Dodaj do ulubionych

Oddac prawowitym wlascicielom.

06.11.08, 18:44
miasta.gazeta.pl/olsztyn/51,35189,5888517.html?i=0
Obserwuj wątek
    • grba Nowa śląska arystokracja 07.11.08, 08:43
      Rafał Kerger 04.07.2008

      Hohenzollernowie i Habsburgowie muszą być dumni. Nasi przedsiębiorcy
      wykładają miliony na pruskie pałace wokół Jeleniej Góry.
      onserwator zabytków w domu, hotelu, ogrodzie i restauracji Agaty i
      Wacława Dzidów bywa często. Piękne wnętrza, wspaniałe fasady oraz
      dziedzińce pałacu w Staniszowie pod Jelenią Górą wymagają opieki. I
      kontroli, czy aby właściciel nie za bardzo odszedł od tradycji.

      — Siedem lat odtwarzamy piękno tego miejsca. I cały czas prace
      trwają — mówi Wacław Dzida, w branży pałacowej od 16 lat.

      Kiedy miał 23 lata, kupił pierwszy pałac w okolicy. W Łomnicy.
      Wspólnie z von Kusterami, spadkobiercami ambasadora pruskiego przy
      dworze sycylijskim Carla Gustawa Ernsta von Kustera, który nabył
      rezydencję w pierwszej połowie XIX w. Z polsko-niemieckiej spółki
      wyszedł, bo chciał się zająć restauracją wyłącznie swojego dworu.
      Miał w czym wybierać.

      W końcu u podnóży Karkonoszy stoją 22 pałace, zamki i dwory na stu
      kilometrach kwadratowych. Rachunek prosty: zabytkowa rezydencja co
      kilka kilometrów.

      Na spadkobiercach von Kusterów i Dzidach lista nowych właścicieli
      karkonoskich pałaców wcale się nie kończy. Znani dolnośląscy
      biznesmeni zaczęli nieco później, ale wcale nie są gorsi.

      Inwestycja na lata

      Mają wypięknieć lub już wypiękniały do niedawna zrujnowane pałace i
      dwory w Czernicy, Dąbrowicy, Dębowy Dworek w Karpnikach, dwór w
      Komarnie, pałace w Miłkowie, Paulinum i Wojanów. Plotka głosi, że
      wśród nowych właścicieli pałaców są Jerzy Szmajdziński czy Barbara
      Piasecka-Johnson. To jednak tylko plotka. Na restaurację pałaców
      miliony wykładają i brylują przede wszystkim tacy dolnośląscy
      biznesmeni, jak Piotr Napierała, Józef Pilch, Waldemar Doliński,
      Marian Syposz, Jarosław Okrzeja czy Krzysztof Terka.

      — Mnie namówiła żona — uśmiecha się Marian Syposz, jeden z
      właścicieli odrestaurowanego pałacu Paulinum w Jeleniej Górze, w
      którym działa dziś ekskluzywny i klimatyczny hotel ze świetną, acz
      nie tanią restauracją.

      Po wojnie pałac — jego nazwa pochodzi od imienia Paula Kottinga,
      pierwszego superiora zakonu jezuitów, który kupił majątek w 1655 r. —
      zamieniono w centralną składnicę dzieł sztuki odnalezionych na
      Dolnym Śląsku. Ośrodkiem, w którym wypoczywali także historycy
      sztuki i muzealnicy, kierowała Barbara Tyszkiewicz, mama Beaty.
      Potem było tu kasyno oficerskie oraz mieszkania dla wojskowych
      czekających na przydział lokum w blokach w mieście.

      Marian Syposz na co dzień działa w hurcie spożywczym. Ostatnio
      sprzedał swoją sieć hurtowni znanemu potentatowi w branży —
      Emperii. Zostanie dyrektorem giganta na zachodnio-południową Polskę.

      — Dzisiaj mieliśmy spotkanie zarządu Paulinum i debatowaliśmy nad
      uatrakcyjnieniem oferty tak, by przyjeżdżało do nas jeszcze więcej
      gości. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że zaangażowanie
      pieniędzy w przywrócenie świetności takiemu pałacowi to inwestycja
      długoterminowa, obliczona na ponad 10 lat — opowiada Syposz.

      Podobnego zdania jest bodaj największy miłośnik i animator odbudowy
      pałaców w Kotlinie Jeleniogórskiej Piotr Napierała, prezes firmy
      konserwatorskiej Castellum, a także m.in. szef śląskiego oddziału
      Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków oraz członek Rady Ochrony
      Zabytków przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jakże
      zresztą mogło być inaczej, skoro wspólnie z Józefem Pilchem —
      renowatorem także Dębowego Pałacu w Karpnikach, a na co dzień
      właścicielem Wrocławskiego Parku Biznesu, w którym na ponad 15
      tysiącach metrów kwadratowych ulokowały się takie firmy, jak
      Siemens, Winuel, IBM czy Computerland — podjęli się w ostatnich
      latach naprawdę drogiego i skomplikowanego przedsięwzięcia.
      Renowacja ogromnego kompleksu pałacowego w Wojanowie pochłonęła bez
      wątpienia ponad sto milionów złotych.

      — Prowadzone w latach 2004-07 prace budowlano-konserwatorskie
      koncentrowały się pierwotnie nie tyle na konserwacji pałacu, ile
      raczej na odbudowie i rekonstrukcji spalonego obiektu. Pożar, a
      wcześniej powojenne dewastacje i grabieże nie pozostawiły wielu
      oryginalnych elementów wystroju — opowiada Piotr Napierała.

      Wojanów — datowaną na 1607 r. romantyczną rezydencję księżniczki
      Luizy, żony księcia Fryderyka Niderlandzkiego, córki króla pruskiego
      Fryderyka Wilhelma III — spotkały podobne losy co inne takie obiekty
      w regionie. Z jednym zastrzeżeniem. Po likwidacji PGR-u, Agencja
      Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa sprzedała go w 1997 r. firmie
      włoskiej, która rozpoczęła remont. Pięć lat później pożar strawił
      cały pałac, niwecząc także trud włożony w jego odbudowę. Włosi się
      wycofali i sprzedali dobra spółce Polaków.

      Tu galeria, a tam korty

      Tysiące turystów podróżujących do Karpacza czy Szklarskiej Poręby
      zwykle mija usianą pałacami kotlinę, nie wiedząc, że są o krok od
      niezwykłych miejsc. Nowi właściciele niegdyś pruskich posiadłości
      prześcigają się więc w pomysłach na wyeksponowanie walorów swojego
      obiektu, by ściągnąć do siebie choć część tego ruchu turystycznego.
      Albo chociaż przebić się jako ośrodek szkoleniowo-konferencyjny.
      Mowa tu o właścicielach tych z 22 pałaców, którzy skończyli
      renowację, a przede wszystkim prowadzą działalność komercyjną. W
      kotlinie są i takie miejsca, jak pałac w Cieplicach — gdzie jest
      politechnika, pałac w Mysłakowicach (szkoła podstawowa), pałac w
      Czarnem — gdzie mieści się Fundacja Kultury Ekologicznej czy pałac
      Wojanów-Bobrów, którego właściciele kupili go na własny użytek i nie
      chcą widzieć turystów, a tym bardziej dziennikarzy.

      Składający się z kilku obiektów pałac w Łomnicy stara się
      przyciągnąć turystów nie tylko jako centrum konferencyjno-
      wystawiennicze czy przytulny hotel w Domu Wdowy, z rodzinną
      atmosferą i restauracją. Kuchnia słynie z placków z makiem i
      kruszonką. Elisabeth von Küster, która opiekuje się posiadłością,
      robi wystawy o dziedzictwie regionu, organizuje jarmark regionalnych
      twórców, przy pałacu działa zaś fundacja Dominium Łomnica. Za jej
      sprawą we wnętrzach odrestaurowanej stodoły powstanie muzeum
      historii rolnictwa na przedgórzu Karkonoszy, a we wnętrzach kuźni i
      obory będą warsztaty tkactwa czy garncarstwa.

