Być obiektem romantycznej miłości....

17.11.04, 13:12
Na dłuzsza metę jest to potwornie nużące!
On przynosi kwiaty, czekoladki, prezenty, wiersze, piękne słowa, wyznania,...
nosi na rękach, okazuje nieustannie jak bardzo pożąda, kochać się chce w
najdziwniejszych miejscach,... A sprytnie unika rozmowy o realiach,
przyszłości razem, wspólnym mieszkaniu, problemach... Jak grochem o ścianę...
Dziewczyny, omijajcie romantyków bo szkoda waszych nerwów...;((((
    • samowolny Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 13:29
      no tak fajnie było pochwalic sie przed kolezankami jak to facet "lata za tobą i
      swiata nie widzi" a teraz gdy koleżanki już dawno za mąż powychodziły a on
      dalej wylko nosi na rekach świata nie widząc o slubie nie mówi to juz "nie
      halo"?:))) i jak tu zrozumieć taka istote czeko ty wogóle chcesz?
      Moze powiedz mu otwarcie "Jesli nie chcesz mojej zguby to obrączke daj mi
      luby":)))
      • vember Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 14:04
        samowolny napisał:

        > no tak fajnie było pochwalic sie przed kolezankami jak to facet "lata za tobą
        i
        > swiata nie widzi" a teraz gdy koleżanki już dawno za mąż powychodziły a on
        > dalej wylko nosi na rekach świata nie widząc o slubie nie mówi to juz "nie
        > halo"?:)))

        Co za brednie?! Jakie chwalenie się przed koleżankami? Domyślam się, że to
        facet napisał. Bycie ze sobą chyba ma polegać na tym, że się chce być ze sobą
        jak najbliżej, mieszkać ze sobą, coś wspólnoie tworzyć a nie tylko wpaść na
        kilka godzin, opowiadać jak bardzo jest się zakochanym, obcałować i wrócić
        zadowolonym do siebie. ??????


        > i jak tu zrozumieć taka istote czeko ty wogóle chcesz?
        > Moze powiedz mu otwarcie "Jesli nie chcesz mojej zguby to obrączke daj mi
        > luby":)))


        Związek ma się rozwijać a nie stać w tym samym miejscu miesiącami i latami. A
        mam wrażenie jakbym się zatrzymała w nim na etapie wczesnoszkolnego flirtu.
        Uwielbiam flirtować ale na Boga nie da się tylko na tym oprzeć! Jak się
        powiedziało a, to po jakimś czasie należałoby powiedzieć b! Albo spadać!
        I wcale nie chodzi tu o same oświadczyny i obrączke. On jest zachwycony (może
        sam sobą?do cholery) mogąc mówić do mnie to swoje aaaaaaaaaaaaaaaa, a dalej?
        Donośne eeeeechoooo....


        • samowolny Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 14:16
          vember napisała:

          > Domyślam się, że to facet napisał.

          przebóg rozpoznała mnie..:))))

          a jeśli chodzi o sedno sprawy to..najlepiej jak porozmawiasz poważnie z facetem
          i podejmiecie (oby wspólnie) postanowienie "wte czy wewte" powiedz mu coś w tym
          stylu: "koniec juz nadskakiwania a czas sie zabrać do działania" lub " lata
          lecą a ty cały czas uganiasz sie za moją kiecą" albo "nadskakujesz mi mową,
          gestem a ja wciąż panna jestem" (nie koniecznie rymami) moze wreszcie zrozumie
          i sie zmieni?
          • vember Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 14:39
            samowolny napisał:

            > a jeśli chodzi o sedno sprawy to..najlepiej jak porozmawiasz poważnie z
            facetem> i podejmiecie (oby wspólnie) postanowienie "wte czy wewte" powiedz mu
            coś w tym>
            > stylu: "koniec juz nadskakiwania a czas sie zabrać do działania" lub " lata
            > lecą a ty cały czas uganiasz sie za moją kiecą" albo "nadskakujesz mi mową,
            > gestem a ja wciąż panna jestem" (nie koniecznie rymami) moze wreszcie
            zrozumie > i sie zmieni?

