Germańscy oszuści.

05.09.09, 08:26
www.rp.pl/artykul/28,358870_Film_o_wielkim_oszustwie_na_olimpiadzie_Adolfa_Hitlera.html
Film o wielkim oszustwie na olimpiadzie Adolfa Hitlera

Jak Horst udawał Dorę. W 1936 roku Niemcy oszukali świat, wystawiając mężczyznę w konkurencji skoku wzwyż kobiet.

Jest rok 1936. Niemcy przygotowują igrzyska olimpijskie, pragnąc pokazać światu swą potęgę oraz wyższość rasy germańskiej. Amerykanie grożą jednak od dawna bojkotem igrzysk, jeżeli z niemieckiej ekipy wykluczeni zostaną sportowcy pochodzenia żydowskiego. Na przykład słynna Gretel Bergmann.

Młoda dziewczyna ma doskonałe wyniki, jest mistrzynią Niemiec i ma szansę na olimpijskie złoto. Ale jest Żydówką i jej sukces na oczach Hitlera grozi kompromitacją teorii o wyższości najbardziej uzdolnionych, twórczych i biologicznie rozwiniętych Aryjczyków. Jest więc oczywiste, że na najwyższym podium stanąć musi czysta rasowo Niemka.

Żadna nie dorównuje jednak Gretel Bergmann. Naziści znajdują więc następujące rozwiązanie: sprowadzają 17-letniego skoczka, przebierają go za dziewczynę i nadają mu imię Dora. W rzeczywistości jest to Horst Ratjen.

Na tej prawdziwej historii oparta jest fabuła filmu „Berlin 36” Kaspara Heidelbacha. – Mieszkaliśmy na zgrupowaniu w jednym pokoju i do głowy mi nie przyszło, że Dora nie jest dziewczyną. Wszystkich zastanawiało, że nigdy całkowicie się w szatni nie rozbierała i miała swoją łazienkę. Sądziłyśmy jednak, że jest wyjątkowo nieśmiała – mówi „Spieglowi” 95-letnia Gretel Bergmann.

Mieszka od dziesięcioleci w Nowym Jorku. Opuściła Niemcy po olimpiadzie, znienawidziła wówczas swoją ojczyznę i wszystko co niemieckie. W igrzyskach i tak nie wzięła udziału, gdyż kilka dni przed ich rozpoczęciem została wykluczona z ekipy. Stało się to następnego dnia po tym, jak do Berlina dotarła wiadomość, że cała amerykańska ekipa wsiadła na statek do Niemiec. Oznaczało to, że bojkotu nie będzie.

Kolejny paradoks: przebrany za kobietę Ratjen wcale nie zdobył medalu. Lepiej od niego skoczyła trójka kobiet. Złoto wywalczyła... Żydówka z Węgier Ibolya Csak.

Dwa lata po olimpiadzie w Berlinie w czasie zawodów w Wiedniu, gdy Ratjen ustanowił kobiecy rekord świata w skoku wzwyż (170 cm), wyszło na jaw, że jest mężczyzną. Niemiecki Związek Lekkoatletyczny ukarał go natychmiast wykluczeniem z szeregów za „naruszenie statusu amatora”. Został powołany do wojska i trafił na front wschodni. Po wojnie pracował jako barman i dopiero w 1957 roku przyznał, że został zmuszony do maskarady.

Niemieckie media przypominają przy okazji o kontrowersjach dotyczących „biegaczki” z RPA o męskim wyglądzie Caster Semenyi. Afrykańska lekkoatletka podczas niedawnych lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Berlinie zdobyła złoty medal w biegu na 800 metrów.

Niemieccy dziennikarze przypominają, że tegoroczne zawody odbyły się dokładnie na tym samym berlińskim stadionie, na którym w 1936 roku Adolf Hitler zorganizował swoją olimpiadę.
    • hanys_hans Polscy oszuści 05.09.09, 08:41
      www.faktychicago.com/wydarzenia/polscy_oszusci_aresztowani_za_oszustwa_pozyczkowe_na_zakup_samoc.html


      Polscy oszuści aresztowani


      Dwóm Polakom Arturowi Błędowskiemu i Grzegorzowi Głodowi postawiono zarzut oszustw bankowych, jakich dopuścili się w czterech bankach w Des Plaines, narażając je na straty w wysokości $120,000, podaje policja w Des Plaines. Mężczyzni posługując się fałszywymi dokumentami tożsamości oraz podrobionymi umowami z salonami samochodowymi, zaciągali pożyczki samochodowe, za które kupowali nowe samochody i wysyłali kolejno do Polski.

