stix
07.05.09, 07:42
poleciałaby brunatna krew.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6578141,Skandal_dyplomatyczny_na_linii_Berlin___Ankara.html
Niemcy chcą wyrzucić tureckiego konsula generalnego z Kolonii, który
miał powiedzieć, że gdyby przeciąć Niemcowi tętnicę, poleciałaby
brunatna krew.
W tej sprawie nie ma nagrań, ale jest protokół i oburzeni
świadkowie. To wystarczyło, by w sprawie tureckiego konsula
generalnego w Kolonii Hakana Kivanca ruszyła machina niemieckiego
MSZ.
Jak podaje "Kölner Stadt Anzeiger", pod koniec lutego jeden z
kolońskich artystów zaprosił Kivanca na spotkanie w wąskim gronie.
Wraz z grupa współpracowników chciał rozmawiać o losach klasztoru
Mor Gabriel w południowo-wschodniej Turcji. To najstarszy
istniejący, bo założony pod koniec IV wieku klasztor Kościoła
syryjsko-ortodoksyjnego. Tureccy muzułmanie z okolicznych wiosek
wspierani przez lokalną administrację chcą go zamknąć i wywłaszczyć,
bo rzekomo zbudowano go bezprawnie i na muzułmańskim cmentarzu.
Choć zarzuty są absurdalne, bo klasztor założono prawie dwieście lat
przed narodzinami Mahometa, Ankara nie interweniuje, choć proszą o
to chrześcijanie z Europy. O to samo prosił koloński artysta,
członek stowarzyszenia Inicjatywa dla Mor Gabriel.
Spotkanie trwało trzy godziny, ale rozmowa mocno zboczyła z tematu
klasztoru. - Niemcy najchętniej wytatuowaliby wszystkim Turkom w
kraju litery "T", jak kiedyś naziści robili to Żydom. Gdyby przeciąć
Niemcowi tętnicę, poleciałaby z niej brunatna krew - miał oświadczyć
Kivanc. Turkowi i Kurdowi, którzy brali udział w spotkaniu,
poradził, by nie dawali się Niemcom wykorzystywać. - Niemcom nie
można ufać. Tylko Turcja może bronić Turków mieszkających w
Niemczech - miał stwierdzić.
Przed wyjściem poprosił rozmówców o dyskrecję. Nie wiedział jednak,
że jego słowa są protokołowane, a gospodarz i reszta gości nie
zamierzają w sprawie milczeć.
- To rasistowskie wypowiedzi, których nie da się niczym
usprawiedliwić. Konsul Kivanc powinien opuścić Niemcy - oświadczyli
w prasie.
Cytaty z jego wypowiedzi trafiły do Berlina. W Bundestagu politycy
chadecji uznali, że takiego dyplomaty nie można tolerować na
niemieckiej ziemi, i zażądali od MSZ jego wydalenia. MSZ zażądało
wyjaśnień i od konsula, i tureckiej ambasady. Od tego, czy zabrzmią
one wiarygodnie, będzie zależeć przyszłość dyplomaty. Sprawę osobno
bada rząd Nadrenii Północnej-Westfalii, na którego terenie działa
koloński konsulat.
Przez znajomych Kivanc przekazał mediom, że zarzuty są absurdalne.
Turecka ambasada kontratakuje i zarzuca niemieckim dziennikarzom,
którzy nagłośnili sprawę, złamanie etyki zawodowej i manipulacje. -
Dziennikarze podali nieprawdziwe i tendencyjne wypowiedzi pochodzące
z kręgów znanych z niechęci do Turcji - oświadczyła rzeczniczka
ambasady.
To kolejny niemiecko-turecki spór z nazistami w tle. W lutym
zeszłego roku w Ludwigshafen w pożarze zamieszkanej przez tureckich
imigrantów kamienicy zginęło dziewięć osób. Ukazujące się w
Niemczech tureckie gazety oskarżyły o podpalenie neonazistów i długo
rozpisywały się o niemieckiej ksenofobii. Jak się potem okazało,
przyczyną pożaru było zwarcie w starej instalacji elektrycznej.
Według oficjalnych statystyk w Niemczech żyje 1,8 mln Turków.