sei...

27.06.04, 15:02
Sei,
sei mein Vogelchen, das mir immer vorbeifliegt,
wenn ich morgen fruh aufstehe
Glaub,
glaub nie an die Wahrheit, die ich Dir täglich verkündige,
die doch morgen falsch werden kann.
Leb,
leb Dein Leben in Stille, die Du nie neben mir hast.
Seh,
seh das Beste in Zukunft, die nie kommen wird
Sing
sing das Lied des Bestehens, das doch niemals besteht
    • peterli Re: sei... 27.06.04, 22:56
      schön, schön.....aber bisschen stark......in gefühlen.....gelle
      • white.falcon Re: sei... 28.06.04, 00:42
        Jaka szkoda że nie znam języka - akurat tego - by docenić twórczość. Ale może
        ktoś może dokonać tłumaczenia? Nawet niekoniecznie wierszem.
        • Gość: bez_beso Falcon, tlumaczenie IP: *.arcor-ip.net 28.06.04, 12:25
          pamietasz, jak przetlumaczylas tamten moj po rosyjsku o Julii?
          (robiac mi przysluge)
          dobrze, juz Ci go tlumacze:

          PS. Na poczatku sierpnia bede hiba w W-wie
          wypijemy, to ("zaplanowane") pivo?

          pozdr.
          J.


          SEI... Badz (badz mi)...

          badz,
          badz moim ptaszkiem, ktory kazdego poranka
          przefruwa tuz obok mnie, gdy wstaje
          wierz,
          nie wierz mi w prawde, ktora serwuje Ci codziennie,
          a ktora jutro moze okazac sie klamstwem
          Zyj,
          zyj Twoim zyciem w ciszy,
          ktorej przy mnie nigdy nie masz
          spiewaj,
          spiewaj piesn Istnienia
          ktore nie istnialo nigdy.
          • Gość: bez_beso korekta. IP: *.arcor-ip.net 28.06.04, 12:34
            hollender, z pospiechu "zgubilem" przedostatni vers.
            oto on:

            > spojrz
            i dostrzez to, co najlepsze w przyszlosci,
            ktora wcale nie musi przyjsc.<
    • peterli Re: sei... 28.06.04, 23:03
      sei so wie du bist
      sei so wie du denkst
      sei so als ob du das letzte mal
      ihn sehen solltest.....

      sei und geh nicht.....
      verzeih mir meine worte,
      aber im meinen herzen tut so weh....
      verzeih mir noch mal......wenn du kannst....

      zu lieben heißt immer,
      die freiheit des geliebten
      zu wollen.......

      www.dasgeheimnisderliebe.de
      • bez_beso dzusza czysta, die Freiheit des Geliebten... 28.06.04, 23:18
        dobrze, dusze masz czysta.
        pominawszy wszelkie mozliwe bledy,
        ale w koncu liczy sie idea.

        znakow piec
        mysli dwadziescia
        i sto skrzyzowan
        z zoltym Swiatlem.
        - als Du Morgen aufstehst, wird Dir Rechnung für Deine Taten vergeben.
        und vergiß nicht:
        der Schweisser schweißt alleine.
        sonnst, bekommt er
        dass doppelte, was er angetan hat.
        • peterli Re: dzusza czysta, die Freiheit des Geliebten... 28.06.04, 23:23
          ja mam dusze piekielna......und die fehler? ganze menge.....und die einfachste
          idee...die ist am schwierigsten zu finden.......
          • bez_beso das stimmt, ohnehin. 28.06.04, 23:27
            schafe gut, laufe schnell
            das Leben is ne Karusell*

            (*- mam nadzieje, ze spostrzegles, ze uzywam niemieckiego jezyka poetyckiego,
            a nie normalnego, a bedzie kiedys wiecej...)

            bye.
          • kamea9 Re: dzusza czysta, die Freiheit des Geliebten... 28.06.04, 23:33
            bo doniosę...;)
            • bez_beso ostroznie z tym donoszeniem...!!! 30.06.04, 13:59
              pewnej bajki nie opowiem.
              ale przytocze tylko moral z niej:

              - lepiej miec stosunki, niz donosic.
              • peterli Re: ostroznie z tym donoszeniem...!!! 30.06.04, 23:34
                hahaha.......i tu masz racje......liepiej miec stosunki niz durne swiete
                zycie.......a donosicieli hasse wie pest.....
                • kamea9 Re: ostroznie z tym donoszeniem...!!! 30.06.04, 23:44
                  ...nie lubisz żartów,a tu niedługo urlop ...:)
Pełna wersja