Dodaj do ulubionych

śląska kuchnia - rosół z gołębia

13.04.09, 19:27
Slonskie jodlo :

Rosol z golebi (stara receptura)

Przepis:

“Dobrze oskubane i oprawione golebie wloz do garnka,nalej ukropu,aby nie
szczerwienialy,co latwo nastapic moze,gdy je zimna woda zastawisz;skoro dobrze
zszumujesz,dodaj soli,drobno pokrajanej wloszczyzny z porow,i z tym miekko ugotuj.

Drobno posiekana zielenine upraz na masle,dodaj pare lyzek maki,i usmazywszy
oboje nalezycie,wloz do garnka,na nie rosol przez sito.Golebie wloz na
miske,ubierz pieknie i wloz do wazy.Papki i watrobki posiekaj drobno,wez
utartej bulki montowej,kawalek masla,dwa jaja,zrob drobne kluseczki i ugotuj
je w rosole.Z kurczat mozna podobnym sposobem ugotowac rosol,jednakze
trzeba,tak golebie jak kurczeta,przetknac szpilkami,aby sie nie rozkruszyly,a
szpile znowu powyjmowac”

www.biznet1.com/cooking/silesian/
--
Es ist besser, ein Licht anzuzünden, als sich über die Dunkelheit zu beklagen.
(Konfucius) pl.youtube.com/watch?v=XkX1ANkO1Uc
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: śląska kuchnia - rosół z gołębia 13.04.09, 19:32
      jo pszeczytou ize tyn gouomb som wloz do gorka:))))

      Ja to je dobre - od mojyj mamy bracik czimou gouymbie - miou pouno
      dyplomow z zawodow gouymbiorzy, a jak ktos we familii bou chory to
      on mu zowdy gouymbia na zupa pszinios.

      bda se musiou juzas kupic gouymbia na zupa - downo tego niy
      joduech ...
    • szmiejka Re: śląska kuchnia - rosół z gołębia 13.04.09, 19:42
      no bo to ptak jak jaskółka sikorka itp. Nie kojarzy mi sie z czyms co mozna
      zjesc. No a poza tym te gołębie które znam są brudne.
      --
      Es ist besser, ein Licht anzuzünden, als sich über die Dunkelheit zu beklagen.
      (Konfucius) pl.youtube.com/watch?v=XkX1ANkO1Uc
        • szwager_z_laband ps kuchnia polska;) 13.04.09, 19:58
          "Pieprzno i szafranno .... było

          Polacy jadali obficie i tłusto,lubili tak dziwaczne dania jak
          bobrowe ogony,łapy niedżwiedzia i chrapy łosia obficie przyprawione
          korzeniami.Szlacheckie dwory słynęły z wyrobu kiełbas.Dobry kucharz
          umiał ją przyrządzić na 24 sposoby.Mięsa przyprawiano ostro i
          pikantnie.Oto wielce pomysłowy przepis na:

          "kapłona octem nalanego żywcem":
          "Weżmij kapłona żywego,nalej mu lejkiem w gardło octu winnego,a
          zawiąż i zawieś przez godzin pięć.Oskub pięknie,ochędoż,upiecz
          zwyczajnie".

          Nieszczęsny kapłon,napojony octem i powieszony,miał przypominać
          jarząbka.
          WXVI i XVII wieku panowała moda na mocne,korzenne aromaty.W
          ówczesnych książkach kucharskich można było znależć przepisy na
          mięso i ryby przyprawione miodem,cukrem i piernikami.Nadmiar
          przypraw co prawda skutecznie zabijał smak potrawy,ale o to właśnie
          chodziło.
          Tak bowiem wyglądała barokowa wytworność.

          Egzotyczne przyprawy upowszechniły się w Europie w okresie wielkich
          odkryć geograficznych.Do Polski przywędrowały w XVII wieku.

          Dawniej powiadano tak,a dzisiaj znaczy to:

          - Chrapy - część górnej wargi,u niektórych ssaków (np.konia,łosia).

          - Kapłon -to wykastrowany i specjalnie utuczony młody kogut.Kapłony
          były
          niegdyś wykwintnym i dość popularnym daniem w staropolskiej kuchni.

          - Ochędożyć - doprowadzić do porządku."



          a jo juz kosztowou pieczonego jeza!



          "W ostatnich dziesięcioleciach przed rozbiorami przeciętny szlachcic
          i bogaty mieszczanin zjadał około 150 kilogramów mięsiwa rocznie
          (dla porównania - obecnie Polak zjada około 65 kg).Zwykły,codzienny
          obiad składał się z sześciu i więcej dań:najpierw żurek lub
          rosół,potem kapusta ze słoniną,kasza jaglana i co najmniej 6
          gatunków mięsa,a na koniec bigos.
          Czasy saskie to epoka opojów i żarłoków,trwał nieustający
          konkurs:kto zje i wypije więcej.Kobiety nie uczestniczyły w męskich
          pijatykach,panowie nie mieli więc żadnych hamulców:upijali
          się,rzucali resztki pod stół i wycierali usta obrusem (czyż to
          nie "barbarzyństwo" było?).