      Prokuratura postawiła im zarzut oszustw bankowych, podrabiania dokumentów tożsamosci, fałszerstwa i kradzieży. Mężczyznom udało się zaciągnąć pożyczki w wysokości około $30,000 w każdym z czterech banków- U.S Bank przy 750 S. Lee Street; Fifth Third Bank przy 510 Metropolitan Way; First Bank przy 678 S. Lee Street oraz Citicorp przy 1525 Ellinwood Ave.

      Za dowód tożsamości posłużył im skradziony najprawdopodobniej dokument mieszkańca Mt. Prospect oraz dwóch innych, niezidentyfikowanych dotąd osób. Pieniądze uzyskane z pożyczek samochodowych Polacy wykorzystywali na zakup m.in. nowych samochodów terenowych i pojazdów rekreacyjnych. Policja nie wie jaki był ich los po przetransportowaniu do rodzimego kraju oszustów.

      carssss_367570457.jpg

      Detektywi zainteresowali się sprawą 11 lipca, kiedy jeden z pracowników First Bank zaczął sprawdzać całą dokumentację związaną z pożyczkami samochodowymi Głóda i Blędowskiego. Potem do dzieła przystąpiła policja. Kiedy mężczyzni przyszli do banku dopełnić ostatnich formalnosci przed uzyskaniem pożyczki, zostali aresztowani. Teraz prowadzone jest dokładnie dochodzenie i sprawdzanie, czy obaj Polacy nie są uwikłani w nielegalne tranzakcje bankowe w Glenview, Island Lake, Chicago i Niles.

      Policja podejrzewa, iż są oni związani z większą grupą fałszerzy, ale jak narazie nie udalo się tego potwierdzić. Rozprawa sądowa odbędzie się 24 lipca w sądzie w Skokie.

      Uwikłanie się dwóch imigrantów w sprawę oszust bankowych wywołało burzę negatywnych komentarzy na temat imigrantów nielegalnie przebywających w Stanach Zjednoczonych i zmianie istniejącego prawa.

      Oto niektóre z nich:

      „Ameryka powinna w końcu rozwiązać sprawę nielegalnych imigrantów. Pozwalamy każdemu wjechać do tego kraju, przymykamy oczy na ich machlojki, dajemy pracę, a tymczasem amerykańscy obywatele tracą miejsca pracy. Dlaczego rząd dba więcej o nowych przybyszy niż o Amerykanów?”

      “ Nie wydaje mi się, aby status danej osoby, tzn. czy jest ona w tym kraju legalnie czy też nie, decydował o jej zamiarach i intencjach. Nie ma to nic wspólnego ze statusem legalności przestępcy. Amerykanie też są złymi ludźmi. Przypadek dwóch oszustów pokazuje pełne lekceważenie tego co przez lata udało sie osiągnąć polskiej społeczności w Chicago.”

      “ Nigdzie w atrykule nie ma mowy o tym, iż mężczyźni przebywają w kraju nielegalnie. W Chicago mieszka największa, po Warszawie, polska społeczność na świecie, która masowo imigrowała do USA pod koniec 1800 roku wraz z innymi grupami etnicznymi mieszkającymi w Europie. Polscy przestępcy i polskie grupy przestępcze są tak samo częstym zjawiskiem, jak w przypadku innych grup etnicznych. Dokumenty tożsamości są kradzione wszędzie i przez wszystkich, a nie przez członków reprezentujących specyficzną społeczność. Powinniśmy bardziej uważać na nasze dokumenty, a nie winić imigrantów za zło tego świata.”

      “ Nie powinniśmy źle oceniać całej polskiej społeczność przez pryzmat czynów dwóch osób. Polacy wnieśli wiele do rozwoju całego miasta Chicago i okolic. 99% wszystkich Polaków mieszkających w mieście, to ciężko pracujący ludzie, którzy nie siedzą w swoich domach na kanapach i nie ogladają cały dzień Jerrego Springera tak jak inni.”

      “ Na miejscu komentatorów nie oceniałbym tak surowo imigrantów z Europy. Rozglądnijcie się wokół i zobaczcie co dzieje się z amerykańską ekonomią? UE staje się coraz silniejsza i dlatego coraz mniej ludzi decyduje się na przyjazd do Stanów Zjednoczonych, bo tak naprawdę nie ma tu czego szukać. Niedługo tylko ludzie z najbiedniejszych krajów zdecydują się na osiedlenie w USA, a nie mieszkańcy Europy.”


