o co chodzi facetowi??????

13.01.04, 11:17
To jest jak jedna z wielu histroii ale ja tego nie rozumiem. Opowiem wam w
skrocie. Poznalam go w sieci prawie 2 lata temu, bylo mi ciezko i zle.
Doskonale sie rozumielismy, uzupelnialismy, wyglupialismy i nie mielismy
wobec siebie zadnych oczekiwan. Dni mijaly a nasza znajomosc sie rozwijala a
my ciagle myslelismy o sobie. Ja coraz bardziej sie przywiazywalam i czulam
sie ze wrescie spotkalam fajna osobe na ktorej mi zalezy w zyciu a bylam po
nieudanym zwiazku. On mnie rozumial, nie bylo tematu tabu. Czulam jak bardzo
sie zngazujemy, a ja chyba bardziej. Wszystko peklo pewnego dnia, pryslo jak
banka mydlana, moj kolega przerwal znajomosc tlumaczac sie ze nie moze
trzymac dystansu, miec kogos na odleglosc, potrzebuje bliskosci. Bylo mi
ciezko, bo nie oczekiwalam niczego szczegolnego. Nie moglam z mysli wyrzucic
jego obrazu, jego samotnosci, jego problemow, jego.........
Minelo kilka tygodni, on znowu sie pojawil. Wyjasnilam na poczatku, ze ja
zbyt emocjonalnie podchodze do jego osoby, za duzo mysle. Szukalam powodow
jego powrotu. Twierdzil, ze fascunuje go, ze jest ciekawy co u mnie. Pragne
zaznaczyc, ze nie chcialam sie spotkac z racji mojego zycia osobistego,
unikalam tematu naszego ewentualnego zwiazku. Cieszylam sie z powrotu, bo
bardzo polubilam tego faceta, doskonale sie rozumielismy. Bylo jak dawniej.
Milo, fajnie, cieple slowa i wyrazy zrozumienia. Podjelam decyzje ze sie
spotkam z nim, bo szkoda byloby zmarnowac tyle dni spedzonych wspolnie w
sieci. Pomyslalm to moze fajny material na przyjaciela. Jednak krotko sie
cieszylam znowu odszedl twierdzac, ze to moja wina. Prosze wyjasnijcie mi o
co chodzi. Facet pisze, lubie cie, fascynujesz mnie, wysyla smsy.jest okey i
zrywa wiadomosc jesli mialoby dojsc do ewentualnego spotkania.
Nie oczekiwalam zbyt wiele........nie dawalam nadziei na cokolwiek. Czemu on
to robi???? Czuje sie z tym zle, meczy to mnie, bo wiem ze jest samotny i ma
problemy. Jest mi bliski, bo moglam mu zaufac. Jest mi smutno, bo zycze mu
szczescia. Czemu sie mna bawi i moimi uczucia? wykorzystuje moja wrazliwosc
itd.

Dzieki za Wasze odpowiedzi.
Pozdrawiam,
    • gabriella7 Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 11:23
      jakże smutne i ... niestety życiowe. Według mnie facet "ma" nie tylko Ciebie;
      związany jest jeszcze z drugą. Przykre, ale na Twoim miejscu, jeżeli rozmowa
      tylko ta szczera niczego nie wniesie, zainteresowałabym się innym mężczyzną,
      rzecz jasna wyciągnąwszy odpowiednie wnioski z tej znajomości. Cóż ... nie
      docenił Twojej wrażliwości, wiernego oddania i przywiązania.
    • harriet_makepeace Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 11:30
      wydaje mi sie, ze tak naprawde poznac drugiego czlowieka mozna tylko
      osobiscie - a i to nie gwarantuje poznania calkowitego i calkowitego
      zrozumienia - poki co wiesz o nim tylko to co ci chcial o sobie powiedziec.
      jezeli sie nie chce z toba spotkac to moze to znaczyc, ze cos jednak zatail
      albo nie powiedzial prawdy - podkreslam moze nie musi, ale moze warto na to
      spojrzec i od tej strony.
      • sinisza Re: o co chodzi facetowi?????? 14.01.04, 12:17
        wiesz co... roznie to mozna interpretowac .
        Ja swojego chlopaka poznalam wlasnie przez internet.
        Przec caly rok codziennie wymienialismy maile.
        Niewiem czy tak dobrze trafilam ,czy poprostu mialam fuksa.
        Ale wydaje mi sie ,ze nie moglam trafic lepiej.
        Jestesmy razem juz dwa lata, a polaczyl nas wlasnie ten internet .

        Internet to paskudna sprawa ,bo wlasciwie nie mozesz ufac tak w 100 % osobie z
        ktora rozmawiasz .
        • harriet_makepeace Re: o co chodzi facetowi?????? 14.01.04, 12:56
          :))))) ja sie tez spotykam z facetem poznanym przez neta ,ale to swieza
          sprawa - stad moja nieufnosc - bo w koncu wiem o nim tylko to co mi o sobie
          powiedzial, nie mialam okazji wszystkiego sprawdzic - cos tam tak, ale znamy
          sie dopiero 3 tyg -miesiac cos kolo tego. Jak juz pisalam w innych watkach
          facet wydaje sie byc naprawde cudowny, czuly, mily, prawy, uczciwy, szczery no
          po prostu zloto, ale ciagle sie boje ze bedzie jakies ale. konkluzja jest taka
          1. dla mnie osobiste poznanie przyjaciela internetowego jest sprawa
          priorytetowa
          2. jak rowniez poznanie jego srodowiska - znajomych, rodziny
          3. i tak nie masz 100% pewnosci ze te osobe znasz - vide moj poprzedni facet-
          poznany w realu, przez znajomych, po 4 latach dowiedzialam sie o nim niezlych
          rzeczy, w efekcie ktorych juz nie jestesmy razem.
          • sinisza Re: o co chodzi facetowi?????? 14.01.04, 13:15
            no tak , nigdy nie mozna byc pewnym .
            ale nie mozesz byc pewny nawet jesli jestes z kims tak normalnie.w pewnej
            chwilimozesz stanac przed faltem dokonanym ,ze jednak tej osoby nie znasz .