          Wzorem dla szlachty,jak używać życia,był książę Karol
          Radziwiłł "Panie kochanku",był również pierwowzorem postaci stolnika
          Horeszki z "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza.By olśnić króla
          Stanisława Augusta,którego zresztą serdecznie nie lubił,a także
          zaświecić mu w oczy swoją zamożnością (król notorycznie cierpiał na
          brak gotówki),książę wydał dla niego iście królewską ucztę.Były
          fajerwerki,srebrna i złota zastawa,stoły ozdobione klejnotami,beczki
          ostryg i piramidy mięs.Podano barszcz i rosół,wołowinę z
          chrzanem,kaczki z kaparami,indyki z sosem migdałowym,kapłony z
          sardelami,cietrzewie z buraczkami,szczupaki w szafranie,karpie na
          miodzie,sielawy z gożdzikami,niedżwiedzie łapy w soku
          wiśniowym,pieczone jeże i sarnie podroby z pistacjami.

          Dworzanin księcia Ostrogskiego,Bohdan Niesiołowski,pochłaniał na
          obiad:
          całą gęś,ćwiartkę baraniny,parę kapłonów,pieczeń wołową,ser,3
          bochenki chleba i 2 garnce miodu.
          Mnie się to w głowie nie mieści,ale jemu w brzuchu jakim cudem to
          się mieściło,nie wiem!"
          • szwager_z_laband Re: ps kuchnia polska;) 13.04.09, 20:05
            Szczytem elegancji było ozdabianie półmisków,podawanie ptactwa z
            piórami,złocenie pasztetów.Polska szlachta kochała przepych,umiała
            zaskoczyć gości ilością jadła,sposobem podania i
            najdziwniejszymi"konceptami".Jeden z ówczesnych kalendarzy
            proponował np.przepis nie pieczonego kapłona,który sfrunie ze stołu.
            Ptaka należało spoić wódką,oskubać z pierza i żywego przyrumienić na
            ogniu.Tak spreparowanego kapłona podawano na stół,a gdy ktoś dżgnął
            go widelcem,ku zdumieniu obecnych ptak z wrzaskiem sfruwał ze stołu
            (i jak Wam to się podoba,wyobrażcie sobie dzisiaj fruwającego ptaka
            po pokoju ha-ha).

            Na przełomie XVII i XVIII wieku pojawił się na najbogatszych stołach
            nieznany dotąd przysmak:ziemniaki.Ich cena przyprawiała o zawrót
            głowy,funt kosztował tyle co 10 kop jaj! Dopiero w XIX wieku uprawa
            ziemniaka tak się rozpowszechniła,że stał się on podstawowym
            pożywieniem,zwłaszcza ubogiej ludności wiejskiej,a także jednym z
            surowców do wyrobu spirytusu.W czasach saskich weszły też w modę
            wety,czyli słodkie smakołyki z owoców i cukru na deser.Cukier był
            bardzo drogi,toteż tylko najzamożniejsi mogli sobie pozwolić na
            słodkie szaleństwa (jeszcze w XIX wieku były w użyciu zamykane na
            klucz cukiernice).
            Cukiernicy tworzyli misterne cukrowe budowle,prawdziwe dzieła sztuki.
            • szmiejka Re: ps kuchnia polska;) 13.04.09, 20:11
              jeju cukier pod kluczem. haha

              Ja mięso to jem tylko dlatego, że musze. Dla smaku tego nigdy nie jem.

              Es ist besser, ein Licht anzuzünden, als sich über die Dunkelheit zu beklagen.
              (Konfucius) pl.youtube.com/watch?v=XkX1ANkO1Uc
                • sloneczko1 Re: ps kuchnia polska;) 13.04.09, 22:00
                  bardzo biydne,j
                  o nawet swoji kury niy zabija yno żyje asz do śmierci
                  chyba całkiym sie na wegetarianizm przeciepna
                  --
                  ...życie jest zbyt piękne i krótkie
                  by tracić je na zbędne troski...
                  • 1fatum Re: ps kuchnia polska;) 13.04.09, 22:40
                    sloneczko1 napisała:

                    > bardzo biydne,j
                    > o nawet swoji kury niy zabija yno żyje asz do śmierci
                    > chyba całkiym sie na wegetarianizm przeciepna
                    ****************************
                    Słoneczko, ja nie jadłem padliny około 14 lat.
                    Jednak będę musiał staremu kogutowi odrąbać łeb, bo młodego odgania, a ten może
                    iść jako konkubent mieszkać u sąsiadów. Kiedy przyjedzie moja ukochana, to utnę
                    mu łeb, a ona oprawi i psy będę miały wspaniałą kolację.


                    --
                    ****************************************************************
                    Odważni żyją krótko. Tchórzliwi nie żyją wcale. Kim więc jestem?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka