Dodaj do ulubionych

ballada elegialna o pewnej Wisnieskiej

05.02.04, 13:28
I byla sobie jedna Wisnieska

Niedawno porzucona
A przygarniona
Rzucila sie w ramiona
Novego

Ten jednakze
Nie bedac ogrodniczym-ogrodnikiem
Zapomnial, zesz Ona nie samosiejka-samograjka
I podlewania wmaga
Jakoz i nasturcja w vannie

A gdy liscie jej obschly i opadly
Wyskoczyla z suchej vanny
I skrzydelka z szafy wyjawszy.
Do podrzucacza-porzucacza pavarotno pofrunela.

Bo to byla holerka-odfruwajka.



Obserwuj wątek
    • Gość: Malina Re: ballada elegialna o pewnej Wisnieskiej IP: 213.25.33.* 05.02.04, 14:54
      Wisnieska nas urzekła,
      Poeto,
      Wisnieską słav

      :))))))
      • yaroni a z jakiej racji mam ja slavic? 05.02.04, 15:58
        jak ona MIE tylko nad glowa przeleci-odlatujac,
        to ja dubeltuvke ze szafy i srutem!
        • Gość: Malina Re: a z jakiej racji mam ja slavic? IP: 213.25.33.* 06.02.04, 14:30
          Pewnie, że poeciała, boś Ty nie ogrodnik, ale kłusownik.
          • wisnieska Re: a z jakiej racji mam ja slavic? 08.02.04, 12:55
            Kłusownik to nie - myśliwy to owszem :)

            Z dzidą poluje ;)))
    • taka_tam Re: ballada elegialna o pewnej Wisnieskiej 05.02.04, 15:44
      porzucacz winien był się spodziewać, iż wiśnieska szybko może znaleźć sobie
      inne ramiona do tulenia. i niech teraz tu nie wypisuje, tylko cieszy się, że
      znów może ją podlewać! ;-)
    • wisnieska Re: ballada elegialna o pewnej Wisnieskiej 05.02.04, 21:25
      Był sobie jeden szlachetny Yaroni-Wiśnieski. Wbrew pozorom był ogrodnikiem, bo
      ciągle przesadzał... Hodował był on szczepy i przeszczepy, ale szczepy wcale
      nie w rezerwatach tylko w rezerwuarach. Zresztą nieważne. Z tych szczepów
      pędził ichni bimber, ale pić go nie chciał, bo wolał polandzki samogon z
      polandzkimi cytrusami. Zresztą nieważne. Poza tym pędził żywot hulaszczy i
      chciał bimbrem, tym co go pędził, podlewać jedno ziółko, żeby nie wiedziało, co
      czyni. Co akurat ważne :)

      Zasadniczo był on multiszlachetny nawet. Chciał bowiem podlewać i cudzesy ;)
      A jak wiadomo cudzesy powinno się popalać co najwyżej. Ale on nie chciał, bo od
      tego mu było słabo i nie mógł tańczyć. Zresztą nieważne. Ważne, że by jechać
      nie mógł po tym, a jechać chciał, po drodze wyrywając, szczepiąc i szczypiąc
      różne ziółka ;)

      Ciąg dalszy nastąpi albo i nie. Zależy jak leży (podobno nie zawsze leży).
      Zresztą nie ważne, bo i tak nie dla mnie, hihihihi.
      :)
      • taka_tam Re: ballada elegialna o pewnej Wisnieskiej 06.02.04, 13:23
        wisnieska, jesteś fajna. a kolega yaroni niech nie przesadza z tym podlewaniem
        wszystkich ogródków dookoła, bo się jeszcze odwodni, a to przykra dolegliwość
        jest ;-)
        • wisnieska Re: ballada elegialna o pewnej Wisnieskiej 08.02.04, 12:57
          Nie żałujmy mu ;)

          Niech pije z tej krynicy rozkoszy, jak taki spragniony ;))
    • jmx Re: ballada elegialna o pewnej Wisnieskiej 08.02.04, 02:30

      Zazdrość to straszna przypadłość... ;-))))))))


      PS. A znacie piosenkę o Zielińskiej? ;-)
      • yaroni sprobuj, 08.02.04, 15:47
        sprobuj kochac i nie byc zazdrosna,
        sprobuj kochac i sie nie blaznic.

