Niemcy to źli ludzie.

25.04.09, 13:46
www.redakcja.pl/Tekst/W-Unii/528287,Spieszmy-sie-kochac-niemcow.html
Nie, nie, nie ma obawy - Niemcy na pewno nie odejdą. Nie w tym rzecz. Zabawna historia z premierem Włoch Sylvio Berlusconim, który jakiś czas temu obsadzał w roli obozowego kapo niemieckiego eurodeputowanego Schultza, przypomniała mi pewną sytuację z moim udziałem.

Siedzieliśmy wraz z moim ówczesnym wspólnikiem na ławce we włoskim miasteczku Ponteba, oczekując na odprawę celną. W pewnym momencie ujrzeliśmy staruszka, może osiemdziesięcioletniego, w śmiesznym brązowym kapeluszu z piórkiem, drepczącego mozolnie w naszym kierunku. Gdy znalazł się przy ławce, przystanął i zagadnął po włosku: "di dove siete?" (skąd jesteście?). "Polacchi" - odpowiedzieliśmy ciekawi jego reakcji. Starzec pokiwał głową, po czym skomentował nasze wyznanie jednym zdaniem: "si, si, Tedeschi sono cativi" (tak, tak, Niemcy to źli ludzie). Zaskoczeni, ale i rozbawieni, pokiwaliśmy głowami, wyrażając w ten sposób zrozumienie dla jego słów. Na pozór niedorzeczna opinia wiekowego mieszkańca Ponteby była tyleż samo manifestacją niewypowiedzianej wprost sympatii i solidarności z nami, co oczywistego przekonania o wspólnej dla Europejczyków historii, w której rola złych przypadła Niemcom, zresztą nie na mocy jakiegoś fatalizmu a ewidentnie z ich własnego wyboru i z ich stuprocentowym zaangażowaniem. Umówmy się, Włosi nigdy nie należeli do tych najbardziej dotkniętych niemieckimi snami o potędze - tym więcej mówi ich nastawienie do sąsiadów z północy.

Powiedzmy to bez ogródek: nieufne i krytyczne nastawienie do Niemców jest powszechnie zrozumiałym w Europie kodem kulturowym, będącym elementem współczesnej ogólnoeuropejskiej tożsamości. Oczywiście, ze względu na postępy politycznej poprawności, kodem głęboko ukrytym i na poziomie stosunków oficjalnych całkowicie ignorowanym. Można wręcz odnieśc wrażenie, i to wcale nie dziwi, że w niemieckim poprawnym dyskursie publicznym świadomą reakcją na ten fakt jest ucieczka od narodowej odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej, jako nieuprawnionej odpowiedzialności zbiorowej, i konsekwentne zrzucanie winy na anonimowych "nazistów" lub na "Hitlera i jego pomocników".
    • szwager_z_laband Re: Niemcy to źli ludzie. 25.04.09, 13:47
      a Poloki to swiyntoszki i bazyliszki;)
      • alladyn15 Re: Niemcy to źli ludzie. 25.04.09, 15:05
        Jest faktem,ze pewien historyk niemiecki w angielskiej TV podjal
        temat bombardowania Drezna i to chyba piec lat temu.Chcial
        pokazac,ze bylo to ludobujstwo.Zgaszony zostal szybciutko przez
        angielskiego historyka.
        Jest faktem,ze dzieci naszych dzieci,spogladna na bombardowanie
        miast niemieckich w inny sposob.
        Powiem wam za prawde,ze zalogi angielskich bombowcow,domagaly sie na
        pismie, rozkazow aby leciec i bombardowac.
        Tak to jest w historii dziejow.Chinski Mur jest atrakcja
        turystyczna,mimo,ze przy jego budowie zmarlo dziesiatki tysiacy
        chinczykow i byly nawet 3 odnotowane rebelie,brutalnie stlamszone.
        Patrzac sie na sto lat w przyszlosc,to nazisci beda tylko
        szczerbkiem w historii.
        Zebyscie widzieli co ja teraz z zolwiem robie,to byscie dzwonili
        gdzies.
        • 1fatum Re: Niemcy to źli ludzie. 25.04.09, 20:42
          alladyn15 napisał:

          > Powiem wam za prawde,ze zalogi angielskich bombowcow,domagaly sie > na pismie, rozkazow aby leciec i bombardowac.
          ************************************************

          Zatem prosta logika wskazuje, że nawet lotnicy, którzy wcześniej nie mieli podobnych dylematów, teraz mieli świadomość, że popełniają wojenna zbrodnię i muszą mieć dowód na piśmie, że to nie ich wolna wola doprowadziła do ludobójstwa.

          Uprzedzam zarzuty, że np.: Warszawa była bestialsko bombardowana.
          To prawda, tylko, ze Warszawa była twierdzą i broniła się. Stanowiła punkt oporu i nie była otwartym miastem.

