Dodaj do ulubionych

czy Jezus boł ożyniony?

13.06.09, 10:20
jake som dowody za a jake przeciw?
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: czy Jezus boł ożyniony? 13.06.09, 10:28
      som ino roztomaite teorie - i co znaczy bou ozyniony?
      • sloneczko1 Re: czy Jezus boł ożyniony? 13.06.09, 10:37
        niy wiysz co znaczy ożyniony?
        • szwager_z_laband Re: czy Jezus boł ożyniony? 13.06.09, 10:54
          polecom ci ksionszka "Hüterin des heiligen Gral - Maria Magdalena -
          die Frau Jesu" autor Laurence Gardner.

          kedys my sam ju o tym szkryflali trocha - no i we roztomaitych
          kulturach roztomaicie to je ze tym zyniyniym.

      • hanys_hans Re: czy Jezus boł ożyniony? 13.06.09, 10:37
        www.kosciol.pl/article.php/20041121224823122
      • bratjakuba Re: czy Jezus boł ożyniony? 15.06.09, 13:32
        Gdybanie o żonie i dzieciach Jezusa jest gdybaniem niespokojnych
        umysłów po opublikowaniu "Kodu Leonardo da Vinci" Browna.
        Dowody tam przytoczone można włożyć między bajki i legendy a książka
        jak i poprzednie"dzieła" Browna są produktami czysto komercyjnymi.
        Inna sprawa,że kościół katolicki zdominowany patriarchalnie przez długi
        czas marginalizował kobiety towarzyszące Jezusowi wraz z apostołami.
        Cerkiew prawosławna jako nie kultywująca celibatu przekazuje obraz
        Marii Magdaleny tak jak widziała go wczesna tradycja chrześciańska, jako równą apostołom.
        Cerkiew metropolitalna w Warszawie nazywa się tak:

        Sobór Metropolitalny Świętej Równej Apostołom Marii Magdaleny w Warszawie

        (Mironosica rawnoapostolnaja Marija Magdalina),
        MARIA MAGDALENA, niewiasta niosąca wonności, równa apostołom



        • szwager_z_laband Re: czy Jezus boł ożyniony? 15.06.09, 17:24
          jo uwazom ze te zainteresowanie w kole tego tematu do pozytywne
          skutki do wszyskich - inkluzywnie konserwatywne siouy w kosciele.
          • ballest Re: czy Jezus boł ożyniony? 15.06.09, 22:23
            "Tekst gnostycki, zgodnie z niektórymi przekazami napisany przez Marię
            Magdalenę, nieuznany przez chrześcijan i niewłączony do kanonu Biblii.

            Fragmentaryczna Ewangelia Marii Magdaleny zachowała się w dwóch III-wiecznych
            greckich fragmentach i dłuższym V-wiecznym, przetłumaczonym na koptyjski:

            * Fragment grecki, datowany na II wiek, zawarty w tzw. papirusie Rylands
            (Papyrus Rylands 463)
            * Fragment grecki, datowany na III wiek, zawarty w papirusach z
            Oksyrchynchos (Papyrus Oxyrhynchus 3525)
            * Fragment koptyjski, datowany na V wiek, zawarty w Papirusie Berlińskim
            (Papyrus Berolinensis 8502).

            Fragment koptyjski wydaje być się najważniejszy i czasem uznawany jest za całość
            Ewangelii Marii Magdaleny, został odkryty przez Dr. Rheinhardta w Kairze w 1896.
            Nie został opublikowany aż do roku 1955.

            W całej ewangelii brakuje stron 1-6 (rozdziały 1-3) oraz 11-14 (rozdziały 6-7,
            oraz fragmenty 5 i 8).

            Ciekawym epizodem pojawiającym się w Ewangelii Marii Magdaleny jest konflikt
            Marii Magdaleny z Piotrem. Epizod ten przewijał się również w innych tekstach
            gnostyckich (np. Ewangelii Tomasza, Ewangelii Egipcjan). Piotr i Andrzej
            odrzucają władzę kobiet i ich rolę w nauczaniu.

