do z

IP: *.chello.pl 11.10.09, 12:14

Rainer Maria Rilke, Samotność

Samotność jest jak deszcz.
Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;
z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
w rozległe niebo nieustannie wrasta.
Dopiero z nieba opada na miasta.

Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,
kiedy ulice biegną witać ranek,
i kiedy ciała, nie znalazłszy nic,
od siebie odsuwają się rozczarowane;
i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
spać muszą razem - bardziej jeszcze sami:

samotność płynie całymi rzekami.

(Translated to Polish by Janina Brzostowska)
....................................

Bolesław Leśmian, Nad ranem

Śpisz jeszcze... Na twych rzęsach - skra drobna poranku.
Strachy śnią się twej dłoni - bo i drga, i pała.
Oddychaj tak - bez końca. Czaruj - bez ustanku.
Kocham oddech twej piersi, ruch śpiącego ciała.

Ileż lat już minęło od pierwszej pieszczoty?
Ile dni od ostatniej upływa niedoli?
Co nas wczoraj - smuciło? Co jutro - zaboli?
I czy zbraknie nam kiedyś do szczęścia ochoty?

Przyjdzie noc o źrenicach zaświatowo łanich
I spojrzy - i zabije... Polegniem - snem czynni...
Jak to? Więc musisz umrzeć tak samo jak inni?
Jak ci - choćby z przeciwka?...Pomódlmy się za nich...

www.youtube.com/watch?v=bpGSE-yqhr8
    • Gość: m Re: do z IP: *.chello.pl 11.10.09, 12:27
      www.youtube.com/watch?v=4BzeHeVP7Pg
    • loreanne Re: do z 11.10.09, 18:17
      Samotność
      Nie proszę o tę samotność najprostszą
      pierwszą z brzega
      kiedy zostaję sam jeden jak palec
      kiedy nie mam do kogo ust otworzyć
      nawet strzyżyk cichnie choć mógłby mi ćwierkać
      przynajmniej jak pół wróbla
      kiedy żaden pociąg pośpieszny nie śpieszy się do mnie
      zegar przystanął żeby przy mnie nie chodzić
      od zachodu słońca cienie coraz dłuższe
      nie proszę Cię o tę trudniejszą
      kiedy przeciskam się przez tłum
      i znowu jestem pojedynczy
      pośród wszystkich najdalszych bliskich
      proszę Ciebie o tę prawdziwą kiedy ty mówisz przeze mnie
      a mnie nie ma

      Jan Twardowski
    • adashari Re: do b 11.10.09, 19:19
      Nad oknem,
      na murze,
      a liście takie duże -

      zielone, zielone
      dzikie wino zielone.

      O każdej
      godzinie
      wiatr szumi w dzikim winie -

      zielone, zielone,
      dzikie wino zielone.

      Uroda
      przyroda
      za nic byś jej nie oddał -

      zielone, zielone,
      dzikie wino zielone.

      Za siedmiu
      morzami
      napełni oczy łzami -

      zielone, zielone,
      dzikie wino zielone.

      I we śnie
      przypłynie
      dom cały w dzikim winie -

      zielone, zielone,
      dzikie wino zielone.

      I niebo,
      i księżyc,
      i wino się rozsrebrzy -

      zielone, zielone,
      dzikie wino zielone.

      Zaszepce
      na szybie,
      myślisz, że słuchasz skrzypiec -

      zielone, zielona,
      dzikie wino zielona.

      Pod serce
      jak nuta.
      I powiesz: tak, to tutaj -

      zielone, zielone
      dzikie wino zielone.

      Ten dach i
      te okna,
      i noc jak narzeczona -

      zielone, zielone,
      dzikie wino zielone.

    • zakletawmarmur od z do a... 13.10.09, 23:59

      "Szczęśliwej drogi i nie martw się,
      Tylko o mnie nie zapomnij.
      Gdybyś jednak miała zapomnieć,
      sama ci jeszcze przypomnę,
      ile dni pięknych przeżyłyśmy razem.
      Lubiłaś ozdabiać włosy
      świeżymi kwiatami,
      wiankami z fiołków i żółtych róż.
      Nieraz młodzieńczą szyję wdzięcznie
      przystrajałaś splotami pachnących kwiatów,
      skrapiałaś olejkami bazylii z Vrenthi.
      Albo na miękkich poduszkach się kładłaś,
      z rąk służebnych czary z nektarem brałaś
      i gasiłaś pragnienie.
      I nie było zabawy bez nas,
      nie było święta bez tańców i pieśni.
      W wiośniane dni..."