          Aby komuś zarzucać zbrodnie, samemu trzeba mieć czyste ręce.
          • gryfny Re: Niemcy to źli ludzie. 26.04.09, 09:16
            1fatum napisał:
            > ************************************************
            > > Aby komuś zarzucać zbrodnie, samemu trzeba mieć czyste ręce.
            wszystko idzie wytlumaczyc, ze wszystkiego zrobic grunt do "dumy"
            www.pardon.pl/artykul/8459/polscy_terrorysci_oni_byli_pierwsi
            nad Wislom,ale ino
            • stix Wysadzali Niemców w powietrze. 26.04.09, 09:35
              Zamachów było więcej, sam "Zagra-lin" atakował "maszynami piekielnymi" III Rzeszę co najmniej kilkanaście razy. Co ciekawe, Ślaski informuje nie o jednym, lecz o dwóch zamachach AK na podziemny dworzec Friedrichstrasse w lutym 1943. Czy da się to potwierdzić? Pierwszy miał ponoć miejsce 13.2.1943 (zginąć miały 4 osoby, kilkadziesiąt zostało rannych), a drugi 2 miesiące później (zginęło 14 osób, kilkadziesiąt odniosło rany). Wydaje się jednak, że Ślaski się pomylił i w drugim przypadku chodziło nie o stację kolejki miejskiej Friedrichstrasse, lecz o atak "Zagra-linu" na berliński Hauptbahnhof 10.4.1943 (o czym dalej), w którym por. Drzyzga uczestniczył.

              Drugim (?) zamachem na Friedrichstrasse był natomiast ów zamach w dniu 24.2.1943, który opisał w Komandosie" p.Czerwiński, w czasie którego zginęło aż 36 osób a 78 zostało rannych. Masakra. Por. Drzyzga w tym zamachu nie uczestniczył.

              "Efekt psychologiczny tego wydarzenia był w Berlinie piorunujący. Policja berlińska, po szczegółowych oględzinach terenu, odnalazła kilka fragmentów podłożonego ładunku i wykryła ślady, wskazujące na sprawców z polskiego podziemia" - piszą Jacek Wilamowski i Włodzimierz Kopczuk w książce pt. "Tajemnicze wsypy. Polsko-niemiecka wojna na tajnym froncie" (Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, 1990). Ci sami autorzy o zamachu na berliński Hauptbahnhof, który miał miejsce niecałe 2 miesiące później:

              "10.4.1943 w Berlinie "Zagralin" ponownie przeprowadził akcję bombową. Z Warszawy przez Bydgoszcz udali się tam Bernard Drzyzga, Józef A.Lewandowski, Stefania Lewandowska - "Halina I" i Maria Wasilewska - "Halina W", a w drodze dołączył do nich Leon Hartwig. Ładunek podłożono i zdetonowano na Dworcu Głównym. Zginęło 14 osób, a 60 zostało rannych. Policja przeprowadziła liczne aresztowania. Hitler nakazał Himmlerowi, aby osobiście zajął się śledztwem. Wyznaczono 10 tys. marek nagrody za każdego schwytanego sabotażystę. Jednakże zamachowcy szczęśliwie wymknęli się z blokady".

              Jerzy Ślaski w następujący sposób pisze o trzecim z kolei berlińskim zamachu "Zagra-linu" z udziałem por. Drzyzgi: "Miejscem trzeciego identycznego zamachu o podobnych skutkach stał się 10.5.1943 Dworzec Śląski w Berlinie. Prawie pięciokilogramowe bomby z trotylu i plastyku, nafaszerowane ostrymi gwoździami, miały wielką siłę i duży zasięg rażenia (...) Podobny charakter miały wcześniejsze akcje sabotażowe na terenie Rzeszy. Wykonywały je 2- lub 3-osobowe zespoły, wyjeżdżające z Warszawy koleją, wyposażone w oryginalne lub precyzyjnie podrobione dokumenty". I dodaje, co już wiemy o Związku Odwetu z tego forum: "Często wyprawiały się też na teren Rzeszy ekipy dywersyjne z dwóch zachodnich okręgów AK: Łódzkiego i Śląskiego".
              • socer-schlesier Nigdy wiecej wojny. 26.04.09, 10:41
                Masz racje stix.Wojna to cos strasznego.Nigdy wiecej wojny.Trzeba to Hamerykanom
                i ich "sojusznikom" wytlumaczyc.Dzisiaj to oni sa sprawcami ludzkich
                cierpien.Mysle jednak ze beda coraz slabsi a tym samym straca swoich
                "wspolnikow" gdyz takie sprzedawczyki zawsze tam pojda gdzie czuja kase.
Pełna wersja