nordic30
26.07.09, 13:18
Polacy zaczynają inwestować w wino. Odpowiednie zakupy pod okiem
doradcy mogą dać nawet kilkaset procent zysku. Pod warunkiem, że
oprzemy się pokusie i nie sprowadzimy cennego trunku do domu
Fot. Soleil Noir Photononstop
Winiarnia
ZOBACZ TAKŻE
Duże z pianką w plastiku (06-07-09, 20:49) Ogłoszenie do wyrzucenia
(05-07-09, 00:00) Ból głowy po polskim winie (16-06-09, 19:33) Z
Krzysztofem Maruszewskim, znawcą rynku wina z firmy Wealth
Solutions, która doradza w winnych inwestycjach, rozmawia Michał
Stangret
Inwestowanie w wino to chyba wymysł bogaczy?
- Tak się może wydawać, ale prawda jest taka, że w wino inwestuje
już cały przekrój społeczeństwa. Szukamy dziś alternatywnych form
inwestycji, które nie byłyby związane z rynkiem akcji. Przychodzą
więc do nas i lekarze i przedsiębiorcy, nauczyciele, a nawet
studenci, którzy chcą w ten sposób ulokować zarobione podczas
wakacji oszczędności. O ile jeszcze rok, dwa lata temu mieliśmy
kilku klientów tygodniowo, dziś - już kilkudziesięciu.
Mówicie im, do którego sklepu mają pójść i które wino kupić?
- Win pod inwestycję na próżno szukać na półkach w sklepach. Muszą
być najwyższej jakości i pochodzić z najlepszych winnic. W grę
wchodzą te z rejonu Bordeaux-Medoc, Saint-Émilion, część win
burgundzkich. Handel nimi odbywa się na giełdach towarowych np. w
Londynie, Chicago czy Singapurze, gdzie zwykły Kowalski wstępu nie
ma. Zakupu dokonują więc za niego wyspecjalizowani brokerzy, jak
nasza firma.
REKLAMY GOOGLE
Franczyza z Gold Finance
Otwórz własne biuro Gold Finance Najlepszy model współpracy
www.GoldFinance.pl
Porównanie Kredytów
Kto da Ci kredyt mieszkaniowy? 24 banki w 5 minut. Sprawdź !
www.OpenFinance.pl
Szukasz Auta Mitsubishi?
Promocje i Wyprzedaże Samochodów Mitsubishi w tylko naszym Salonie.
www.Mitsubishi.JapanMotors.pl
Ile kosztuje takie wino?
- Jedna skrzynka - bo handel winami odbywa się w skrzyniach -
całkiem przyzwoitego wina inwestycyjnego z 2008 r. kosztuje już od 3-
4 tys. zł. Wewnątrz jest 12 butelek po 0,75 l. Można też kupić
połowę skrzyni albo nawet jedną butelkę, z tym że potem trudniej to
sprzedać. Klienci inwestują średnio od 5 do 30 tys. zł.
Ile można zarobić?
- Cena odpowiednika (z 2005 r.) wina, o którym mówiłem, w ciągu 3
lat dała 250 proc. zysku. Wartość wina Lafite Rothschild wzrosła w
ciągu 5 lat 4-krotnie, Carruades de Lafite - 6-krotnie.
Ale musi być też ryzyko?
- Największe dotyczy tych win, które leżakują jeszcze w beczkach.
Przed butelkowaniem czeka je ocena ekspertów. Potencjalna strata,
ale też zysk z inwestycji w takie wino, są proporcjonalnie wyższe.
Jednak strata rzędu 40 proc. - jak to bywa w kryzysie z akcjami -
jest bardzo mało prawdopodobna. Generalnie od 20 lat, niezależnie od
turbulencji na rynkach akcji, indeksy cen win nie notowały większych
spadków.
W ostateczności stratne wino można przecież wypić.
- Oczywiście. Ale najczęściej inwestorzy w ogóle zakupionego wina
nie widzą. Trafia ono na przechowanie do jednej z kilku w Europie
certyfikowanych piwnic. Najczęściej jest już tam w momencie zakupu,
a zmienia się tylko naklejka z nazwiskiem nowego właściciela.
Przechowalnie win to takie wielkie molochy, które zapewniają
trunkowi optymalne warunki, temperaturę, wilgotność a także
ubezpieczenie. Oczywiście można sobie zażyczyć przysłanie wina do
domu, z tym, że zostanie ono potem wycenione nawet o 20-30 proc.
niżej, więc to się nie opłaca.