      “Dwaj imigranci złamali prawo, dlatego powinni trafić do więzienia i później zostać wysłani do Polski. Polacy i inni mieszkańcy Wschodniej Europy stanowią liczną grupę nielegalnych imigrantów mieszkających w naszym mieście, jednak ze względy na ich biały kolor skóry nie słyszy się wielkich słów potępienia padających pod ich adresem. Jeżeli przestępstwa dopuściłaby się grupa Meksykanów, artykuł na ten temat znalazłby się na pierwszej stronie.”
      • hanys_hans Re: Polscy oszuści 05.09.09, 08:45
        cso.cxo.pl/artykuly/51049_2/Oszusci.polawiaja.w.Polsce.html


        Oszustwa bankowe internetowe


        Jak wskazują szacunki Głównej Komendy Policji w Warszawie, oszuści internetowi
        wyłudzili w ciągu ostatnich miesięcy ok. 1 mln zł. Ich działalność dotyczy w
        głównej mierze przestępstw związanych z transakcjami online oraz aukcjami
        internetowymi. W tym roku ponad półtora tysiąca tego typu spraw zostało
        zgłoszonych na policję.

        Coraz powszechniej spotykanym procederem jest wyłudzanie danych osobistych od
        użytkowników sieci. Dotyczy to zarówno numerów kart kredytowych, numerów PIN,
        jak i loginów oraz haseł do kont bankowych, kont w sklepach i aukcjach
        internetowych. Oszuści do swych działań wykorzystują pocztę elektroniczną.
        Użytkownik otrzymuje e-maila podszywającego się pod centrum obsługi klientów
        banku, sklepu bądź systemu aukcyjnego z prośbą o ponowne zalogowanie się i
        potwierdzenie swoich danych. W liście znajduje się odsyłacz do strony do
        złudzenia przypominającej witrynę odwiedzanej przez nas instytucji. Wpisane na
        fałszywej stronie dane są przesyłane na konto oszustów, którzy następnie robią z
        nich użytek.

        Skuteczność tego typu oszustów opiera się głównie na wykorzystywanych przez nich
        technikach inżynierii społecznej - umiejętnej dezinformacji i wprowadzeniu w
        błąd. Oszuści w celu uwiarygodnienia swoich listów wykorzystują autentyczne logo
        instytucji finansowej, pod którą się podszywają. Znają również dobrze szablon
        korespondencji, którą przesyła bank czy sklep internetowy. Co więcej, maskują
        również swój prawdziwy adres, z którego wysyłają e-maile. Typowymi powodami,
        którymi motywują swoje prośby o ponowne wpisanie danych, są awaria serwerów bądź
        zmiana infrastruktury informatycznej.

        Do najczęściej wykorzystywanych przez oszustów instytucji należą zarówno
        największe e-sklepy (głównie Amazon), jak i systemy aukcyjne (eBay). Atakowane
        są również portale - MSN, Yahoo! Najwięcej jednak przypadków działań phisherów
        dotyczy banków umożliwiających dokonywanie transakcji online (brytyjskich:
        Lloyds TSB, HSBC, Barclays, NatWest czy Citibank).

        W ostatnich dwóch tygodniach października br. bardzo aktywni byli oszuści
        podszywający się pod sklep internetowy Amazon, którzy kilka razy w ciągu
        tygodnia przesyłali e-maila z prośbą o weryfikację danych osobowych. Powodem
        miał być błąd w procesie zakładania konta, który prowadził do zawieszenia
        możliwości prowadzenia zakupów. Na początku września br. do skrzynek pocztowych
        użytkowników trafiały podobnego rodzaju informacje dotyczące serwisu aukcyjnego
        eBay.

        W ubiegłym roku polscy oszuści próbowali przechwycić dane jednego z największych
        banków w kraju. Ze względu jednak na dużą liczbę błędów ortograficznych w
        przesłanej wiadomości, proceder się nie udał. Podobna wpadka dotyczyła również
        działalności zachodnich phisherów, których znajomość angielskiego pozostawiała
        wiele do życzenia.

