SS rządzi pod Hamburgiem.

30.06.07, 11:59
www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4254959.html
65 lat temu w Stelle koło Hamburga esesmani powiesili polskiego robotnika.
Przez lata był to w miasteczku temat tabu. Złamała je grupa uczniów i ich
nauczyciel.

Jest 4 maja 1942 r. Esesmani prowadzą Juliana Milejskiego do parku na skraju
Stelle. Milejski był jednym z tysięcy polskich robotników przymusowych
przywiezionych na roboty do bauerów.

Esesmani postanowili go powiesić za romans z Niemką. Za Milejskim idą inni
polscy robotnicy, dla których egzekucja ma być ostrzeżeniem.

Podochodzą do szubienicy pod strzelistymi bukami. Julian staje na drewnianej
skrzynce, esesman zakłada mu na głowę stryczek.

- Matko Boska, pomóż! - krzyczy Polak.

- Nie drzyj się. Za chwilę się z nią spotkasz - odpowiada oprawca.

Kopie skrzynkę. Kilkanaście minut później ciało Milejskiego ląduje na pace
ciężarówki. Esesmani zamiast na cmentarz ruszają do najbliższej gospody i
upijają się do nieprzytomności.

Jest 25 czerwca 2007 r. Setka młodych ludzi idzie w milczeniu uliczkami
Stelle. To uczniowie szkoły realnej z pobliskiego Haukoopsfeld. Chcą
upamiętnić zamordowanego Polaka. Niosą żałobny wieniec, który złożą na
miejscu kaźni. Do uczniów dołącza się kilkunastu mieszkańców.

- Wstyd mi, że musiało minąć tyle czasu, by przypomnieć o tamtej tragedii,
która w Stelle jest ciągle tabu - mówi Günter Schwabe,
pięćdziesięcioparoletni nauczyciel z Haukoopsfeld. To on zorganizował
uroczystość.

W zeszłym roku Schwabe wypatrzył w księgarni książeczkę o intrygującym
tytule "Stelle w cieniu swastyki". Napisał ją nieżyjący już mieszkaniec
miasteczka i wydał własnym sumptem. Jeden rozdział poświęcił zamordowaniu
Milejskiego, nazywając egzekucję perfidnym i hańbiącym czynem.

Schwabe pokazał książkę uczniom, z którymi prowadził zajęcia o narodowym
socjalizmie.

- Postanowiliśmy, że wspólnie upamiętnimy zamordowanego robotnika - opowiada
Bianca Flamming, uczennica z Haukoopsfeld.

Po 60 latach miejsce kaźni Polaka wyglądało jak wielki śmietnik. Trzeba było
posprzątać. Większy problem był jednak taki, że prawie nikt w Stelle nie
chciał rozmawiać o wojnie. Pomocy odmówili dyrektor miejscowej szkoły oraz
chadecki burmistrz Joachim Wilcke.

Burmistrz nie chciał nawet spotkać się z uczniami. - Ta sprawa to igranie z
ogniem. Żyją przecież jeszcze ludzie pamiętający tamte czasy. Ja sam nic o
sprawie nie wiem - powiedział Schwabemu.

- Jak może nie wiedzieć, skoro park, w którym powieszono Milejskiego, po
wojnie zaczęto nazywać "laskiem katowskim" albo "laskiem polskim"? To
chowanie głowy w piasek. W dzisiejszych czasach niebywałe tchórzostwo - mówi
Jürgen Horsch, emerytowany dziennikarz, który pomagał Schwabemu i jego
uczniom.

Horsch opowiada, że kilku mieszkańców parę razy chciało przerwać milczenie w
sprawie Milejskiego. Ale rządzący w Stelle chadecy zawsze ukręcali sprawie
łeb. - Nasi chadecy z trudem dostrzegają, że czasy się zmieniły. To beton,
wiecznie wczorajsi, trudno to zmienić. Tym bardziej że, gdyby zaczęli bić się
w piersi, musieliby potępić własnych rodziców - mówi jeden z mieszkańców
miasteczka.

W 1942 r. szubienicę wznoszono z drewna od miejscowych chłopów, kilku
pomagało w egzekucji, inni się przyglądali.

Na Milejskiego doniosła gestapowcom kobieta, z którą się spotykał. - Bał się
konsekwencji i zerwał z nią, a ona postanowiła się zemścić - opowiada Horsch.

- To był lincz bez sądu, bez żadnej możliwości obrony - dodaje Schwabe.

W oficjalnej kronice miasteczka o Milejskim nie ma ani słowa. Nauczyciel
poprosił o pomoc polski konsulat w Hamburgu i ambasadę w Berlinie, ale nie
dostał odpowiedzi. Ani słowa o skazańcu nie ma też w archiwum pobliskiego
obozu koncentracyjnego w Neuengamme. Uczniom udało się tylko wygrzebać jego
akt zgonu.

Gdy przedwczoraj przez Stelle szedł pochód uczniów, burmistrza wśród nich nie
było. - Nikt mnie nie poinformował - powiedział mi.

Do młodych przyjechał Hans Rössler, katolicki proboszcz z sąsiedniego
Winsen. - Nikt nie wstawił się za Julianem Milejskim. Tego nie można
zapomnieć - mówił, gdy pochód dotarł na miejsce egzekucji, a zgromadzeni
pomodlili się za duszę zamordowanego.

- Julian miał brata Stanisława. Może jeszcze żyje. Chcemy, by nas odwiedził -
mówią Schwabe i Horsch. Tam, gdzie stała szubienica, ma być płyta
pamiątkowa. - Burmistrz nas nie powstrzyma - zapewniają.

------------------
Horsch opowiada, że kilku mieszkańców parę razy chciało przerwać milczenie w
sprawie Milejskiego. Ale rządzący w Stelle chadecy zawsze ukręcali sprawie
łeb. - Nasi chadecy z trudem dostrzegają, że czasy się zmieniły. To beton,
wiecznie wczorajsi, trudno to zmienić. Tym bardziej że, gdyby zaczęli bić się
w piersi, musieliby potępić własnych rodziców - mówi jeden z mieszkańców
miasteczka.
------------------
    • ballest Re: SS rządzi pod Hamburgiem. 30.06.07, 12:16
      "Jest 25 czerwca 2007 r. Setka młodych ludzi idzie w milczeniu uliczkami
      Stelle. To uczniowie szkoły realnej z pobliskiego Haukoopsfeld. Chcą
      upamiętnić zamordowanego Polaka. Niosą żałobny wieniec, który złożą na
      miejscu kaźni. Do uczniów dołącza się kilkunastu mieszkańców"

      dzieki Stix, cieszam sie, ze takie erzeczy tu wrozosz.
      Wlasnie o cos takiego walczymy w Polsce, zeby obywatele w Polsce tysz tak
      reagowali, zeby np. mieszkancy Brombergu,czytej Bydgoszczy, tysz taki marsz
      zainicjowali i przypomnieli o mordach swoich przodkow na mieszkanach Brombergu.
      Stix, o to muszymy wspolnie walczyc, wtedy Polska wroci do Europa, wtedy i tylko
      wtedyc bedzie w Europie powazana, bo sie ze swoja historia rozliczyla.
      --
      pyrsk
      Ballest
      "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
      • bonbon1 Re: SS rządzi pod Hamburgiem. 30.06.07, 13:41
        Tak jest. O zbrodniach nie wolno zapominac.
        • socer-schlesier Re: SS rządzi pod Hamburgiem. 30.06.07, 19:21
          Stix wkleiles przepiekny "artykul".
          Wierz mi czasami mysle ze jestes takim (ZORRO).
          • rita100 Re: SS rządzi pod Hamburgiem. 30.06.07, 20:01
            socer-schlesier napisał:

            > Stix wkleiles przepiekny "artykul".
            > Wierz mi czasami mysle ze jestes takim (ZORRO).

            Nu patrzajta jak kultura w narodzie ;)))))))
            Socer przepieknie napisałeś.
Pełna wersja