            Dziękuję za sensowniejszą wypowiedź. Próbowałam z nim rozmawiać. Ale mnie zbywa
            i bagatelizuje problem. Bo to według niego mój "wydumany" problem.;( I rozmowa
            nic nie zmieniła. Nie wiem co mam robić dalej. Skłaniam się do odejścia bo brak
            mi już sił. Zapewne uzna, że ja go szantażuję i manipuluję tym, że chce odejść
            bo przecież on mnie kooooocha ;( . Nigdy nie chciałam wymuszać na nim jakichś
            działań, tym bardziej groźbami odejścia. Byłam pewna, że potrafi poważnie
            podejść do naszego związku ale się jak widać przeliczyłam;(. Pozostaje samej
            wybrać "wewte";(
            • samowolny Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 14:45
              podejmij decyzje więc sama i odejdź teraz bo jak sie pobierzecie to potem
              podczas jakiejs kłutni bedzie ci wykrzyczane że to właściwie ty chcialaś slubu
              a nie on i potem nastapi rozwód...widzisz "bo do tanga trzeba dwojga"...
              jestem za "wewte" bo moja "kobieca" intuicja mowi mi ze z tej mąki chleba nie
              bedzie. On moze jest z tych "dużych chłopców" co nigdy nie dorośleją a
              dorosłośc to umiejętnośc podejmowania trudnych decyzji (między innymi)
              • vember Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 14:56
                samowolny napisał:

                > podejmij decyzje więc sama i odejdź teraz bo jak sie pobierzecie to potem
                > podczas jakiejs kłutni bedzie ci wykrzyczane że to właściwie ty chcialaś
                slubu > a nie on i potem nastapi rozwód...

                Właśnie dlatego nie chciałam mu niczego narzucać, upierać się, że już,
                natychmiast ma być jak ja chce;( że ma spełnić jakieś warunki itd. bo czułabym
                ciągle potem, że to ja go zmusiłam do decyzjii której nie zamierzał podejmować.;
                ( Ale czekanie,że okaże się Męzczyzną przez duże M okazało się nadaremne;(

                >widzisz "bo do tanga trzeba dwojga"...

                A wydawało się,że To był taki dobry związek;(. Ale może on chciał,chce i będzie
                chciał tylko i wyłącznie bez zobowiązań?;(
                To "tango" tylko wieczorem przy świecach a dzień ze mną go już nie interesuje;(



                > jestem za "wewte" bo moja "kobieca" intuicja mowi mi ze z tej mąki chleba nie
                > bedzie. On moze jest z tych "dużych chłopców" co nigdy nie dorośleją a
                > dorosłośc to umiejętnośc podejmowania trudnych decyzji (między innymi)

                ;(
                • samowolny Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 15:09
                  vember napisała:

                  > To "tango" tylko wieczorem przy świecach a dzień ze mną go już nie interesuje

                  czyli widać że bawi sie tylko tobą, potrzebuje ciebie dla sexu,zabawy i bedąc
                  facetem w pewnym stopniu go rozumiem:) moze jest na etapie szukanie innego
                  obiektu westchnień ? powtórze im szybciej rozstaniecie sie tym lepiej dla
                  ciebie..bo jemu raczej nie jest to na reke bo straci swoją zabawke
                  czy on nie jest czasem jeszcze studentem?
                  • vember Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 15:16
                    samowolny napisał:

                    > vember napisała:
                    >
                    > > To "tango" tylko wieczorem przy świecach a dzień ze mną go już nie intere
                    > suje
                    >
                    > czyli widać że bawi sie tylko tobą, potrzebuje ciebie dla sexu,zabawy i bedąc
                    > facetem w pewnym stopniu go rozumiem:) moze jest na etapie szukanie innego
                    > obiektu westchnień ? powtórze im szybciej rozstaniecie sie tym lepiej dla
                    > ciebie..bo jemu raczej nie jest to na reke bo straci swoją zabawke

                    Niestety im więcej o tym myślę tym częściej do takich samych jak ty wniosków
                    dochodzę. Tylko po co aż tak obsypuje mnie tymi wyznaniami, wzdychaniami,
                    kwiatami, romantycznymi gadżetami?Nie rozumiem tej gry;(

                    > czy on nie jest czasem jeszcze studentem?

                    Niektórzy są wiecznymi studentami;(
                    • samowolny Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 15:29
                      vember napisała:

                      > Tylko po co aż tak obsypuje mnie tymi wyznaniami, wzdychaniami,
                      > kwiatami, romantycznymi gadżetami?Nie rozumiem tej gry;(

                      moze czyni tak abys według jego mniemania była przekonana o jego slepej miłosci
                      do ciebie , my faceci wiemy ze wy kobiety lubicie te "niuanse" z
                      kwiatami,romantycznymi kolacjami, to nawet dużo nie kosztuje a przeciez oboje
                      przy tym sie bawicie.. i własnie taka zabawka jesteś dla niego a jak sie będzie
                      chciał ustatkować to poszuka sobie po prostu kobiety która zostanie jego zoną
                      bo ty jesteś wpisana w "dziale zabawek" , wg niego z toba mozna iśc do kina,
                      teatru,restauracji,kolacje romantyczna przy świecach , oczywiscie do łóżka
                      (zauważ że tak też facet postępuje z kochanką) ale nie nadajesz sie na bycie
                      jego żoną..a dlaczego to spytać musisz jego ... po prostu my faceci rozdzielamy
                      wg swoich indywidualnych reguł która kobieta nadaje sie na zona a która tylko
                      moze byc kochanką i niczym wiecej....
                      • vember Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 15:38
                        samowolny napisał:

                        > vember napisała:
                        >
                        > > Tylko po co aż tak obsypuje mnie tymi wyznaniami, wzdychaniami,
                        > > kwiatami, romantycznymi gadżetami?Nie rozumiem tej gry;(
                        >
                        > moze czyni tak abys według jego mniemania była przekonana o jego slepej
                        miłosci
                        >
                        > do ciebie , my faceci wiemy ze wy kobiety lubicie te "niuanse" z
                        > kwiatami,romantycznymi kolacjami, to nawet dużo nie kosztuje a przeciez oboje
                        > przy tym sie bawicie.. i własnie taka zabawka jesteś dla niego a jak sie
                        będzie
                        >
                        > chciał ustatkować to poszuka sobie po prostu kobiety która zostanie jego zoną
                        > bo ty jesteś wpisana w "dziale zabawek" , wg niego z toba mozna iśc do kina,
                        > teatru,restauracji,kolacje romantyczna przy świecach , oczywiscie do łóżka
                        > (zauważ że tak też facet postępuje z kochanką) ale nie nadajesz sie na bycie
                        > jego żoną..a dlaczego to spytać musisz jego ... po prostu my faceci
                        rozdzielamy
                        >
                        > wg swoich indywidualnych reguł która kobieta nadaje sie na zona a która tylko
                        > moze byc kochanką i niczym wiecej....




                        Ale mnie pocieszyłeś;(. Czyli przez cały czas żyłam złudzeniami i zupełnie
                        mylnie odczytywałam wszystkie jego gesty?;( Jak naiwna idiotka.;(
                        Niemniej,dziękuję ci za jasne ujęcie sprawy. Decyzję już właściwie podjęłam
                        choć to strasznie boli, ale może twój tekst pozwoli mi szybciej się z niego
                        wyleczyć,choć to uczucie i poczucie mojej wartości zostało właśnie zmieszane z
                        błotem, poczułam się obrzydliwie;(
                        • samowolny Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 15:45
                          vember napisała:

                          > Ale mnie pocieszyłeś;(.

                          Jeśli chciałas pocieszenia i dalszego mydlenia oczy to trza było tak od
                          razu :)) zapodałbym ci pare definicji usprawiedliwiajacych postepowanie
                          twedi "lubego" w twoich oczach i żyłabyś w niewiedzy do końca życia...
                          jak chcesz to moge zmienic "front":)))

                          > Czyli przez cały czas żyłam złudzeniami i zupełnie
                          > mylnie odczytywałam wszystkie jego gesty?;( Jak naiwna idiotka.;(
                          > Niemniej,dziękuję ci za jasne ujęcie sprawy. Decyzję już właściwie podjęłam
                          > choć to strasznie boli, ale może twój tekst pozwoli mi szybciej się z niego
                          > wyleczyć,Niekiedy smutna prawda jest lepsza od wesołego kłamstwa ..

                          >choć to uczucie i poczucie mojej wartości zostało właśnie zmieszane >z
                          >błotem, poczułam się obrzydliwie;(

                          nie było moim zamiarem cie dołować..ale tak jakoś wyszło bo prawda "w oczy kole"
                          • vember Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 15:55
                            samowolny napisał:
                            >
                            > Jeśli chciałas pocieszenia i dalszego mydlenia oczy to trza było tak od
                            > razu :)) zapodałbym ci pare definicji usprawiedliwiajacych postepowanie
                            > twedi "lubego" w twoich oczach i żyłabyś w niewiedzy do końca życia...
                            > jak chcesz to moge zmienic "front":)))


                            Napisałam, że dziekuję;(. Już tyle razy go tłumaczyłam i usprawiedliwaiłam
                            przed samą sobą, że.... Naprawde, szkoda gadać;( I nawet twoja oferowana męska
                            solidarność na długo by się nie zdała;(


                            > nie było moim zamiarem cie dołować..ale tak jakoś wyszło bo prawda "w oczy
                            kole> "

                            Tak naprawdę to lepsza ta niewygodna prawda niż dalsze mydlenie oczu.;( Doła i
                            tak mam już od dłuższego czasu.;( Mój "luby" z romantycznym wdziękiem mnie w
                            nim trzyma, najwyraźniej sprawia mu to dużą frajdę.;(
    • Gość: szara rzeczywistoś Re: Być obiektem romantycznej miłości.... IP: 5.2.* / *.chello.pl 17.11.04, 13:49
      Chyba powinnaś sie jednak cieszyć z takiego faceta. A może wolałabys kogos kto
      ma to wszystko w nosie?! Zadnego , podkreślam ŻADNEGO miłego gestu, tylko
      proza życia i wymagania. jemu wszystko sie należy a to czego Ty potrzebujesz to
      fanaberie! Naprawde wolałabys tak??
      • vember Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 14:10
        Gość portalu: szara rzeczywistoś napisał(a):

        > Chyba powinnaś sie jednak cieszyć z takiego faceta. A może wolałabys kogos
        kto
        > ma to wszystko w nosie?! Zadnego , podkreślam ŻADNEGO miłego gestu, tylko
        > proza życia i wymagania.

        Jasne, że sie cieszyłam. Bardzo długo się cieszyłam. Baaaaaaardzo długo.
        Ale jak długo można się żywić samymi słodkimi ciasteczkami ?????????


        > jemu wszystko sie należy a to czego Ty potrzebujesz to> fanaberie! Naprawde
        wolałabys tak??

        Jesteś pewna, że to nie to samo??? Mogłabym napisać takie samo zdanie!!
        Ja potrzebuję też razowego chleba! Mdli mnie już od ciastek. Ale on nie chce
        tego zrozumieć, nawet się nie wysili;(

    • czarna.zmija Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 14:24
      vember napisała:

      > Na dłuzsza metę jest to potwornie nużące!
      > On przynosi kwiaty, czekoladki, prezenty, wiersze, piękne słowa, wyznania,...
      > nosi na rękach, okazuje nieustannie jak bardzo pożąda, kochać się chce w
      > najdziwniejszych miejscach,... A sprytnie unika rozmowy o realiach,
      > przyszłości razem, wspólnym mieszkaniu, problemach... Jak grochem o ścianę...
      > Dziewczyny, omijajcie romantyków bo szkoda waszych nerwów...;((((

      Oj babo, islamu Ci trzeba ! Znajdź sobie beżowego - szczęście jak w banku.
      • vember Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 14:28
        czarna.zmija napisał:

        > Oj babo, islamu Ci trzeba ! Znajdź sobie beżowego - szczęście jak w banku.

        Z choinki się urwałeś czy swojego "romantyzmu" bronisz?
    • Gość: kapria Re: Być obiektem romantycznej miłości.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 14:34
      unikanie rozmow o slubie i wspolnym domu to nie cecha tylko romantykow...trafil
      mi sie kiedys taki romantyk, wszystko to o czym pisalas, kwiaty, noszenie na
      rekach, ale on chcial wlasnie bardzo szybko slub, dzieciaczki, budowac wspolny
      domek...dla mnie to bylo za szybko, a dla niego to bylo proste, skoro sie
      kochamy to slub i po co czekac.....tak wiec nie skreslajmy wszystkich
      romantykow:)
      • vember Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 14:46
        Gość portalu: kapria napisał(a):

        > unikanie rozmow o slubie i wspolnym domu to nie cecha tylko
        romantykow...trafil
        >
        > mi sie kiedys taki romantyk, wszystko to o czym pisalas, kwiaty, noszenie na
        > rekach, ale on chcial wlasnie bardzo szybko slub, dzieciaczki, budowac
        wspolny
        > domek...dla mnie to bylo za szybko, a dla niego to bylo proste, skoro sie
        > kochamy to slub i po co czekac.....tak wiec nie skreslajmy wszystkich
        > romantykow:)

        Kilku można zostawić. Ja poproszę o romantyka realistę. Który widzi
        przynajmniej kierunek w którym mamy zmierzać;(

        • caruzzo Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 15:34
          Czas Pax zawrzeć...;)))))))))))
          • vember Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 15:44
            caruzzo napisał:

            > Czas Pax zawrzeć...;)))))))))))


            ?????
            • caruzzo Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 15:53
              ;)))))))))
              • vember Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 15:56
                caruzzo napisał:

                > ;)))))))))


                Gdzie tu widzisz coś śmiesznego?????????????
                • caruzzo Re: Być obiektem romantycznej miłości.... 17.11.04, 16:12
                  Ja się uśmiecham,,a temat traktuję bardzo poważnie...;))
Pełna wersja