      Należąca do Małgorzaty i Józefa Pilchów rezydencja z 1875 r., czyli
      Pałac Dębowy w Karpnikach, zbudowana została z inicjatywy marszałka
      dworu księstwa Hesji przez berlińską firmę budowlaną architektów
      Hermana Ende i Wilhelma Böckmana, twórców siedziby japońskiego
      ministerstwa sprawiedliwości i budynku Landeshaus w Gdańsku.
      Renowację Pałacu Dębowego Pilchowie zakończyli w grudniu ubiegłego
      roku. Postawili na kameralność, dyskrecję (ledwie 13 pokoi), luksus
      oraz na wabik, że park wokół dworu uznano za pierwszy ogród
      botaniczny w Prusach. Funkcjonuje tu także małe centrum rekreacyjne
      spa.

      Nieco inaczej profiluje się Staniszów. Oprócz romantycznego klimatu
      i wszystkiego, co pałacowy hotel mieć powinien, jest galeria. W
      pałacowej oranżerii można oglądać prace malarzy, grafików i
      ceramików z Kotliny Jeleniogórskiej. Pałac także współorganizuje
      Międzynarodowe Warsztaty Operowe. Dzidowie myślą również o
      wskrzeszeniu produkcji znanego i cenionego przed wojną lokalnego
      ziołowego likieru Echt Stonsdorfer Bitter oraz o ogrodzie warzywnym
      z prawdziwego zdarzenia.

      — Renowacja i komercjalizacja pałaców to nie tylko ciężka praca i
      inwestycja, lecz także przyjemność. W końcu niewiele osób ma takie
      domy albo własne wielohektarowe ogrody, w których można — choćby —
      bez znudzenia rano pobiegać — dworuje sobie Wacław Dzida.

      Zupełnie inne niż Łomnica czy Staniszów jest Paulinum. Z jednej
      strony ze swoimi oryginalnymi ponadstuletnimi meblami gdańskimi czy
      wyłożonym złotą mozaiką sklepieniem w krągłym saloniku. Oraz jacuzzi
      czy grotą solną — z dr
      • grba Re: Nowa śląska arystokracja 07.11.08, 08:49
        grotą solną — z drugiej.

        — To nie jest ogromny obiekt. Mamy jednak tę przewagę, że jeżeli
        któraś z firm chce u nas zorganizować konferencję lub posiedzenie
        rady nadzorczej, jest szansa, by był w całości wyłączony dla
        pozostałych gości. Do tego — z racji naszego usytuowania w Jeleniej
        Górze mamy prawo liczyć nie tylko na gości hotelu, ale także na
        mieszkańców, którzy coraz częściej przychodzą coś zjeść — mówi
        Grażyna Kolarzyk, dyrektor pałacu.

        Piotr Napierała, który — oprócz Wojanowa — jest jednym z właścicieli
        także w Paulinum, zwraca z kolei uwagę na pałacowy park — czołowy w
        Kotlinie Jeleniogórskiej.

        — Prace pielęgnacyjne trwają. Przywrócenie wszystkich alejek
        ogrodowych oraz odtworzenie historycznych polan czy wytyczenie
        zarośniętych osi widokowych przywrócą posiadłości Paulinum dawną
        rangę i świetność — przyznaje Piotr Napierała, który zasłynął także
        we Wrocławiu, bo jego firma miała udział w renowacji wielu
        tutejszych starych kamienic, w tym także tych przy wrocławskim
        rynku.

        Pośrodku wielka fontanna. Basen i siłownia w stodole. Gabinety spa.
        W budynku dawnego spichlerza sporej wielkości sale konferencyjne.
        Korty, boiska, dużo miejsc w pałacowych cenach, ale nie w pałacu. W
        oficynie. W budynku pałacu zaś przede wszystkim apartamenty.
        Najdroższe, duże, po 1,2 tys. zł za noc.

        Kompleks pałacowy w Wojanowie otworzył podwoje ledwie pół roku temu.
        Jest tu zachwycająco. Pałac prezentuje się bardzo okazale. Niemniej —
        bez wątpienia — w Wojanowie na tle innych podkarkonoskich pałaców
        jest najmniej kameralnie, a najbardziej konferencyjno-turystycznie.
        Setki gości mogą się tu rozpłynąć.

        Era dobrego marketingu

        Krzysztof Korzeń jest młodym, rzutkim historykiem sztuki. Tutejszy.
        Zawiaduje fundacją Doliny Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej.
        Powołali go na tę funkcję właściciele Wojanowa, Paulinum i Dębowego
        Pałacu w Karpnikach. Współpracuje również z Centrum Kulturalnym
        Pałac Łomnica oraz Pałacem Staniszów i Fundacją Kultury Ekologicznej
        z Dworu Czarne w Jeleniej Górze.

        Korzeń ma zrealizować wizję przedsiębiorców, by Dolina Pałaców i
        Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej stała się podobnym produktem
        turystycznym jak francuskie zamki nad Loarą. W końcu tutejsze
        rezydencje też są nad rzeką — tyle że Bobrem

        Droga do tego wciąż daleka, niemniej pewne sukcesy fundacja ma. Jest
        inicjatorem konferencji, spotkań, wystaw oraz wydawnictw promujących
        walory Kotliny Jeleniogórskiej. W ostatnim czasie dostali nawet
        zgodę gminy i ustawili tablice informacyjne „Dolina Pałaców i
        Ogrodów” przy drogach prowadzących do Kotliny Jeleniogórskiej oraz
        drogowskazy do części obiektów zabytkowych na tym terenie.

        — Prowadzimy też prace nad wytyczeniem i oznakowaniem tras
        spacerowych między kompleksami pałacowo-parkowymi w Kotlinie
        Jeleniogórskiej. W ten sposób chcemy powrócić do tradycji śląskiego
        Elizeum, czyli kompleksu romantycznych ogrodów — mówi Krzysztof
        Korzeń.

        W XIX w. z zamysłem stworzyła go arystokracja śląska oraz
        reprezentanci dworu pruskiego zafascynowani tutejszym bogactwem
        przyrodniczym oraz krajobrazem.

        — Koordynujemy także prace nad utworzeniem w Kotlinie
        Jeleniogórskiej Parku Kulturowego, który da podstawy do ubiegania
        się o wpis Doliny Pałaców i Ogrodów na listę światowego dziedzictwa
        UNESCO. Nie ma lepszej reklamy, i do tego darmowej, niż ta lista —
        zauważa Korzeń.

        Organizacja, której fundatorami są właściciele zamków, postawiła
        sobie także inny ciekawy cel. W 2006 r. wydzierżawiła od AWR
        historyczny folwark oraz liczący ponad 120 ha park w Bukowcu.
        Przedsiębiorcy chcą utworzyć tu tanie integracyjne centrum
        edukacyjno-szkoleniowe dla prowadzenia spotkań, szkoleń, konferencji
        dla nisko- i średniobudżetowych instytucji, na przykład wyższych
        uczelni, szkół średnich lub instytucji samorządowych. W Bukowcu ma
        też powstać szkoła konserwacji parków i ogrodów z organizacją kursów
        z architektury krajobrazu, historii sztuki ogrodowej, konserwacji
        zabytków oraz ogrodnictwa.

        — Nie chodzi nam tylko o pieniądze. Nam naprawdę zależy na
        rewitalizacji dziedzictwa wokół Jeleniej Góry — wyjaśnia Marian
        Syposz.

        Rezolutnie wyjaśnia. W końcu głupio by było, gdyby było inaczej.
      • szwager_z_laband Re: Nowa śląska arystokracja 07.11.08, 11:29
        bez komyntarza ...

        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=484&pos=141
        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=484&pos=25
        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=484&pos=26
        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=484&pos=27
        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=484&pos=28
        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=484&pos=29
        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=484&pos=31

        niywiym jak wy byscie zareagowali, ale mie sie serce sciskauo ...

        a wszystko pod okym i przizwolyniym polskego koscioua i panstwa - a
        o tych nowobogackich to lepiyj ani niy spominac =ochyda i wstyd do
        Polski na tysionc lot!.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka