dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć??

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.02, 17:35
czesc,
Postanowiłam dorzucić pare moich przemyśleń do tego wirtualnego światka. A
moze po prostu chce wykrzyczec to, co tak mnie boli!
Mianowicie: ta cholerna męska niedojrzałość, niemożność podjęcia oczywistych
decyzji...Tak, same banały!
Pewnie wszyscy o tym dokladnie wiemy, bo takie dupki (sorry) spotyka się na
kazdym kroku.
Piszę tutaj, bo ON to czasami czytuje. Moze sie natknie na moj desperacki
liscik i odpowie w tej samej formie.....zobaczymy...
Coż...zycie kreci się dalej, a ja wciąz tkwie w martwym punkcie.
POznalam najwiekszą milość mojego zycia. Hm....to takie uczucie, ktore dodaje
energii, kiedy sie czuje, ze nie stąpa sie po Ziemi tylko unosi ponad nią. Dla
NIEGO było chyba to samo. Mowił, że nie może beze mnie zyć, że jest uzalezniony
jak od kokainy:)) Ze to własnie ja...i masę podobnych bzdur.
To była i nadal jest OGROMNA MIŁOŚC. Tylko jest mały, naprawdę malutki problem:
jest nas czworo. ON, ja, jego narzeczona, mój narzeczony. Zapytacie o co w tym
wszystkim chodzi...
Odpowiedz jest bardzo prosta: z obydwu stron wieloletnie, nieudane zwiazki.
Zero emocji, tylko wspolne sprawy i pare razem przezytych lat.Zero zobowiązań.
Czy to mozna polozyc na wagę razem z nieprzecietnym uczuciem??? Z całkowitym
dopasowaniem na wszystkich płaszczyznach??
Przeciez ludzie są ze sobą, odchodzą. Ja odeszłam, chciałam, zeby wiedział, że
to co czuję do NIEGO nie jest tylko zwyklym oczarowaniem. Tamta tez odeszła,
albo raczej odtracił ją.
I bylismy razem. To była najfajniejsza zima w moim zyciu. Wszystko nabrało
niesamowitych kolorów, zapachów. Bylo nieprzecietnie!! Nie chciało nam się
pracować, nic robić. Liczyłam kazdą sekundę do spotkania z nim. Były jakies tam
wspolne plany...a moze tak mi się tylko wydawało???
I zaczęła się walka. Tamta za wszelką cenę chciała wrócic, ja, jak zostałam
odrzucona, zaręczyłam się z moim byłym/aktualnym narzeczonym.
I zapadla martwa cisza miedzy nami. Tylko ukradkowe spojrzenia i odpowiedzi
połsłowkami.
Az do pewnej soboty, kiedy znow mielismy okazje pogadac, przytulic sie do
siebie.
I ZNOW WSZYSTKO WROCILO!!!
Nie tylko z mojej strony!! Znów te deklaracje, ze tylko TY, ze jestem od ciebie
uzalezniony, bez ciebie wegetuję...itd
Znow jakies plany.....slub??????
I znow rozczarowanie, wątpliwosci.
" bo nie mozemy krzywdzic tamtych, bo to pomyłka, bo nie jestem na tyle silny,
aby zakonczyc wieloletni związek"
NIE JESTES???? A MYŚLISZ, ZE JA JESTEM NA TYLE SILNA, ZEBY PO RAZ KOLEJNY
PRZEBUDOWAC SOBIE ZYCIE, ZMIENIC MOJE ZASADY, SCHOWAC DO KIESZENI AMBICJE I
ZAPOMNIEC O TEJ MIŁOŚCI???
PRZEJŚC Z TYM DO PORZĄDKU DZIENNEGO I PATRZEC NA CIEBIE JAKBY NIGDY NIC SIE NIE
STAŁO??
NIE ROZUMIESZ, ZE W TEN SPOSOB CIERPIA CZTERY OSOBY???
DOBRZE WIESZ, ZE NIE MOZNA POSWIECAC SIĘ DLA UTOPII.
Hm.............to było do niego!!!
Nie wiem czy ON to przeczyta, a jesli, to czy to zrozumie.
Nic juz nie wiem. Co ja mam mu jeszcze powiedziec, czy moze dac sobie spokoj i
nie patrzec nawet w JEGO stronę....A moze cały czas powinnam walczyc, walczyc o
cos, co naprawde warte jest kazdego poswiecenia...

"Miłośc jest jak drobny deszcz. Kiedy w nim idziesz, nie wiesz, że pada. Gdy
przychodzisz do domu jestes przemoczony do samego serca"
Pamiętasz??
U mnie ciągle pada....
    • ja_nek Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 16.06.02, 18:19
      Skoro jego była odzyskała go jakimś sposobem, to chyba nie kochał Cię tak bardzo.
      On nie wie, czego chce, dużo gada i nic więcej.
      Jakby Cię naprawdę kochał to by podjął decyzję.
      Boi się zaryzykować i tyle. Gdybyś tyle znaczyła dla niego, co on dla Ciebie, to
      by rzucił tamto i byłby z Tobą.

      Pozdrawiam
      Janek
    • Gość: m_ona Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? IP: 217.153.4.* 16.06.02, 18:27
      On, wg mnie, nigdy nie bedzie do konca pewny, czy chce Ciebie czy jej. I to do
      Ciebie powinna nalezec decyzja, czy sie zgodzisz na taka gre. Jesli tak, ZAWSZE
      bedziesz narazona na chustawke jego emocjonalnych nastrojow.

      I zgadzam sie z Jankiem, on jest Tobie zdecydowanie bardziej bliski, niz Ty
      jemu.
      • Gość: Tori Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.06.02, 18:39
        Moje obserwacje doprowadziły mnie do wniosku, ze faceci jeszcze bardziej nie
        wiedza, czego chca niz kobiety. Niestety dojrzewają póżniej od nas, pózniej
        myśla o małzeństwie, w ogóle to nie wiem dlaczeg ale boja sie tego. Ulegaja
        stereotypom? Że po ślubie jest gorzej? Że stracą wolność? Przeciez i tak sa nam
        wierni. A powracajac do tematu to wydaje mi się tak samo jak Jankowi i
        Monie.Gdyby kochał zrobiłby wszystko, żeby być z Tobą. Chyba , że jest
        tchórzem, albo miłość w takiej formie w jakiej o niej myśle nie istnieje, może
        tylko w filmach. Rzeczywistość jest mniej różowa. Widać uważa ze nie warto
        poświęcac dla Ciebie tamtago zwiazku z powodów znanych tylko jemu.
    • Gość: Mila Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? IP: *.hamrazone.com / 10.0.6.* / 62.84.68.* 16.06.02, 20:58
      Dziewczyno wybacz ale gonisz za wiatrem i tak go nigdy nie dogonisz.Pamietaj ze
      to co odgrzewane juz tak nie smakuje.Staraj sie zyc tym co masz a kazda milosc
      z czasem jest rutyna .Zalezy to tylko od Ciebie zaby zawsze byla swieza
      pachnaca .Milosc to jak kwiat jak go nie podlewasz i nie dbasz to umiera.Nie
      zyj przeszloscia ,zapominajac o przyszlosci ,zycie przed Toba .Kiedys jak o tym
      pomyslisz to sama bedziesz sie z siebie smiala ze bylas taka naiwna .Jego
      uczucie do Ciebie -watpie czy istnieje .Pamietaj ze on juz taki jest chce
      ciagnac dwie sroki za jeden ogon .Badz madra i sama sie wycofaj nie staraj sie
      zeby Ciebie znowu upokorzyl.Traktuj jego jak starego znajomego ,przyjaciela ale
      nic po za tym .Zycze powodzenia idz przed siebie i nie ogladaj sie za tym co
      juz spalone.
    • Gość: kokaina Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.02, 21:21
      czesc, po raz kolejny
      dzieki za wasze słowa. To naprawde miło, ze jest ktos, kto probuje mnie
      wesprzec. Zostałam sama z tym problemem..coz takie zycie....
      Jakos trudno pogodzic się z Waszymi opiniami.
      Ja cały czas kocham i to przez baaardzo duze K....
      Pewnie nie jest tego wart, ale ja nie potrafie inaczej. Podswiadomie ciągle
      liczę na to, ze bedziemy razem. Jeszcze wczoraj powtarzal mi: "wszystko się
      ułoży, jesli dwoje ludzi kocha się tak jak my, to muszą być ze sobą"
      Mam nie wierzyc????
      To komu do jasne cholery można uwierzyć w obecnych czasach, na kim można
      polegac??
      To przypomina mi zabawę dwojga dzieci. Ale dziecmi juz dawno nie jestesmy: on
      po 30-stce, ja przed. Kiedys trzeba dojrzeć i spojrzec prawdzie w oczy.
      Pamietam jeszcze jedna rzecz. POwiedział, ze pewnie za 10 lat bedzie zalował
      swojej decyzji. Tylko jakiej???? Tej, ze jest z tamtą, czy ze, zostaje ze mną??
      Jestem okropnie rozgoryczona. Trudno jest zupełnie wymazać taką historie.
      Wciskasz reset i wkladasz kolejna dyskietkę. Ja nie chce nastepnej dyskietki.
      Chce JEGO!!!
      Jesli w grę wchodzą emocje, przestajemy myslec racjonalnie. Cała moja logika
      gdziec przepadla i nie jestem w stanie spojrzec prawdzie w oczy, wytlumaczyc
      jakos sobie, ze na tym dosc!! Nie potrafię!
      Mam wrazenie, że nic podobnego juz mi się nie przytrafi, że daje wymknąć się
      czemus na co czekalam przez cale zycie.
      A ona????
      Bez ambicji przyjmuje jego kolejny powrot??? Przymyka oko na jego wyskoki,
      toleruje to??? MOze się boi bezlitosnie tykajacego zegarka, moze nie wierzy, ze
      spotka kogos, kto ją pokocha.
      A ja???
      Robię dokladnie to samo, tylko powod jest inny. Moge miec kogos innego, ale nie
      chce. Nie boję się zostać sama, ale ja chce być z NIM!!
      JA GO KOCHAM. I tak w głebi serca wiem, ze on mnie tez.
      Nie zrezygnuje z tej walki, nie zrezygnuje z tej miłosci!!!
    • Gość: Mila Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? IP: *.hamrazone.com / 10.0.6.* / 62.84.68.* 16.06.02, 21:36
      Decyzja nalezy do Ciebie ale zebys Ty nie plakala za blad swojego
      wyboru.Pamietaj ze lepiej poplakac w poduszke miesiac,dwa niz potem cale
      zycie.Ja tez kochalam i popelnilam taki blad jak Ty a potem bylo dziecko i on
      zawsze gdzies mial ta druga a ja coz w koncu go zostawilam a dzis sama sie z
      siebie smieje.Znalazlam wspanialego mezczyzne ktory dal mi wszystko milosc,
      szacunek ,zrozumienie.Znowu odzyskalam wiare ze mozna kochac i kocham tak
      naprawde po raz pierwszy bo kazda milosc jest pierwsza,i kazdego czlowieka
      kocha sie za co innego.Pozdrawiam.
      • kokaina1 Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 16.06.02, 21:44
        Witaj,
        Raz sobie juz to tłumaczyłam: nie warto, po co się meczyc. Jak rostalismy sie 3
        m-ce temu przezyłam najgorszy weekend mojego zycia. Wyszłam z tego, poukładałam
        sobie wszystko. I znów pojawił się ON. I wszystko zaczeło się od poczatku. I
        znów przezyłam najwspanialszy tydzien mojego zycia. To do NIEGO należa
        najlepsze moje chwile.Czuję się tak jakbym fruwała. Niesamowite!
        Nie wiem, co bedzie jutro, za tydzien. Tą miłośc zapamietam na całe zycie!!
        I chce zeby trwała!!
        Jestem naiwna????
        Chyba tak....
        • zxc1973 Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 16.06.02, 22:07
          kokaina1 napisał(a):

          To do NIEGO należa
          > najlepsze moje chwile.Czuję się tak jakbym fruwała.
          Niesamowite!
          > Nie wiem, co bedzie jutro, za tydzien. Tą miłośc
          zapamietam na całe zycie!!
          > I chce zeby trwała!!
          > Jestem naiwna????
          > Chyba tak....