            Innym epizodem jest objawienie, które Maria Magdalena otrzymuje od Jezusa po
            jego śmierci. Uczniowie jednak buntują się przeciwko niej, nie chcą jej zaufać:
            „ A Piotr zapytał: "Czy Zbawiciel zaiste mówił na osobności z kobietą, a nie
            otwarcie z nami? Czy mamy się do niej zwrócić i słuchać jej wszyscy? Czy wolał
            ją od nas? A Lewi odparł: Piotrze, zawsze łatwo się unosiłeś. Teraz widzę, że
            walczysz z tą niewiastą, jakbyś był jej wrogiem. Jeżeli Zbawiciel ją wyniósł,
            kimże zaiste jesteś, abyś miał ją odrzucać? Zapewne Zbawiciel zna ją bardzo
            dobrze. Dlatego miłował ją bardziej niż nas."

            Ewangelia Tomasza podobie sie wyrazou!
            Ale o tym my tu juz downo pisali!
            • sloneczko1 Re: czy Jezus boł ożyniony? 15.06.09, 22:29
              ale to niy świadczy,że boł ożyniony yno,że Ona była Apostołkom:)
              • szwager_z_laband Re: czy Jezus boł ożyniony? 16.06.09, 06:12
                In den Evangelien der Bibel wird von einer Auswahl aus den Jüngern
                Jesu berichtet, die auch „die zwölf Apostel" oder kurz „die Zwölf"
                genannt werden. Diese Zahl hat aufgrund der jüdischen Tradition der
                zwölf Stämme Israels eine spezielle Bedeutung. Das Lukasevangelium
                und Markusevangelium berichten übereinstimmend, dass Jesus die zwölf
                Jünger selbst erwählte und als Apostel einsetzte (Lk 6,13 und Mk
                3,14). Die in den Evangelien überlieferten Namenslisten geben kein
                einheitliches Bild darüber ab, dass die Gesamtzahl aller Apostel auf
                12 begrenzt wäre:

                Das Matthäusevangelium (10,2 ff) und das Markusevangelium (3,18 ff)
                listen von den Namen her identische Apostel auf.

                Das Lukasevangelium folgt dieser Aufzählung im Wesentlichen (6,13
                ff). Statt Thaddäus nennt es aber "Judas, Bruder des (jüngeren)
                Jakobus", außerdem wird Simon (Kanaanäus) als Zelot, also „Eiferer“,
                bezeichnet.

                Im Johannesevangelium existiert keine förmliche Liste der Apostel.
                Dort tritt zweimal ein Nathanael auf (Johannes 1,45 ff; 21,2), der
                in den anderen Evangelien nicht erscheint. Er wird zwar nicht
                Apostel genannt, in Johannes 21,2 befindet er sich nach der
                Auferstehung Jesu allerdings in ihrer Gesellschaft. In der gleichen
                Episode in der Apostelgeschichte (Apg 1,13) wird an dessen Stelle
                Bartholomäus aufgeführt.

                Die Siebzig oder Zweiundsiebzig Jünger werden nur im Lukasevangelium
                (Lk 10,1 EU) erwähnt. Nach Lukas wurden sie von Jesus ausgewählt und
                in Paaren ausgesandt, um seine Botschaft zu verkünden. In der
                westlichen Kirche werden sie normalerweise als Jünger bezeichnet,
                während die Orthodoxe Kirche von Aposteln spricht.

                de.wikipedia.org/wiki/Apostel
    • seppel Re: czy Jezus boł ożyniony? 14.06.09, 00:06
      na poczontek czaby byuo pedziec ,ze to gupoty som ,wymyslane dlo podwazynio naszyj Wiary ...
      A tak na "chopski rozum"czy miou czy niy, niy zmiynio faktu ze jest naszym Jeusym kery mo Macht,das Wasser we Wein pszemjynic...wiync mysla ze powodzynie u babof tysz mjou
    • chrisraf Re: sloneczko1 14.06.09, 02:59




      Witom!

      Ja bou. Ino tyroz na gibko, bo ida spac. W bibli jest opisany jego
      slub.

      Glückauf!
      • szwager_z_laband Re: sloneczko1 14.06.09, 11:01
        widza ze temat je goroncy:)
        • sloneczko1 Re: sloneczko1 14.06.09, 19:04
          a w kerym miejscu je tyn ślub opisany?
          • szwager_z_laband Re: sloneczko1 14.06.09, 19:10
            tyn temat je poruszany wuasciwie pora razy w tyj knidze, ale
            rozdziau dziesionty bych padou tak z pamiynci tera. Suoneczko ta
            ksionszka cza couko pszeczytac - to je sprawa kompleksowo
            potraktowano.
            Niymniyj to ino inkszy punkt widzynia tyj sprawy.

            A co do wrogow koscioua itd, to oczywiscie tysz sie to mo na uwadze,
            ale i dobry katolik musi byc otwarty na wolne myslynie. Minouy czasy
            jak kosciou godou prostym ludziom ze czytanie np Starego Testamyntu
            to grzych.
            • sloneczko1 Re: sloneczko1 14.06.09, 19:30
              akurat jo przeczytała to wszystko dokładnie,i mom starsze tumaczynia
              i nowsze,
              pustelniki i proroki nikaj w nich niy som ożynione
              ale tysz nic niy wiymy o tych 18 latach przed zaczniyniym głoszynia
              dobryj nowiny,
              z drugi strony by choć kaj wspomnieli,że mioł baba i dziecka,i co
              sie z niymi stało

              wiync musza pedzieć,że do mie to boł jongyzela
              • seppel Re: sloneczko1 14.06.09, 19:39
                jongysela jak wszyjstke ksiyndza ;)
                • bratjakuba Re: sloneczko1 14.06.09, 22:01
                  Rebe czyli nauczyciel nie musioł być żonaty.Za to zwyczajny człowiek w tym społeczyństwie,jak sie nie ożynioł był obywatelym II kategorii.
                  Ale jak już tak chcecie mierzyć dzisiejszom miarom to najbardzi
                  by pasowoł na sztudynta.
                  1. miyszkoł z rodzicami.
                  2.mioł długe zwisajonce włosy.
                  3.jak co zrobioł to był - Ein Wunder(cud).
                  • szwager_z_laband Re: sloneczko1 14.06.09, 22:20
                    a jak skomyntujesz Magdalyna?

                    :)
              • szwager_z_laband Re: sloneczko1 14.06.09, 22:00
                mosz na mysli ta ksionszka o keryj sam spomniouech?
                • sloneczko1 Re: sloneczko1 14.06.09, 22:01
                  akurat ta niy czytałach,jest tysz tumaczynie po naszymu?
                  • szwager_z_laband Re: sloneczko1 14.06.09, 22:13
                    niywia, ale tyn link ci mozno pomoge:

                    pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Magdalena
                    • alladyn15 Re: sloneczko1 15.06.09, 01:40
                      Jezus skonal na krzyzu majac 32 lata.Bylo w tamtych latach,jak i
                      teraz:28 letni kawaler?On sie po prostu nie ozenil bedac w zydowskim
                      srodowisku.
                      32-dwu letni kawaler w chrzescijanskim domu,jest wytykany palcami.
                      Bog stworzyl Ameryke a ja,mam tam zakaz wjazdu.
                      • ballest Re: sloneczko1 15.06.09, 06:19
                        "Wśród niewiast towarzyszących Jezusowi Maria Magdalena jest
                        wymieniana prawie
                        zawsze na pierwszym miejscu, co świadczy o szczególnej jej pozycji.
                        Maria
                        Magdalena była obecna przy ukrzyżowaniu Jezusa. Ewangelista Mateusz
                        zanotował: "Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się
                        z daleka.
                        Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. Były wśród nich:
                        Maria
                        Magdalena, Maria, matka Jakuba i Jozefa oraz matka synów Zebedeusza"
                        (Mt 27, 55-
                        56). Wspomną to także ewangeliści Marek i Jan. Maria Magdalena
                        pomagała także
                        przy pogrzebie Jezusa. "Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały
                        tam,
                        siedząc naprzeciw grobu" (Mt 27,61). Jednak najpiękniejszy moment w
                        jej życiu
                        miał miejsce w pierwszy poranek wielkanocny, opisany w sposób bardzo
                        sugestywny
                        przez św. Jana Apostoła i św. Marka.

                        Skoro świt Maria Magdalena wybrała się do grobu ukochanego Mistrza.
                        Po
                        przybyciu ujrzała odsunięty kamień i pusty grób. Zdumiona i
                        przerażona biegnie
                        z tą wieścią do Szymona Piotra i "do drugiego ucznia, którego
                        miłował Jezus".
                        Obaj uczniowie, nie mniej zaskoczeni udają się jak najprędzej do
                        grobu.
                        Rzeczywiście grób jest pusty."
    • szwager_z_laband Re: czy Jezus miou bracika? 18.06.09, 18:21
      "Jezus, brat Jakuba
      Autor tekstu: Krzysztof Sykta


      Parę dni temu świat obiegła sensacyjna informacja — odkryto
      grób „Jakuba, syna Józefa, brata Jezusa". Tak w każdym razie głosił
      aramejski napis. Dla chrześcijan wniosek był tylko jeden, oto mamy
      pierwszy namacalny dowód historycznego istnienia Jezusa.

