bez_beso
03.10.04, 17:13
Viem, ze nikomu sie do tego specjalnie nie spieszy...
(chociaz kazdy chcialby tam dotrzec...)
Ale... opowiem Wam.
- to nie zarty.
Mialem wczoraj taki sen...
Na poczatku widzialem dziwne spojrzenia w oczach, niektorych znajomych.
Po blysku w ich oczach czulem, ze cos dziwnego sie zbliza...
Ale nikt nic nie mowil.
Po kilku dniach, kolejnego wieczora, zabytkowe ruiny starego zamku
przemienily sie w skrzeczace nietoperze.
Powoli, lagodnie.
A te przemienily sie w piekne colorove ptaki i poszybowaly wysoko.
Na Niebie ukazaly sie mglawicowe Znaki Zodiaku i swiecily, jak w Karnavale.
Ludzie zaczeli czuc, ze cos szczegolnego sie zbliza.
Panowala ogolna radosc.
Najbardziej zdziwieni byli ateisci...
Ale tez sie cieszyli.
Wielu pedzilo na cmentarze, oczekujac powstania swoich bliskich.
A Ci powstawali, ale jeden, po drugim, bardzo powoli.
Niebo bylo granatowe (ze swiecacymi znakami Zodiaku),
ale na Ziemi panowala jasnosc.
I to uczucie troski, zmartwienia o to, co bedzie jutro, zniknelo...