          Nie przejmuj sie, co najmniej 75% uzytkownikow tego
          forum, ma za soba cos podobnego :-/
          Tylko spokojnie, bez nerwow. Wiem, jest ciezko, ale z
          czasem bedzie lepiej...
          • kokaina1 Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 16.06.02, 22:53
            tylko kiedy?????
            • zxc1973 Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 16.06.02, 23:18
              kokaina1 napisał(a):

              > tylko kiedy?????

              Tego nie wiem :-( Jak pokazuje pewna obserwacja roznych
              przypadkow, to od 2 do 4 miesiecy, pod warunkiem, ze
              sie czyms zajmiesz - najlepiej w zespole (w kontakcie z
              ludzmi) - zamiast samotnie siedziec w kaciku i
              poplakiwac.
              Natomiast slabiej lub silniej czasami moze cie to
              nachodzic, zaleznie od wielu czynnikow, nawet rok lub
              dluzej :-((
            • ja_nek Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 16.06.02, 23:43
              kokaina1 napisał(a):

              > tylko kiedy?????
              Może za dwa miesiące, może za sześć miesięcy.

              Wiem, że to Cię nie pocieszy i że to co powiem masz w nosie, ale gdzieś moze być
              ktoś, kto czeka właśnie na Ciebie, bez tych wszystkich podchodów, jakie uprawia
              Twój kochany. Nigdzie nie jest napisane, że to co czujesz teraz, to ma być Twoja
              największa miłość. Największa miłość jest we dwoje, a on tylko o tym mówi.
              Ja na Twoim miejscu bym postawił ultimatum i rozliczał go z każdego posunięcia.
              Problem, w tym, że on może mieć słaby charakter i nawet jak którąś z Was
              wybierze, znowu zacznie się slalom między Wami dwiema.
              Wiem, że kochasz, przez duże K. Gonisz jak tu napisano - marzenie. Piękne i
              kochane, ale marzenie... Czasem się to marzenie spełnia teraz, a czasem KIEDY
              INDZIEJ i Z KIM INNYM. Pół światu tego kwiatu, a wśród tego kwiecia znajdzie się
              jeszcze kilku innych wartych Ciebie, zaręczam Ci.

              Pozdrowienia
              Janek
    • Gość: Krizia Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.02, 00:19
      1) Ten facet to przyslowiowe troki od gaci.

      2) Zgadzam sie z przedmowcami - niech sie facet w
      koncu zdeklaruje....albo rybki, albo akwarium.

      3) Sprobuj przez jakis czas, jesli to mozliwe to nawet
      pol roku, odizolowac sie od niego zupelnie. Wasze
      spotkania, chocby przypadkowe, znowu niezdrowo
      podgrzeja atmosfere, Ty narobisz sobie nadziei, a on
      "biedactwo" bedzie Cie mamil glodnymi kawalkami, na
      ktore tak jestes lasa. Po - dajmy na to pol roku -
      jezeli krolewicz nie zateskni, oznaczac to bedzie, ze
      prawdziwa jest ta brutalna hipoteza, na ktora wszyscy
      Ci tu usilujemy otworzyc oczy, ze Twoja milosc jest
      jednostronna. A ja szczerze mowiac mam nadzieje, ze za
      pol roku, zupelnie inaczej (chlodno!) spojrzysz na
      sytuacje, a nawet stwierdzisz, ze ten facet juz Cie
      ani ziebi, ani grzeje. Czego Ci serdecznie zycze.

      Pozdrawiam cieplo

      • quickly Kokainko, znajdz sobie lepiej kogos innego... 17.06.02, 07:39
        Szczerosc to takie samotne slowo (dzisiaj to juz raz gdzies napisalem).
        Facet najwyrazniej leci na dwie fujarki (i jest mu z tym calkiem wygodnie).
        Sprawdzilbym, czy czasem nie ma tam trzeciej (czwartej?)- to bardzo mozliwe.

        Kokainka, patrzy sie na czyny, a nie na slowa. Gdyby myslal powaznie, to juz
        dawno bylby z Toba i tylko z Toba. A tak gosciu raz tu, raz tam.

        Wiesz czym to sie skonczy? Jakas trzecia. Ale nie przejmuj sie, ta trzecia
        tez z czasem zrobi w trabke.
        • kusy3x6 Re: Kokainko, znajdz sobie lepiej kogos innego... 17.06.02, 08:52
          Po co dorastac mi z tym dobrze.
    • kokaina1 Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 17.06.02, 14:18
      DZIĘKI!!!!!! OLEWAM JEGO I WSZYSTKIE TE BEZPODSTAWNE DEKLARACJE!!!
      Nawiasem mówiąc, widział co tu napisałam. Ciekawe, czy starczy mu odwagi, zeby
      cos dodać????
      POzdrawiam Cie serdecznie zwierzaczku!! Jestes PRZESZŁOŚĆIĄ!!!!!!!
      • apf Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 17.06.02, 14:50
        No nie zdemaskowałaś mnie, teraz się wszystko wydało !!! Jak oceniacie poziom
        dowcipności mojego żartu?
      • vena111 Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 17.06.02, 15:20
        kokaina1 napisał(a):

        > DZIĘKI!!!!!! OLEWAM JEGO I WSZYSTKIE TE BEZPODSTAWNE DEKLARACJE!!!
        > Nawiasem mówiąc, widział co tu napisałam. Ciekawe, czy starczy mu odwagi, zeby
        > cos dodać????
        > POzdrawiam Cie serdecznie zwierzaczku!! Jestes PRZESZŁOŚĆIĄ!!!!!!!


        Kokainka, trzymam kciuki za Ciebie i za to abys wytrzymała.

        Nie jest Ciebie wart, wiec niech spada!!!!!!!!!!
      • odczarowana Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 17.06.02, 16:06
        Cześc KOKA,
        Brawo!!!!!! Gratuluję dojrzałej decyzji!!!
        Z takimi skurczybykami trzeba postępować jak z niechcianym nałogiem: jeśli nie
        rzucisz od zaraz, nigdy się od tego nie uwolnisz.
        Jestem z Ciebie dumna. TYLKO NIE ZMIEŃ SWOJEJ DECYZJI!!!

        Na koniec chciałabym złożyć życzenia naszej nowej, szcześliwej parze:
        Jej zyczę mądrości i o wiele więcej ambicji, bo teraz zachowuje się jak
        podupadły anioł. Cóz...może jest tylko jego warta......
        A jemu życzę godnego płacenia kary. NAJWIĘKSZĄ KARĄ JEST TO, ŻE STRACIŁ CIEBIE!

        Koka, ściskam Cię mocno.
        Jesteś super!
        • ireo Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 17.06.02, 21:42
          Dzien dobry, uprzejmie informuje, ze jestem mezczyzna. Czasem mezczyzna jest
          niedojrzaly, czasem kobieta, czasem oboje. Dojrzalym sie bywa, nie jest sie nim
          raz na zawsze i mozna podejmowac dojrzale i niedojrzale decyzje, na przemian.
          Kwestia proporcji.
          Zaproponowalbym moze, zeby byc wolnym od msciwosci i zadzy rewanzu. To
          niepotrzebne. Szkodzi najbardziej temu, kto te uczucia zywi.
          Po drugie, wiele jest wsrod nas zwiazkow nie bedacych malzenstwami. Powody tego
          sa rozne. Nie wierzymy w malzenstwo, uwazamy je za przezytek, nie sadzimy, ze
          jest potrzebne, albo sie go boimy. To ostatnie wcale nie tak rzadko. Ale nie ma
          idealnych zwiazkow, tak jak nie ma idealnych ludzi. Dlatego kazdy zwiazek
          wymaga pracy nad nim, inaczej obumiera. Wydaje mi sie, ze brak zawarcia
          malzenstwa moze wskazywac na postawe niezaangazowania sie do konca. Tzn. w
          praktyce obie strony celowo zostawiaja sobie furtke - jak cos bedzie nie tak,
          odejde, znajde kogos, kto bedzie mi bardziej odpowiadal. Dlatego w glebokim
          kryzysie nie walcza do konca, tak jak malzonkowie (to moja hipoteza, mozecie
          sie zgodzic lub nie). Nie czuja zobowiazania na cale zycie. A bez takiego
          zobowiazania zwiazek jest mniej trwaly i latwiej moze sie rozpasc. Kiedy to
          nastepuje, chce sie szukac nowej milosci, ale ona nie daje juz szczescia, bo
          nawyki, caly zespol reakcji emocjonalnych, wspomnienia itp. sa przepojone tym,
          ktory odszedl (ta, ktora odeszla). Traci sie w ten sposob pewna swiezosc, ktora
          bardzo trudno juz odnalezc w kolejnym zwiazku. Wyglada na to, ze ten wpis jest
          pochwala... malzenstwa. Co o tym myslicie? :-)
          • ja_nek Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 17.06.02, 22:08
            Na to wyszło.
            Zawarcie małżeństwa często wcale nie dowodzi zaangażowania do końca, raczej
            przywiązania do tradycji, nacisku otoczenia itd. Myślę, że w obliczu tylu
            rozwodów, trudno mówić, że wszystkie te pary były na pewno dojrzałe i
            zaangażowane do końca, tylko dlatego, że poszły przed ołtarz.
            Osobiście czuję, że trochę naciągasz, że w małżeństwie staramy się bardziej,
            aniżeli w konkubinacie. Konkubinat to często taki stan tymczasowy. Jeśłi wszystko
            idzie okay, po iluś tam latach kończy się ślubem.
            W głębokim kryzysie nie walczą do końca - mówisz - a może po prostu już nie warto?
            Poza tym: napisałeś ciekawy list.

            Pozdrawiam
            Janek
          • realistka28 Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 17.06.02, 22:13
            Hm....jasne
            Masz całkowita racje. Podobno małżenswto jest pisemna zgodą na gwałt. Jesli
            dwie osoby się kochają, to nie muszą brac slubu.
            Wydaje mi się, że Ty jednak nie zrozumiales poruszonego tu problemu.
            Kokainka kocha i jest oszukiwana przez kogos kto jest w innym związku bez
            miłosci. Czy to jest logiczne?? Być z kimś i mamic inną osobę???
            Niewazne.
            Małżenstwo to tylko kwestia formalna. Rozwiazanie problemów pienięznych,
            odpowiedzialnosci za dzieci, nadania im nazwiska. Jest to przykrywka dla
            otoczenia, ze oni są razem formalnie, legalnie. I tyle!
            Zadna prawdziwa miłosc nie potrzebuje papierów.
            Jestesmy przywiązani do stereotypów. Wychodzimy za mąz/ zenimy się, bo tak
            wypada. Kobiety rodzą dzieci, bo juz przychodzi czas i inni znajomi juz je
            mają. To tak jak kupowanie samochodu na kredyt, wtedy, gdy nie starcza nam na
            chleb. Dlaczego??? Dlatego, że sąsiadka jezdzi nowym Oplem....itd
            W dzisiejszych czasach zatracamy indywidualność, podążamy za masą, wtapiamy się
            w tłum. Zakochujemy się w kims kto ma pozycję, pieniądze, wykształcenie.
            A gdzie jest nasza spontanicznosc, niezaleznosc???
            Zycie jest ciekawe, bo wszyscy jestesmy inni...
            Tak...ale to chyba nie ma nic wspolnego z tym, ze męzczyźni nigdy nie dojrzewają
            A to jest fakt; znam z autopsji:))
          • kasia-s Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 17.06.02, 22:17
            Ireo, chwalisz małżeństwo, ale przeciez stały związek wcale nie jest
            jednoznaczny z dojrzałoscią małzonków. Taki wieczny chłopczyk nie dostanie od
            żony cukierka to zabiera zabawki i idzie do innej piaskownicy, do takiej
            kokainki, zapomina jej powiedzieć, że ma żonę i dziecko, tak niemiło jest
            rozmawiać o sprawach nieprzyjemnych, a potem jak ona sie zakocha i zaczyna
            cierpieć, ucieka przed nadmiarem uczuć, chyłkiem wymyka się do wygrzanego
            łóżeczka żony, pobawi się z synkiem i przy nastepnej okazji wraca do kokainki,
            ale jej mówi o dziewczynie, takie brzydkie słowo "żona"... A kokainki kochaja i
            cierpią i czekają bez końca, potem dowiadują się o żonie, dziecku i cierpią
            jeszcze bardziej... i ciągle kochają...
            • realistka28 Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 17.06.02, 22:23
              Całkowicie sie z Tobą zgadzam Kasia,
              Takich Kokainek jest setki, tysiące.
              Kobieta jest troszkę inaczej zbudowana od mężczyzny. :)) Chodzi mi oczywiscie o
              osławioną "Płeć mózgu"
              Idąc do łozka z jakims panem, często od razu ładujemy w to emocje, zakochujemy
              się.
              Faceci..zupelnie inaczej. Troszkę sobie odreagują, jest fajnie. Przy okazji, od
              razu po orgazmie, naobiecują złote góry, a potem???
              Potem emocje opadną i grzecznie wracaja do swoich zonek, narzeczonych.]
              A Kokainki zostają same....
              I zastanawiają się, czy to była ta wielka jedyna miłosc
              A to po prostu był zwykły, przecietny sex....
              Pozdrawiam
              • kasia-s Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 17.06.02, 22:53
                realistka28 napisał(a):

                > A to po prostu był zwykły, przecietny sex....
                > Pozdrawiam

                Nie , tu się z Tobą nie zgadzam, zwykły przeciętny sex był dla niego, one kochały
                i wzlatywały pod niebiosa, przeżywały niepowtarzalne chwile (nie wyobrażają
                sobie, że może być tak pięknie jeszcze raz)... i teraz jeszcze bardziej cierpią...
                Też Cię pozdrawiam
                • realistka28 Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 17.06.02, 23:50
                  Potem , jak opadną emocje, okazuje się, że to był równiez zwykły przecietny sex
                  dla niej. Kobieta dla miłosci moze nawet udawac orgazm, poświecic sie dla
                  faceta. Jest jej dobrzem jak ja tuli, całuje.
                  Z perspektywy czasu ten jedyny, najwspanialszy okazuje się miernym kochankiem.
                  Ale dopiero wtedy, gdy przeminą emocje. I okazuje się, że drugi raz nie
                  popelnilyby takiej glupoty. Dlatego tak bardzo trzymam za Kokainkę.
                  Za parę chwil zrozumie, że Ta Wielka Miłość była miernotą nie wartą zachodu...
                  • Gość: kasia-s Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.06.02, 06:53
                    realistka28 napisał(a):

                    >Dlatego tak bardzo trzymam za Kokainkę.
                    > Za parę chwil zrozumie, że Ta Wielka Miłość była miernotą nie wartą zachodu...

                    Też jej życzę aby zostawiła obu i znalazła swoje prawdziwe szczęście!

                    (a jakie będą sądy po jakimś czasie...nie wiem)


                    • ireo Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 18.06.02, 09:49
                      Listy, które były reakcją na mój wpis, nie są zaskakujące. Wielu ludzi widzi
                      małżeństwo jako wspólnotę przede wszystkim materialną. Często słyszę też, że
                      prawdziwa miłość nie potrzebuje 'papieru', i jest to prawda. Tylko, że dla mnie
                      małżeństwo nie jest 'papierem', lecz związkiem duchowym. Wiem, że dla wielu
                      osób to bajki, ale nie jestem 'wojujący' i nie mam intencji nikogo
                      przekownywać. Po prostu uważam, że małżeństwo jest wspólnotą duchową, bo tego
                      doświadczyłem. Czasami jest to świadomość bardzo pocieszająca, a czasem
                      przerażająca, zależnie od okoliczności. Trudno to wytłumaczyć. Nie oceniam też
                      źle nikogo, kto mnie w tej chwili nie rozumie albo nie widzi sensu w tym, co
                      piszę. Radykalizm małżeństwa polega na tym, że dwoje ludzi podejmuje decyzję,
                      której w sensie duchowym nie można już zmienić. To tak, jakby się wstąpiło do
                      zakonu. To znaczy można oczywiście się rozwieść prawnie, można przestać
                      mieszkać ze sobą, być niewiernym i robić różne rzeczy przeciwko drugiej osobie,
                      i czasami ludzie tak robią mimo, że to niedobre, ale mimo to nadal pozostają
                      małżeństwem, w sensie tego właśnie związku duchowego. Tzn. nadal
                      pozostają 'jednym ciałem', naczyniami połączonymi, i co wlewa się do takiego
                      związku od strony jednego z małżonków, oddziałuje też na drugie. Naprawdę
                      trudno o tym pisać komuś, kto uważa, że jedynym uzasadnieniem małżeństwa są
                      sprawy majątkowe, 'niewolnictwo domowe' kobiet itp. Oczywiście te zjawiska
                      istnieją, tak jak istnieje np. przestępczość, ale istota małżeństwa wydaje mi
                      się dużo głębsza. Sam Św. Paweł pisze, że 'tajemnica to wielka'...
                      Realistko, dla mnie w tym, co piszesz, nie ma realizmu, tylko jakaś rozpacz...
                      Tak to odczytuję, i myślę o małżeństwie zupełnie inaczej, niż Ty. Poza tym
                      łatwo jest mówić, że 'mężczyźni nigdy nie mogą dojrzeć', bo to zwalnia od
                      wymagań wobec siebie samego. Stereotyp, że inni są winni (np. wszyscy mężczyźni
                      na świecie). Rozumiem, że jeśli dziewczyna została zraniona przez mężczyznę lub
                      wielu mężczyzn, może się zrazić do wszystkich z góry, i kiedy widzę coś
                      takiego, bardzo mnie to zawstydza jako mężczyznę. Ale to nie zmienia faktu, że
                      nadal są na świecie mężczyźni godni zaufania i kobiety godne zaufania. Nie
                      trzeba sobie zamykać drogi do poznania kogoś takiego. Wiem, że jeśli ma się
                      głębokie poczucie krzywdy, to nie jest to łatwe, ale wciąż możliwe.
                      • Gość: rea.... Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? IP: *.psych.waw.pl 18.06.02, 13:13
                        Jasne Ireo,
                        NIe mozemy niczego generalizowac. Są godni zaufania mężczyzni, godni kochania.
                        Ale są tez tacy, jak cytowany pprzez Kokainkę jej ukochany. Zajrzyj do jej
                        listów.
                        POzdrawiam
          • Gość: messja Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? IP: *.proxy.aol.com 17.06.02, 22:23
            mysle, ze masz sporo racji...

            ireo napisał(a):

            > Dzien dobry, uprzejmie informuje, ze jestem mezczyzna. Czasem mezczyzna jest
            > niedojrzaly, czasem kobieta, czasem oboje. Dojrzalym sie bywa, nie jest sie nim
            >
            > raz na zawsze i mozna podejmowac dojrzale i niedojrzale decyzje, na przemian.
            > Kwestia proporcji.
            > Zaproponowalbym moze, zeby byc wolnym od msciwosci i zadzy rewanzu. To
            > niepotrzebne. Szkodzi najbardziej temu, kto te uczucia zywi.
            > Po drugie, wiele jest wsrod nas zwiazkow nie bedacych malzenstwami. Powody tego
            >
            > sa rozne. Nie wierzymy w malzenstwo, uwazamy je za przezytek, nie sadzimy, ze
            > jest potrzebne, albo sie go boimy. To ostatnie wcale nie tak rzadko. Ale nie ma
            >
            > idealnych zwiazkow, tak jak nie ma idealnych ludzi. Dlatego kazdy zwiazek
            > wymaga pracy nad nim, inaczej obumiera. Wydaje mi sie, ze brak zawarcia
            > malzenstwa moze wskazywac na postawe niezaangazowania sie do konca. Tzn. w
            > praktyce obie strony celowo zostawiaja sobie furtke - jak cos bedzie nie tak,
            > odejde, znajde kogos, kto bedzie mi bardziej odpowiadal. Dlatego w glebokim
            > kryzysie nie walcza do konca, tak jak malzonkowie (to moja hipoteza, mozecie
            > sie zgodzic lub nie). Nie czuja zobowiazania na cale zycie. A bez takiego
            > zobowiazania zwiazek jest mniej trwaly i latwiej moze sie rozpasc. Kiedy to
            > nastepuje, chce sie szukac nowej milosci, ale ona nie daje juz szczescia, bo
            > nawyki, caly zespol reakcji emocjonalnych, wspomnienia itp. sa przepojone tym,
            > ktory odszedl (ta, ktora odeszla). Traci sie w ten sposob pewna swiezosc, ktora
            >
            > bardzo trudno juz odnalezc w kolejnym zwiazku. Wyglada na to, ze ten wpis jest
            > pochwala... malzenstwa. Co o tym myslicie? :-)

            • quickly Dla ireo 18.06.02, 13:50
              Kochaniutki, bardzo ladnie piszesz. To wywody wygladaja mi na jak jakies
              urywki ze slabo sprzdajacych sie ksiazek naukowo-oswiatowych na
              temat "prawidlowego zycia w idealnej rodzinie katolickiej". Czy ty czasem nie
              idziesz do seminarium (albo nie jestes po)???

              Koles, jak sie kiedys ozenisz i baba zrobi cie w bambusa (a na to sie zanosi),
              albo jak jakas dupencja zawroci ci w glowie (na to raczej sie nie zanosi), to
              zaczniesz inaczej spiewac na temat "instytucji malzenstwa".
              Poki co, czaruj laseczki na forum, idealizujac i robiac sobie glebokie
              przemyslenia najwazniejszych wartosci nadrzednych.
              • ireo Re: Dla ireo 19.06.02, 13:17
                Sporo w Twoim liscie niecheci do mnie, a malo otwartosci i dyskusji.
                Twoim 'kolesiem' sie nie czuje. Twoja sprawa, jaki ton wybierasz. Jesli będziesz
                nadal uzywal takiego, jak teraz, nie odpisze, bo nie bedzie po co. Miej swoje
                ostatnie slowo, jesli chodzi Ci o to, zeby bylo ostatnie, a nie sensowne. A skoro
                twierdzisz, ze moje wpisy sa do 'czarowania laseczek', po co sie odzywasz?
                Czujesz sie adresatem? :-)) Nie zalezy mi na tym, zeby cos Ci udowadniac czy
                przekonywac Cie, ale moze wniesie cos do Twoich pogladow informacja, ze jestem
                zonaty od 11 lat i doskonale wiem, o czym pisze, w przeciwienstwie do Ciebie.
                Milego dnia.


                quickly napisał(a):

                > Kochaniutki, bardzo ladnie piszesz. To wywody wygladaja mi na jak jakies
                > urywki ze slabo sprzdajacych sie ksiazek naukowo-oswiatowych na
                > temat "prawidlowego zycia w idealnej rodzinie katolickiej". Czy ty czasem nie
                > idziesz do seminarium (albo nie jestes po)???
                >
                > Koles, jak sie kiedys ozenisz i baba zrobi cie w bambusa (a na to sie zanosi),
                > albo jak jakas dupencja zawroci ci w glowie (na to raczej sie nie zanosi), to
                > zaczniesz inaczej spiewac na temat "instytucji malzenstwa".
                > Poki co, czaruj laseczki na forum, idealizujac i robiac sobie glebokie
                > przemyslenia najwazniejszych wartosci nadrzednych.

    • Gość: oak Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 14:27
      bo tak jest wygodniej /wam twierdzić Szanowne Panie/
      bo dzięki temu macie jeszcze jeden argument przeciwko.
      bo wydaje się Wam, że dojrzałość jest płcią...
      .... i niech Wam będzie, tylko co Wam z tego ... nawet jeśli było by to prawdą
      • kokaina1 Re: Do oak... 18.06.02, 18:32
        Co nam z tego????
        Mianowicie to, że zostawiamy was na lodzie!!!
        Powodzenia
        • Gość: oak Re: (Do oak...) dziekuję zrozumiałem IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 20:59
          kokaina1 napisał(a):

          > Co nam z tego????
          > Mianowicie to, że zostawiamy was na lodzie!!!
          > Powodzenia

          w takim razie gratuluję sybstytutu szczęścia.
          Spocznij !!!!
          można się masturbować dalej )))))) samouwielbieniem )))))
    • maleenka_ Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? 18.06.02, 16:06
      Mam podobnie do Ciebie... z tym dzieciecięco - chłopięcym niezdecydowaniem..
      niemożnością podjęcia decyzji przez niego.. choć według mnie oni nie chcą
      podjąć decyzji bo tak wygodniej A my brniemy w to , coraz dalej. Ja zastanawiam
      się ostatnio jakie szkody w mojej psychice wyrządzi ten ciągły sters , huśtawka
      emocjonalna i już zastanawiam się nad psychologiem bez niego nie mogę ale z nim
      też nie.. U mnie też jest czworokąt Może bardziej skomplikowany ja jestem z
      dzieckiem i z mężem , on z narzeczoną. Nie jesteśmy efektem poszukiwań wrażeń,
      po prostu spadło na nas uczucie , nie szukaliśmy tego – to wiem na pewno ( I
      WIEM ZE KAŻDY TAK SIĘ TŁUMACZY) ale to było jedno spojrzenie i czuliśmy to
      samo długo bez kontaktu , bo widzieliśmy się tylko jeden raz...Potem
      przypadkowo się spotkaliśmy ponownie. I tak się to ciągnie już miałam się
      wyprowadzać , kiedy on stwierdził ze nie może jej tak skrzywdzić – bo wcześniej
      między nimi było OK., to przyszło tak nagle..
      Urwałam kontakt, po 2 dniach stwierdził ze nie może beze mnie żyć.. I tak się
      to ciągnie Ich związek jest w rozsypce mój też.. ale trwamy w nich – ja dla
      dziecka On bo nie może powiedzieć tego ostatniego słowa ani do niej ani do
      mnie..Bo się boi tego wszystkiego , choć ja też trochę go rozumiem – moje życie
      z dzieckiem jest zupełnie inne już nie takie sielankowe , a codzienność może go
      przerosnąć.. A ja wariuję – lunatykuję, mówię przez sen, zapominam o
      wszystkim , ból fizyczny to nic w porównaniu z takim bólem
      psychicznym. .Pozdrawiam i rozumiem Cię – współczuję i Tobie i sobie i
      wszystkim w podobnej systuacji
      • kokaina1 Re: do maleenka 18.06.02, 18:27
        Fajnie, że nie jestem odosobniona. Pewnie takich jak my jest
        tysiące..cóz..takie zycie. Nie chce wcale wychwalać tu naszej kobiecej
        dojrzałości. Niestety niektórzy panowie nie mogą na nic się zdecydować. I
        pewnie tak przejdą przez całe życie. Wspólczuje!
        Ty masz dziecko, ja nie. Mój były ukochany tez nie ma zadnych zobowiązan.
        Tylko strach przed tym co nowe i tak nieprzewidywalne(czyt: przede mną:))

        Zaglądam to od czasu do czasu. Fajnie jest znaleźc kolejną, nową opinię.
        Wszyscy mówią, że to on jest niedojrzały, gratulują mi dobrej decyzji.
        Nie ma żadnego słowa o nim, o tym, ze moze czyms mozna usprawiedliwic jego
        niezdecydowanie.
        Bo pewnie nie można....

        Powiedziałam:KONIEC!!
        Pokazałam mu te wszystkie wypowiedzi, listy. Westchnął tylko pod nosem. Nic nie
        powiedział, nie napisał. Moze nie chce....
        Traktuję go jak kolegę, nic poza tym. Przeciez to my jestesmy tą silniejszą
        płcią..:))
        Dziś, kolejna osoba powiedziała mi: "Zobacz, on jest w tobie ciągle zakochany"
        ????????????????????
        Zapytam tylko: "Czy tak wyraża się miłość?"
        Maleenka, radykalne posunięcia są najlepsze. Zdecyduj, co dla Ciebie jest dobre.
        Huśtawka emocjonalna to najgorsza rzecz, chyba, że to Ty ją rozbujasz...
        • Gość: zxc1973 Re: do maleenka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 19:07
          kokaina1 napisał(a):

          > Huśtawka emocjonalna to najgorsza rzecz, chyba, że to
          Ty ją rozbujasz...

