dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach

19.01.04, 21:50
kolejna porazka zyciowa, zle ulokowane uczucia, potem kilka miesiecy z
zyciorysu, wiadro lez, siedzenie w czterech scianach, bo tu nikt wiecej nie
skrzywdzi nie oszuka...ale ile mozna uciekac, chowac sie
wychodzisz na zewnatrz juz nie mozesz zaufac boisz sie cholernie ze znow
ktos wykorzysta i zostawi bez slowa, a przeciez tak potrzebujesz ciepla rak
dobrego slowa kogos do kochania
    • mandaryn_ka Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 08:29
      Bo ile człowiek jest w stanie znieść ??
      No ile ??!!
      W pewnym momencie ubierasz się w pancerz. Stajesz się czujny i ostrożny,
      starasz się być wyczulony na wszelkiego rodzaju "szmery", jesteś tak bardzo
      ostrożny, że krocząc przed siebie jesteś w stanie usłyszeć własny oddech, bicie
      własnego serca. Suniesz naprzód bezszelestnie, bo boisz się...Boisz się
      kolejnej porażki.
      Człowiek, to takie zwierzę, które ma serce i uczucia...i nie potrafi wyrzucić
      z siebie i puścić w niepamięć tego, co się wydarzyło, nadal wydarza, co boli,
      co sprawia krzywdę...
      We własnym pancerzu czuje sie bezpieczny. Tam nikt go nie dopadnie, nie
      zauważy, nie skrzywdzi i nie zostawi...
      • harriet_makepeace Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 09:00
        mandaryn-ko? czy wsystko u ciebie w porzadku? czy cos sie zlego stalo
        ostatnio? przestraszylam sie twoich ostatnich wpisow... ze cos ci sie zlego
        przytrafilo, jakas krzywda? a moze jakies wspomnienie powrocilo w najmniej
        potrzebnym momencie? mam nadzieje ze sie myle... :) pozdrawiam
        • mandaryn_ka Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 09:08
          Harriet,
          mam potwornego doła i już sobie z nim nie radzę...;-(
          pozdrawiam

          p.s. przepraszam za moje pesymistyczne wpisy, postaram się nie odzywać dopóki
          mi nie przejdzie.
          • samowolny Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 09:21
            mandaryn_ka napisała:

            > Harriet,
            > mam potwornego doła i już sobie z nim nie radzę...;-(
            > pozdrawiam
            >
            > p.s. przepraszam za moje pesymistyczne wpisy, postaram się nie odzywać
            dopóki mi nie przejdzie.

            mandaryn_ka nie zamykaj w sobie tego "doła" bo sie tylko bedzie pogłębiał.
            Powinnas jak najwiecej właśnie o nim gadać,pisać wtedy bedziesz wychodzić z
            niego . Zobaczysz jak szybko osiagniesz "poziom zerowy" .. znam ten ból
            sam "rodziłem":)
            • mandaryn_ka Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 09:25
              Ok...
              ale bierzcie poprawkę na moje głupie wpisy , które w tym czasie będą wypływać
              spod mojego "pióra" pod wpływem kiepskiego stanu ducha.

              Dzięki samowolny :-)
              • samowolny Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 09:31
                mandaryn_ka napisała:

                > Ok...
                > ale bierzcie poprawkę na moje głupie wpisy , które w tym czasie będą
                wypływać
                > spod mojego "pióra" pod wpływem kiepskiego stanu ducha.
                >
                > Dzięki samowolny :-)