        Tos Ty (bys byla) Panna wewnetrznie ustatkowana,
        a bardziej Ci przyloty, niz odloty we glowie.
        Ale nia nie jestes.
        Poezji nie czuje sie "za nic".
        Ja wiem i Ty wiesz.

        PS. a co z ta Zielinka?
        (przypuszcam , ze Wisnieska jednakowoz wyzej fruwa,
        skoro kruki i wrony nieustannie ja dziobia?).
        • jmx no właśnie... 08.02.04, 16:13

          Ależ proszę:
          - jeśli kocham to nie zazdroszczę bo miłość to wolność a nie zawłaszczanie
          - jeśli kocham to się nię błaźnię bo robię co mi serce dyktuje
          to wymaga odwagi ale tej Ci chyba nie brakuje, co? ;-)


          "Piosenka o Zielińskiej"

          Ja nie widziałem takiego spojrzenia zielonego,
          nie dotykałem takiego blasku złotopszennego.
          Od Pragi Północ, aż do Mińska,
          takiej drugiej już nie ma, Zielińska.
          Zasnął Poniatowski Józef,
          zasnął już Sobieski Jan.
          A ja błąkam się i smucę, i nudzę,
          bo ja z tobą kłopot mam.
          Ma każdy pomnik imię swoje,
          i każdy człowiek, każdy szczeniak.
          I tylko ty, kochanie moje,
          wciąż nie masz i nie masz imienia.

          Wyprzystojniałem przez ciebie i chodzę do fryzjera
          i nawet znam się od wczoraj na światowych manierach.
          Tęsknota z oczu łzy wyciska,
          powiedz, gdzie ty jesteś, Zielińska.
          Drzemie już zmęczona Nike
          i syrenka dawno śpi.
          A ja błąkam się z rozwianym szalikiem
          i ze swoim losem złym.
          Ma każdy pomnik imię swoje
          i każdy człowiek, i każdy szczeniak.
          I tylko ty, kochanie moje,
          wciąż nie masz i nie masz imienia.

          Nie żądam wiele od losu dobrego, ani złego,
          o szklanej górze nie marzę,
          darmo nie chcę niczego.
          Tylko ty przybądź, Bóg wi skąd,
          moja ukochana, Zielińsko.
          Moja ukochana, bo anonimowa, Zielińsko.
          Jasna i zbożowa, Zielińsko.



          PS. Czy ja jestem wewnętrznie ustatkowana? To zależy... od okoliczności ;-D
          • wisnieska Re: no właśnie... 08.02.04, 16:17
            boś Ty ogarnicznie niezdolna do namientności :D

            hihihihi ;D
            • jmx Re: no właśnie... 08.02.04, 23:45

              Nienawiść też jest namiętnością, i chciwość... ;-)
          • yaroni ah, gdziez mnie tam do Idealu, 08.02.04, 16:33
            ja wiem, ze prawdziwa milosc, to wolnoscia sie zwie.
            (czytalem o tym rozniste rozprawy)
            dla jednych to wolnosc
            dla innych slodka niewola (tez niezle)

            a cytrusy, nie kaktusy,
            kluja tylko w oczy.

            Ja Wam takoz powiem, Zielinska:
            wyscie som wewnetrznie przelamana.
            I na drutach lubicie robic
            (w zaciszu ogniska)
            i cytrusy podlewac.
            A nawet wiecej.
            Zwiazac jedno z drugim
            Solidnem sznurem.
            Ale sznury do wypozyczenia
            som ostatnio
            wylacznie u Taternikow.
            • jmx Re: ah, gdziez mnie tam do Idealu, 08.02.04, 23:51
              yaroni napisał:

              > ja wiem, ze prawdziwa milosc, to wolnoscia sie zwie.
              > (czytalem o tym rozniste rozprawy)
              > dla jednych to wolnosc
              > dla innych slodka niewola (tez niezle)

              A dla szanownego Pana?


              Na me wewnętrzne przełamnie tylko kleyu trza, sznur nie podoła...
              ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka