CZY FACET,KTOREMU DOBRZE JEST SAMEMU,WALCZY Z..

IP: *.chello.pl 22.02.05, 21:17
walczy sam ze soba i nawet jesli,jakas laska wpadnie mu w oko i w pierwszej
chwili chce sie z nia spotkac,nastepnego dnia sam "oziebia"swoje odczucia i
postanawia jednak do niej sie nie odzywac,no bo on przeciez nie umawia sie na
randki i stalego zwiazku nie chce.Czy wy tak niektorzy panowie postepujecie?
Niechec wiazania sie z kims na stale moze byc silniejsza od jakies sympatii
do dziewczyny(nie mowie o milosci,bo ona sie rodzi czasem powoli)?A spotkanie
w waszym mniemaniu grozi zwiazkiem,a wy wolicie skakac z kwiatka na
kwiatek.Jak to jest?

    • Gość: kemoT_ Re: CZY FACET,KTOREMU DOBRZE JEST SAMEMU,WALCZY Z IP: *.gazeta.pl 23.02.05, 00:10
      widze sprzecznosci.......jak mozna skakac jak sie jest ozieblym zanim sie
      skoczy?hehe cos krecisz Beatko
      • Gość: Remik Re: CZY FACET,KTOREMU DOBRZE JEST SAMEMU,WALCZY Z IP: *.tnt38.ewr3.da.uu.net 23.02.05, 01:11
        zamotalas troche, ale jak wyciac ta czesc o kwiatkach to wlasnie tak moze byc
        • Gość: Antka Re: CZY FACET,KTOREMU DOBRZE JEST SAMEMU,WALCZY Z IP: 193.212.132.* 23.02.05, 08:55
          z tymi kwiatkami to chyba jej chodzi o dziewczyny na krotka przygode,a nie na
          stale...
    • Gość: spokojny Re: CZY FACET,KTOREMU DOBRZE JEST SAMEMU,WALCZY Z IP: *.aster.pl 23.02.05, 18:31
      Ja taki jestem...:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja