stix
09.12.07, 09:03
www.choszczno.biz/readarticle.php?article_id=86
W 1941 roku Kowalskiego przeniesiono do pracującej w Pełczycach
grupy polskich jeńców. Tu już "sielskość" mu się skończyła.
Pilnujący ich wachman, nazwiskiem Wezer, pochodził z Wejherowa.
Pewnego dnia uderzył jednego z jeńców tak, że rozbił mu głowę. Część
z jeńców nie wytrzymała i rzuciła się na wachmana, zaciągnęli go do
szopy i chwycili za gardło. Ten zaczął błagać o litość. Puszczono go
i Wezer o zajściu nie zameldował, a sam zmienił się na tyle, że już
nikomu nie dokuczał. Od tamtej pory zachowywał się w stosunku do
jeńców więcej niż poprawnie.