            mnie zawsze fascynowaly takie internetowe znajomosci.
            gdyby nie internet niewiem czy poznzlabymtakiego mezczyzne ktorego teraz mam
            • samowolny Re: o co chodzi facetowi?????? 14.01.04, 13:32
              sinisza napisała:

              > gdyby nie internet niewiem czy poznzlabymtakiego mezczyzne ktorego teraz mam

              tak sie właśnie zastanawiam, odwracając kota ogonem ile osób może stwierdzić
              że przez internet utraciło ukochana osobe?
          • samowolny Re: o co chodzi facetowi?????? 14.01.04, 13:15
            harriet_makepeace napisała:

            > po 4 latach dowiedzialam sie o nim niezlych
            > rzeczy, w efekcie ktorych juz nie jestesmy razem.

            powiadaja że aby poznać kogos dobrze to trzeba zjeśc z nim beczke soli..a
            widac z tego ze 4 lata to jakby tylko liznąć wieko owej beczki..:)
            • harriet_makepeace Re: o co chodzi facetowi?????? 14.01.04, 13:52
              tylko szkoda ze ta sol taka niedobra... :) dzis ten cham mnie tak wkurzyl ze
              jeszcze mi sie wszystko w srodku trzesie, ale nic to nowy byc-moze-dempsey
              zajmuje teraz mysli me.
    • kkkooook Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 11:51
      zeby cokolwiek wyjasniac poprosze o kilka szczegolow:
      -po ile macie lat?
      -jestes mezatka?
      -jest zonaty?
      -jekies dzieci?
      -jak daleko posuneliscie sie w znajomosci?
      -czy widujecie sie?
      -jaka role on ma spelnic w twoim zyciu?
      -czego oczekujesz od znajomosci z nim i czy mu to powiedzialas /i wzajemnie?
      -czy wiesz jak on wyobraza sobie wasze relacje?
      -jakie widzicie mozliwosci rozwoju tej znajomosci? czy takie same ty i on?
      -jakie macie poglady na zycie, czy podobne i czy akceptujecie to kim jest/jak
      zyje druga osoba?
      -czy macie sobie Cos do zaoferowania (przyjazn/milosc/kolezenstwo/seks/...) czy
      moze ta znajomosc byla tylko dla podleczenia zlamanego serducha i juz sie
      wyczerpala?

      ...

      tyle/na poczatek.


      • marysia05 Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 12:02
        Po co Ci tyle informacji. Ja pytam ogolnie, co sadzicie. Jesli chcesz wiedziec
        wiecej daj mi maila wtedy wyjasnie ci wszystko. Trudno tlumaczyc to na forum.

        Dzieki za zainteresowanie.
        • kkkooook Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 12:11
          Marysiu
          Jesli mozna by cos radzic- trzeba znac szczegoly. To co napisalas wystarczy
          tylko na wysnucie kilkudziesieciu rownie mozliwych hipotez - czyli sens porady
          prawie zadny czysta teoria.

          nie pisz o szczegolach tutaj jesli nie chcesz.
          ale odpowiedz/wzajemnie odpowiedzcie sobie przynajmniej na te postawione przeze
          mnie pytania. inaczej wyjdzie Wam z tego wielka blaga - wobec siebie/ wobec
          niego.
    • samowolny Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 12:21
      od zarania dziejów ogólnie wiadomo ze nam facetom chodzi tylko o jedno...
      A ponieważ ten gośc cie nie wykorzystał a potem rzucił wiec znaczy ze znaczysz
      dla niego cos więcej niz tylko netowa znajoma..:))))))
      • eremitka01 Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 12:46
        Podpisuję się pod wszystkim co napisała osoba kkkooook. Moim zdaniem w tym
        wypadku najlepsza rada z możliwych. Ja dodam tylko,nie znając dokładnie o co
        chodzi ale tylko z tych kilku zdań, napisał że Ciebie lubi i to wyjaśnia
        wszystko lubi to nie znaczy ,że kocha. W realnym swiecie napewno tez masz wiele
        osób które lubisz i lubisz z nimi rozmawiać, fascynują Ciebie ... a czy to
        znaczy że chcesz się z nimi wiązać.... Jesli mam interpretować tych kilka zdań
        to uwazam ze jest on uczciwy chce tylko bratniej duszy nie zony czy kochanki...
        i mogę interpretowac dalej tych pare zdań ale jak juz pisałam kkkooook moim
        zdaniem naprawdę ma rację.
        • marysia05 Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 12:57
          Nie mialam zamiaru byc jego kochanka itd. Nie myslalam nawet o tym. Bardziej o
          przyjazni. Brakowac mi go bedzie jak za pierwszym razem. Nie wiem tylko czemu
          mi to robi wiedzac jak bede to przyzywac wewnetrznie, majac niejasnosc ze to
          moja wina jak nic nie zrobilam. Zalezy mi na nim jak na przyjacielu ale czy on
          w takim ukladzie zasluguje na to. Ja sie martwie o niego ale czy on o mnie.
          Dobrze wie co czuje ale to nie milosc tylko przywiazanie. Nie chce go na
          wlasnosc, ale czy to jest powaznie co on robi, daje nadzieje i "ucieka".
          Rozwazam tez sytuacje ze wstydzi sie siebie i boi sie spotkania. W sieci
          wykreowal swoja postac i przeslal (moze) zdjecie faceta ktorym nie jest a w
          realu wyglada zupelnie inaczej. I to moim zdaniem powod jego "ucieczki". Tyle
          ze przyjaciel nie musi byc piekny/brzydki, chudy/gruby ....wystarczy ze jest.
          Chyba nie potrzebnie sie rozczulam w momencie gdy moze facet ma niezla zabawe.
          Dzieki za slowa.