      Zadziwiająca jest przy tym powściągliwość uczonych katolickich — ich
      sceptycyzm jest wprost proporcjonalny do niechęci jaką darzona jest
      sama postać Jakuba. Bo a nuż owieczki zaczną się zastanawiać skąd
      Jezus mógł mieć brata, skoro przenajświętsza panienka była dziewicą?
      Na szczęście dla kościoła większość rodaków nie cierpi na chorobę
      zwaną myśleniem.

      Oto we Wprost (od jakiegoś czasu sympatyzującym z Opus Dei, podobnie
      jak Polityka czy Rzeczpospolita), w numerze z 10 listopada 2002
      zamieszczono artykuł o obiecującym tytule: „Czy Jezus miał brata?"
      Jednakże sama treść z akapitu na akapit zaczęła przybierać formę
      cokolwiek nienaukowej groteski.

      Oto bowiem, jakby przy okazji, stwierdzono, iż Całun
      Turyński „pochodził z czasów Chrystusa", czego dowodzić mają
      jakieś „dokumenty z I i II wieku". Zapewne autorzy mieli na myśli
      ewangelie, które akurat nic na ten temat nie mówią a miejscami wręcz
      przeczą możliwości istnienia całunu (wg ew. Jana ciało obwiązywano
      płótnami a twarz chustą — podobnie pochowano również Łazarza).

      Jeśli chodzi o całun — to wręcz zadziwiająca jest ilość wymyślanych
      pseudodowodów mających potwierdzać jego autentyczność. Autentyczność
      czegoś co prawdziwe być nie może, co nie ma nic wspólnego z
      trójwymiarowym odwzorowaniem ludzkiego ciała. Każdy z czytelników
      może sam przeprowadzić eksperyment — wystarczy zaprosić jakiegoś
      długowłosego przyjaciela bądź przyjaciółkę (w przypadku braku
      ochotników możemy zawsze zrobić to sami z sobą), przykryć mu twarz
      kawałkiem płótna, następnie odmalować pędzlem lub czymkolwiek
      podobnym (uważając na oczy) zarysy brwi, nosa, ust, policzków,
      włosów, uszu, brody itd. Po zakończeniu zdejmujemy chustę i
      rozwijamy uzyskując własny, domowej roboty wizerunek, który jak się
      okaże będzie około dwukrotnie szerszy. Wniosek jest oczywisty — tzw.
      całun turyński stanowi odbicie płaskie, mogące powstać albo przy
      użyciu płaskorzeźby (przypalanie) albo urządzenia typu camera
      obscura (prymitywne zdjęcie), odbicie nie mające wiele wspólnego z
      rzeczywistym odciskiem jaki by powstał, gdyby modelem był
      rzeczywisty człowiek.

      Redaktorzy „Wprost" posunęli się jednak dalej — otóż wg nich badania
      DNA dowiodły, iż ciało spoczywające w kościele w Padwie może należeć
      do św. Łukasza Ewangelisty. Być może za niedługo usłyszymy jeszcze o
      autentyczności kopytka osiołka na którym podróżowała Maryja, gwoździ
      z krzyża pańskiego czy też przenajświętszego napletka. (Tej samej
      maści „uczeni" odnaleźli również Arkę Noego).

      Przejdźmy teraz do drugiej notki prasowej autorstwa znanego nam już
      kaznodziei A.J. Palli, „biblisty" o zacięciu zielonoświątkowym lub
      świadkowojehowym. Wg niego „napis na odkrytym ossuarium świadczy, że
      znajdowały się w nim kości Jakuba, syna Józefa, a brata Pana Jezusa,
      co stanowi archeologiczne potwierdzenie historyczności Jezusa i
      wiarygodności Nowego Testamentu".

      O ile sobie przypominam napis brzmiał „brat Jezusa" a nie „Pana
      Jezusa" czy „Pana Tadeusza", ale darując sobie złośliwości, napis
      ten niczego nie dowodzi, bo chociaż dla przeciętnego krystianina
      imiona Jezus, Józef czy Jakub kojarzą się jednoznacznie to w tamtych
      latach były one równie popularne co obecnie „Piotrek syn Tomasza a
      brat Marcina".

