yaroni
05.02.04, 13:28
I byla sobie jedna Wisnieska
Niedawno porzucona
A przygarniona
Rzucila sie w ramiona
Novego
Ten jednakze
Nie bedac ogrodniczym-ogrodnikiem
Zapomnial, zesz Ona nie samosiejka-samograjka
I podlewania wmaga
Jakoz i nasturcja w vannie
A gdy liscie jej obschly i opadly
Wyskoczyla z suchej vanny
I skrzydelka z szafy wyjawszy.
Do podrzucacza-porzucacza pavarotno pofrunela.
Bo to byla holerka-odfruwajka.