          Pozdrawiam,
          • eremitka01 Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 13:32
            ........a teraz z innej beczki ...
            "Marysiu" a po co się z nim spotykać skoro chcesz tylko "przyjaciela". Jak
            chcesz tylko z nim rozmawiac to wystarczą telefony itp czyli tak jak jest.
            Znowu to będą domniemania .... za mało informacji.... i mozna interpretowac na
            różne sposoby.
            Porozmawiaj z nim tel i powiedz to co napisałaś, może się sprawa wyjaśni.
            .......echh te gdybanie i domysły.... ale powodzenia
            napisz będę popołudniu a tak na marginesie
            > Chyba nie potrzebnie sie rozczulam w momencie gdy moze facet ma niezla zabawe.
            nie wierzę ,że go to bawi

            też Pozdrawiam :)
    • marysia05 Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 13:49
      Zeby byla jasnosc, to on bardziej chcial sie chyba spotkac. Ja nie nalegalam.
      Jest mi smutno, ze ktos zarzuca mi cos, nie bedac sam (zapewne) w porządku.
      Jakby nie mozna byloby powiedziec wprost o co chodzi!!!!!!

    • taka_tam Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 14:08
      znam ze trzy przypadki szczęśliwych zakończeń internetowych przyjaźni/miłości.
      oraz dużo większą część znajomości niespełnionych, nieszczerych i
      rozczarowujących... nie wiem co ci doradzić, ale skoro on wycofał się raz, i
      drugi, to chyba nie warto wiązać nadziei na głębszą i trwalszą relację. nie
      warto wikłać się w podobne, zwłaszcza długodystansowe układy. rozstania
      wirtualne bolą tak samo, jak te z realu.
      trzymaj się ciepło
    • messja Re: o co chodzi tobie?????? 13.01.04, 15:23
      droga marysiu!

      powiem ci cos, co na tle pozostalych wypowiedzi zabrzmi byc moze troche
      nieprzyjemnie, ale ja staram sie dotrzec do prawdy, a nie tylko "trzymac za
      reke", osoby ktory przychodza sie wyzalic.

      twoj post ma jakby dwie warstwy:
      1) to ta w ktorej przekazujesz nam to, w co chcesz wierzyc, i w co chesz bysmy
      my wierzyli
      2)miedzy wierszami jednak poruszasz kilka kwestii, ktore rzucaja zupelnie inne
      swiatlo na opisywana sytuacje

      piszesz bowiem:

      "ze nie chcialam sie spotkac z racji mojego zycia osobistego"

      jakie to zycie osobiste nie pozwala ci sie spotkac z przyjacielem, o ktorym
      piszesz w takich superlatywach? byc moze jest to chlopak, maz, moze nawet
      dzieci? nie wydaje mi sie jakos, ze moglaby to byc chora ciocia, czy zmiana
      mieszkania...

      idac dalej tym tropem, czy nie jest tak, ze z jakiegos powodu zmeczona,
      znudzona, rozczarowana swoim zwiazkiem postanowilas zaspokoic w pewien sposob
      potrzebe bliskosci i zrozumienia poprzez znajomosc w internecie? w sumie nie ma
      w tym nic nieetycznego, pod warunkiem, ze obie strony od poczatku do konca
      znaja i przestrzegaja granice ukladu, co do ktorego sie zgodzili na samym
      poczatku znajomosci. jest to bardzo wygodne, ale praktycznie trudne do
      realizacji w zyciu, zwlaszcza jesli sie czlowiek do tej znajomosci zbyt
      przywiazuje i zaczyna wiazac z nia nadzieje. mysle, ze tobie to nie sprawialo
      do pewnego momentu wiekszych trudnosci: w domu kochajacy jednak(bo ciagle z nim
      jestes) chlopak/maz, ktory z jakis wzgledow nie zaspakaja chwilowo wszystkich
      twoich potrzeb i w internecie chlopak, ktory jest prawdziwym przyjacielem i z
      ktorym mozna o wszystkim pogadac. tylko, ze... ten chlopak, to cos wiecej niz
      literki na ekranie: on istnieje i czuje nawet po tym jak odejdziesz od
      komputera i zajmiesz sie wlasnym zyciem. czy mozesz szczerze powiedziec, ze o
      tym pomyslalas? czy mozesz szczerze powiedziec, ze jako osoba dorosla bralas od
      poczatku pod uwage niebezpieczenstwo jakie za soba taka znajomosc niesie?
      niebezpieczenstwo, ze jedna ze stron zaangazuje sie bardziej, ze bedzie chciala
      bliskosci relanej, a nie tylko internetowej? zakladam, ze nie jestescie 12
      latkami, ktorzy potrzebuja towrzystwa rowniesnikow by porozmaiwac o muzyce, czy
      szkole. dorosli ludzie szukaja generalnie partnerow, nawet jesli od razu nie
      wyznaja milosc i nie oczekaja takich wyznan. dla mnie wyglada, ze o tym
      wszystkim nie pomyslalas, a chlopak ktory zostal twoim przyjacielem znalaz sie
      w bardzo trudnej sytuacji. dlatego pewno powiedzial:

      "ze nie moze trzymac dystansu, miec kogos na odleglosc, potrzebuje bliskosci".

      dlatego tez pewno potem wrocil - bo nie bylo mu latwo tak poprostu o tobie
      zapomniec i zrezygnowac ze wspanialej przyjazni. i dlatego pewno teraz boi sie
      z toba spotkac - bo moze pragnac byc z toba jeszcze bardziej i jeszcze bardziej
      pragnac bliskosci, ktora jest niemozliwa. dlatego pewno ma prawo winic ciebie:
      za egoizm, za to, ze ukladasz sobie zycie nie myslac o uczuciach innych osob,
      za to, ze wystarczy ci zycie na "pol gwizdka", za to, ze w pewnym sensie
      oszukujesz najpewniej 3 osoby: siebie, swojego chlopaka/meza i tego przyjaciela.

      byc moze sie myle i to wszystko nie ma sensu... myle sie?

      marysia05 napisała:

      > To jest jak jedna z wielu histroii ale ja tego nie rozumiem. Opowiem wam w
      > skrocie. Poznalam go w sieci prawie 2 lata temu, bylo mi ciezko i zle.
      > Doskonale sie rozumielismy, uzupelnialismy, wyglupialismy i nie mielismy
      > wobec siebie zadnych oczekiwan. Dni mijaly a nasza znajomosc sie rozwijala a
      > my ciagle myslelismy o sobie. Ja coraz bardziej sie przywiazywalam i czulam
      > sie ze wrescie spotkalam fajna osobe na ktorej mi zalezy w zyciu a bylam po
      > nieudanym zwiazku. On mnie rozumial, nie bylo tematu tabu. Czulam jak bardzo
      > sie zngazujemy, a ja chyba bardziej. Wszystko peklo pewnego dnia, pryslo jak
      > banka mydlana, moj kolega przerwal znajomosc tlumaczac sie ze nie moze
      > trzymac dystansu, miec kogos na odleglosc, potrzebuje bliskosci. Bylo mi
      > ciezko, bo nie oczekiwalam niczego szczegolnego. Nie moglam z mysli wyrzucic
      > jego obrazu, jego samotnosci, jego problemow, jego.........
      > Minelo kilka tygodni, on znowu sie pojawil. Wyjasnilam na poczatku, ze ja
      > zbyt emocjonalnie podchodze do jego osoby, za duzo mysle. Szukalam powodow
      > jego powrotu. Twierdzil, ze fascunuje go, ze jest ciekawy co u mnie. Pragne
      > zaznaczyc, ze nie chcialam sie spotkac z racji mojego zycia osobistego,
      > unikalam tematu naszego ewentualnego zwiazku. Cieszylam sie z powrotu, bo
      > bardzo polubilam tego faceta, doskonale sie rozumielismy. Bylo jak dawniej.
      > Milo, fajnie, cieple slowa i wyrazy zrozumienia. Podjelam decyzje ze sie
      > spotkam z nim, bo szkoda byloby zmarnowac tyle dni spedzonych wspolnie w
      > sieci. Pomyslalm to moze fajny material na przyjaciela. Jednak krotko sie
      > cieszylam znowu odszedl twierdzac, ze to moja wina. Prosze wyjasnijcie mi o
      > co chodzi. Facet pisze, lubie cie, fascynujesz mnie, wysyla smsy.jest okey i
      > zrywa wiadomosc jesli mialoby dojsc do ewentualnego spotkania.
      > Nie oczekiwalam zbyt wiele........nie dawalam nadziei na cokolwiek. Czemu on
      > to robi???? Czuje sie z tym zle, meczy to mnie, bo wiem ze jest samotny i ma
      > problemy. Jest mi bliski, bo moglam mu zaufac. Jest mi smutno, bo zycze mu
      > szczescia. Czemu sie mna bawi i moimi uczucia? wykorzystuje moja wrazliwosc
      > itd.
      >
      > Dzieki za Wasze odpowiedzi.
      > Pozdrawiam,
      • marysia05 Re: o co chodzi tobie?????? 13.01.04, 15:50
        Droga "Messju":) moge tak napisac
        Chce zebys wiedziala ze nie traktowalam go nigdy jako zastepstwo bo mam lub nie
        mam akurat w realu kogos. On pojawil sie kiedy tego potrzebowalam, mial jakis
        tam problem zorzumielismy sie i bylo fajnie. Nie wiem czy kiedykolwiek chcialby
        byc ze mna, nie widzielismy sie tylko maile, gg , telefon czy zdjecie. Nigdy
        nie traktowalam go jako pileczki ktora odbijalabym pomiedzy dwoma scianami czy
        moim zyciem. Nie chce w tej chwili pisac jakie mam zycie osobiste bo to bylabym
        powiesc:) Caly czas traktowalam go jako przyjaciela, rzadko kiedy potrafil sie
        okresli kim tak naprawde chcialby byc. Mysle ze nam to wystarczalo, mielismy z
        kim pogadac (wzajemnie) nie tylko ja. Robilam wiele zeby czul ze jest wazny,
        mile slowa, smsy itd. Nie moglam wiecej bo nie bylismy para i nigdy bysmy nie
        byli. On raczej traktowal to jak przyjazn, tak mi sie wydaje.
        Wiesz o co mi chodzi, nie o to ze odszedl zerwal kontakt znowu.....bo mnie to
        boli wiedzac ze jest mi w sieci bliski i jaka mam sytuacje. Nie zwalalam na
        niego swoich problemow, tylko jakies drobnostki. Boli mnie to, ze zagral na
        moich uczuciach, ze mimo ze mialam pozytywne intencje -spotkac sie--"uciekl" i
        to ze napisal cos przykrego znowu z dnia na dzien w stylu "nie chce z Toba miec
        kontaktu" a ja nie znam przyczyn. Jestem idiotka bo przezywam to ale taka
        jestem. Dla mnie nie ma znaczenia siec czy real. Dla mnie liczy sie czlowiek,
        czulam jego emocje i wiem ze on bedzie tez o tym myslal, ale nie podejmie
        krokow aczkolwiek do 3 razy sztuka kto wie.
        Teraz powiedz mi czy ja powinnam cos zrobic.......jesli tak to co??

        Dzieki za Twoje slowa paaaaaa
        • messja Re: o co chodzi tobie?????? 13.01.04, 16:37
          marysia05 napisała:

          > Droga "Messju":) moge tak napisac

          dlaczego mozesz i chcesz tak napisac? to jakis zart?
          jesli sobie zartujesz z mojego nicka, to dlaczego mam powaznie traktowac reszte
          twojej wypowiedzi?
          w kazdym razie chyba nie zrozumialas sedna mojej wypowiedzi, albo jest ci nadal
          wygodnie tak uwazac.
          wiec teraz krotko i wezlowato:
          1) to czy kogos masz ma zasadnicze znaczenie i jesli uciekasz od tego tematu,
          to chyba nie doroslas nawet do szczerosci ze sama soba, a co dopiero z drugim
          czlowiekiem.
          2)ktos widzac, ze kontunuacja "przyjazni" nie ma sensu, a tym bardziej jej
          zaciesnienie, nie koniecznie "zagral na twoich uczuciach" a raczej zadbal o
          swoje

          i znowu niekonsekwencja - raz piszesz:

          "Nie zwalalam na niego swoich problemow, tylko jakies drobnostki"

          kiedy indziej zas:

          "bo mnie to boli wiedzac ze jest mi w sieci bliski i jaka mam sytuacje".

          zastanow sie czy nie oczekujesz od niego aby byl na twoje zawolanie i odmawiasz
          mu prawa do zakonczenia waszej znajomosci, kiedy on uzna to za stosowne. w
          koncu nic ci nie jest winnien, a moze chciec spotkac kogos kto oprocz tego, ze
          kaze mu sie przejmowac "swoja sytuacja" bedzie chcial dac mu bliskosc i
          uczucie...

          > Chce zebys wiedziala ze nie traktowalam go nigdy jako zastepstwo bo mam lub
          nie
          >
          > mam akurat w realu kogos. On pojawil sie kiedy tego potrzebowalam, mial jakis
          > tam problem zorzumielismy sie i bylo fajnie. Nie wiem czy kiedykolwiek
          chcialby
          >
          > byc ze mna, nie widzielismy sie tylko maile, gg , telefon czy zdjecie. Nigdy
          > nie traktowalam go jako pileczki ktora odbijalabym pomiedzy dwoma scianami
          czy
          > moim zyciem. Nie chce w tej chwili pisac jakie mam zycie osobiste bo to
          bylabym
          >
          > powiesc:) Caly czas traktowalam go jako przyjaciela, rzadko kiedy potrafil
          sie
          > okresli kim tak naprawde chcialby byc. Mysle ze nam to wystarczalo, mielismy
          z
          > kim pogadac (wzajemnie) nie tylko ja. Robilam wiele zeby czul ze jest wazny,
          > mile slowa, smsy itd. Nie moglam wiecej bo nie bylismy para i nigdy bysmy nie
          > byli. On raczej traktowal to jak przyjazn, tak mi sie wydaje.
          > Wiesz o co mi chodzi, nie o to ze odszedl zerwal kontakt znowu.....bo mnie to
          > boli wiedzac ze jest mi w sieci bliski i jaka mam sytuacje. Nie zwalalam na
          > niego swoich problemow, tylko jakies drobnostki. Boli mnie to, ze zagral na
          > moich uczuciach, ze mimo ze mialam pozytywne intencje -spotkac sie--"uciekl"
          i
          > to ze napisal cos przykrego znowu z dnia na dzien w stylu "nie chce z Toba
          miec
          >
          > kontaktu" a ja nie znam przyczyn. Jestem idiotka bo przezywam to ale taka
          > jestem. Dla mnie nie ma znaczenia siec czy real. Dla mnie liczy sie czlowiek,
          > czulam jego emocje i wiem ze on bedzie tez o tym myslal, ale nie podejmie
          > krokow aczkolwiek do 3 razy sztuka kto wie.
          > Teraz powiedz mi czy ja powinnam cos zrobic.......jesli tak to co??
          >
          > Dzieki za Twoje slowa paaaaaa
    • brytan Re: o co chodzi facetowi?????? 13.01.04, 23:03
      Nie podoba mi sie ten watek. Autorka chce pomocy, a jednoczesnie dosc
      niegrzecznie reaguje na prosbe o wiecej szczegolow> Jezeli nie chcesz rad, to
      nie pisz na Forum, tylko emailem sie poradz swoich znajomych. Robisz wrazenie,
      ze ktos wsadza nos tam gdzie nie trzeba. Ludzie Tobie zyczliwie radza, mogli by
      przeciez omijac ten dziwny watek.

      Mysle ze Ty sie zaangazowals w nim a on w Tobie nie. On chce miec platoniczna
      znajomosc. Pewnie jest samotny.

      • Gość: kobieta Re: o co chodzi facetowi?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.04, 03:11
        myslę ze tak naprawde mimo, ze nie chcesz sie do tego przyznac to ty sie w to
        zaangazowalas bardziej niz on
        choc wcale nie jest wykluczone ze on takze sie zaangazował i to na tyle
        powaznie zeby uciec wiedząc ze nie ma szansy na nic wiecej
        tak naprawde nie wiesz czy byliyscie ze sobą czy nie
        sama sobie przeczysz , z jednej strony mowisz ze nie jest ci obce i nie
        rozgraniczasz reala od netu a z drugiej mowisz ze nigdy nie moglibyscie byc ze
        sobą
        jezeli masz meza albo faceta i do tego jeszcze dzieci to pewnie tak
        pewnie nie moglbyscie byc ze sobą
        a on , moze wlasnie piszac ze nie chce miec z toba kontaktu pisze to dlatego ze
        nie widzi sensu do angazowania sie w tą znajomosc bo juz sie moze poniekad
        zaangazował i nie chce sie zakochiwac i cierpiec majac na łbie babe z jej
        facetem i moze dziecmi i bez mozliwosci bycia z nią razem, dlatego moze napisał
        ze nie chce czegos na dystans ktory pewnie sama narzucasz
        bo jak sama mowisz nie chcialas sie spotkac
        wysylanie smsow milych itd,. i dawanie poczucia ze ktos jest wazny jak mowisz w
        przypadku mezczyzny i kobiety jest rzeczą dosc dyskusyjną, gdyby chodziło tylko
        o przyjaźń rownie dobrze moglabys te smsy wysylac do kolezanki
        a co tu duzo mowic facet jest facetem a kobieta kobietą i czesto taka znajomosc
        powoduje ze po prostu sie angazujemy a to z koleji oznacza ze sie zakochujemy
        bo jestesmy ludźmi ktorzy myslą o drugiej osobie , inaczej mowiac ta granica
        jest bardzo słabo zauwazalna, czy to friends czy cos wiecej
        owszem mam kilku facetow naprawde tylko przyjaciół ale do zadnego nie wysylam
        kilku smsow dziennie ze stwierdzeniem milego dnia itd. - owszem nawet gdyby tak
        było to mogloby to trwac np. jakis krotki czas np. tydzien ale potem taka
        znajomosc jezeli ma byc przyjacielska, tak po prostu bez zadnych podtekstow nie
        musi i nawet nie powinna sie opierac na czułych słowkach, tekstach i
        podtekstach bo ani sie obejrzymy a bedzie z tego cos wiecej

        co do ciebie, to zanim sie zastanawiac nad tym, co tak naprawde masz zrobic i
        co on mysli albo nie mysli , po prostu zastanow sie co ty wlasciwie myslisz i
        czego chcesz?????????????
        moze to jednak ty chcesz wiecej od niego niz on od ciebie a co gorsza nawet
        sama nie wiesz czego chcesz
        a pytanie ludzi na tym forum nie wymagałoby pisania powieści przez ciebie a
        tylko odpowiedzi na krotkie pytanie??? czy masz faceta!!!!!!!!!!!!??? (albo
        meza) bo ta kwestia moim zdaniem jest tu tą zasadniczą jezeli chodzi o wasze
        wzajemne relacje
        a jezeli nie odpowiadasz to znaczy ze masz - wiec ????????
        • gabriella7 Re: o co chodzi facetowi?????? 14.01.04, 10:48
          brytan dobrze mówi ot co ...:)
      • marysia05 dzieki 14.01.04, 10:46
        Bardzo dziekuje ze czas poswiecony na watek napisany przeze mnie. Dla
        zainteresownych chce tylko podkreslic ze zarowna jak i facet zdawalismy sobie
        sorawe ze "stanow" w jaki jestesmy. I popieram tez osoby piszace ze to ja sie
        chyba zbyt mocno zwiazalam ale taka jestem, moze zbyt powaznie przyzwam czyjas
        sytacje, emocje biora gore. Dziekuje i pozdrawiam wszystkich.
      • marysia05 do Messji 14.01.04, 10:48
        Napisalam Ci maila, bo najbardziej Ciebie zainteresowal chyba watek i
        szczegolowo go analizowalas.

        Pozdrawiam
        • Gość: onna Re: do marysii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.04, 11:16
          tym bardziej jezeli sobie zdawaliście sprawe z sytuacji w jakiej jestescie
          a wiec to oznacza ze masz kogos i on moze tez - to daj mu zyc!!!!!!!!
          jezeli nie chce sie z toba kontaktowac a ty nie masz ochoty odchodzic od
          swojego faceta a on zas chcialby moze czegos wiecej niz tylko złudna przyjaźń
          ktora moze sie przerodzic w cos wiecej a moze juz sie przerodziła i do tego
          jeszcze moze byc źródłem tylko większych problemów to co się czepiasz faceta?
          i nie zasłaniaj swojej chęci romansu z nim albo chęci może nawet niespełnionego
          bycia (poprzez rodzinę którą masz) tym, że chcesz w nim widzieć "tylko"
          przyjaciela
          cóż, zycie jest ciezkie ale czasami warto sie na cos zdecydowac a nie ciągnąć
          10 srok za przysłowiowy ogon
        • kataszyna Re: do Messji 14.01.04, 11:44
          marysia05 napisała:

          > Napisalam Ci maila, bo najbardziej Ciebie zainteresowal chyba watek i
          > szczegolowo go analizowalas.

          Troche obrazliwe jest to w stosunku do innych, ktorzy tutaj zabrali glos,
          nie uwazasz?
          • marysia05 do wszystkich 14.01.04, 12:06
            Nie wiedzialam ze spotkam sie sie z takim atakiem na moja osobe w ostatnich
            listach. Nie mam nikogo, jestem w trakcie rozwodu i tez mam prawo do ulozenia
            sobie zycia. Mam dziecko........ i w realu nie mam nikogo. Poznalam tego aceta
            w momencie kiedy bylamw separacji. Nie mialam zadnych oczekiwan wobec niego i
            zlych celow. Rozumielismy sie i to wszystko. Nie myslalam nawet ze ja osoba po
            przejsciach juz zyciowych moglabym zainteresowac wolnego faceta. Nie
            dopuszczalam mysli ze mozemy byc w zwiazku bo uwazam ze osoba wolna nie bedaca
            wczesniej w zwiazku malzenskim ma prawo sprobowac tego zycia z papierkiem
            itd... Mysle ze kierowaly mna dobre intencje, mimo ze w glebi siebie pragnelam
            tego faceta chociaz spotkac. Nie moglabym inaczej, wiazac sie z kims zupelnie
            wolnym, bo taka osoba ma prawo do takiej samej wolnej (formalnie na pamierze
            bez zadnych przejsc) osoby. Nie chce juz opisywac dalej, mysle ze teraz osoby
            ktore probuja mnie negatywnie odebrac chociaz teraz zrozumieja co mna glownie
            kierowalo. Nie to jest jednak tematem watku, bo facet wiedzial o tym zco pisze
            teraz i zdawal sobie sprawe z tego jakie mam zycie osobiste. Chcialam tylko
            zeby ktos mi napisal dlaczego odchodzi osoba, ktora doskonale wie jaka jestem,
            jaka mam sytacje, ze zalezy mi bardzo na niej, robie wszystko zeby chociaz
            troche byla szczesliwa ale robie bardziej to dla przyjaciela nie z mysla o
            byciu w zwiazku. I wszystko co robilam z mysla zeby dobrze sie czul w chwilach
            dolow, zlych momentach czy smutno spedzonych swiat itd.
            Dziekuje jeszcze raz wszystkim za zainteresowanie. To jest ostatnia moja
            odpowiedz i mam nadzieje ze zrozumiala. Napisalam ten watek bo bylo mi ciezko,
            ze stracilam taka osobe nie znajac przyczyn jego zachowania. To jest na
            zasadzie lubie Cie, jestes bliska ale innym razem..........

            Pozdrawiam wszystkich i zycze milego dnia.
            • Gość: malgosia Re: do wszystkich - Marysia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.04, 12:30
              marysiu, ludzie są różni i mają różną opinię
              to że jesteś osobą mającą dziecko czy że się rozwodzisz nie stawia cię w cale w
              pozycji przegranej
              to, że ktoś jest wolny na papierze też nie oznacza, że jest wolny w sercu i że
              jest lepszą osobą od tej która ma papiery "po rozwodzie"
              nie możesz się uważać za gorszą i nie możesz swojego ewentualnego strachu przed
              odrzuceniem usprawiedliwiać tym, że ty masz dziecko i jesteś w trakcie rozwodu
              a on jest wolny więc może ma miec szczeście być z kimś innym też wolnym, bo to
              bzdura!, to on powinien ocenić czy i z jaką kobietą chce być - Ty nie rób tego
              za niego, na litość
              moim zdaniem, może chodzić o wiele rzeczy, ale to że jesteś w takiej sytuacji w
              jakiej jesteś też dużo mówi i może o to chodziło forumowiczom, bo gdybyś np.
              była w szczęśliwym związku inaczej byłabyś albo mogłabyś być postrzegana przez
              niego
              myślę, że może on się zaangażował i po prostu się boi , skoro odszedł i wrócił
              niejako
              może też być tak, jak mówisz, jeżeli chodzi o zdjęcie ale raczej tego nie
              podejrzewam, jeżeli znasz go na tyle, zeby wiedzieć że jest choć trochę
              poważnym człowiekiem , choć rózne rzeczy sie zdarzają, moj znajomy miał taką
              sytuację, że poznał przez net cudowną dziewczynę, tez widział jej foto (ale
              samą buzię, którą ma bardzo ładną), zaprzyjaźnili się itd. i potem on chciał
              się spotkać, ona teg unikała aż w kóncu zgodziła sie z nim spotkac .... przy
              zgaszonym świetle , a dlaczego? bo była bardzo "przy tuszy" (jest chora i ma
              problemy chormomanalne), gdy zapalił to światlo w domu przeżył szok i na
              początku był to dla niego szok (jest BAAARDZO PULCHNA A nie tylko lekko przy
              kości) , ale ponieważ naprawde ją polubił są dobrymi przyjaciółmi, rozmawiają
              się spotykają itd. - tylko przyjaciółmi
              a jeżeli chodzi o niego to może on się boi, może być też tak ze chciał
              platonicznej znajomosci ale wątpie skoro powiedział, że potrzebuje bliskości
              itd.
              niestety większosć ludzi się boi wielu rzeczy i stąd rodzą się wszystkie
              nieporozumienia
              ja myślę, że powinnaś mu szczerze napisać wszystko co myślisz i czujesz - tak
              naprawde szczerze, nic nie tracisz a może przynajmniej w najgorszym wypadku
              przekonasz się o co chodzi i naczym stoisz (jezeli ta znajomosc ma sie
              zakonczyc - to ten najgorszy wypadek), w innym - kto wie? moze to poskutkuje
              choć na tyle, że on bedzie sie mógł do tego ustosunkowac, może nie od razu (nie
              oczekuj odpowiedzi w ciągu 1 dnia itd.) ale przemyśleć i odpowiedzieć ci co i
              jak - chociażby ze względu na dosyć długą waszą znajomość
              ps. mężczyźni też ludzie i też się boją !!!:) (bólu, straty, cierpienia,
              odrzucenia, itd.)
              powodzenia!!!!
            • Gość: malgosia Re: do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.04, 12:33
              i jeszcze jedno, nawet z osobą ktora się rozwiodła jest przecież mozliwosc
              spróbowania zycia z papierkiem
              znam wiele drugich małzenstw ktore są naprawde bardzo szczesliwe
              jestesmy tylko ludźmi i czasami popołniamy błędy, takze w wyborze partnera ale
              filozofia polega na tym, żeby umiec z nich wyciągać wnioski i dawać sobie
              szansę na miłość do końca swoich dni ( a głownie nie oceniac sie negatywnie,
              dac ocenic sie innym i pamietac ze kazdy moze miec inne zdanie, co wcale nie
              oznacza ze gorsze niz my sami mamy na swoj temat)
            • kkkooook Re: do wszystkich 14.01.04, 15:36
              >marysia05 napisała:

              > Nie wiedzialam ze spotkam sie sie z takim atakiem na moja osobe w ostatnich
              > listach.

              -przewrazliwione chyba jestes.

              >Nie mam nikogo, jestem w trakcie rozwodu i tez mam prawo do ulozenia
              > sobie zycia

              -oczywiscie, ze masz prawo.

              > Mam dziecko........ i w realu nie mam nikogo.

              -nawet przyjaciol? czy zrobilas z nigo jedynego swego powiernika?

              >Poznalam tego aceta
              > w momencie kiedy bylamw separacji. Nie mialam zadnych oczekiwan wobec niego
              > zlych celow. Rozumielismy sie i to wszystko.

              -wiedzial o Twojej sytuacji od poczatku?

              > Nie myslalam nawet ze ja osoba po
              > przejsciach juz zyciowych moglabym zainteresowac wolnego faceta.

              -skad ta smieszna teoria????

              >Nie
              > dopuszczalam mysli ze mozemy byc w zwiazku bo uwazam ze osoba wolna nie
              bedaca > wczesniej w zwiazku malzenskim ma prawo sprobowac tego zycia z
              papierkiem > itd...

              -co za absurdalny tok myslenia! trudno uwierzyc, ze tak mysli dorosla kobieta
              po przejsciach. tym bardziej, ze jak twierdzisz jestes w trakcie rozwodu.
              to jak zamierzasz dalej zyc? spotykajac sie tylko z zonatymi lub rozwodnikami?
              mam watpliwosc, czy ta Twoja historia jest prawdziwa.


              > Mysle ze kierowaly mna dobre intencje, mimo ze w glebi siebie pragnelam
              > tego faceta chociaz spotkac. Nie moglabym inaczej, wiazac sie z kims zupelnie
              > wolnym, bo taka osoba ma prawo do takiej samej wolnej (formalnie na pamierze
              > bez zadnych przejsc) osoby.

              -ze ktos nie ma papieru to nie znaczy, ze nie ma tez przejsc. jestes w trakcie
              rozwodu przeciez, zaraz znow bedziesz wolna-co innego gdybys sie rozwiezc nie
              zamierzala.

              >Nie chce juz opisywac dalej, mysle ze teraz osoby
              > ktore probuja mnie negatywnie odebrac chociaz teraz zrozumieja co mna glownie
              > kierowalo. Nie to jest jednak tematem watku, bo facet wiedzial o tym zco
              pisze > teraz i zdawal sobie sprawe z tego jakie mam zycie osobiste.

              >Chcialam tylko
              > zeby ktos mi napisal dlaczego odchodzi osoba, ktora doskonale wie jaka
              >jestem,
              > jaka mam sytacje, ze zalezy mi bardzo na niej,

              -ta osoba ma prawo do wlasnego zycia, i do ukladania go sobie tak jak to ona
              uzna za wlasciwsze.

              >robie wszystko zeby chociaz
              > troche byla szczesliwa

              -dlaczego zakladasz, ze bez Ciebie nie bedzie szczesliwy???? najwyrazniej to co
              Ty mu oferujesz nie daje mu szczescia. formula sie wyczerpala.

              >ale robie bardziej to dla przyjaciela nie z mysla o
              > byciu w zwiazku.

              -przyjazn to wiez obustronna. nie mozna nikomu kazac nim byc dla siebie. moze
              jestescie w stanie byc tylko wirtualnymi przyjaciolmi mail kilka razy w mcu i
              tyle?


              > I wszystko co robilam z mysla zeby dobrze sie czul w chwilach
              > dolow, zlych momentach czy smutno spedzonych swiat itd.

              -moze on myslal tak samo bo mialas tyle problemow? a teraz chce w koncu wrocic
              do realnego zycia?
              dwa lata przelewania emocji tylko na monitor, czy telefon. silne zwiazanie
              uczuc i wirtualne zaspakajanie potrzeb- jak dlugo jeszcze tak można?
              jestes mu bliska, ale moze on szuka kobiety dla siebie a nie absorbujacego
              przyjaciela. chcesz by codziennie przelewaly sie emocje miedzy Wami a
              rownoczesnie zarzekasz sie, ze absolutnie nie chcesz z nim zwiazku- juz to
              wiesz choc nie spotkaliscie sie. sztuczne te reguly ktore wprowadzilas. nie
              wymagaj od niego cudow. nie chcesz chcesz się z nim wiazac, on nie umie się
              znalezc w takim ukladzie, pozwol mu isc swoja droga –jeśli się mienisz jego
              przyjaciolka. niech sobie znajdzie dziewczyne bez twojego udzialu. może wtedy
              za kilka miesiecy będziecie mogli wznowic kontakty na luzie, a moze znajdziesz
              przyjaciol w realu i on przestanie ci juz byc potrzebny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja