Porzucony facet

IP: 195.116.222.* 11.04.02, 17:10
Trochę uproszczę.
Jest sobie para. On i Ona.
Mieszkają razem 10 lat.
ON ja kocha , ONA go bardzo lubi.
Nagle w jej życiu pojawia się KTOŚ kto burzy dotychczasowy spokój
tego „związku”.
ONA zaczyna się spotykać z tym KIMŚ.
ON zrozpaczony co robi? Ano upija się z tej rozpaczy.
A potem JA się dziwie że kobiety mają NAS (facetów) za debili.
    • zxc1973 Re: Porzucony facet 11.04.02, 18:04
      Gość portalu: belbo napisał(a):

      > A potem JA się dziwie że kobiety mają NAS (facetów)
      za debili.

      Jakby na to nie patrzec jest to racja. Naprawde
      zakochany facet jest jak szmata - kobieta ktora kocha
      moze z nim zrobic wszystko, a on jeszcze podziekuje.
      • Gość: messja Re: Porzucony facet IP: *.proxy.aol.com 11.04.02, 18:15
        zxc1973 napisał(a):

        > Gość portalu: belbo napisał(a):
        >
        > > A potem JA się dziwie że kobiety mają NAS (facetów)
        > za debili.
        >
        > Jakby na to nie patrzec jest to racja. Naprawde
        > zakochany facet jest jak szmata - kobieta ktora kocha
        > moze z nim zrobic wszystko, a on jeszcze podziekuje.

        a niektorzy nam wytykaja, ze to my robimy z siebie "ofiary":)))))))
      • Gość: Saba Re: Porzucony facet IP: 212.87.18.* 11.04.02, 18:49
        Nieprawda, zakochany facet nie jest szmata... Szmata jast ten co wykorzystuje
        czyjes uczucia, bez wzgledu na plec.
        • zxc1973 Re: Porzucony facet 11.04.02, 18:56
          Gość portalu: Saba napisał(a):

          > Nieprawda, zakochany facet nie jest szmata... Szmata
          jast ten co wykorzystuje
          > czyjes uczucia, bez wzgledu na plec.

          Dobra. Zle porownanie (sprzeczne z potocznym znaczeniem
          slowa/epitetu "szmata"). Ale tylko tez rzeczownik moze
          oddac to co mozna zrobic z "przedmiotem" :-? jakim
          staje sie zakochany facet. Masz lepsze slowo?
          • Gość: Saba Re: Porzucony facet IP: 212.87.18.* 11.04.02, 19:03
            Jak ktos traktuje kogos jak przedmiot to juz problem tego ktosia.....
            Oczywiscie traktowanie przedmiotowe boli, ale to nie znaczy, ze w takim razie
            nie bada sie zakochiwac.... Duzo tak reaguje, stad mamy tylu twardzieli w
            spoleczenstwie.... Z daleka mozna poznac zraniona/zranionego... Bo wlasnie jest
            cyniczny, kpiacy, twardy i ma wypisanie na twarzy "Ja sie juz nie nabiore.."
            czy cos w tym stylu.
            • Gość: messja rozumowanie... IP: *.proxy.aol.com 11.04.02, 19:11

              nie kazdy zraniony jest cyniczny i udaje twardziela, nie kazdy, kto udaje
              twardziela naprawde cierpial...
              • zxc1973 Re: rozumowanie... 11.04.02, 21:08
                ...a zrozumie tylko ten kto cierpial lub cierpi.
            • Gość: Belbo Re: Porzucony facet IP: *.acn.waw.pl 11.04.02, 22:31

              > cyniczny, kpiacy,
              Dziewczyno ja nie przychodze na spotkanie..
              te dwa przymiotniki bardzo do mnie pasuja:)

      • Gość: Alex Re: Porzucony facet IP: 213.195.132.* 11.04.02, 19:14
        zxc1973 napisał(a):

        > Jakby na to nie patrzec jest to racja. Naprawde
        > zakochany facet jest jak szmata - kobieta ktora kocha
        > moze z nim zrobic wszystko, a on jeszcze podziekuje.

        Święte słowa, masz u mnie dużą wódkę.

        To co tak esencjonalnie opisał Belbo to moim zdaniem jeden z typowych schematów.
        Żerowanie na czyimś poświęceniu, a później traktowanie jak śmiecia którego trzeba
        jak najszybciej stracić z oczu. Najgorsze że czasem wracają a my je przyjmujemy.

        • Gość: iza_1 Re: Porzucony facet IP: *.chello.pl 11.04.02, 21:36
          proponuje postawic wielki pomnik wszystkim mezczyzna, za to poswiecenie zyciowe
          dla kobiet, za to znoszenie naszych okropnych wad i przyzwyczajen, za brak
          naszej milosci i wasze wielkie serce, no i za to laskawe przyjmowanie nas z
          powrotem --kochane swiete aniolki!
          Wiwat MEZCZYZNI!!
          • Gość: messja Re: Porzucony facet IP: *.proxy.aol.com 11.04.02, 21:46
            ale jaki pomnik proponujesz?:)))

            Gość portalu: iza_1 napisał(a):

            > proponuje postawic wielki pomnik wszystkim mezczyzna, za to poswiecenie zyciowe
            >
            > dla kobiet, za to znoszenie naszych okropnych wad i przyzwyczajen, za brak
            > naszej milosci i wasze wielkie serce, no i za to laskawe przyjmowanie nas z
            > powrotem --kochane swiete aniolki!
            > Wiwat MEZCZYZNI!!

            • zxc1973 Re: Porzucony facet 11.04.02, 23:36
              Gość portalu: messja napisał(a):

              > ale jaki pomnik proponujesz?:)))

              ;-)))) Widzialem taki w Kolonii. Ok. 4m wysokosci,
              wyglada jak... hmmm... taki lekko skrzywiony... a od
              gory leci woda :-PPP
          • Gość: Alex Re: Porzucony facet IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 11.04.02, 21:52
            Dobrze kombinujesz Iza :)
            • Gość: Belbo Re: Porzucony facet IP: *.acn.waw.pl 11.04.02, 22:35
              Dałem wam do myślenia.
              Ale intencja była inna.
              Ja rozumiem ze jak zależy mozna z siebie szmate zrobic..
              Mozna sie mieszać ...nie napisze z czym..
              Ale upijac sie?..
              Jakie to płaskie. Jak to nic nie załatwia.
              Na co ON liczy?.. na wsółczucie?.Tym ja zatrzyma?



              • Gość: Alex Re: Porzucony facet IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 11.04.02, 22:56
                Gość portalu: Belbo napisał(a):

                > Dałem wam do myślenia.
                > Ale intencja była inna.
                > Ja rozumiem ze jak zależy mozna z siebie szmate zrobic..
                > Mozna sie mieszać ...nie napisze z czym..
                > Ale upijac sie?..
                > Jakie to płaskie. Jak to nic nie załatwia.
                > Na co ON liczy?.. na wsółczucie?.Tym ja zatrzyma?

                To oznaka bezradności, świat mu się pewnie zawalił i alkohol pozwala na kilka
                godzin stępić ten ból. Ale to działa na krótką metę choć na początku pomaga.
                • Gość: messja Re: Porzucony facet IP: *.proxy.aol.com 11.04.02, 23:02
                  Gość portalu: Alex napisał(a):

                  > Gość portalu: Belbo napisał(a):
                  >
                  > > Dałem wam do myślenia.
                  > > Ale intencja była inna.
                  > > Ja rozumiem ze jak zależy mozna z siebie szmate zrobic..
                  > > Mozna sie mieszać ...nie napisze z czym..
                  > > Ale upijac sie?..
                  > > Jakie to płaskie. Jak to nic nie załatwia.
                  > > Na co ON liczy?.. na wsółczucie?.Tym ja zatrzyma?
                  >
                  > To oznaka bezradności, świat mu się pewnie zawalił i alkohol pozwala na kilka
                  > godzin stępić ten ból. Ale to działa na krótką metę choć na początku pomaga.

                  tez tak mysle.
              • zxc1973 Re: Porzucony facet 11.04.02, 23:31
                Gość portalu: Belbo napisał(a):

                > Ale upijac sie?..
                > Jakie to płaskie. Jak to nic nie załatwia.
                > Na co ON liczy?.. na wsółczucie?.Tym ja zatrzyma?

                A czym ma zatrzymac kobiete, ktora znalazla sobie
                innego? Pewno zmieszal sie juz z g*.*, prosil ja i
                blagal i nic. Co mial zrobic?
                a/ Skoczyc z okna;
                b/ Rzucic sie pod pociag;
                c/ Zabic ja i jego i potem wybrac punkt a lub b;
                ????
                Widamomo, ze to nic nie zalatwi, ale jednorazowo, przez
                2-3 godziny _moze_ mu pomoglo. Dlatego "moze", bo nie
                koniecznie. Np. ja upijam sie na smutno i jest mi
                znacznie gorzej niz na trzezwo ;-)
                • Gość: ja_nek Re: Porzucony facet IP: *.ipartners.pl 12.04.02, 12:56
                  Jeśli on ją kocha, a ona nie za bardzo, to pewnie prędzej czy później to by się
                  rozpadło. Skoro jeszcze upłynęło tyle lat....
                  Ale do licha, jak on ja kocha, to niech się nie upija, niech o nią walczy i
                  koniec! Jeśli się kocha - nie pozwala się drugiej osobie tak łatwo odejść. Do
                  tego niech już nie będzie taki miękki, niech trochę stanie się twardszy. Wiem,
                  kurczę, to takie trudne, sam pewnie bym nie potrafił. Ale jeśli tego nie zrobi,
                  straci ją. To jedyne wyjście. Walczyć do ostatka.
                  Nie wiem do końca jak i w jaki sposób walczyć o konkretną kobietę, w końcu każda
                  jest trochę inna, ale nie wolno usiąść i się upić. Można usiąść i w samotności
                  się rozpłakać, aby na duszy zrobiło się lżej. A potem wyjść i walczyć.

                  Pozdrowienia
                  Janek
                  • zxc1973 Re: Porzucony facet 12.04.02, 15:59
                    Gość portalu: ja_nek napisał(a):

                    > koniec! Jeśli się kocha - nie pozwala się drugiej
                    osobie tak łatwo odejść. Do
                    > tego niech już nie będzie taki miękki, niech trochę
                    stanie się twardszy. Wiem,
                    > kurczę, to takie trudne, sam pewnie bym nie potrafił.
                    Ale jeśli tego nie zrobi,
                    >
                    > straci ją. To jedyne wyjście. Walczyć do ostatka.
                    > Nie wiem do końca jak i w jaki sposób walczyć o
                    konkretną kobietę, w końcu każd
                    > a
                    > jest trochę inna, ale nie wolno usiąść i się upić.

                    Dobra, w takim razie moze wymienisz 10 typowych,
                    uogolnionych, najpopularniejszych sposobow odzyskiwania
                    "rzucajacej" kobiety? A moze chociaz 10 nietypowych,
                    uzywanych okazjonalnie? ;-)))))))
      • Gość: bleb Re: Porzucony facet IP: *.sownet.gliwice.pl 12.04.02, 14:07
        Mysle, ze we wszystkim trzeba umiec zachowac odrobine wlasnej godnosci, nie pozwolic sie po prostu zgnoic. Pozatym jezeli ona go tylko bardzo lubila, to nie mialo to prawa przetrwac "na wieki". Tak mysle. Niemniej zawsze ma sie nadzieje...

        W moim przypadku mimo, ze ja bardzo kochalem, nie pozwolilem traktowac sie jak szmata. Troche to wszystko trwalo i po prostu nie wytrzymalem... Zerwalem ten nasz "tzw. zwiazek" (poniekad jak teraz wodze bardzo jednostronny). Nie bylo to dla mnie proste, wrecz koszmarnie trodne (przy tym wszystkim dobrze jest miec przyjaciol, bardzo mi pomogli :-). Z perspektywy czasu i dystansu jaki nabralem teraz widze kim ona naprawde jest i jak kiepsko moglbym skonczyc gdybym sie "poddal". Okazala sie osoba, ktora nawet nie jest zdolna powiedziec komus "przepraszam", a nie opisujac szczegulow, powiem tyle, ze zwykle poczucie przyzwoitosci nakazywalo by...

        Niestety pozostaje mi teraz to dziwne uczucie (a juz troche czasu minelo) pewnej niemocy. Bardzo chcialbym kogos poznac, sprobowac z kims innym, tylko czuje ze po tym co przeszedlem, nie bede wstanie w pelni otworzyc sie przed kims. Ale to powoli mija, przynajmniej tak to czuje :-)

        bleb
        • Gość: Belbo Re: Porzucony facet IP: 195.116.222.* 12.04.02, 14:13
          poczekaj swiat jeszcze zawiruje..
          A może znowu dostaniesz kopa..
          Ale juz będziesz madrzejszy.
          A upijanie sie.. to budzi we mnie tylko niesmak..
          • Gość: bleb Re: Porzucony facet IP: *.sownet.gliwice.pl 12.04.02, 14:26
            Kopa, ten kop mimo tego jak to sie skonczylo byl czyms najwspanialszym co mi sie przytrafilo :-))), no i chwile kiedy to wszystko sprawialo wrazenie normalnosci..., szkoda ze wrazenie.

            A picie, w gronie najblizszych przyjaciol, bardzo mi pomoglo. Tu nie chodzi o sam fakt picia, tylko o rozmowe, kontakt z ludzmi jaki sie nawiazuje podczas imprezy, spotkania. Z drugiej strony sa to ludzie na tyle mi bliscy, ze nie potrzeba jakiegos rozluzniacza, aby moc powiedziec co lezy nam na watrobie :-) niemniej jest po porostu milej, impreza to impreza, nic dodac nic ujac :-) Sam, siedziec nad kieliszkiem nie mam zamiaru, bo to wydaje sie jeszcze bardziej dolujace.

            bleb
            • Gość: bleb Re: Porzucony facet IP: *.sownet.gliwice.pl 12.04.02, 14:27
              no czyli kopa w sesie zakochania sie :-)))) zawirowania :-)
              • Gość: bleb Re: Porzucony facet IP: *.sownet.gliwice.pl 12.04.02, 14:29
                bo wlasciwie to mnie tak nagle i totalnie "kopnelo", i bylo niezlym odlotem :-))
            • Gość: belbo Re: Porzucony facet IP: 195.116.222.* 12.04.02, 14:28
              widzisz.. dobry z Ciebie człowiek:)
              • ja_nek Re: Porzucony facet 12.04.02, 16:34
                Zxc, schematów w tych sprawach nie ma. A ja nie znam się na "odzysku" aż tak
                dobrze. Gdyby kobiety dało się podpasować pod jakiś schemat łatwiej byłoby żyć na
                tym padole, bo można byłoby się dzielić takimi "metodami".

                Pozdrowienia
                Janek
Inne wątki na temat:
Pełna wersja