      Dalej — zadajmy sobie pytanie: czy przywódca nazorejczyków mógł
      zostać pochowany z tak nic nie mówiącym epitafium? Być może, ale w
      takim przypadku sarkofag ów może być jedynie „prawdopodobnym"
      miejscem spoczynku kości „brata pańskiego" a nie stuprocentowo-
      rzeczywistym. Co innego gdyby napis brzmiał: „Jakub Sprawiedliwy,
      brat Jezusa Nazorejczyka". Wtedy nie byłoby najmniejszych
      wątpliwości o kogo chodzi.

      Jeśli więc tak nieprecyzyjny zwrot bierze się na poważnie, to pragnę
      przypomnieć, że kilkanaście lat temu odkryto ossuarium ze
      szczątkami „Jezusa, syna Józefa", które nie potraktowano już z tak
      należyta uwagą a to z tego względu, iż przecież wg NT Jezus
      zmartwychwstał, nie mogąc więc zostawić swych kości na ziemskim
      padole.

      Weźmy jednakże kolejny element napisu: „syn Józefa". Józef Flawiusz
      nie wie nic o tym by Jakub Sprawiedliwy był synem Józefa, być może
      nawet zwrot „brat Jezusa, zwanego Chrystusem" jest zwykłą wstawką a
      przynajmniej jego druga część, Orygenes bowiem i inni autorzy
      cytujący Flawiusza przed Euzebiuszem nic nie wiedzą na ten temat. O
      Józefie nic nie wie również autor ewangelii Marka, który nazywa
      Jezusa „cieślą" (Mk 6.3) a nie synem cieśli czy synem Józefa.

      Dalej, jest wysoce prawdopodobne, iż Jezusa oraz Jakuba określano
      przydomkiem Barabbasz (a nie bar Yosef) Werset Mt 27.16. (I mieli
      wtedy więźnia znacznego, zwanego „Jezusem Barabbaszem".) mógł
      dotyczyć początkowo samego Jezusa, podobnie zauważmy, że na miejsce
      po Judaszu kandyduje "Józef (bądź Jozes lub Judas) Barsabbasz
      Sprawiedliwy", który jednakże przegrywa z „Mateuszem" (imię
      przekręcane na „Maciej" po to by w składzie Dwunastu nie było dwóch
      Mattatiaszy).

      Wróćmy jeszcze na chwilę do analizy pana Palli. Otóż za wszelką cenę
      (i wbrew samym ewangeliom kanonicznym) próbuje on podtrzymać dogmat
      o dziewictwie Maryi forsując teorię o tym, iż Jakub był w istocie
      synem Józefa z poprzedniego małżeństwa, czego dowodzić mają rzekomo
      źródła wczesnochrześcijańskie. Chodzi tutaj przede wszystkim o
      Protoewangelię Jakuba, która wg Palli jest „dokumentem (sic!)
      pochodzącym z II wieku, który opowiada o narodzinach Jezusa" i w
      którym czytamy, że Jakub „był najstarszym synem Józefa z jego
      pierwszego małżeństwa i ostrożnie prowadził za uzdę osiołka, na
      którym w drodze do Betlejem siedziała ciężarna Maria". Koniec
      cytatu. Dowód zaiste pierwszej rangi. Pora więc wytłumaczyć naszemu
      bibliście i naukowcowi, że Protoewangelia Jakuba nie jest
      żadnym „dokumentem", lecz prymitywnym, propagandowym, katolickim
      dziełkiem (zwanym obecnie apokryfem, lecz w pierwszych wiekach z
      oczywistych względów uważanym za natchnione), którego autorzy
      postawili sobie za cel udowodnienie na wszelkie możliwe sposoby
      dziewictwa Boskiej Matki.

      Pierwszym niewygodnym elementem był Józef — w Protoewangelii Jakuba
      jest więc on ukazany jako ledwo żyjący starzec, którego niemal
      zmuszono by zaopiekował się maleńkim, kilkunastoletnim dzieckiem.
      Jako że był stary to nawet gdyby chciał to i tak by nie mógł — taki
      sielankowy obrazek przetrwał po dziś dzień w katolickiej ikonografii
      przedstawiającej Józefa jako starca, którego jedyną rozrywką
      pozostało rżnięcie drewna.

