kokoszka81
08.12.04, 21:26
Poznalam go jakis czas temu, spodobal mi sie , z moim dosc wybrednym gustem,
przykul moja uwage.. podeszlam , zagadalam, i tak wymienilismy sie numerami
telefonow... po jakims tygodniu postanowilam , ze zadzwonie do niego, sama
nie wiem skad u mnie ta smialosc..zadzwonilam , umowilismy sie...siedzielismy
w pubie, rozmowa byla naprawde interesujaca, polubilam go od razu . w pewnej
chwili zauwazylam srebrna obraczke na jego palcu.. rzucilam prosto z mostu,
bedac pewna ze uslysze przeczaca odpowiedz-masz zone? niestety,uslyszalam
twierdzaca odpowiedz.....
nie wiem czemu, spotkalam sie z nim drugi raz,trzeci...jakos tak mnie do
niego ciagnelo..wkrotce potem...kochalismy sie..zle sie z tym potem
czulam,wyrzucalam mu jak mogl do tego dopuscic! ma zone!...teraz, po kolejnym
spotkaniu,powiedzialm zeby do mnie juz nie dzwonil,ze ja tak nie moge ,nie
potrafie,nie umiem..on mowi ze nie chce zakonczyc tej znajomosci,ze jest
rozdarty..ja umieram,bo nie moge wybaczyc sobie ze sie z nim
przespalam..czesc mnie pragnie z nim byc,rozsadek mowi,zeby zakonczyc to puki
jeszcze nie za pozno....
to byl drugi facet w moim zyciu z ktorym spalam..mam 23 lata..