                u mnie masz juz otwarty "kredyt zaufania" i mozesz rozpocząć czas "niekiedy
                głupiego gadania"..:)))) A stan twojego ducha bedący teraz w kiepskim stanie
                moze odmienic takie "głupie gadanie"..:)
                ps.rety ale mi sie dzisiaj rymuje wyba dam sie siama :)
          • harriet_makepeace ani mi sie waz nie pisac!!!!!!! 20.01.04, 09:39
            masz pisac i juz. ja musze wygadac i wypisac dol i dopiero wtedy mi
            przechodzi. ja z troski cie zapytalam co sie dzieje i dlatego tak ci zle a nie
            zeby ci sie kazac zamknac! no naprawde, zirytowalam sie :))))))) mandaryn_ko
            przyjaciol chocby wirtualnych :0 ma sie po to zeby im smecic jak jest zle i
            jak jest dobrze :))))
            • harriet_makepeace Re: ani mi sie waz nie pisac!!!!!!! 20.01.04, 09:42
              no patrz z tego pospiechu troche mi belkotliwie wyszlo
              Errata:
              jest "co sie dzieje i dlatego tak ci zle" - powinno byc "dlaczego"
              jest "przyjaciol chocby wirtualnych :0" - powinno byc ":)"
            • mandaryn_ka Re: ani mi sie waz nie pisac!!!!!!! 20.01.04, 10:18
              Dziękuję Harriet !
              Potrzebne mi teraz zrozumienie, jak nigdy dotąd...:-(
              Brakuje mi siły, brakuje mi woli walki, brakuje mi...sama nie wiem czego
              Jest mi źle, jest mi wstrętnie ;-(
              • puszek007 Re: ani mi sie waz nie pisac!!!!!!! 20.01.04, 10:34
                Witaj Mandaryn_ko!!
                Przykro mi, że jesteś smutna - TY zawsze taka radosna i gotowa pomagać
                innym ...
                Jesli tylko mogę Tobie pomóc to dopisuje sie do listy osób Tobie przychylnych
                i pragnących Abyś przezwciężyła "doła"

                • mandaryn_ka Re: ani mi sie waz nie pisac!!!!!!! 20.01.04, 11:31
                  Serdecznie Ci dziękuję Puszku...i uśmiecham się do Ciebie przez łzy
          • hetacus Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 09:43
            Mandarynko,

            nie znikaj proszę !
            Pmyśl o uśmiechniętych buziach małych dzieci, pomyśl o
            lubiąch Cię forumowiczach !
            Popatrz jak pięknie pada śnieg... .
            Ślę Ci wirtualny uśmiech hetakusowy :-)))
            Nie poddawaj się !
            • mandaryn_ka Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 11:35
              Wydaje mi się, Ty Hetacusie najlepiej potrafisz mnie zrozumieć.
              Dziękuję za ciepłe słowa...
              • hetacus Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 11:55
                Chyba masz rację...
                Pisałem o tym juz kiedyś - bardziej staram się cieszyć tym co mam
                niz martwić tym czego mi brakuje. Zasada ta jest oczywiście świetna w teorii,
                w praktyce już trudniej ją stosować, ale ... staram się !

                Wiesz, myślę o Tobie często po prostu jak o Przyjacielu...
                I bardzo przeżywam Twój smutek... ale ...
                uśmiecham się mimo wszystkich Twoich i moich problemów, wątpliwości
                i trudnych pytań na które chyba nie ma odpowiedzi.
      • samowolny Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 09:02
        tak pragniemy szczęścia i czyjejs milosci ze sie zatracamy bez racjonalnosci..
        a potem tylko płacz i zgrzytanie zębów oraz porcja zdartych nerwów...
      • meg25 Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 12:06
        Mandarynko kochana, nie zamykaj się w swoim pancerzu, bo co prawda potrafi
        ochronić przed zranieniem i krzywdą, ale broni też dostępu dobrym ludziom i
        uczuciom.
        Bądź z nami, tyle razy potrafiłaś innych podnieść na duchu, teraz Tobie jest
        źle i zobacz! Tyle osób jest z Tobą i próbuje podtrzymać Cię na duchu...
        Do góry główka Mandarynko!
        • zielony.chlebek Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 12:39
          no pewnie, glowa w gore
          mnie kobiety doprowadzily na skraj rozpaczy, ale zyje
          nie daj sie, zgorzknialy facet zyczy ci jak najlepiej
          :)
          • samowolny Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 13:01
            życie bez stresów było by mdłe jak flaki z oleju.. dlatego jest takie ciekawe.
            te tragedie i radosci są składową w sumie ciekawej całości:)
        • hetacus Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 14:43
          A co u Ciebie Meg ?
          • meg25 Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 15:06
            Już lepiej Hetakusie,
            uruchomiłam wszystkie swoje umiejętności i... wyskoczyłam z dołka:)))
            • hetacus Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 15:08
              No to zapchaj czymś ten dołek żebyś ponownie weń nie wpadła ;-)
              Precz z parszywymi dołkami !
              • meg25 Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 15:11
                Nasypię do niego trocin i zaleję smołą!
                Precz z dołkami i dołami!!!
                Dzieciaki Ci się podobały?
                • hetacus Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 15:13
                  Były śliczne, zwłaszcza mały kibic i ten
                  w zlewozmywaku ;-)
                  • meg25 Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 15:15
                    A mnie łzy leciały ze śmiechu nad tekstami!:))
                    • hetacus Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 15:17
                      o, jak Ci łzy lecą ze śmiechu to znaczy, że nie jest źle :-)
                      • meg25 Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 15:21
                        Nie jest źle Hetakusie, choć obiektywnie rzecz biorąc nie jest dobrze:)))
                        • hetacus Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 15:24
                          zostaw obiektywne podejście innym !
                          miłej reszty dnia Ci życzę :-)))
                          • meg25 Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 15:25
                            A ja Tobie!!!
                            Pa, pa, Hetakusie!!!:)))
    • salomonowe_gacie moja najcudowniejsza mandarynko 20.01.04, 10:04
      bardzo mi przykro ze moja ulubiona Forumowiczka ma dola.
      Mysle ze dobrze ze piszesz co czujesz - noszenie sztucznie usmiechnietej twarzy
      nie rozwiaze problemu. Trzeba z cierpieniem byc, pozalic sie, zaakceptowa je -
      to potem samo odejdzie. A tutaj jestes bardzo lubiana to mozesz byc soba.

      Gdybys byla wolna, to ja sie pierwszy pisze na liste by sie Toba opiekowac
      dozgonnie. Jestes dla mnie Ultra Kobietka.
      • mandaryn_ka Re: moja najcudowniejsza mandarynko 20.01.04, 10:13
        Salomonowe gacie!
        Jesteś NIESAMOWITY !

        Bardzo Ci dziękuję za Twoje ciepłe, pełne zrozumienia słowa.

        Niestety nie jestem wolna.
        Jestem mężatką od kilku lat i jestem bardzo nieszczęśliwa, bo nam się
        KOMPLETNIE nie układa.;-(
        • harriet_makepeace Re: moja najcudowniejsza mandarynko 20.01.04, 10:30
          wisz mandaryn_ko jak to jest - cokolwiek bysmy ci teraz napisali o czasie, o
          rozmowach, specjalistach, planach naprawczych ty i tak bedziesz to musiala
          zrobic sama - my ci tylko mozemy powiedziec o naszych doswiadczeniach, co w
          danej sytuacji zrobilibysmy my - a dla ciebie nasze rady moga sie okazac funta
          klakow nie warte. w koncu zadne z nas nie zna twojego meza i nie wiemy jaki to
          czlowiek, nie jestesmy w stanie obiektywnie ocenic czy jest on dla ciebie
          stworzony, dobry czy zly, wartosciowy czy nie... ja wiem ze jestem mloda ale
          wiesz mi nie taka glupia :) znam sie na ludziach - patrz watek pocoloco o
          probie wyleczenia sie z milosci - od razu wiedzialam ze jesgo eks jest
          facetem - po 3 wpisach :))))) wiec postaram sie ze wszystkich sil ci pomoc
          jezeli tylko bedziesz chciala napisac co sie dzieje. a jezeli nie to pisz po
          prostu o tym co czujesz a my cie wirtualnie przytulimy :)
          • samowolny Re: moja najcudowniejsza mandarynko 20.01.04, 11:25
            harriet_makepeace napisała:

            > wisz mandaryn_ko jak to jest - cokolwiek bysmy ci teraz napisali o czasie, o
            > rozmowach, specjalistach, planach naprawczych ty i tak bedziesz to musiala
            > zrobic sama

            ma racje harriet bo w sprawach bezposrednio nas tyczących tylko my decydujemy
            o ich i swoim zarazem losie bo każdy przypadek jest inny i dla każdego jest to
            jego "chwila prawdy".. i wszystkich nas owa chwila czeka lub przeszliśmy ja
            juz w zyciu . ale nasze doświadczenia są dla innych nie do powielenia do nic
            nie zdarza sie dwa razy...
          • mandaryn_ka Re: moja najcudowniejsza mandarynko 20.01.04, 11:26
            Dzięki Harriet !
            Sidzę i płaczę jak bóbr...
            Aż mi głupio, że jak ktoś wejdzie do pokoju, to zobaczy mnie taką rozmazaną...
            • harriet_makepeace Re: moja najcudowniejsza mandarynko 20.01.04, 11:52
              w makijazu wrocila moda na lata 80-te wiec bedziesz wygladala super modnie :)))
              a ci innni to tez sa w koncu ludzie - zrozumieja, wskaz mi kogos kto nie byl
              kiedys potwornie nieszczesliwy - chyba ze sam jest potworem.
            • samowolny Re: moja najcudowniejsza mandarynko 20.01.04, 12:04
              mandaryn_ka napisała:

              > Sidzę i płaczę jak bóbr...
              > Aż mi głupio, że jak ktoś wejdzie do pokoju, to zobaczy mnie taką
              rozmazaną...

              mandaryn_ko powinnaś wyjechać na 2-3 dni sama gdzieś daleko od domu.. niewiem
              w góry, nad morze zalezy jakie plenery lubisz.. ja tak zrobiłem i po siedmiu
              dniach (w moim przypadku) nad morzem powróciłem jak "nowo narodzony"
              tam z dala od zgiełku poukładałem sobie wszystko i ustaliłem co i jak bede
              robił... ech jak wspomnie grudzień , śnieg na plazy a ja sam i sześciopak piwa
              i to mi pomogło..:)
              • harriet_makepeace Re: moja najcudowniejsza mandarynko 20.01.04, 12:07
                kurcze samowolny my to chyba z tej samej gliny ulepieni... :)
                • samowolny Re: moja najcudowniejsza mandarynko 20.01.04, 12:20
                  harriet_makepeace napisała:

                  > kurcze samowolny my to chyba z tej samej gliny ulepieni... :)

                  w gline to nie wierze ..ale może wypytam ojca:))))))))
                  • harriet_makepeace Re: moja najcudowniejsza mandarynko 20.01.04, 12:32
                    Ja tam do mojego bylam podobna :) - niestety moj ojciec juz nie zyje, wiec sie
                    go nie zapytam co i jak, ale kto wie, moze jestesmy dalekimi
                    krewnymi? :)))))))) ale odnosnie problemow zwiazkowych to sie z toba zgadzam w
                    zupelnosci, katharsis przez dojscie do dna - no bo wtedy juz moze byc tylko
                    lepiej... :)
        • samowolny Re: moja najcudowniejsza mandarynko 20.01.04, 10:35
          mandaryn_ka napisała:

          > Jestem mężatką od kilku lat i jestem bardzo nieszczęśliwa, bo nam się
          > KOMPLETNIE nie układa.;-(

          w sprawie podtrzymania "nieklejącego sie związku" sie niewypowiadam bo jestem
          zwolennikiem "drastycznych decyzji-typu wóz albo przewóż"...
    • taka_tam Re: dlaczego tak trudno o zaufanie po przejsciach 20.01.04, 13:00
      niestety nikt nigdy nie da nam gwarancji, że następny partner będzie tym, z
      którym spędzimy szczęśliwie resztę życia. porażki, rozczarowania uczuciowe
      zawsze ciągną za sobą smutek i obawę przed nastepną klęską. chyba na razie
      powinnaś spróbować wyciszyć swój ból po rozstaniu, a potem powoli odbudowywać
      zaufanie do mężczyzn. czasem takie lizanie się z ran trwa miesiącami, a czasem
      latami... nie ma na to skutecznej rady, chyba. powiem ci, że ktoś kiedyś też
      pozbawił mnie takiej naturalnej skłonności do ufania i choć minęło już dużo
      wody w wiśle, wciąż nie potrafie zaufać do końca mężczyźnie, z którym jestem. z
      drugiej strony może i dobrze mieć taki "płaszcz ochronny"?...
      powodzenia i głowa do góry

      ortodroma napisała:

      > kolejna porazka zyciowa, zle ulokowane uczucia, potem kilka miesiecy z
      > zyciorysu, wiadro lez, siedzenie w czterech scianach, bo tu nikt wiecej nie
      > skrzywdzi nie oszuka...ale ile mozna uciekac, chowac sie
      > wychodzisz na zewnatrz juz nie mozesz zaufac boisz sie cholernie ze znow
      > ktos wykorzysta i zostawi bez slowa, a przeciez tak potrzebujesz ciepla rak
      > dobrego slowa kogos do kochania
      • mandaryn_ka Ortodromo! 20.01.04, 13:09
        Przepraszam, że zepsułam Ci wątek.
        Jestem z Tobą !
        Głowa do góry. Nasze problemy są podobne, choć nie takie same...
        Ale jestem pewna, że poradzimy soobie z nimi.
        A jak ?... to sprobuję przytoczyć mój ulubiony cytat Scarlet Ohara : " Pomyślę
        o tym jutro. Jutro tez jest dzień "

        pozdrawiam Cię!
        • samowolny Re: Ortodromo! 20.01.04, 13:21
          mandaryn_ka napisała:

          > A jak ?... to sprobuję przytoczyć mój ulubiony cytat Scarlet Ohara : "
          Pomyślę o tym jutro. Jutro tez jest dzień "
          >
          a ja z uporem maniaka :))bede twierdził , ze powinnismy rozwiązywać sprawy
          (jak sie da) od razu..bo odkładanie na jutro to powoduje że znów jeden dzien
          dłużej żujemy z bólem i w niepewności.
          • mandaryn_ka Re: Ortodromo! 20.01.04, 13:26
            :-( ale mnie najlepsze pomysły do głowy przychodzą jak się wyśpię. Więc tak,
            czy inaczej muszę z tym czekać do jutra. Bo dziś jakbym coś nawymyślała, to
            byście mnie po realizacji tego pocieszali do przyszłego Bożego Narodzenia ...
            • samowolny Re: Ortodromo! 20.01.04, 13:33
              mandaryn_ka napisała:

              > :-( ale mnie najlepsze pomysły do głowy przychodzą jak się wyśpię. Więc tak,
              > czy inaczej muszę z tym czekać do jutra. Bo dziś jakbym coś nawymyślała, to
              > byście mnie po realizacji tego pocieszali do przyszłego Bożego Narodzenia ...

              my byśmy to spokojnie wytrzymali..ale pytanie czy ty dałabyś rade:))
              przeca zagłaskalibysmy cie na śmierć:))
    • mandaryn_ka Dziękuje Wam wszystkim za cieple słowa 20.01.04, 13:02
      Bardzo cieszę się, że kiedyś tu zabłądziłam, bo dzięki temu poznałam tylu
      wspaniałych ludzi.
      Jesteście CUDOWNI
      • samowolny Re: Dziękuje Wam wszystkim za cieple słowa 20.01.04, 13:09
        mandaryn_ka napisała:

        > Bardzo cieszę się, że kiedyś tu zabłądziłam, bo dzięki temu poznałam tylu
        > wspaniałych ludzi.
        > Jesteście CUDOWNI

        nie chwal dnia przed zachodem słońca:))) kazdy z nas ma w sobie tez diabła za
        skorą:)))
      • hetacus Re: Dziękuje Wam wszystkim za cieple słowa 20.01.04, 13:14
        To Ty jesteś cudowna :-)
        My tylko z tego korzystamy i grzejemy się w blasku Twej wspaniałości :-)
        • mandaryn_ka Re: Dziękuje Wam wszystkim za cieple słowa 20.01.04, 13:19
          Ufff!
          Po takich słowach, chyba się szybko zregeneruję i powstanę jak FENIX z popiołów
          :-)
          i zacznę pokazywać samowolnemu dwa szpiczasne rogi;-), bo mnie też ich nie
          brakuje :-)
          • hetacus Re: Dziękuje Wam wszystkim za cieple słowa 20.01.04, 13:31
            mandaryn_ka napisała:

            > Ufff!
            > Po takich słowach, chyba się szybko zregeneruję i powstanę jak FENIX z
            popiołów
            > :-)
            > i zacznę pokazywać samowolnemu dwa szpiczasne rogi;-), bo mnie też ich nie
            > brakuje :-)

            Ja nie wątpię, że masz rogi i w ogóle drugie oblicze ;-)
            Przecież jesteś Prawdziwą Kobietą !
            A tak w ogóle to lubię Cię przeogromnie...
            • meg25 Re: Dziękuje Wam wszystkim za cieple słowa 20.01.04, 13:59
              Mandarynko, z rogami czy bez, uśmiechnięta czy smutna,
              jesteś Kimś, kogo nie sposób nie lubić!!!:))
              (zajrzyj do poczty)
              • mandaryn_ka Re: Dziękuje Wam wszystkim za cieple słowa 20.01.04, 14:04
                Dziękuję Ci Meg ! :-)
                Jesteś prawdziwym przyjacielem !

                Postaram się z domku napisać do Ciebie na skrzynkę, żeby Ci nieco przyblizyć
                problem.
                • meg25 Re: Dziękuje Wam wszystkim za cieple słowa 20.01.04, 14:08
                  Będę czekała Mandarynko.:))
            • mandaryn_ka Re: Dziękuje Wam wszystkim za cieple słowa 20.01.04, 14:01
              :-)
              Bardzo mi miło ja Ciebie też ogromniaście - kropkowo - kraciaście ...;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja