To napewno tysz je w Niymcach

25.07.07, 06:27
Fabryka polskich złodziei w Szwecji
Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski 2007-07-25, ostatnia aktualizacja 2007-07-
24 22:41:28.0

Romski gang masowo werbuje Polaków do pracy w Szwecji. Na miejscu każe im
okradać sklepy i mieszkania. Kto nie chce "jumać", jest torturowany


Gangsterzy dają oferty pracy w internecie i polskich gazetach. Szukają ludzi
przez Romów naganiaczy, którzy penetrują bary i wiejskie dyskoteki, głównie w
zachodniej Polsce. Mężczyznom obiecują pracę na budowach, kobietom - przy
dzieciach. Oferują transport, wyżywienie i mieszkanie gratis. Znajomość
języka niepotrzebna.

- Z początku wszystko fajnie - opowiada Jacek, Polak ze Sztokholmu. -
Tydzień, dwa taka osoba sprząta Romom domy albo buduje któremuś willę.
Zabierają paszport - że niby potrzebny do wynajęcia mieszkania. Naprawdę
lokują ludzi na dziko, w lokalach socjalnych, które dostają od państwa. I
parę złotych takiej osobie jeszcze podrzucają: masz zaliczkę, wyślij rodzinie
do Polski. Z chwilą pożyczki zaczyna się problem: odsetki rosną, ale oddasz
szybciej, jeśli pojedziesz z nami dziś do sklepu. Robią zakupy, a przy
okazji: weź to, schowaj do kieszeni. Potem jest tak: fajnie wziąłeś, ale źle
to zrobiłeś. I zaczyna się szkolenie: jak odpinać alarmy, jak obserwować
innych klientów, żeby nie zauważyli. Człowiek idzie już na maksa kraść, bo
jest winien pieniądze. A nie odpracuje nigdy, bo dług rośnie.

Gangsterzy zgarniają ponad 90 proc. łupu.

Kto chce się wycofać, tego biją, przypalają papierosami, łamią mu palce.
Posłusznych też pilnują, śledzą w czasie kradzieży. Gdy któryś wpadnie,
przychodzą jako widzowie na proces - żeby nie sypał. Kto obciąży gang, tego
po wyjściu zza krat wywożą w nieznane. Jacek mówi, że słyszał nawet o
zabójstwach.

34-letni Paweł F. z Rawicza miał dość. Zawieziony przez gangsterów pod
supermarket w Malmö, zamiast kraść, oddał się w ręce ochrony i policji. Na
posterunku był bezpieczny. Gdy dotarło do niego, że wkrótce wyjdzie na
wolność, a tam już będą czekali gangsterzy - powiesił się.

Śmierć w areszcie ogłoszona na policyjnej konferencji prasowej zainteresowała
miejscowych dziennikarzy. - Odkryliśmy handel polskimi złodziejami na dużą
skalę - mówi Joakim Palmkvist z gazety "Sydsvenskan".

- W mieście działają grupy, które wykorzystują setki ludzi jako niewolników
do przestępstw - przyznaje Henrik Malmkvist, szef wydziału kryminalnego
policji z Malmö. - Wiemy o podobnych gangach w Sztokholmie i Göteborgu.
Wykorzystują biednych, niewykształconych ludzi z Polski, którzy nie byli za
granicą. Ze strachu robią, co im się każe. To rozbudowana sieć, trudna do
rozpracowania. Na szczycie stoją potężni gangsterzy, mieszkańcy Szwecji
pochodzenia polskiego.

Według Malmkvista w Malmö jest pięć takich "rodzin".

Złodziej, którego odnaleźli dziennikarze TVN "Uwaga!", opowiada: - To rody
cygańskie z Polski, od 30 czy 40 lat w Szwecji. Żyją z niewolników, ustalają
każdemu limit przestępstw, nawet do 30 kradzieży dziennie. A jak nie zrobisz,
to ci taką mukę wstawimy, że już nie wyjdziesz. Pozostaje pryskać.

- Od lat zgłaszają się do nas rodacy, którym udaje się uciec -
opowiada "Gazecie" polski konsul z Malmö Gerard Pokruszyński. - Bywają ciężko
pobici, ze śladami tortur. Odnotowaliśmy kilkaset takich przypadków.
Bezpośrednio po wejściu Polski do Unii proceder się nasilił, zgłaszało się
nawet kilka osób tygodniowo. W konsulacie specjalny urzędnik odpowiada za
kontakty z policją w tych sprawach. W zeszłym tygodniu o godz. 6 rano
osobiście ściągałem ze stacji benzynowej dwóch Polaków, którzy wyrwali się
przestępcom - mówi konsul.

- Słyszał pan o zabójstwach?

- Wyłącznie z relacji osób trzecich. Oficjalnego zgłoszenia do konsulatu
nigdy nie mieliśmy.

Od jesieni szwedzka policja i prokuratura w Szczecinie prowadzą śledztwo. Na
razie aresztowano trzech Polaków, w tym dwóch Romów. Mają zarzuty handlu
żywym towarem i zmuszania do przestępstw.

Na liście do przesłuchania jest 200 ofiar gangsterów.
    • sloneczko1 Re: To napewno tysz je w Niymcach 25.07.07, 06:44
      jak to czytom to jeżech za karom śmierci do takich bandytow,i to bez sondu,bo
      tam to sie prawie zawsze wykryncom sianym
      • cirano Re: To napewno tysz je w Niymcach 25.07.07, 15:48
        Pamiyntom, że za bajtla jedyn jedyny roz, widziołech cyganow przi robocie,
        bielyli kocioł u piekorza. Potym pamiyntom jich ino jak handlowali patelkami i
        bele czym.
        Jeżdzom rubymi Mercami, kapiom uod złota i niy poradza sie niy spytać, zaco?
        • ballest Re: To napewno tysz je w Niymcach 25.07.07, 16:13
          Bou uech w Dzwirzynie na urlopie i cos podobnego opowiadala nom jedna
          kelnerka,kerou boua zwerbowanou przez polskich Cyganow do Hamburga, a na koncu
          za wlasne 100 DM uciekli nazod do Polski!
          • ballest Re: To napewno tysz je w Niymcach 26.07.07, 14:32
            Gynau podobnou historia jak te opowiadala mi ta kelnerka z Dzwirzyna:
            "Piekło Polek w Szwecji
            Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski 2007-07-26, ostatnia aktualizacja 2007-07-26
            11:34:04.0

            Więzione, gwałcone, bite - taki los spotyka Polki, gdy trafią w ręce romskiego
            gangu. Ci sami ludzie, którzy zmuszają rodaków w Szwecji do okradania sklepów i
            mieszkań, handlują kobietami.


            Wczoraj opisaliśmy dramat polskich gastarbeiterów, którzy wpadają w ręce gangu
            zmuszającego ich do kradzieży w Szwecji. Gang zabiera łupy, opornych torturuje
            lub wywozi "do lasu".

            Jeszcze gorszy jest los kobiet, którym mafia obiecuje pracę "przy sprzątaniu
            albo dzieciach". Te starsze zostają niewolnicami w romskich domach, jak 50-
            letnia Maryla z Gniezna (imię zmienione):

            - Oferta pracy była z prywatnego pośredniaka, u nas przy rynku. Pomoc domowa w
            Szwecji u polskiej rodziny. Dobre pieniądze. Na miejscu okazało się, że to
            Cyganie, ale mówią po polsku. Moje dokumenty zabrali do torebki. Już po kilku
            dniach zaczęło się poniżanie: „ty kurwo, ty szmato”. Zapowiedzieli, że nigdy
            stąd nie wyjdę. Nawet dzieci mną pomiatały, nie rozumiałam, jak można uczyć
            dzieci poniżania. Bicie miałam już od czwartego dnia pobytu. I głodzenie.
            Miałam ze sobą komórkę, udało mi się wystukać do syna słowo » Ratuj «. Wzięłam
            jedne buty pod pretekstem, że chcę je wziąć do łazienki i wyczyścić, założyłam
            i wybiegłam na ulicę. Zatrzymała mnie jedna dobra pani i odstawiła na prom. To
            był taki mały cud.

            Ewelina w piekle

            Młodsze kobiety trafiają do prawdziwego piekła. Zeznanie 20-letniej Eweliny K.,
            mieszkanki Jaworzna koło Sosnowca, złożone przed Sądem Rejonowy w Malmö:

            Prokurator: - Ewelino, jak dotarłaś do Szwecji?

            - Byłam u mojego kolegi, świętowaliśmy jego urodziny. On trochę za dużo wypił.
            Potem ktoś zapukał w okno. Okazało się, że to był Grzegorz C., on ma
            pseudonim "Babka". Wszedł do mieszkania. Próbował mnie nakłonić do Szwecji, że
            mogłabym pracować u Cyganów i opiekować się dziećmi. Powiedziałam, że nie mam
            paszportu. Wtedy zawołał "Czarnego". On mnie wziął do samochodu razem z tym
            moim kolegą i pojechaliśmy kawałek, ale przy drodze kolega został wyrzucony z
            samochodu.

