jmx
17.08.04, 03:20
Mily36 napisał:
"Podobnie jest z innymi - na
spotkaniach jak mowilem ze jestem bez pracy ( co nie jest prawda ) to od razu
im ochota na spotkania przeszla. A przed powiedzeniem tego to jakim to bylem
sympatycznym czlowiekiem dla nich."
Meduza4 napisała:
"Niestety nie zarabiam tyle, zeby kupic mieszkanko, ale wystarczajace
jest to, ze przez kilka lat zywilam i ubieralam nieroba. A jak pogonilam
do pracy to sie obrazil ze skutkiem rozpadu malzenstwa."
Wyobrażmy sobie teraz, że Meduza z Milym spotykają się osobiście na jakimś
przyjęciu czy spotkaniu. On, nauczony doświadczeniem o "interesowności kobiet"
mówi, że nie ma pracy itp. Ona, słysząc to myśli "no tak, następny
nierób, którego musiałabym utrzymywać". I co? Znajomość nie zostaje nawiązana,
jedno drugiego zalicza do sobie znanej kategorii i rozchodzą się oddychając z
ulgą, że nie dali się "złapać". (Całe szczęście, że spotkali się w internecie ;-))
Może by tak uważać co, jak i do kogo się mówi? Unikanie bezrobotnych facetów,
którzy po pięciominutowej znajomości (albo jeszcze krótszej) "chwalą się", że
są bezrobotni nie jest dowodem na interesowność (chociaż może być) ale raczej
na zdrowy rozsądek i pragmatyzm tych kobiet.
Mężczyźni też zapewne mają podobne mechanizmy, większość pewnie powie, ze co
to za nieudaczna kobieta, która zwala swoje niepowodzenia ledwo znanym panom
na głowę.
Recepta dla Meduzy - jeżeli spotykasz faceta, który Ci mówi, że czegoś szuka w
kobiecie (czułości, miłości, ciepła etc.) to uciekaj jak najdalej. Normalni,
fajni, wartościowi faceci nie mówią w ten sposób o kobietach do kobiet.
Ewentualnie, jak już znajdą to mówią: "jesteś tą, której szukałem" :-)
Czego wszystkim życzę :-).