        Nierówna wojna z oszustami

        Walka z oszustami jest o tyle trudna, że na przeszkodzie stają nie tylko
        ograniczone możliwości operacyjne służb państwowych, ale również specyfika
        prawodawcza poszczególnych krajów. Jako że gros listów od oszustów wysyłanych
        jest przez serwery znajdujące się w USA bądź Kanadzie, krajowa policja napotyka
        na duże trudności w wytropieniu phisherów. Problemem jest przede wszystkim inne
        prawodawstwo, m.in. różniące się definicje tego, czym jest przestępstwo, oraz
        terytorialny zakres działania organów ścigania.

        Polska policja po ustaleniu miejsca, gdzie umieszczony jest serwer, którym
        posługują się oszuści, może jedynie wysłać do danego kraju list z informacją, że
        na tym terenie prowadzona jest działalność przestępcza. Reszta leży w gestii
        tamtejszej policji.

        Trudności są również innego typu. Organ ścigania jednego państwa zawiadamiający
        o tym, że na terenie drugiego kraju naruszane jest prawo, musi swoje
        zawiadomienie poprzeć odpowiednimi dowodami. Jest to o tyle trudne, że należy w
        tym przypadku wykazać, iż np. ktoś zbiera dane osobowe po to, by posłużyć się
        nimi do przeprowadzania oszustwa bankowego. Co więcej, jeśli na terenie kraju,
        gdzie oszust gromadzi dane ofiar, nie istnieje ochrona danych osobowych, organy
        ścigania są bezradne wobec problemu.

        Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Instytut Kształcenia Funkcjonariuszy
        Zwalczających Przestępczość Zorganizowaną i Terroryzm, polscy policjanci nie
        czują się dobrze przygotowani do ścigania przestępstw komputerowych. Większość
        badanych uznała, że ich jednostka nie posiada odpowiedniego oprogramowania
        komputerowego, a co więcej, liczba osób zajmujących się problemami przestępstw
        jest zbyt mała. Polscy funkcjonariusze podkreślają, że istotną rolę w ich pracy
        spełniają eksperci internetowi, z których wiedzy korzystają dość często.

        Jak do tej pory, najczęściej zgłaszanymi oszustwami internetowymi w Polsce są
        oszustwa na aukcjach internetowych. Być może statystyki te jeszcze wzrosną ze
        względu na wprowadzony rok temu program ochrony kupujących na Allegro, w ramach
        którego poszkodowani użytkownicy mogą liczyć na rekompensatę pod jednym
        warunkiem: zgłoszenia oszustwa na policję.

        Polscy policjanci w walce z oszustami najczęściej proszą o pomoc Allegro.
        Rzadziej korzystają z pomocy portali internetowych czy banków, co wynika głównie
        ze specyfiki dokonywanych w kraju e-przestępstw, gdzie oszustwa z wykorzystaniem
        kart płatniczych są wciąż stosunkowo niewielkie w porównaniu z aukcjami.
        Przyszły rok ze względu na dynamiczny rozwój e-rynku może jednak tę proporcję
        odmienić.
        • hanys_hans Re: Polscy oszuści 05.09.09, 08:46
          Polscy oszuści wciąż przemycają do Rosji mięso ze sfałszowanymi certyfikatami

          Polscy oszuści wciąż przemycają do Rosji mięso ze sfałszowanymi certyfikatami. Najnowszą sprawą zajęła się właśnie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego - pisze "Rzeczpospolita".

          Afera mięsna, która doprowadziła do zablokowania importu polskiego mięsa przez Rosję ma nową odsłonę. Jak ustaliła gazeta, 27-go lipca ubiegłego roku na przejściu granicznym Sebezh na Łotwie pogranicznicy zatrzymali pięć transportów z mięsem. W każdym było około 19 ton skórek wieprzowych, służących do wyrobu parówek. Rosyjskie służby weterynaryjne twierdzą że świadectwa zdrowia mięsa były sfałszowane.

          Według "Rzeczpospolitej" kierowcy mieli certyfikaty wystawione w Wielkiej Brytanii, a mięso miało polskie znaki towarowe. Gazeta ustaliła, że mięso wyprodukowano w Wielkopolsce. Następnie krążyło ono między różnymi pośrednikami, aby ostatecznie dotrzeć do Białej Podlaskiej. Stamtąd wysłano dokumenty celne, jednak zrobiła to firma, której siedzibą okazał się wynajęty pokój w jednym z pensjonatów. Oczywiście nikt już tam nie urzędował.

          Sprawą pod koniec grudnia zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która prowadzi już jedno śledztwo w sprawie afery mięsnej. Wkrótce do akcji wkroczy również prokuratura - czytamy w "Rzeczpospolitej".

