stix
28.05.08, 13:36
www.sports.pl/pilka_nozna/artykul.asp?Artykul=28305
Kontuzje Kuby spowodowane są nieodpowiednim treningiem. Człowiek od
przygotowania fizycznego w Borussii jest... maratończykiem.
PRZEGLĄD SPORTOWY: Jakub Błaszczykowski bezgranicznie ufa panu, jeśli chodzi o
leczenie. Teraz też zwrócił się do pana o pomoc?
DOKTOR JERZY WIELKOSZYŃSKI: Na razie rozmawialiśmy telefonicznie.
PS: Pańskim zdaniem jego kontuzja mięśnia dwugłowego jest bardzo groźna?
Moim zdaniem, ale podkreślam - wiedzą swoją opieram wyłącznie na rozmowie
telefonicznej z Kubą - uraz ten nie jest groźny. Teraz Kuba ma kontuzję
mięśnia dwugłowego prawej nogi, a wcześniej przecież z niemal całej rundy
wiosennej wykluczyły go paskudne urazy mięśnia dwugłowego lewej. Kubę dopadł
prawdopodobnie skurcz mięśniowy. Może ewentualnie jakieś lekkie naciągnięcie?
W tym pierwszym przypadku mięsień kurczy się, ale nie ulega urazowi, nie
dochodzi do jakiegoś przerwania. To bardzo istotne. Chodzi o zwykły skurcz,
który od czasu do czasu dotyka każdego z nas. Przy ogromnym skurczu trwającym
zaledwie moment, na przestrzeni centymetra czy dwóch wytwarza się bardzo dużo
mleczanów, po których pozostaje zakwaszenie. Wtedy miejsce to boli przez kilka
dni. Nie jest to jednak nic strasznego, ale pozostaje pytanie: czy tylko to
dotknęło Kubę?
PS: Przyczyną jego kontuzji może być przemęczenie?
Trudno powiedzieć czy to kwestie zmęczeniowe. W medycynie pewnych rzeczy tak
łatwo nie da się wytłumaczyć. Kuba nie boi się bólu, uczciwie pracuje przy
rehabilitacji. Znam go od prawie piętnastu lat. To świetny chłopak.
PS: Słychać opinie, że Błaszczykowski jest piłkarzem wyjątkowo podatnym na
kontuzje.
Bzdura. Kuba nigdy nie miał poważniejszych kontuzji. A te, które miał w
Niemczech, pozwoliły mi na postawienie w obecności władz klubu następującej
diagnozy: Kontuzje Kuby są spowodowane nieodpowiednim treningiem. Dla niego
nie są to dobre zajęcia. To wyjątkowo utalentowany piłkarz. Gdyby w Niemczech
trafił na kogoś podobnego do mnie, to jego drużyna grałaby fantastycznie
(śmiech).(...)
PS: Wiosną narobił pan wstydu lekarzom Borussii. W przeciwieństwie do nich pan
szybko postawił Kubę na nogi po kontuzjach. Nie chcieli pana zatrudnić na
miejsce swoich lekarzy?
Byłem przez tydzień w Dortmundzie. Rozmawiałem z nawet z szefami klubu. Tam
nie miałbym czego szukać. Niemiecka piłka jak i mentalność jest bardzo
praktyczna - działa się "od - do". Jest trener od przygotowania piłkarskiego i
trener od przygotowania fizycznego. Powiem trochę przewrotnie. Ten pierwszy,
nie znając metod, jakimi pracuje ten drugi, może nie mieć w składzie dobrego
piłkarza, mając... dobrego piłkarza. Trener od przygotowania fizycznego w
Borussii był maratończykiem. Wszystko odnosił do maratonu. Zgoda, piłka nożna
to też niby 90-minutowy maraton, ale to zupełnie co innego. Wszystko jest
oparte na sprincie, szybkości, a nie na jednostajnym człapaniu przez półtorej
godziny. W Dortmundzie jest wielu dobrych piłkarzy, ale drużyna grała źle. Nie
byli właściwie prowadzeni. Zresztą Kuba mówił o tym. Niemcy nie byli
specjalnie z tego zadowoleni.