Likwidacja niemieckich przestępców.

07.06.09, 12:39
www.169.zhr.pl/historia_harcerstwa/akcje/braun/braun.htm
Kolejną akcją "Agatu" w ramach szeroko zakrojonej "akcji Główki", była likwidacja Emila Brauna, członka NSDAP i SA, będącego kierownikiem urzędu mieszkaniowego (Wohnungsamtu). Decyzja jego likwidacji zapadła w KWP, gdy kończył opracowywanie planu masowego wysiedlenia mieszkańców Warszawy. Likwidację Brauna "Pług" powierzył II plutonowi na dowódcę akcji wyznaczając "Orkana". Zespól przewidziany do akcji składał się z siedmiu ludzi i dwóch samochodów. Ponadto pięć łączniczek stanowić miało grupę rozpoznania i sygnalizacji, kolejnym czterem przypadła rola dostarczenia broni dla uczestników.

13 XII 1943r. o 7:30 zespół wykonawców zajął wyznaczone stanowiska. O godz. 8:13 od strony Wierzbowej w kierunku Senatorskiej "Hanka" dostrzegła wóz Brauna Adler-Diplomat i rozpoznała siedzącego w nim Brauna. Chustką dała znak "Orkanowi", który powtórzył sygnał rozpoczynając akcję. W tym czasie samochód skręcił w Daniłowiczowską i stanął przed bramą 1/3. "Kastor" - I wykonawca i "Polluks" - II wykonawca wybiegli z podcieni Pałacu Blanka. Za nimi ruszył cywilny agent, który wyjął pistolet z kiszeni. Został jednak błyskawicznie rozbrojony przez "Cyklona". "Kastor" i "Polluks" dobiegli do Brauna wysiadającego właśnie z samochodu w towarzystwie jakiegoś mężczyzny. Przed strzałem "Polluksa" Braun zrobił unik. Cywil, który wysiadł z samochodu, strzelił dwukrotnie do "Kastora", ale chybił. "Polluks" ponownie strzelił do Brauna trafiając go w brzuch i dwukrotnie w głowę. W tym czasie osłona akcji - "Cyklon" i "Orkan" prowadzili ostrzał bramy Pałacu Blanka, z której strzelała niemiecka ochrona urzędu.

"Kastor" z peemu zastrzelił cywila, który jechał z Braunem. Padła również kobieta - trzeci pasażer wozu i Niemiec strzelający z balkonu Pałacu. Stale ostrzeliwując się, grupa wsiadła do samochodów i odjechała w stronę Starego Miasta. Na odprawie poakcyjnej u "Pługa", wykonawcy dowiedzieli się, że drugim zabitym Niemcem był Fredrich Pabst - prawa ręka Brauna, architekt - urbanista pracujący na planem zmienienia Warszawy w 100-tysięczne, prowincjonalne miasto.
    • stix Likwidacja niemieckich przestępców. 07.06.09, 12:41
      www.169.zhr.pl/historia_harcerstwa/akcje/burkl/burkl.htm
      SS-Oberscharführer Franz Bürkl od września 1941r. był funkcjonariuszem SS na Pawiaku, gdzie pełnił funkcję Zugführera, czyli szefa zmiany załogi.

      Od pierwszego dnia dał się poznać jako sadystyczny morderca więźniów, których mordował według własnego uznania. Doniesienia, które napływały z Pawiaka, mówiły, że w ciągu dwóch lat swej działalności zastrzelił lub powiesił w celach kilkudziesięciu więźniów. W KWP zapadł wyrok śmierci, którego wykonanie zlecono "Agatowi". Kpt. "Pług" przeprowadzenie akcji powierzył I plutonowi, a dowodzić nią miał "Jeremi". Rozpoznaniem Bürkla zajęli się "Rayski" i "Żar"

      Akcję postanowiono wykonać 7 IX 1943r. na Marszałkowskiej w pobliżu miejsca zamieszkania gestapowca.

      Gdy o 9:58 z bramy domu przy ul. Oleandrów wyszedł oczekiwany SS-Oberscharführer Bürkl, "Żar" rozpracowujący gestapowca wskazał go "Jeremiemu" i odszedł Marszałkowską w kierunku pl. Zbawiciela. Jak się okazało Bürkl nie był sam - towarzyszyła mu kobieta prowadząca wózek z dzieckiem (w dotychczasowych rozpoznaniach nigdy jej nie widziano). "Jeremi" zawahał się, lecz po chwili ruszył na drugą stronę Marszałkowskiej, co dla pozostałych uczestników było sygnałem rozpoczęcia akcji. Z kilku metrów strzelił do Bürkla. Strzelał również "Lot" - drugi wykonawca. W tym czasie na Marszałkowskiej rozpętało się istne piekło; do strzelaniny włączyli się przypadkowi Niemcy, z których część wybiła osłona głównych wykonawców wyroku. Największym zaskoczeniem dla Niemców był "Dietrich", który ze spokojnie stojącego mężczyzny z futerałem na skrzypce, w kilka sekund przemienił się w groźnego "stenistę"...

      Po 90-ciu sekundach było już po wszystkim.

      Oddział bez strat opuścił samochodem miejsce akcji. Na jezdni Litewskiej leżało ciało Bürkla, na Marszałkowskiej, w pobliżu przystanku tramwajowego leżały trupy dalszych siedmiu Niemców, którzy nieopatrznie włączyli się do strzelaniny. Taki, w dużym skrócie, był samodzielny debiut kompanii wydzielonej "Agat".

      • hanys_hans Re: Likwidacja niemieckich przestępców. 07.06.09, 21:01
        stix napisał:

        > Likwidacja niemieckich przestępców.

        Skoond ci take zdanie psziszuo do gowy?
        Chyba soom niyrozumisz tego cos´ sam naszkryklou! Taki tymat za pieroona
        niypasuje do tych twojich skopiowanych textoow!
        Zlikwidowac´ idzie cojs´ wtedy je OK. ale jak zlikwidowac´ kogos´ to znaczy jusz
        wtedy blank co inkszego: zabic´ abo zamordowac´ bes sondu...
        • 1fatum Re: Likwidacja niemieckich przestępców. 08.06.09, 06:29
          hanys_hans,

          nie ma z kim dyskutować. Czy nie dostrzegasz, że to wytwór chorego umysłu
          żyjącego w okresie II WŚ. Swoista schizofrenia. Jedna część żyje obecnie i to
          ona usiłuje innych przekonać do tego w co wierzy ta druga część.
          Przecież nikt zdrowy na umyśle nie będzie kopiował, wklejał i pasjonował się
          dawno przebrzmiałymi i zamkniętymi sprawami sprzed ponad pół wieku. Po
          przeczytaniu kilkunastu wątków założonych przez tego "geniusza", bezspornie
          wyłania się obraz chorego człowieka, który tak naprawdę nie potrafiłby spójnie
          wyjaśnić dlaczego to i akurat tu robi.
          Dyskutując z nim pogłębiamy tylko jego chorobę i potrzebę działania. Wobec braku
          reakcji na jego wynurzenia sam przestanie pisać, chyba że wcześniej wezmą go na
          leczenie.
Pełna wersja