          Rzeczpospolita/chojecki/jędras
          • hanys_hans Re: Polscy oszuści 05.09.09, 08:48

            Czechy: zatrzymano gang polskich oszustów


            Czeska policja zdemaskowała działalność polskiego gangu, który wyłudził w
            czeskich kasynach łącznie około miliona koron (135 tys. złotych), fałszując
            odczyty elektronicznej ruletki - poinformowano w środę
            Gang liczył sześciu członków w wieku od 23 do 39 lat. Dwóch z nich aresztowano
            na czeskim przejściu granicznym na Słowację w Sudomierzycach. Czterech nadal
            poszukujemy. Dwóm z nich postawiono zarzuty - powiedziała rzeczniczka
            północnomorawskiej komendy policji w Ostrawie.

            Oszuści działali według wypróbowanej metody - gdy jeden z nich dokonywał
            manipulacji z ruletką, pozostali odwracali uwagę personelu od niego.
            Przemieszczając się samochodami, oszuści działali na terenie całej Republiki
            Czeskiej - od Karwiny po Karlowe Wary. Łącznie wykryto 28 przypadków wyłudzenia
            przez nich pieniędzy w kasynach - pierwszy wydarzył się w listopadzie ubiegłego
            roku w Karwinie, a ostatni pod koniec lipca w Brnie.
            • hanys_hans Re: Polscy oszuści 05.09.09, 08:50
              www.bristolpl.com/?GO=start&ART=478

              Polscy oszuści
              To ostrzeżenie dla wszystkich Polaków mieszkających w Bristolu przed… innymi
              Polakami. Na myśli mam nieuczciwych rodzimych przedsiębiorców. Nie dajcie im się
              nabrać.


              Zacznijmy od mechanika Tomasza K. z zakładu Magic Services. Człowiek ów najpierw
              miał swój warsztat przy Hanham Road, a potem przeniósł się do Warmley. Dwa razy
              po pracy (i w jej trakcie) upił się, wsiadł do nie swojego i nieubezpieczonego
              auta. Dwie stłuczki, brak dokumentów i prawa jazdy, a do tego ucieczka z miejsca
              zdarzenia. Szukała go policja, nie stawił się do sądu ani do aresztu. Uciekł
              prawdopodobnie do Hiszpanii sprzedając wcześniej wszystkie nie swoje auta z
              zakładu, zostawiając zadłużony dom i kolegów, a także przedsiębiorców. Do dziś
              wielu Polaków kręci się koło jego dawnego zakładu w nadziei na odzyskanie kasy.
              Niektórzy twierdzą, że widzieli go w Bristolu. Lepiej niech się nie pokazuje, bo
              czeka go lincz.
              Kolejnym mechanikiem wątpliwej reputacji, który zamiast naprawiać auta odwalał
              zwykłą fuszerkę, był niejaki Krzysztof W. Wcześniej właściciel jednego z
              polskich sklepów, potem zakładu F7 Car Accident Centre przy Hanham Road (ręka
              rękę myje), a ostatnio warsztatu S&K przy Merton Road. Krążą w polskiej
              społeczności opowieści, jak naprawiał auta używając rzekomo nowych części,
              kasował za nowe, a do silnika wkładał używane. Kilka osób przyszło z reklamacją,
              więc zamknął obydwa zakłady. Nigdzie długo nie wytrzymał, za to wszędzie
              zostawił po sobie negatywne wrażenie i oszukanych klientów. Dobrze, że sklep po
              nim przejął inny porządny właściciel. Przynajmniej wiadomo, że teraz kieruje nim
              uczciwy człowiek.
              I na koniec słów kilka o firmie Hipoteczny Hipoteczny udzielającej kredytów
              mieszkaniowych. Dwóch współwłaścicieli Michał S. i Keith J. pozostawili w polu
              wielu polskich klientów z nadzieją na lepsze jutro. Tymczasem nierzetelność i
              skrajna nieuczciwość doprowadziły do wycofania się z rynku. Wielu Polaków
              przestało wierzyć w cuda na kiju i zrezygnowało z ich usług. I dobrze, bo dziś
              zostaliby w polu z długami na całe życie.
              Jeśli kiedykolwiek wejdziecie w kontakt w którąś z tych osób, uciekajcie gdzie
              pieprz rośnie. Wyczyszczą portfele, zamkną firmy, a wy zostaniecie z ręką w nocniku.
              (więcej na www.Bristolpl.com/blog)

              ARTUR RYNKIEWICZ
              redakcja@bristolpl.com
              • cirano Re: Polscy oszuści 05.09.09, 09:08
                Hehe. Te Poloooooki!
                Ta zaraza Europy bez honoru.
                Szkoda ino tych porzondniyjszych miyndzy niymi, że tyn som Paszport muszom nosić
                • gryfny Re: Polscy oszuści 05.09.09, 11:31
                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7004531,Byly_wiceminister_podejrzany_o_wyludzenia.html
                  • alladyn15 Re: Polscy oszuści 05.09.09, 15:06
                    Az strach pomyslec jak Hanys cos w koncu na mnie znajdzie.Kantuje
                    spodnie od lat mlodzienczych niesamowicie.Za wyjatkiem dzinsow ma
                    sie rozumiec,bo tego na prawde nie nalezy robic.
                    • socer-schlesier Re: Polscy oszuści 06.09.09, 10:43
                      cirano napisal:
                      Hehe. Te Poloooooki!
                      Ta zaraza Europy bez honoru.
                      Szkoda ino tych porzondniyjszych miyndzy niymi, że tyn som Paszport muszom nosić

                      Zgadza sie.Krasc i kombinowac.W ty sa naprawde dobrzy,moze nawet najlepsi.
    • stix Germańscy oszuści. 06.09.09, 11:49
      tygodnik.onet.pl/35,0,32460,zlamany_szlaban,artykul.html
      Złamany szlaban

      Grupa żołnierzy wyłamuje szlaban z polskim godłem. U dołu pocztówki podpis w języku niemieckim: „Szlaban na polskiej granicy został usunięty”. Obraz ten wielokrotnie wykorzystywała niemiecka propaganda, potem reprodukowano go nawet w podręcznikach. Tymczasem zdjęcie jest falsyfikatem - aranżacją.

      Scenę łamania szlabanu reprodukowano nie tylko w książkach, podobna sekwencja znalazła się w niemieckiej kronice filmowej i filmie „Polenfeldzug”. Po wojnie obraz wykorzystywano niezliczoną ilość razy, tak że stał się jedną z ikon II wojny światowej.

      Jego szczególne znaczenie potwierdza transfer do sfery kultury: w amatorskiej przeróbce teledysku do piosenki „Keine Grenzen” zespołu Ich Troje, która pojawiła się w internecie, słowa o braku granic zestawiono z sekwencją wyłamywania szlabanu.

      W sztukach plastycznych obraz wykorzystał Zbigniew Libera, który na fotografii „Kolarze” z serii „Pozytywy” zastąpił żołnierzy rowerzystami w sportowych strojach.

      W archiwach i w większości powojennych publikacji zdjęcie opisywano, powielając w różnych wariantach pierwotny niemiecki podpis. Na przykład w Bundesarchiv brzmi on: „Usuwanie szlabanu z godłem polskim na granicy polsko-niemieckiej przez żołnierzy niemieckich”. Powtarzano w ten sposób błędną interpretację zdarzeń.

      Niewłaściwe jest już samo określenie „granica polsko-niemiecka”.

      Fotografię wykonano na przejściu granicznym między Polską a Wolnym Miastem Gdańskiem w Kolibkach, a nie na granicy między Polską a Rzeszą. Także sformułowanie „niemieccy żołnierze” jest mylące. Na zdjęciu widać nie żołnierzy Wehrmachtu, lecz gdańskich formacji policyjnych. Najistotniejsze jest jednak to, że mamy do czynienia nie z obrazem rzeczywistych wydarzeń, ale z inscenizacją na zamówienie propagandy.

      Potwierdza to też Hermann Rausch, jeden z żołnierzy obecnych w Kolibkach, do którego dotarł dziennikarz Guido Knopp.

      Można zresztą przekonać się o tym naocznie, oglądając drugie zdjęcie: widać na nim grupę żołnierzy podchodzących do złamanego szlabanu i filmującego ich operatora, który wychyla się zza drzewa po lewej stronie kadru. Na daszku nad wejściem do budynku celnego znajduje się inny żołnierz, który zdejmował godło Polski. Ponieważ na pocztówce nie widać ani tego żołnierza, ani godła, fotografia musiała być zainscenizowana. Szlaban trzeba było ustawić w poprzek drogi, by dla potrzeb propagandy ponownie go „złamać”.
Pełna wersja