      Całkowicie innego zdania był jednak kanoniczny Mateusz, który na
      złość wszystkim późniejszym tłumaczom ośmielił się stwierdzić, iż
      Józef „nie zaznawał jej [tzn. Marii], aż ta porodziła swego syna".

      Inaczej mówiąc — nie współżył nie dlatego, że nie był w stanie, ale
      dlatego, że jego małżonka była w ciąży. Dodajmy przy tym, że
      najnowsze przekłady kaleczą ten werset niemiłosiernie pisząc: „I
      chociaż żył z nią w dziewictwie, porodziła mu syna…" (BWP Mt 1.25).

      Kolejny problem stanowili bracia pańscy zamieszkujący Nazaret. I
      problem ów rozwiązano zamieniając ich w synów Józefa z poprzedniego
      małżeństwa. Zapomniano jednakże o siostrach Jezusa oraz o tym, że
      synowie z poprzedniego związku nie byliby już braćmi Jezusa, lecz
      krewnymi (suggenis).

      I wreszcie — autorom Pr. Jakuba zawdzięczamy katolicki dogmat o
      wiecznym dziewictwie Marii. Oto bowiem poł
      • szwager_z_laband Re: czy Jezus miou bracika? 18.06.09, 18:22
        I wreszcie — autorom Pr. Jakuba zawdzięczamy katolicki dogmat o
        wiecznym dziewictwie Marii. Oto bowiem położna przyjmując poród
        zawołała: Oto dziewica porodziła syna, do czego z natury swej nie
        jest zdolna. Jednakże niewierna Salome nie uwierzyła i niczym Tomasz
        Didymos poszła włożyć rękę swą tam gdzie Józef nie był w stanie
        niczego włożyć. „I włożyła Salome palec w jej przyrodzenie. I Salome
        wydała okrzyk, i rzekła: Biada mi bezbożnej i niewiernej bom kusiła
        Boga żywego!". (Nie i Amen, s.195, przekłady angielskie mają wersję
        ocenzurowaną).

        Protoewangelii Jakuba katolicy zawdzięczają więc teorię o
        dziewiczości (nienaruszeniu hymenu) przed porodem, w trakcie porodu
        i po porodzie, a poza tym również: święto ofiarowania, starego
        Józefa i grotę narodzenia. Wkład tego „dzieła" w rozwój katolickiej
        teologii seksualnej jest więc przeogromny.

        Palla stwierdza dalej, że „w starożytnej Judei panował obyczaj
        nakazujący najstarszemu synowi przejąć biznes po ojcu. Jezus nie
        mógłby opuścić zakładu ciesielskiego swego ojca w wieku 30 lat, tak
        jak to uczynił, bez wywołania zgorszenia, gdyby nie miał starszego
        rodzeństwa".

        Po raz kolejny mamy tu do czynienia z dowodzeniem pod z góry
        przyjętą tezę, bez oglądania się na materiał bazowy, bo gdyby autor
        zadał sobie odrobinę trudu by sięgnąć do ew. Marka to by z
        przerażeniem odkrył, iż wypisuje bzdury, bo wbrew temu co napisał
        Jezus nazwany jest cieślą a mieszkańcy i rodzina się nim gorszą:
        "Mk 6.3. Czyż nie jest cieślą, synem Marii, i bratem Jakuba, i Jozy,
        i Judy, i Szymona? A jego siostry, czyż nie ma ich tutaj u nas? I
        gorszyli się nim".
        „Mk 3.21. Usłyszawszy [o tym] bliscy jego wyruszyli, aby go
        pochwycić. Mówili bowiem, że oszalał".

        Podsumowując, coś, co na pierwszy rzut oka jest oczywiste wcale nim
        być nie musi. Odkryte ossuarium nie jest niepodważalnym dowodem na
        istnienie kogokolwiek, co najwyżej dowodzi nieporadności polskich
        mediów w zetknięciu z tematem, który stanowi dla nich swoiste tabu,
        coś, co przekracza możliwości własnego osądu, co wymaga wsparcia się
        opinią autorytetów w koloratce, opinią z góry prawdziwą i
        niepodważalną — słowem świętym wychodzącym z ust równie świętych i
        wobec których jakikolwiek sprzeciw jest niewskazany.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka