stix
12.06.09, 10:22
biznes.onet.pl/5,1561135,prasa.html
Niemcy chcą zablokować szybką kolej w Polsce
(Gazeta Prawna/12.06.2009, godz. 03:00)
O kontrakt na 20 szybkich pociągów dla PKP Intercity biją się
najwięksi producenci taboru szynowego. W tle zamówienia wartego 1,5
mld zł toczy się walka przewoźników o wpływy.
Rywalizacja o zamówienie w trybie tzw. dialogu konkurencyjnego trwa
od sierpnia 2008 r. Według harmonogramu 14 pierwszych pociągów
zostanie dostarczonych jeszcze przed Euro 2012. 20 proc. kosztów ich
zakupu ma dofinansować UE. Z przetargu zostały już wykluczone dwie
hiszpańskie firmy, CAF i Talgo. W grze pozostało czterech
producentów.
– Zaoferujemy pociągi z rodziny Zefiro – mówi GP Janusz Kućmin, szef
kanadyjsko-francuskiego Bombardiera w Polsce.
To dobra wiadomość, bo w ocenie ekspertów Zefiro są ekonomiczne w
utrzymaniu i cieszą się w świecie dobrą opinią. Partnerem koncernu w
walce o kontrakt jest bydgoska Pesa.
Ochotę na zwycięstwo ma francuski Alstom oferujący pociągi
Pendolino. Korzystają one z tzw. wychylnego pudła pozwalającego
pokonywać zakręty z większymi prędkościami. PKP IC nie zdecydowały
jeszcze, czy zamówią składyo takiej konstrukcji. Powód – na prostych
trasach w Polsce nowinka może okazać się jedynie drogim gadżetem.
Pozwala ona skrócić czas podróży z Gdańska do Wrocławia zaledwie o 7–
15 min. Francuzi są jednak bardzo zdeterminowani, a więc i skłonni
do modyfikacji swojej oferty.
– Jesteśmy w stanie zaproponować nasz produkt w tańszej wersji bez
tzw. wychylnego pudła – mówi GP Hubert De Blay, dyrektor
strategiczny w Alstomie.
Walkę o zamówienie zapowiada także niemiecki Siemens oferujący
Intercity pociągi Velaro, które ponad 600-km trasę z Madrytu do
Barcelony pokonują w 2 godz. 25 min.
Odpuszczać nie zamierza także włoski koncern AnsaldoBreda, który o
kontrakt walczy wraz z nowosądeckim Newagiem. Włosko-polskie
konsorcjum najpewniej zaoferuje Albatrosy jeżdżące m.in. w Holandii
i Belgii.
Na razie PKP IC nie zaprosiły jeszcze producentów do przedstawienia
swoich propozycji. Zdaniem grupy ekspertów powołanych przez Komisję
Europejską, EBI i EBOiR, która ocenia duże inwestycje dotowane przez
UE – zakup przez Polskę superpociągów jest nieuzasadniony
ekonomicznie.
Według naszych rozmówców z firm doradczych, należących do tzw.
wielkiej czwórki, to element walki przewoźników o rynek. Od 2010
roku będą mieli oni prawo do kabotażu, czyli przewozu pasażerów na
wewnętrznych trasach. PKP IC nie ukrywają swoich aspiracji i
postawiły nawet wymóg w przetargu, aby w terminie 12 miesięcy od
dnia dostawy ostatniego pociągu posiadał on dopuszczenie do
eksploatacji na terenie Niemiec, Czech i Austrii. Do tego może
jednak nie dojść.
– Podczas dzielenia unijnych środków Niemcy mają wiele do
powiedzenia, bo od lat są największym płatnikiem netto w UE.
Tymczasem oczkiem w głowie kolejnych rządów są narodowe koleje
Deutsche Bahn. Kupowanie superpociągów przez polskiego przewoźnika
nie leży w ich interesie, bo boją się, że Polacy odbiorą im część
klientów – przyznają nieoficjalnie eksperci od projektów
infrastrukturalnych.
PKP IC na razie nie komentują sprawy i zapowiadają rozstrzygnięcie
przetargu jeszcze w tym roku.
400 mln euro będą kosztowały 20 superszybkie pociągi dla Intercity.
250 km/h to prędkość, z jaką będą pokonywały trasę z Gdańska na
Śląsk.