stix
13.01.08, 12:46
rybitzky.salon24.pl/54994,index.html
Dziennik.pl określa jako "nie przebieranie w słowach" ostatnią
wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o Niemcach. Były premier
stwierdził, iż w Niemczech nie było ruchu oporu, lecz niemal pełna
akceptacja działań Hitlera. Ich szlachetna skądinąd
organizacja "Biała Róża", uznawana za główny przejaw niemieckiego
sprzeciwu wobec nazizmu, zmieściłby się pewnie w moim gabinecie.
Oczywiście w tym przypadku całkowicie zgadzam się z prezesem PiS.
Nie ma w jego słowach przecież nic nadzwyczajnego. Niebezpieczny
jest za to fakt, że takie wypowiedzi zaczynają szokować
dziennikarzy. Jarosław Kaczyński może mieć rację mówiąc: Jeśli dziś
pewnych rzeczy nie będziemy przypominać, za kilka lat wystawi się
nam rachunki za amunicję zużytą w czasie tłumienia powstania
warszawskiego.
Niemcy kontynuują swój historyczny Blitzkrieg, chcąc jak najszybciej
stworzyć wrażenie, iż naziści byli czymś w rodzaju Marsjan, którzy
tylko przez całkowity przypadek zdobyli władzę akurat w Niemczech.
Tymczasem nie trzeba przeprowadzać szczególnie szczegółowych badań,
by wiedzieć, iż było zupełnie inaczej. Było tak jak rzekł Kaczyński –
Niemcy kochali Hitlera oraz nazizm.
System stworzony przez NSDAP i szerokie społeczne poparcie jakiego
mu udzielono świetnie opisuje Laurence Rees w książce „Naziści –
ostrzeżenie historii” (Rees jest także autorem serialu pod tym samym
tytułem). Pisze na przykład o jedynym ocalałym archiwum Gestapo. W
Wurzburgu odnaleziono po wojnie 18 tysięcy teczek. Większość z nich
to donosy zwykłych obywateli, dzięki którym w stutysięcznym mieście
mogło skutecznie działać dziesięciu (!) agentów gestapo. W całej
podbitej Europie liczba gestapowców nie przekraczała 40 tysięcy, a
80 procent przestępstw politycznych, którymi się zajmowali w latach
1933-45 zostało im zgłoszonych w ramach donosu przez "cywilnych"
Niemców.
Książka Reesa pełna jest opowieści Niemców, bez szczególnych emocji
relacjonujących jak oddawali w ręce policji swoich sąsiadów lub
obojętnie przyglądali się Nocy Kryształowej. Szczytem refleksji jest
dla nich stwierdzenie: Kiedy masy krzyczą "Heil!", co może zrobić
pojedynczy człowiek?
Szczególnie wstrząsające w dziele Reesa jest dobrze udokumentowane
studium chaosu panującego pod władzą Hitlera. Niemcy lubią
przedstawić nazizm jako bezwzględną, ale perfekcyjną machinę, której
po prostu nie można się było oprzeć. Tymczasem prawda jest dokładnie
odwrotna. Rządy NSDAP były pełne chaosu i organizacyjnego
zamieszania. A wiele zbrodni popełniano niemal przez przypadek. Tak
było z programem eutanazji dzieci. Nikt nie wydał rozkazu – po
prostu Fuhrer coś zasugerował, a Niemcy ochoczo zabrali się do
wykonywania jego woli. W całym kraju mordowano dzieci i robiono to
bez żadnej kontroli oraz nadzoru.
Niemcy zabijali, bo chcieli. I bo mogli. Tego nigdy nie powinno się
zapomnieć.