            - Kto został w samochodzie?

            - "Babka" i "Czarny". W drodze zakleili mi usta i przykryli mnie kocem. Potem
            pojechaliśmy do Prudnika i "Czarny" wziął paszport od jakiejś Cyganki. Ona mnie
            tak zmieniła, żebym była podobna do kobiety na zdjęciu. Pojechaliśmy do
            przystani promowej i tak przyjechaliśmy do Szwecji. Załatwili mieszkanie w
            klubie. "Czarny" załatwiał klientów, przychodzili i zabierali mnie stamtąd na
            określoną godzinę. Zostawiali pieniądze "Czarnemu". Miałam seksem zwrócić
            długi "Czarnego". Klienci byli narkomanami. Zazwyczaj brali amfetaminę i potem
            się na mnie rzucali. Raz miał być jeden Arab, ale było pięć. "Czarny" mówił, że
            mogę to robić całą dobę, bo on ciągle potrzebuje pieniędzy. Kiedy chciałam
            odmówić, to mnie bił. Bałam się, cała się trzęsłam, jak do mnie podchodził. Raz
            mnie uderzył w głowę gitarą, raz pięścią. W klubie byli też inni Cyganie.
            Musiałam z każdym chodzić do toalety i to robić.

            - Czy używałaś przy tym jakichś środków antykoncepcyjnych albo
            zabezpieczających?

            - Nie.

            - Kontynuuj, proszę.

            - "Czarny" cały czas mi obiecywał, że będę mogła pojechać do Polski, że dostanę
            pieniądze.

            Potem pojechaliśmy do Norwegii, do hotelu. Tam też przychodzili klienci,
            podczas gdy "Czarny" z innymi kolesiami chodzili do sklepów i kradli różne
            rzeczy. Następnie sprzedał mnie innym Cyganom za 30 tysięcy koron i samochód.
            Ci Cyganie załatwili mi mieszkanie, które musiałam posprzątać. Tam mieszkałam i
            przyjmowałam klientów. Raz przyszedł pijany, co hałasował na klatce, ktoś
            zadzwonił po policję, policja mnie zabrała.

            - Kiedy byłaś w tym mieszkaniu, mogłaś się wydostać?

            - Tylko oni mogli otworzyć drzwi, mi się nie udało.

            - Policja pokazała ci zdjęcia.

            - To było dwanaście różnych zdjęć, wskazałam numer trzeci.

            - Dziś mamy ten sam zestaw, chcę pokazać sądowi te zdjęcia, a potem proszę,
            żebyś podeszła i pokazała, który to "Czarny"?

            - To jest "Czarny", choć ostrzyżony.


            Przewodniczący składu sędziowskiego: - Kiedy się dowiedziałaś, że twoja praca w
            Szwecji to będą usługi seksualne?

            - Jak już byliśmy na pokładzie promu.

            - Co na to odpowiedziałaś?

            - Powiedziałam, że chcę wrócić, a "Czarny" na to, że już nie ma takiej
            możliwości. I że będzie mnie bił tak długo, aż zacznę się go słuchać.

            - Dziękuję ci Ewelino.

            Ewelina w strachu

            Odesłana przez sąd do Polski, Ewelina, zmieniła zeznania, zanim jeszcze Szwedom
            udało się zatrzymać "Czarnego". Protokół spisany w ambasadzie szwedzkiej:

            K. odpowiada zapytana, że przejechała 600 km pociągiem do Warszawy razem ze
            swoja ciocią, żeby cofnąć swoje doniesienie, które złożyła w Malmö. Mówi, że
            napytała sobie biedy i innym.

            Na pytanie, czy w związku z przyjazdem do domu była narażona na groźby i presję
            ze strony wymienionych, odpowiada, że nie.

            Kiedy prowadzący przesłuchanie pyta ponownie o przyczynę, dla której chce
            wycofać doniesienie, Ewelina milczy.

            - Ci ludzie są całkowicie zastraszeni - mówi o ofiarach gangu polski konsul
            generalny w Malmö Gerard Pokruszyński. Prawniczka z konsulatu Eliza Konarska-
            Carlson opowiedziała dziennikarzom programu TVN "Uwaga!" taką historię:

            - Raz zgłosiło się czterech Polaków, którzy prosili o pomoc. Byli bardzo ciężko
            przerażeni. Cały czas mówili, że są poszukiwani przez kogoś. Siedziałam przy
            stole, oni naprzeciwko mnie, i nagle zobaczyłam, że siedzę sama. Oni znikają, a
            ja mam przed sobą puste krzesła. Weszli pod stół. Wtedy dopiero zauważyłam, że
            ktoś podjechał pod konsulat samochodem.

            Szef wydziału kryminalnego w Malmö Henrik Malmkvist:

            - Przywódcy gangu mają silne powiązania w polskich miejscowościach, do których
            dziewczyny wracają. Znają rodziców, krewnych i mogą stwarzać problemy po
            powrocie. Kobiety są przerażone.

            Ewelina w Niemczech

            Słowa Eweliny K. były podstawą do postawienia zarzutów "Czarnemu". - Gdy
            wycofała zeznania, materiał dowodowy okazał się niewystarczający - informuje
            policja w Sosnowcu.

            Ale prokuratura w Oświęcimiu zebrała nowe dowody niewolenia kobiet
            przez "Czarnego" i "Babkę" - stąd europejski list gończy.

            Ewelina K. wyjechała do Niemiec. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że trafiła
            do domu publicznego."
            • ballest Re: To napewno tysz je w Niymcach 26.07.07, 20:53
              Halo? My nie mafia...
              Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski 2007-07-26, ostatnia aktualizacja 2007-07-26
              18:59:06.0

              Poszukiwany przez policję w całej Europie za handel kobietami Grzegorz B., ps.
              "Czarny" skontaktował się dziś z dziennikarzem "Gazety Wyborczej".

              Próbował nas przekonać, że nie ma nic wspólnego z romską mafią, która w Szwecji
              zmusza kobiety do prostytucji a mężczyzn - do kradzieży.

              Ofiarami gangów działających w szwedzkich miastach padają rodacy skuszeni
              ofertami pracy na budowach i przy bawieniu dzieci. Ich dramatyczne losy
              opisujemy od dwóch dni: kobiety są więzione, gwałcone, mężczyźni torturowani.
              Siatka handlarzy żywym towarem składa się głównie z Romów polskiego pochodzenia.
              Dziennikarze TVN-Uwaga dotarli wiosną do jednego z nich - Grzegorza B. ps.
              "Czarny". Ukrytą kamerą nagrali scenę, w której mężczyzna proponuje reporterowi
              "jumanie".

              Sprawdziliśmy "Czarnego". Jest obywatelem szwedzkim. Był sądzony za porwania,
              uwięzienie, stręczenie i torturowanie młodej Polki, ale ta wycofała zeznania i
              sprawa upadła. Jest też oskarżony o zastraszanie szwedzkiej policji - proces się
              nie zaczął. We wczorajszej "Gazecie" ujawniliśmy, od 10 maja polski sąd
              poszukuje go międzynarodowym listem gończym w związku z kolejną sprawą o
              stęczycielstwo.

              Jeszcze wczoraj Szwedzi - którzy od maja nawet nie rozesłali tego listu po kraju
              - wzięli się do roboty. W południe szef policji kryminalnej regionu Skania
              Henrik Malmkvist zapewnił nas, że "europejski nakaz aresztownia" Grzegorza B.
              leży już na jego biurku, a do poszukiwania "Czarnego" wyznaczono oficera.

              Po południu do redakcji zadzwonił sam "Czarny" przestawiając się "Halo? Tu
              Grzegorz Be."

              - Jestem w Anglii, handluję tu samochodami, o żadnym liście gończym nie wiem.

              - To my panu mówimy: polska prokuratura chce panu postawić zarzuty handlu
              kobietami i zmuszania do nierządu.

              - Zaszło jakieś nieporozumienie. Moja romska etyka nie pozwoliłaby mi na takie
              rzeczy. Wolałbym suchy chleb jeść, niż kobietę skrzywdzić! Już raz byłem w
              więzieniu za takie rzeczy i mnie uniewinnili.

              - Ponieważ wystraszona ofiara wycofała zeznania.

              - Wypuścili, to jestem niewinny!

              ---

              Artykuły „Piekło Polek w Szwecji” i „Fabryka złodziei w Szwecji” powstały przy
              współpracy z TVN Uwaga! i ukazały się w ramach „Witamy w Polsce” nowym
              codziennym cyklu reportaży i wywiadów GW.

              Czy chcecie nam coś opowiedzieć o Polsce? Coś Was drażni, boli? A może coś Was
              mile zaskoczyło?
Pełna wersja