      ----------------------------

      Twoich czarnych oczu bliskość...

      www.youtube.com/watch?v=gk7y7DPwYt4
    • addagio Re: do z od t 14.10.09, 16:42
      Leśmian Bolesław

      Poistniały czerwienie na niebiosów uboczu -
      Poistniały dla nikogo, samym sobie raczej - wbrew…
      I nie umiem powiedzieć, skąd uległość mych oczu
      Tym zarysom drzew na chmurze… Trzebaż oczom takich drzew?…

      Wiem, że muszę wypatrzeć w nicość śniącą się drogę.
      Odchodzimy gdzieś co chwila i co chwila brak nam lic…
      I nie mogę cię pieścić i nie pieścić nie mogę -
      Tylko patrzę w zmierzch za tobą i nie pragnę widzieć nic.

      Usta twoje - daleko! Usta twoje - tak blisko!
      Serce w żalu zatwardziałe do rąk białych weź i złam!
      Czy pamiętasz ów ogród - płot wysoki - mgłę niską?
      Mgła - to człowiek niepotrzebny, snem mi równy - taki sam!

      Coś tam o nas przez liście zaszeptało do cienia -
      Potoczyło się po drzewach - zrozumiało nas - i lśni
      W ustach twoich - tkwi chłodna odrobina znużenia -
      Więc pójdziemy do ogrodu! Poszukamy zmarłych dni!

      Jest tam ścieżka znajoma - i jest drzewo za bramą.
      Czy pamiętasz, jak się idzie? Trzeba minąć cały świat!
      Wdziej tę suknię, co wtedy!… Włosy uczesz tak samo!
      I pójdziemy do ogrodu… Ty idź - pierwsza… Pójdę w ślad…
      • zakletawmarmur do t od z:-) 14.10.09, 19:23

        W moim ogrodzie, gdzie smutek gości,
        Gdzie gorzkie dni i gorzkie noce,
        W moim ogrodzie, gdzie samotności
        Nikt nie rozjaśniał, gdzie nigdy dosyć.

        W moim ogrodzie, gdzie długa zima,
        Zmroziła wszelkie ciepłe uczucia,
        W moim ogrodzie, gdzie strumień źródła
        Zastygł w bezruchu, a czas umyka.

        Aż pewnej nocy puściły lody,
        Ogrodu serce mocniej zabiło,
        Przyszedłeś, nabrałeś źródlanej wody
        I napoiłeś, a wszystko ożyło.

        I nie zapomnę tych chwil radosnych,
        Kiedy nie mogąc wydobyć słowa,
        Z zapartym tchem patrzyłam ci w oczy,
        Tak trwała nasza bez słów rozmowa.

        I choć tak blisko byłeś przy mnie,
        Choć twoje oczy śmiały się do mnie,
        Doprawdy niczego nie jestem pewna,
        Co czułeś wtedy, czy warta jestem wspomnień.

        www.dailymotion.pl/video/x60dgt_daab-w-moim-ogrodzie_music
        • addagio Re: od z do t :-) 14.10.09, 19:34
          Leśmian Bolesław

          Ogród zaklęty


          Tak mi mówili aniołowie,
          Co znają prawdę, skryta w słowie,
          Że tam, gdzie wisząc nad przestrzenią,
          Brzegi wieczności się zielenią,
          Przedarłszy czasu mdłe osłony,
          Wzgórzami tęsknot otoczony,
          Zakwita ogród niezbadany,
          Zaczarowany, obłąkany -
          Zaczarowany skonem zorzy
          I obłąkany mgłą bezdroży!

          Więc wizją skrzydeł spromieniony,
          Szedłem w cudowne owe strony
          Poprzez stężałych snów urwiska,
          Przez dawnych bytów uroczyska
          I napotkałem w swej podróży
          Zerwanej niegdyś widmu róży
          I mary lilij, co w przestworze
          Na widziadlanym tkwią jeziorze.
          I spotykałem śród rozdołów
          Omszone zwłoki tych aniołów,
          Których Bóg strącił w te bczdenie
          Za potępieńcze serc płomienie.
          l spotykałem senne kraje,
          udzie wszystko mgłą i mgłą się staje,
          Gdzie się kołysze w mgieł odmęcie
          Dziwaczny okręt przy okręcie,
          A melancholii słodkie fale
          Przez ich pokłady mkną niedbale
          I w bezpowrotne płyną dale!..

          Aż areszcie, depcząc pierś obłoku,
          Jakiegoś Boga mając w oku,
          Z duszą na wschodzie i zachodzie.
          Stanąłem blady w ty m ogrodzie!
          Tam każde drzewo jest zaklęte,
          Tam są topole ?wniebowzięte,
          Kaskada drętw e, w snach skąpane,
          Mocą obłędów sfałdowane
          I takich jezior tonie sine,
          Ze straszno spojrzeć w ich głębinę,
          Ze straszno spojrzeć w ich zw lerciadła,
          By twarz ci nagle nie pobladła,
          Gdy ujrzysz skryte w nich widziadła.

          Pod jednym drzewem niezbadanym,
          Zaczarowanym, obłąkanym,
          Gdzie kazdy liść od marzeń kona,
          Na wpół stworzona, wpół waśniona
          Królewna cudna odpoczywa!
          Z skroni jej warkocz wonny spływa,
          Spływa i wpływa w alej głębie,
          Zwisa na każdej skały zrębie,
          Po wszystkich ścieżkach tak się ściele,
          Jak czarodziejskie jakieś ziele,
          y w górze - srebrem pałająca,
          Niewyczerpana głąb miesiąca!

          Mów mi, krolew no moja blada,
          W jaki się mrok twój sen zapada?
          I z jakich stron twych oczu dale!
          I z jakich mórz twych warg korale?
          I z jakich piekieł twe warkocze.
          Po ktorych drżący teraz kroczę!
          I mów mi, w jaką w iodą stronę
          Warkocze tw OJC nieskończone -
          Bo mnie na w iek, na w iek JUŻ cały
          Warkocze twoje opętały!

          Ach! idźcie wszyscy, idźcie ze mną
          Ku niej - w krainę ponadziemną,
          Lecz nie pytajcie mnie (o Boze!
          I któż mnie spytać o to może!),
          Gdzie jest ten ogród, gdzie te swiaty.
          Do których wszystkie tęsknią kwiaty
          I wszystkie dusze snem ozdobne,
          Co są do kwiatów tak podobne!
          I skąd ta powieść moja zwiewna!
          I czym jest cudna ta królewna!
          Bo choć mi serce rozpłomienia -
          Już nie pamiętam jej imienia!
          I choć mi zawsze taka bliska -
          Już nie pamiętam Jej nazwiska!

          Lecz wiem, ze ogród ten istnieje,
          Że tai własne moje dzieje,
          Ach! dzieje straszne, niezbadane,
          Zaczarowane, obłąkane,
          Bo mi mówili aniołowie,
          Co znają prawdę, skrytą w słowie,
          Ze tam, gdzie wisząc nad przestrzenią,
          Brzegi wieczności się zielenią,
          Przedarłszy czasu mdłe osłom.
          Wzgórzami tęsknot otoczony,
          Zakw ita ogród niezbadana,
          Zaczaroway, obłąkany!
          Zaczarowany skonem zorzy
          I obłąkana mgłą bezdroży!
          • manonlescu Re: ot tak .. 19.10.09, 18:15
            Burza.

            Na moim odwrocie
            omokły gniot:
            las w dechę płaszczony.

            Amarant zboża

            morderczy
            ścigał mi serc moich dwoje.

            A dom?... Gdzież...
            było lwio.
            Ponadto lwiało.

            Wyrywałem sobie grzywy
            anilinowe
            i jak deski do prasowania
            z korzeniami
            żeby się nie straszyć
            a biegnąc
            doczekiwałem bitej kulminacji

            zastrzeliłem się ja i wieś
            w jedno:
            huk młyna
            drewniana lwica (?)
            a — jeszcze nie to

            Dopiero ulga
            lwia
            szpara remizy strażackiej:
            piorunującą minią
            siekiery, trójzęby
            w bukiet — grzywę
            burza
            lwia róża!
Pełna wersja