          Extra:
          -Kali powiedz, co to jest zly uczynek?
          -Zly uczynek to jak ktos Kalemu ukrasc krowa.
          -Kali powiedz, a co to jest dobry uczynek?
          -Dobry uczynek, to jak Kali ukrasc komus krowe.

          • realistka28 Re: do zxc1973 18.06.02, 20:12
            A jak inaczej mamy się bronic???
            Dlaczego to zawsze kobiety mają byc poszkodowane????
            W koncu my tez mozemy o sobie powiedziec, ze jestesmy niedojrzałe, głupie,
            bezbronne, wymagające opieki, kruche. I wtedy nie odpowiadamy za nasze czyny.
            Albo mozemy byc zimne, wyrachowane, cyniczne. A wtedy dobrze wiemy co robimy.
            Bierzemy zycie takim, jakim jest, nie liczymy sie z nikim, widzimy tylko czubek
            własnego nosa, własną satysfakcje. Zostawiamy męzów, narzeczonych i idziemy do
            łozka takich, powiedzmy Panów-Kokainek. Po czym, z premedytacją wracamy do
            naszych męzusiów.
            POstępujemy podobnie jak Wy, Panowie. Co Wy na to???
            NIeoczekiwana zamiana ról???
            Hm....tak naprawdę, to zycze Wam wszystkim prawdziwej miłosci, odwzajemnionej i
            bez wyborów!!!
            • Gość: zxc1973 Re: do zxc1973 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 20:37
              realistka28 napisał(a):

              > A jak inaczej mamy się bronic???
              > [...]
              > POstępujemy podobnie jak Wy, Panowie. Co Wy na to???
              > NIeoczekiwana zamiana ról???

              Nie. To, ze Ciebie ktos skrzywdzil, to nie powod, ze
              musisz teraz krzywdzic wszystkich facetow dookola -
              wybierajac ofiary losowo, a w dodatku namawiac inne
              kobiety do tego samego.
              Ja moge powiedziec o kobietach dokladnie to samo, co Ty
              o facetach :-/

              > Hm....tak naprawdę, to zycze Wam wszystkim prawdziwej
              miłosci, odwzajemnionej i
              >
              > bez wyborów!!!

              Dziekujemy...
              • realistka28 Re: do zxc1973 18.06.02, 22:16
                Hej,
                Mnie nikt nie skrzywdził. Na szczęscie. Ja też staram sie zyc tak, aby nikt
                przeze mnie nie płakał. A to co przeżywają inni....smutne, ale prawdziwe. Wiele
                z moich kolezanek fatalnie ulokowało uczucia. Z kolegów zresztą tez...
                A zyczenia miłosci były dla wszystkich, nie tylko dla płci brzydkiej.
                Ps: Dla Ciebie zxc...specjalne, podwójne
                Trzymaj się i nie wyciągaj pochopnie wniosków:))
                • Gość: zxc1973 Re: do zxc1973 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 00:13
                  realistka28 napisał(a):

                  > [...]
                  > Ps: Dla Ciebie zxc...specjalne, podwójne
                  > Trzymaj się i nie wyciągaj pochopnie wniosków:))

                  Trzymam sie, dziekuje... (ale nie jestem do konca
                  pewien, czy jestes szczera ;-) )

                  • ja_nek Re: do zxc1973 19.06.02, 00:23
                    Niedowiarek, hihi. Już mnie nie ma.
                  • realistka28 Re: do zxc1973 19.06.02, 16:07
                    A dlaczego nie mialabym być szczera??? Tobie, jak i sobie i wszystkim
                    innym,którzy to czytają, zyczę fantastycznej miłosci
                    A może taka w ogóle nie istnieje???
                    • zxc1973 Re: do zxc1973 19.06.02, 23:10
                      realistka28 napisał(a):

                      > A dlaczego nie mialabym być szczera???

                      Z zasady ;-) Jak jeszcze napiszesz, ze kochasz
                      zwierzeta i przejmujesz sie losem glodujacych w
                      Etiopii, to...

                      > A może taka w ogóle nie istnieje???

                      :-/ Istnieje, co najmniej nieodwzajemniona ;-)))
    • maleenka_ Do Kokaina 19.06.02, 10:49
      Gratuluję Ci, że potrafisz tak na niego reagować, traktować Go.. Minie jest
      ciężko się na to zdobyć.. Ja troszkę innaczej- ale tez zmieniłam podejscie - On
      wie że go kocham, ile dla mnie znaczy , ale ja na nic nie nalegam wręcz
      przeciwnie- mówie mu już że przeżyję bez niego, i niech robi tak jak mu serce
      dyktuje, żeby po prostu był szczęśliwy. Jeśli taki będzie z nią..niech tak
      będzie...Myślę że nie każdy coś takiego przeżył , mnie , Tobie się udało-
      wspomnienia pozostaną na zawsze..
    • Gość: randia Re: dlaczego męzczyźni nigdy nie moga dojrzeć?? IP: 195.205.73.* 19.06.02, 14:57
      Nie czytalam reszty wypowiedzi, więc może się powtórzę. Uważam, że poprostu
      niektórym ciężko dorosnąć lub dojrzec jak wolisz tylko i wyłącznie dlatego, że
      same ich do tego przyzwyczajamy.Ach bo on taki biedny( w nieudanym zwięzku),
      nieszczęśliwy(bo ona taka poskudna), aż wreszcie głupie wytłumaczenia, że on
      niechce zranić tej drugiej. Kurna to kto mu kazał zawracać w głowie innej???Dla
      mnie osobiście niektóre egzemplarze to banda niedorozwiniętych idiotów i
      tyle.Najlepiej wystrzegac się znajomości z takimi.
      Pzdr.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja