim gronie współpracę w dziedzinie polityki
zagranicznej, bezpieczeństwa i obrony. Polska znajdzie się wtedy
w "niezdefiniowanej Europie przejściowej", w połowie drogi między Moskwą a
Berlinem - pisze Schuller.

Taka sytuacja nie musi trwać wiecznie - zastrzega komentator. Jeżeli Polska
będzie kiedyś gotowa do pozostawienia w spokoju przeszłości, to nie powinna
zostać odrzucona - stwierdza w konkluzji Schuller.
    • oppelner_os Re: 17.06.07, 17:37
      Dobrze, ze tylko dla tych Polakow, ktorzy maja faszystowskie poglady a ci na
      szczescie sa tylko oszolomska mniejszoscia nad Wisla.
      • ballest Re: 17.06.07, 20:25
        Czytou uech tyn artykul w oryginale, nie je wcale taki ostry, Schuller pisze to
        co sie aktualnie w Polsce dzieje.
        • rybniker A co mo Slask z tym wspolnego ? 17.06.07, 20:45
          Slask ,Mazury,Gdansk te rejony powinny byc traktowane inaczej przez UE !
          • olandi1 Re: A co mo Slask z tym wspolnego ? 17.06.07, 21:13
            Czyli po prostu dać im autonomia
            • rybniker Re: A co mo Slask z tym wspolnego ? 17.06.07, 21:17
              ja mosz recht.
              • olandi1 Re: A co mo Slask z tym wspolnego ? 17.06.07, 21:31
                Niy chciołbych wtedy Poloków widzieć :))
          • 999s Re: A co mo Slask z tym wspolnego ? 25.06.07, 18:25
            Pal licho Gdańsk, ale nie zestawiaj kreciku w jednym, miejkcu Mazur z Mordorem!
    • stix Niemiecki film, który kłamie o Bydgoszczy '39. 25.06.07, 18:11
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4249297.html
      Bydgoscy Niemcy byli przed wojną ofiarami brutalnego terroru na masową skalę.
      We wrześniu 1939 r. zostali oswobodzeni przez niemiecką armię, a polscy
      prześladowcy słusznie ukarani. Film o takiej treści pojawił się na
      najpopularniejszym portalu filmowym YouTube. - To niebezpieczne zakłamywanie
      historii - przekonują bydgoscy naukowcy i zapowiadają interwencję.

      Zamieszczony na YouTube przez anonimowego internautę materiał zmontowany jest z
      hitlerowskich kronik propagandowych z oryginalnym komentarzem.

      W pierwszej scenie widzimy uciekinierów masowo przybywających do Niemiec w
      przededniu wybuchu wojny. Lektor informuje, że to ofiary polskich prześladowań
      na Pomorzu. W kolejnej części żołnierze Wehrmachtu odbijają "pradawne
      niemieckie ziemie". Druga połowa filmu w całości składa się z ujęć nakręconych
      w Bydgoszczy we wrześniu 1939 r. Ukazują one volksdeutschów i niemieckich
      żołnierzy selekcjonujących do rozstrzelania Polaków biorących udział w
      wydarzeniach określonych przez Goebbelsowską propagandę jako Krwawa Niedziela.
      Na tle bydgoszczan z podniesionymi rękami zgromadzonych przy ul. Parkowej
      lektor z satysfakcją w głosie informuje, że teraz tych ludzi spotka zasłużona
      kara za zbrodnie na Niemcach. Film uzupełniają trzy niemieckie kroniki z okresu
      wojny, ukazujące m.in. hitlerowskie obchody Dnia Niemieckiego na stadionie
      Polonii.

      - To oczywista nieprawda. Przed wojną zdarzały się drobne antyniemieckie
      incydenty, ale nie można mówić o masowych prześladowaniach Niemców zmuszających
      ich do ucieczki. Ten materiał to typowa propagandowa manipulacja - tłumaczy
      prof. Włodzimierz Jastrzębski, historyk z UKW.

      Ilu internautów uwierzyło w kłamstwo?

      YouTube to najpopularniejszy na świecie portal z materiałami wideo. Od początku
      maja, gdy pojawił się na nim film o rzekomych polskich zbrodniach, obejrzało go
      już ponad 1400 osób. Każdego dnia

      poznaje go kilkadziesiąt kolejnych. Ilu uwierzyło w historyczne kłamstwo?
      Większość autorów komentarzy zamieszczonych na portalu krytykuje treść filmu,
      ale są tacy, którzy w pełni się z nią identyfikują. Jeden z nich o pseudonimie
      DeutscherOstbund przekonuje, że Niemcy chciały pokojowo ułożyć stosunki ze
      wschodnim sąsiadem, ale to Polska doprowadziła do wojny, bo jej władze
      zamierzały przesunąć granice do Odry.

      - Żyjemy w czasach, gdy internet dla wielu jest podstawowym źródłem informacji
      o świecie, dlatego nie można pozostawić tej sytuacji bez reakcji - przekonuje
      Michał Cichoracki, socjolog z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. - Przypomnijmy
      sobie jak łatwo w zachodniej prasie przyjęło się określenie "polskie obozy
      koncentracyjne". Teraz nie można dopuścić, by Bydgoszcz kojarzona była z
      fałszywą informacją o prześladowaniu Niemców. Ten film musi zniknąć z portalu -
      dodaje.

      Interwencja może być skuteczna, bo administratorzy YouTube są zobowiązani do
      wycofywania materiałów naruszających prawa autorskie, propagujących treści
      rasistowskie oraz zakłamujących historię.
Pełna wersja